Wyjątkowa w skali kraju aleja ponadstuletnich grusz może zostać bezpowrotnie stracona. Władze powiatu słupskiego i pomorskiej gminy Główczyce prą do przebudowy drogi nawet kosztem wycięcia niemal wszystkich drzew
Lokalne stowarzyszenie Eko-Inicjatywa, które zaalarmowało o planach przebudowy drogi i związanej z nią wycinki odniosło pierwszy sukces – za wpisaniem pamiętającej jeszcze XIX wiek alei do rejestru zabytków właśnie opowiedział się konserwator zabytków.
“Rosną tu, odkąd pamiętam, a mam 63 lata. Mieszkam w okolicy i często przejeżdżam tędy na ryby. Zdarza się nawet, że zbieram gruszki spod tych drzew. Szkoda by było, gdyby zniknęły” – mówi OKO.press Jerzy Mańkowski, mieszkaniec pobliskich Szczypkowic i jedyny członek rady gminy Główczyce, który zagłosował za przyjęciem uchwały w sprawie uznania alei za pomnik przyrody. Proponowana nazwa: “Historyczna Aleja Grusz”.
Aleja biegnie z Główczyc w stronę wsi Izbica nad jeziorem Łebsko w Słowińskim Parku Narodowym, częściowo przez otulinę parku.
Uchwała jednak przepadła 12 głosami “przeciw” w głosowaniu poprzedzonym sugestywną przemową wójta Rafała Teterki.
"Jestem zobligowany (…) do przedstawienia państwu uchwały w sprawie objęcia tej alei ochroną prawną, ale mam pełną świadomość tego, że stoi to w kolizji z planami powiatu dotyczącymi poszerzenia tego odcinka drogowego w stronę Izbicy” – mówił tuż przed głosowaniem wójt.
Według wójta zachowanie alei niweczy plany, ale i szanse, “jakie nam daje realizacja tak dużego, skomplikowanego i kosztownego zadania wspólnie z powiatem [słupskim]. Niemniej jednak uchwałę Państwu przedstawiam. Mam nadzieję, że podejmiecie słuszną decyzję. Zdaję się na Państwa rozsądek” – dodał Teterka.
W rozmowie z OKO.press wójt Teterka mówi, że przebudowa drogi i związana z nią wycinka ok. 80 drzew z 112 wiekowych grusz kolidujących z inwestycją jest niezbędna dla bezpieczeństwa użytkowników, w tym rowerzystów.
“Od lat próbujemy doprowadzić do sytuacji, w której odcinek drogowy między Główczycami a Izbicą będzie należytej jakości. Obecnie to bardzo wąski pasek asfaltu z poboczem gruntowym w fatalnym stanie. Przebiega tam również trasa EuroVelo i każdy, kto choć raz pokonał ją rowerem, wie, że nie jest to ani łatwe, ani przyjemne. Droga stwarza realne zagrożenie – można złamać rękę, nogę, a nawet uszkodzić kręgosłup, bo przy mijających samochodach trzeba zjeżdżać na to fatalne pobocze” – mówi OKO.press wójt Teterka.
“W związku z tym gmina zabiega od kilku lat, żeby tę drogę po prostu przebudować i aby w ramach tej przebudowy była też ścieżka pieszo-rowerowa, która zapewni bezpieczeństwo rowerzystom. Decyzja o przygotowaniu projektu zapadła i aktualnie jest w uzgodnieniach środowiskowych” – dodaje wójt. Informację o trwających uzgodnieniach potwierdziła nam gdańska Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Inwestor, czyli Zarząd Dróg Powiatowych w Słupsku, nie odpowiedział na nasze pytania.
Procedury związane z inwestycją ciągną się od 2022 roku, niemniej dopiero na początku 2025 roku stowarzyszenie Eko-Inicjatywa z Kwidzyna skierowało do gminy Główczyce oraz – co istotne – do pomorskiego konserwatora zabytków pisma z prośbą o zachowanie alei.
“Historyczna aleja drzew istniejąca już od XIX wieku (…) stanowi duży walor krajobrazowy, przyrodniczy i kulturowy. Większość z grusz wchodzących w skład alei osiągnęła minimalny wymiar kwalifikujący je na indywidualny pomnik przyrody, a rekordzistka ma 270 cm [obwodu na wysokości 130 cm – przyp. OKO.press]. Jest schronieniem dla ptaków, nietoperzy i owadów, w tym zapylaczy, dla których w okresie kwitnienia stanowi pożytek. Aleja spełnia również funkcje społeczne (okoliczni mieszkańcy od dziesięcioleci korzystają z owoców) oraz jest atrakcją turystyczną, jako ważny element dwóch europejskich szlaków EuroVelo” – czytamy w pismach Eko-Inicjatywy.
“Ta unikatowa w skali regionu, a nawet województwa, aleja drzew, jest naturalnym łącznikiem współcześnie żyjących mieszkańców tych ziem z historią regionu. Symbolizuje zarówno dziedzictwo kulturowe, jak i związek człowieka z naturą. Aleja (…) stanowi unikalny bank genów, utworzony przez starą odmianę grusz, odpornych na lokalne warunki i cenne dla różnorodności biologicznej. Ze względu na ubytki w drzewostanie, należałoby podjąć działania w celu ich uzupełnienia, najlepiej poprzez nasadzenia drzew tej samej odmiany, by zachować spójność historyczną i przyrodniczą alei” – dodaje stowarzyszenie.
“Ta aleja jest jedyna w swoim rodzaju – to unikat w skali kraju i świadek historii. Takich miejsc już prawie nie ma. Widzę w niej również ogromną wartość przyrodniczą. Warto wspomnieć, że nieco dalej wzdłuż tej samej drogi rosną piękne stare jesiony, na których występują chronione gatunki porostów” – mówi OKO.press biolożka Magdalena Jędro, która wraz ze stowarzyszeniem stara się nagłośnić sprawę i ocalić aleję.
Po sesji rady gminy Główczyce głos zabrał urząd gdańskiego konserwatora zabytków. “Wszczęcie procedury wpisu do rejestru zabytków powoduje, że wszelkie przedsięwzięcia w rodzaju wycinki albo remontu są wstrzymane do czasu, kiedy decyzja o wpisie do rejestru jest ostateczna” – mówi OKO.press Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku.
Formalnej decyzji o wszczęciu procedury jeszcze nie ma, ale rzecznik Tymiński zapewnia, że zostanie ona podjęta jeszcze w kwietniu.
“Po zakończeniu procedury wpisu do rejestru konieczne będzie uzyskanie pozwolenia konserwatora, żeby przeprowadzić remont drogi — ale z zachowaniem zabytkowego drzewostanu. Ta aleja ma jak najbardziej historyczny charakter i kwalifikuje się, żeby objąć ją ochroną konserwatorską” – dodaje Tymiński.
Wójt Teterka nie kryje rozczarowania. “Jeżeli taką decyzję podjął Pomorski Konserwator Zabytków, to absolutnie tego nie kwestionuję. Trochę zastanawia mnie, dlaczego tak późno i jakie będą tego skutki dla mieszkańców. Czy znowu odsunie się perspektywa realizacji tego remontu? To nie brak szacunku do przyrody był powodem nieprzyjęcia uchwały, a determinacja w zapewnieniu bezpieczeństwa wszystkim użytkownikom tej drogi. Zwłaszcza rowerzystom i pieszym” – mówi Teterka.
Radny Mańkowski i Magdalena Jędro zgodnie twierdzą, że ruch na drodze jest nieduży, a poza sezonem – gdy zmniejsza się turystyka rowerowa – wręcz znikomy.
Wójt sugeruje również, że stan drzew kwalifikuje je do wycięcia. “Ja nie jestem dendrologiem, opieram się na opiniach i analizach. Reprezentuję mieszkańców, zabiegam o ich interesy i dbam o realizację ich postulatów. Oczywiście robię to zgodnie z prawem i własnym sumieniem” – mówi Teterka.
Zatrzymać inwestycję drogową, której realizacja spowoduje nieodwracalne straty przyrodnicze i w krajobrazie historyczno-kulturowym danego miejsca, jest bardzo trudno, przyznaje Magdalena Bar, radczyni prawna i wspólniczka we wrocławskiej kancelarii Jendrośka Jerzmański Bar i Wspólnicy, specjalizującej się w prawie ochrony środowiska.
“Jeśli droga będzie przebudowywana na zasadach ogólnych, a nie na podstawie specustawy drogowej, wójt będzie musiał uzyskać zgodę RDOŚ na wycinkę drzew. Stanowisko RDOŚ jest wiążące – określa, które drzewa można usunąć. Zarówno RDOŚ, jak i wójt mają pewną swobodę w decyzji o zgodzie lub odmowie, a także mogą dopuścić wycinkę tylko części drzew. To moment w procedurze, gdy mogą ograniczyć skalę wycinki. Zezwolenie na usunięcie drzew to bowiem decyzja uznaniowa i choć nie jest całkowicie dowolna, to umożliwia pewną elastyczność” – mówi Bar.
Radczyni dodaje jednak, że z reguły władze samorządowe prą do inwestycji, nie bacząc na środowiskowe koszty. Tylko niektóre RDOŚ starają się temu przeciwstawić.
Według radczyni zapowiedź wpisania alei do rejestru zabytków daje mocne podstawy do zachowania historycznego krajobrazu. Nawet realizacja rozbudowy drogi na podstawie tzw. specustawy drogowej — wyłączającej większość bezpieczników środowiskowych – nie umożliwiłaby realizacji inwestycji.
“Specustawa drogowa nie wyłącza ochrony przewidzianej dla zabytków przez ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Więc gdyby aleja została wpisana do rejestru zabytków, to na jej zniszczenie byłaby wymagana zgoda konserwatora niezależnie od tego, czy inwestycja ta byłaby realizowana na podstawie »normalnego« pozwolenia na budowę, wydawanego na podstawie ustawy Prawo budowlane, czy też na podstawie pozwolenia wydawanego na podstawie specustawy drogowej” – mówi Bar.
Nie każdą cenną aleję udaje się uratować, choć wciąż jest ich wiele, zwłaszcza na terenach należących przed 1945 rokiem do Niemiec. Według obywatelskiego projektu “Mapa polskich drzew” jest ich w Polsce wciąż ponad 900, choć różnią się stopniem zachowania. Alej z pełnym drzewostanem jest tylko ponad 300. Według informacji zebranych przez uczestników projektu zniszczeniu uległo 205 alej.
“Główną przyczyną niszczenia alej są modernizacje dróg. W wielu miejscach zauważamy też celowe uszkodzenia drzew, które potem są usuwane, bo przez podcięcie zaczynają zagrażać użytkownikom dróg” – mówi OKO.press Waldemar Bukalski ze Stowarzyszenia Radomianie dla Demokracji, które prowadzi projekt.
“W województwie lubuskim mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie ktoś podciął 16 drzew. Okazało się, że zrobił to człowiek, którego ojciec rozbił się tam samochodem. Bywają też bardziej przyziemne powody, np. właściciele działek budowlanych nie chcą drzew, bo... zasłaniają im widok” – dodaje Bukalski.
Z reguły do odstąpienia od wycinki przyczynia się wrzawa w mediach, natomiast brakuje rozwiązań systemowych, przyznaje wiceminister klimatu i środowiska i zarazem główny konserwator przyrody Mikołaj Dorożała. Kwestię “ucywilizowania” zasad pielęgnacji i wycinek drzew, także przy drogach, podjął ministerialny zespół do spraw zapewnienia ochrony drzew i krzewów.
“Będziemy analizować rekomendacje zespołu i oceniać możliwość proponowania zmian prawnych. Bez szerokiego, systemowego wsparcia wielu podmiotów nie da się skutecznie chronić przyrody” – mówi OKO.press wiceminister Dorożała.
“Stare drzewa w alejach są często wielopiętrowymi rezerwatami przyrody, na których żyją rzadkie porosty, ginące chrząszcze i nietoperze. Sama aleja to korytarz ekologiczny, który umożliwia organizmom przemieszczanie się między płatami zieleni. Wreszcie szpalery drzew przynoszą już całkiem wymierne pożytki dla człowieka – zapobiegają wywiewaniu żyznej próchnicy z pól, zatrzymują śnieg i wodę w krajobrazie. Zachowanie starych alei leży nie tylko w interesie przyrodników i miłośników krajobrazu kulturowego. Badania pokazują, że statystyczni kierowcy poruszają się zadrzewionymi drogami wolniej i ostrożniej. Mimo to wciąż powtarza się starą, głupią śpiewkę, że zapieprzający kierowca »by żył, gdyby nie drzewa«" – napisał kilka dni temu w “Dwutygodniku” pisarz i publicysta Stanisław Łubieński.
W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc
W OKO.press pisze głównie o kryzysie klimatycznym i ochronie środowiska. Publikuje także relacje z Polski w mediach anglojęzycznych: Politico Europe, IntelliNews, czy Notes from Poland. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc
Komentarze