Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
25 sierpnia 2021

Aktywiści chcą odwołania doradcy prezydenta ds. klimatu. Sprawdzamy, jak doradzał Dudzie

Paweł Sałek, doradca prezydenta Dudy w kwestiach środowiska, wątpi we wpływ człowieka na zmiany klimatu. Aktywiści domagają się jego dymisji, a my sprawdzamy, jak doradzanie wychodziło mu przez trzy lata pracy z Andrzejem Dudą

Jest taki tweet z 2013 roku, napisany przez (jeszcze) posła Andrzeja Dudę: "Jak sobie pomyślę, że płacimy za »globalne ocieplenie« i popatrzę za okno to mnie trafia szlag". Ktoś go odszukał po wyborach prezydenckich w 2015 roku. Od tamtej pory regularnie jest przytaczany, komentowany i wyśmiewany.

Przez te osiem lat temat katastrofy klimatycznej stał się bardziej powszechny i znacznie częściej poruszany w mediach. Często staje się również tematem politycznych wypowiedzi. Również Andrzeja Dudy, któremu od 2013 roku zdarzyło się jeszcze kilka razy pomylić kilka faktów dotyczących klimatu.

Można powiedzieć: nic dziwnego. Ostatnio także prezydencki doradca zajmujący się m.in. ochroną środowiska Paweł Sałek, na początku sierpnia postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi zmiany klimatu.

"Jeśli chodzi o zmiany klimatu i wpływ człowieka, czyli emisji gazów antropogenicznych na zmiany klimatu, to zdania uczonych są podzielone" - mówił w programie "24 pytania" w Polskim Radiu 24. Dodał, że w debacie o zmianie klimatu "ścierają się dwie koncepcje". Według pierwszej z nich "człowiek ma znaczący i bardzo mocny wpływ na zmiany klimatu. I to jest koncepcja, która w przestrzeni medialnej jest głośniejsza" - mówił prezydencki doradca. "Ale mamy też grono naukowców, którzy twierdzą, że człowiek nawet poprzez emisję swoich gazów cieplarnianych, antropogenicznych nie ma wpływu na te zmiany, które w tym momencie dotykają tak dużego układu, jakim jest klimat" - dodał.

Prawda jest jednak zupełnie inna: istnieje naukowy konsensus dotyczący wpływu człowieka na zmianę klimatu. Przez nasze emisje gazów cieplarnianych, zmiany zachodzą znacznie szybciej i gwałtowniej.

Pisaliśmy w OKO.press o tym wielokrotnie. Na przykład tutaj:

"Tę wypowiedź należy uznać za skandaliczną i skrajnie nieodpowiedzialną. Zwłaszcza w ustach człowieka, który sprawował funkcję Pełnomocnika Rządu ds. polityki klimatycznej w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, i był dyrektorem Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami" - komentuje prof. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej.

"Trudno bowiem podejrzewać, aby osoba o takim doświadczeniu nie wiedziała, że nie ma wśród naukowców rozbieżności co do przyczyn zmiany klimatu, a fakt, że jest to spowodowane działalnością człowieka jest faktem naukowym, a nie »komunikatem medialnym«" - dodaje.

Zaznacza również, że w ciągu ostatnich lat nie ukazała się żadna publikacja naukowa, która podważałaby udział człowieka w obserwowanej obecnie zmianie klimatu. "Stąd jednoznacznie należy uznać, że Paweł Sałek świadomie, z przyczyn ideologicznych, kłamał" - mówi naukowiec.

Koalicja Klimatyczna i Młodzieżowy Strajk Klimatyczny zaapelowały o dymisję Pawła Sałka. "Osoba pełniąca funkcję doradcy prezydenta RP w zakresie ochrony środowiska, polityki klimatycznej i zrównoważonego rozwoju nie ma prawa wprowadzać opinii publicznej w błąd. To rodzi również uzasadnione podejrzenia, że prezydent nie otrzymuje rzetelnych informacji w tym zakresie" - napisali w swoim oświadczeniu.

Na razie jednak Paweł Sałek nadal, nieprzerwanie od 2018 roku, pełni funkcję doradcy.

Z jakim skutkiem? Jak udało mu się przygotować Andrzeja Dudę do wypowiadania się o klimacie?

Sprawdzamy.

200 lat węgla

Cofnijmy się więc do 2018 roku, kiedy Polska organizowała konferencję klimatyczną COP24 w Katowicach. Prezydent podczas wspólnej konferencji z Antonio Guterresem, Sekretarzem Generalnym ONZ, zaznaczał, że węgiel jest naszym strategicznym surowcem. "Jak podają eksperci, mamy jeszcze zapasy węgla na 200 lat i trudno, żebyśmy z naszego surowca całkowicie zrezygnowali" - ogłosił.

Media, aktywiści i naukowcy na tej wypowiedzi nie zostawili suchej nitki.

"Prawdziwą twarz polskiej polityki pokazał Andrzej Duda, mówiąc o 200 latach węgla, co przecież stoi kompletnie w sprzeczności z głosem nauki. Ta bowiem stwierdza wyraźnie: zostało nam 12 lat na ambitne działania, w Polsce oznacza to konieczność odejścia od węgla do 2030 roku" - mówił Bohdan Pękacki, wtedy dyrektor Greenpeace Polska, dziś w ClientEarth.

W "Dzienniku Zachodnim" aktywista Stowarzyszenia BoMiasto.pl Patryk Białas zwracał uwagę, że "200 lat" to wyliczenie geologiczne. "Nie powinniśmy mówić o tym, na ile węgla nam wystarczy, tylko spojrzeć na ekologiczne i ekonomiczne koszty jego wydobycia. To jest problem, a górnictwo już teraz ekonomicznie się nie domyka" - komentował.

"Tak naprawdę, jakby policzyć węgiel, który jest opłacalny do wydobycia i który może być efektywnie zużyty przy dzisiejszych cenach, to starczy go na 35-40 lat" - oceniał w TOK FM były minister środowiska profesor Andrzej Kraszewski.

Klimatyczna bzdura roku

To nie była jedyna wpadka prezydenta Dudy na COP24. Podczas swojego wystąpienia na otwarciu COP24 podzielił się opinią, że węgiel wcale nie wyklucza walki z kryzysem klimatycznym.

Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieraniu o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Ta wypowiedź prezydenta Dudy otrzymała tytuł "Klimatycznej Bzdury Roku", przyznawanej przez portal Nauka o Klimacie.

"Stanowisko nauki jest jednoznaczne: nie ma możliwości pogodzenia dalszego spalania paliw kopalnych z ochroną klimatu. Spalanie węgla oznacza emisje dwutlenku węgla a – jak przeczytamy w Specjalnym Raporcie IPCC - jeśli chcielibyśmy zatrzymać ocieplanie się klimatu, musimy całkowicie zaprzestać takich emisji" - komentowali eksperci z Nauki o Klimacie. Również w najnowszym - opublikowanym w sierpniu 2021 raporcie IPCC (Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu) -naukowcy podkreślają konieczność jak najszybszego odejścia od paliw kopalnych.

"Alarm jest ogłuszający. Raport musi być sygnałem, który położy kres korzystaniu z węgla oraz innych paliw kopalnych, zanim zniszczą one naszą planetę" - komentował przy okazji publikacji raportu sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.

Jak zwracaliśmy uwagę w OKO.press, fałszywe jest również stwierdzenie Andrzeja Dudy, że chodzi o „własne [polskie] zasoby naturalne”. Spalany w Polsce węgiel pochodzi w znacznym stopniu z importu, głównie z Rosji. W 2020 roku sprowadziliśmy z zagranicy aż 12,82 mln ton surowca.

Na tym nie koniec - prezydent pochwalił się, że Polska zmniejszyła emisje o 30 proc. w stosunku do 1990 roku. To również nieprawda, bo wynik dotyczył roku 2012 kiedy przestał obowiązywać Protokół z Kioto. Szerzej opisywaliśmy tę sprawę tutaj:

Za cały COP24 - w tym prowęglowe i niezgodne z wiedzą naukową wypowiedzi Dudy - Polska dostała antynagrodę "Skamielinę Roku". To tytuł przyznawany podczas szczytów klimatycznych przez organizacje pozarządowe zajmujące się klimatem i środowiskiem. Po raz pierwszy w historii przyznano go krajowi, który organizował COP.

"Klimaty były różne"

"Nie wiem, na ile w rzeczywistości człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych" - to słowa, jakie wypowiedział prezydent Duda niedługo po zakończeniu COP24. W styczniu 2019 roku na spotkaniu podsumowującym projekt Ministerstwa Środowiska dotyczący planów adaptacji do zmian klimatu w miastach mówił o tym, że "głosy naukowców są bardzo różne".

"Doskonale wiemy, że mamy też do czynienia ze skrajnościami. Ale patrząc obiektywnie, historycznie, według takiej wiedzy, która jest pewna: zmiany klimatu zdarzały się w historii świata. Klimaty były bardzo różne – od epok lodowcowych aż także po epoki, gdy mieliśmy tutaj, na naszych ziemiach, klimat tropikalny. Było różnie. Jakie były tego przyczyny? Naturalne. Bo jeszcze nie było wtedy człowieka na świecie, w związku z tym emisja musiała następować w inny sposób" - ciągnął prezydent.

Zastanawiał się też, w jakim procencie człowiek przyczynia się dzisiaj do zmian klimatycznych. "W jakimś procencie na pewno, bo emitujemy – tu nie ma żadnych wątpliwości. Czy powinniśmy to ograniczać? Uważam, że tak. Ale przede wszystkim powinniśmy się przygotowywać do zmian klimatu, niezależnie od tego, w jaki sposób następują" - dodał.

97 proc. naukowców

Powtórzmy: przytłaczająca większość naukowców zgadza się z tezą, że to człowiek doprowadził do kryzysu klimatycznego. Aż 97 proc. z nich wiąże ludzką działalność z globalnym ociepleniem – tak wynika z analizy prac naukowych publikowanych w latach 1991-2011. Wielokrotnie pisała o tym także Nauka o Klimacie.

Przywoływała na przykład przegląd wszystkich streszczeń recenzowanych prac naukowych na temat "globalnej zmiany klimatu" opublikowanych w specjalistycznych, klimatologicznych czasopismach o zasięgu międzynarodowym w okresie 1993-2003. Przegląd wykazał, że żadna praca nie kwestionowała ludzkiego wpływu na klimat. 75 proc. z nich potwierdzało tę tezę, a 25 proc. nie poruszało tego tematu (były to m.in. artykuły poświęcone metodom analizy paleoklimatu).

Już w 1995 roku IPCC stwierdziło, że „bilans dowodów sugeruje, że istnieje dostrzegalny wpływ człowieka na globalny klimat”.

W 2009 roku Komitet Geofizyki PAN napisał: „Środowisko to poważnie traktuje tezę, że niezależnie od naturalnej zmienności klimatu istotne i potencjalnie groźne jego zmiany – w szczególności globalne ocieplenie – są także skutkiem działalności człowieka”.

W 2018 go uaktualnił, dodając, że „emisje antropogeniczne węgla wynoszą ok. 10 GtC rocznie i na razie nie wykazują tendencji spadkowych”.

Przedmiot troski

Przenieśmy się do kwietnia 2021 roku, na szczyt klimatyczny zorganizowany przez prezydenta USA Joe Bidena. Tam obyło się bez dywagacji o przyczynach globalnego ocieplenia. Andrzej Duda miał się jednak pochwalić tym, co Polska robi w sprawie dążenia do neutralności klimatycznej.

Jakie osiągnięcia wybrał do swojego przemówienia? Na przykład uczestnictwo w Inicjatywie Trójmorza, dla której „klimat jest przedmiotem wyjątkowej troski”.

Powiedział również, że „Dynamika nadana przez Polskę podczas COP24 przyczyniła się do tego, że Unia Europejska, jako pierwsza światowa gospodarka, przyjęła cel neutralności klimatycznej do 2050 roku”. Przypomnijmy jednak, że w czerwcu 2019 Polska – obok Estonii, Czech i Węgier - zablokowała w Brukseli przyjęcie przez UE celu do 2050 roku.

Chwalił się także ambitnym planem zbudowania zrównoważonego i niskoemisyjnego miksu energetycznego „w oparciu o energetykę jądrową oraz odnawialną, a także gaz”.

Tymczasem eksperci podkreślają, że gaz również jest paliwem kopalnym, a więc będzie trzeba ograniczać jego rolę w miksie. “Gaz kopalny staje się w Polsce nowym węglem. Ogromne pieniądze zostaną utopione w infrastrukturze, która ze względu na ochronę klimatu będzie musiała zostać wycofana w kolejnej dekadzie” – komentowała Diana Maciąga z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot po publikacji Polityki Energetycznej Polski do 2040, w której zapisano plany dotyczące oparcia miksu energetycznego o gaz.

„Prezydent Duda wspomina o bezpieczeństwie energetycznym, które chce oprzeć na gazie i atomie. Gazie, którego 80 proc. importujemy, z czego większość z Rosji” – mówił z kolei Paweł Czyżak z Fundacji Instrat.

Węgiel i celebryckie śluby

Na koniec najważniejsze osiągnięcie naszego kraju według prezydenta Dudy. „Doszło w Polsce do zawarcia porozumienia, po długim dialogu społecznym, pomiędzy społecznością górników, a przedstawicielami polskiego rządu, dotyczącego wyłączenia węgla z produkcji energii elektrycznej do 2049 roku” – powiedział.

„Chwalenie się (…) wczoraj irracjonalnym porozumieniem o wydobywaniu węgla do 2049 roku, zabrzmiało wręcz jak chory żart. Może prezydent Duda pomylił spotkania. Był na szczycie klimatycznym, a nie na mitingu lobby węglowego” – komentował Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej. Również Młodzieżowy Strajk Klimatyczny nie krył oburzenia po słowach Dudy. „Prezydent Duda na szczycie klimatycznym próbował stworzyć wrażenie, że w Polsce prowadzona jest jakakolwiek polityka klimatyczna. To zwyczajnie nieprawda” – mówiła Dominika Lasota z MSK.

Niedługo później, w sierpniu 2021 – jak już wspominaliśmy - IPCC opublikowało kolejny alarmujący raport. Prezydent Duda nie skomentował doniesień naukowców o coraz bardziej realnej i zbliżającej się katastrofie klimatycznej.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne