Prawa autorskie: Kamila Kotusz / Agencja GazetaKamila Kotusz / Agen...
09 lipca 2021

Abp Skworc rezygnuje z funkcji. Chodzi o księdza pedofila-recydywistę

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc zrezygnował ze swoich funkcji w Episkopacie. To rezultat kościelnego postępowania ws. tuszowania przestępstw dwóch księży z jego byłej diecezji. Jednego z nich Skworc wysłał na Ukrainę, gdzie krzywdził kolejne dzieci

Archidiecezja Krakowska ogłosiła dzisiaj, że zakończyła postępowanie w sprawie zaniedbań abp. Wiktora Skworca, dotyczących wykorzystywanie seksualnego małoletnich przez dwóch księży. Obaj podlegali Skworcowi, gdy kierował diecezją tarnowską w latach 1998-2011. Do wyników tego postępowania nie odniósł się jeszcze Watykan. Mimo to Skworc po zapoznaniu się z nimi zdecydował:

  1. złożyć rezygnację z członkostwa w Radzie Stałej Konferencji Episkopatu Polski;
  2. oraz z funkcji przewodniczącego Komisji ds. Duszpasterstwa KEP;
  3. zobowiązał się wesprzeć finansowo – z prywatnych środków – wydatki diecezji tarnowskiej związane ze sprawami wykorzystania seksualnego;
  4. poprosił o wyznaczenie Arcybiskupa Koadiutora.

Koadiutorem nazywa się biskupa, który ma pomagać w obowiązkach biskupa diecezji lub nawet administrować nią do czasu wyznaczenia następcy.

Z komunikatu archidiecezji, podobnie jak w przypadku ukaranych wcześniej biskupów, nie dowiadujemy się, za co dokładnie Skworc został ukarany.

Najprawdopodobniej jednak decyzje Skworca mają związek ze sprawą ks. Stanisława P., byłego proboszcza z Woli Radłowskiej. W latach 90. miał wykorzystywać seksualnie 13-letniego wówczas Andrzeja. Po raz pierwszy napisał o tym na swoim blogu ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski 2 sierpnia 2020.

Obciążać Skworca może także sprawa ks. Mariana W., który bezkarnie wykorzystywał dzieci przez ponad 30 lat. O obu pisał w OKO.press Andrzej Sidorski. Przypominamy jego ustalenia.

Przeniesiony na Ukrainę

W 2002 roku do biskupa Skworca ze skargą zgłosiła się grupa rodziców i nauczycieli chłopców, których proboszcz i katecheta ksiądz Stanisław P. molestował. Biskup Skworc nakazał przesłuchanie ofiar i księdza. Ten nie przyznał się do winy, ale poprosił o zwolnienie z urzędu proboszcza. Skworc zgodził się i wysłał go na urlop z przyczyn zdrowotnych.

W tym momencie biskup Skworc zgodnie z prawem kanonicznym powinien o zarzutach wobec księdza Stanisława P. powiadomić Watykan, jeśli tylko zaszło "uzasadnione podejrzenie". Nie zrobił tego jednak. A po dwóch miesiącach wysłał Stanisława P. jako proboszcza do parafii w Gródku Podolskim na Ukrainie.

Po powrocie do Polski w 2008 roku został przez biskupa Skworca mianowany penitencjarzem (spowiednikiem od najcięższych grzechów) w parafii w Krynicy-Zdroju. Uczył w szkole religii i prowadził rekolekcje. Po dwóch latach do Skworca zgłaszają się kolejne osoby skrzywdzone przez ks. Stanisława. Wśród nich był pan Andrzej. Ks. Isakowicz-Zaleski tak pisał o nim na swoim blogu:

" (...) pan Andrzej, pochodzący z parafii Y., w której w latach 80., też wikarym był ks. Stanisław. P., napisał list do biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca, zgłaszając swoją krzywdę. Na ten list nie dostał żadnej odpowiedzi. W 2010 roku napisał więc ponownie. Jednak działania kurii tarnowskiej były typową urzędniczą „grą w ping-ponga”, pełną uników i pokrętnych odpowiedzi. Np. biskup Skworc twierdził, że w ogóle nie wiedział, iż ks. Stanisław P. po powrocie do Polski uczył nadal w szkole".

Drugi i trzeci proces

W końcu w 2010 roku Skworc jednak zlecił kolejne postępowanie wyjaśniające wobec ks. Stanisława. Po ponownym przesłuchaniu zostaje zawieszony w czynnościach kapłańskich i przeniesiony do domu księdza emeryta. Akta tej sprawy oraz poprzedniej, z 2002 roku, Skworc wysyła do Watykanu. Podczas długotrwałego procesu ks. Stanisław nadal miał jednak kontakt z dziećmi – widywał się z nimi podczas wizyt duszpasterskich w jednej z podtarnowskich parafii.

W 2013 roku wyrok w kościelnym procesie potwierdził winy księdza. Pedofil nie został wykluczony z kapłaństwa – dostał jedynie 10-letni zakaz sprawowania sakramentów i głoszenia Słowa Bożego, z wyjątkiem codziennego celebrowania mszy w luksusowym Domu Księży Emerytów w Tarnowie, w którym został umieszczony. Ponadto całkowity i bezterminowy zakaz katechizowania oraz pracy z dziećmi i młodzieżą.

W tym czasie diecezją tarnowską kierował już biskup Andrzej Jeż.

Jednakże ksiądz pedofil zakazy łamał i wielokrotnie był upominany, aż w końcu został całkowicie zawieszony w czynnościach kapłańskich.

Trwa trzeci proces kościelny w sprawie ks. Stanisława P. w związku z jego działalnością na Ukrainie w latach 2003-2008. O kolejnych jego ofiarach kurię tarnowską poinformował biskup kamieniecko-podolski. Po zakończeniu dochodzenia wstępnego w czerwcu 2019 akta trafiły do Watykanu, a w lipcu 2020 rozpoczął się proces. Ks. Stanisławowi P. grozi wydalenie z kapłaństwa.

Do księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego zgłosiło się kilkanaście ofiar księdza Stanisława P. – niektóre w nich w chwili przestępstwa miały po 8 lat.

Pogróżki i skrucha abp. Skworca

Kuria tarnowska wydaje oświadczenie, w którym zarzuca księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu uproszczenia, mijanie się z prawdą i naruszenie dobrego imienia. Jednak 24 sierpnia kuria wydała nowe oświadczenie, w którym przyznała się do „niedociągnięć i zaniechań” w sprawie opisanej przez księdza Isakowicza-Zaleskiego.

Również abp Skworc po długiej zwłoce przeprosił za niewłaściwą ocenę sytuacji w 2002 roku. Zwrócił się też do abp Marka Jędraszewskiego, któremu podlega diecezja tarnowska, z prośbą o zbadanie sprawy. Złożył więc zawiadomienie sam na siebie, uprzedzając w ten sposób przeciwników.

24 sierpnia historyk Kościoła Andrzej Gerlach zaczął publikować na swoim profilu na FB wieloodcinkową historię krycia pedofilii w diecezji tarnowskiej, sugerując, że dochodziło w niej do wielu nadużyć.

Tymczasem w marcu 2021 roku Stanisławem P. zainteresowała się Prokuratura Rejonowa w Tarnowie. Jak informowały lokalne media, przesłuchiwani byli świadkowie z kolejnych parafii, w których pracował ksiądz. M.in. z Łąkty Górnej w powiecie bocheńskim.

Sprawa księdza Mariana W.

Druga sprawa obciążająca biskupa Skworca to sprawa również seryjnego pedofila księdza Mariana W., który pracował w wielu podhalańskich miejscowościach. m.in. w Kiczni, Grywałdzie, Grobli i Szalowej. Obecnie w sprawie księdza Mariana W. toczy się największy dotychczas proces pedofilski w Polsce, w którym status pokrzywdzonych ma aż 22 mężczyzn, z tym, że 11 spraw jest już przedawnionych.

Jedna z ofiar z Kiczni mężczyzna zgwałcony w wieku 11 lat, trzydzieści lat później popełnił samobójstwo. Zostawił list, w którym napisał, że był molestowany przez księdza Mariana W.

Ksiądz Marian W. bezkarnie molestował chłopców przez 30 lat. Następca Skworca – biskup Andrzej Jeż – odsunął pedofila od pracy duszpasterskiej dopiero w 2013 roku, podobno ze względu na stan zdrowia. Wyjątkowo wcześnie, bo już w wieku 59 lat, wysłał go na emeryturę. Przez ostatnie lata ksiądz Marian W. mieszkał w domu księdza emeryta pod Krakowem. Jednocześnie przechodził terapię psychologiczno-psychiatryczną. Wcześniej był postrzegany jak sprawny zarządca i „budowniczy kościołów”.

Nic jak dotąd nie wiadomo o konkretnych dowodach winy czy zaniedbań biskupa Skworca lub jego następcy w tej sprawie – podejrzany jest jednak fakt wielokrotnego przenoszenia księdza Mariana W. już jako proboszcza z parafii do parafii, jak również jego wczesna emerytura. Być może proces ujawni jakieś nowe okoliczności.

Kuria zgłosiła sprawę do prokuratury dopiero w maju 2018, w rok po wejściu obowiązku denuncjacji, po zawiadomieniu przez jedną z ofiar o molestowaniu przed rokiem 2006.

Dziennikarz Onetu Szymon Piegza zgłosił wniosek o przeanalizowanie odpowiedzialności kolejnych biskupów tarnowskich – poprzednim był Józef Życiński – w sprawie księdza Mariana W. do Nuncjatury Apostolskiej w Polsce.

Wiktor Skworc był w latach 1979-1989 zarejestrowany jako tajny współpracownik (TW) Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie „Dąbrowski”.

Ostatnio zasłynął dzięki słowom: "Dziękujemy PKN Orlen za wykupienie od kapitału niemieckiego polskiej prasy lokalnej".

Już 9 ukaranych biskupów

Wiktor Skworc jest dziewiątym ukaranym przez Watykan polskim biskupem.

  • 6 listopada 2020 karę otrzymał kard. Henryk Gulbinowicz. Był to pierwszy wyrok kanoniczny w sprawie polskiego biskupa. Wcześniej co prawda ukarany został abp Józef Wesołowski wydaleniem ze stanu kapłańskiego za wykorzystywanie nieletnich na Dominikanie, ale zmarł, zanim wyrok się uprawomocnił. Gulbinowicz został ukarany m.in. zakazem pochówku w katedrze oraz zakazem używania insygniów biskupów. Kara była bardziej „dotkliwa”, niż wobec kolejnych hierarchów, bo Gulbinowicz oprócz samego tuszowania, sam wykorzystywał seksualnie i współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL;
  • 29 marca 2021 Nuncjatura Apostolska w Polsce ogłosiła dwa komunikaty dotyczące abp. Sławoja Leszka Głódzia i bp. Edwarda Janiaka. Pierwszy jest emerytowanym ordynariuszem archidiecezji gdańskiej, drugi – diecezji kaliskiej. Na obu Watykan nałożył sankcje w wyniku zakończonego postępowania “dotyczącego sygnalizowanych zaniedbań w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem (archi)diecezją”. Obaj mieli zamieszkać poza diecezją, dostali zakaz uczestniczenia w wydarzeniach publicznych i musieli wpłacić „określoną sumę” na Fundację św. Józefa;
  • 12 maja 2021 papież Franciszek przyjął rezygnację z zarządzania diecezją bydgoską od biskupa Jana Tyrawy. Rezygnacja była efektem zakończenia postępowania dotyczącego zaniedbań Tyrawy “w sprawach o nadużycia seksualne wobec osób małoletnich ze strony niektórych księży pracujących w diecezji bydgoskiej”. Jak pisaliśmy, wcześniej odpowiedzialność biskupa wykazał sąd cywilny. W grudniu 2020 roku zapadł prawomocny wyrok, w którym Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał diecezjom bydgoskiej i wrocławskiej wypłacenie solidarnie 300 tys. zł Arkowi, mężczyźnie, którego w dzieciństwie wykorzystywał seksualnie ks. Paweł Kania. W procesie udowodniono, że biskupi wrocławscy i bydgoscy – w tym bp Jan Tyrawa – wiedzieli o przestępstwach pedofilskich Kani, a mimo to pozwalali mu na kontakt z dziećmi. W rezultacie ich zaniedbań ks. Kania skrzywdził kolejne osoby;
  • 28 maja 2021 Watykan ukarał biskupa senior diecezji bielsko-żywieckiej Tadeusza Rakoczego. Decyzja Watykanu dotyczy prawdopodobnie sprawy ks. Jana Wodniaka ujawnionej rok temu w mediach przez Janusza Szymika, ofiarę duchownego. Ministrant Janusz Szymik został w latach 80. wykorzystany seksualnie przez proboszcza Janusza Wodniaka kilkaset razy. W 1993 roku zawiadomił o tym osobiście biskupa Rakoczego. Udał się do biskupa ze spisaną historią oralnego i analnego wykorzystywania przez proboszcza w latach 1984-1989. Jeszcze tego samego dnia odwiedził go jego oprawca, mówiąc: „nieźle to wszystko napisałeś”. Biskup Rakoczy nie skontaktował się później z ofiarą i nie wyciągnął wobec pedofila żadnych konsekwencji. W 2007 roku Szymik poszedł do biskupa Rakoczego po raz drugi, tym razem ze świadkiem, który potwierdza to wydarzenie. Biskup ponownie nie zareagował i nie skontaktował się później z ofiarą. Natomiast o wszystkim powtórnie powiadomił sprawcę. Rakoczy wbrew obowiązkowi nie powiadomił o sprawie Watykanu, a księdzu-przestępcy seksualnemu pozwalał nadal być proboszczem.
  • 25 czerwca 2021 Watykan "upomniał" emerytowanych biskupów: Stanisława Napierałę z Kalisza i biskupa Stefana Regmunta z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Pierwszy był bohaterem filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. Matka jednej z ofiar ks. Arkadiusza H. miała bez skutku kilkukrotnie powiadamiać bp. Napierałę o wykorzystywaniu seksualnym jej syna. Regmunt nie zgłosił do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary oskarżenia o molestowanie pod adresem księdza Stanisława R., byłego dyrektora administracyjnego Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu, a następnie proboszcza parafii w Witnicy.
  • 28 czerwca 2021 roku przyjął rezygnację biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego. Jego decyzja jest wynikiem watykańskiego postępowania dotyczącego zaniedbań w sprawach przestępstw seksualnych, jakich Kiernikowski dopuścił się jako biskup diecezji siedleckiej, którą kierował w latach 2002-2014.

Wciąż trwają także postępowania kościelne w sprawie zaniedbań kolejnych polskich biskupów. Są wśród nich kard. Stanisław Dziwisz, emerytowany arcybiskup krakowski, abp. Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński oraz bp. Andrzej Dziuba, ordynariusz diecezji łowickiej. Niewyjaśnione pozostają też zarzuty o wykorzystywanie seksualne nieletniej dziewczynki przez krakowskiego biskupa pomocnicznego Jana Szkodonia.

Udostępnij:

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne