0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Charly TRIBALLEAU / AFPFot. Charly TRIBALLE...

Śmierć Aleksieja Nawalnego w Stanach Zjednoczonych stała się argumentem w walce o większe wsparcie dla Ukrainy.

Przedstawiciele amerykańskiej administracji przez cały piątek 16 lutego 2024 zabierali głos w sprawie śmierci Aleksieja Nawalnego. Prezydent Joe Biden jednoznacznie stwierdził, że to Putin jest odpowiedzialny za śmierć Nawalnego. Anthony Blinken, szef amerykańskiej dyplomacji podobnie – powiedział, że za śmierć Nawalnego odpowiedzialna jest Rosja.

Sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA Alejandro Mayorkas stwierdził, że śmierć Nawalnego dowodzi deprawacji Putina oraz tego, że świat powinien zdecydowanie przeciwstawić się inwazji [Rosji] na inny suwerenny kraj [Ukrainę].

Administracja Bidena chce wykorzystać śmierć Nawalnego, by przełamać opór części Republikanów i przyjąć pakiet pomocy dla Ukrainy. Poparcie dla miliardowego wsparcia dla kraju napadniętego przez Rosję stoi bowiem pod znakiem zapytania.

Jednak w Stanach Zjednoczonych opinia publiczna żyje teraz przede wszystkim procesem Donalda Trumpa. W piątek 16 lutego 2024 zapadł wyrok w jednym z procesów byłego prezydenta. Nowojorski sędzia uznał Trumpa winnym oszustw finansowych. Nakazał mu zapłacić 354,9 mln dolarów kary za zawyżenie majątku w celu uzyskania korzystniejszych warunków kredytów.

Zwolennicy byłego prezydenta połączyli oba wydarzenia i twierdzą, że Trump jest... amerykańskim Nawalnym.

Przeczytaj także:

Śmierć Nawalnego wpłynie na decyzję o pomocy Ukrainie?

„Śmierć Nawalnego daje impuls do pomocy Ukrainie” – zatytułował swój tekst wpływowy portal Politico.

Administracja Bidena chce wykorzystać śmierć Nawalnego, by przełamać impas w Kongresie. „Brak wsparcia dla Ukrainy w tym krytycznym momencie nigdy nie zostanie zapomniany” – powiedział w piątek prezydent Joe Biden. Chodzi o 47 miliardów dolarów.

„Piątkowa wiadomość o śmierci Aleksieja Nawalnego nadała nowy impet toczącej się w Waszyngtonie debacie na temat tego, jak zdecydowanie przeciwstawić się Rosji i jej prezydentowi Władimirowi Putinowi” – pisze komentator telewizji CNN Kevin Liptak.

„Decyzja, jaką amerykańscy politycy podejmą w nadchodzących tygodniach i miesiącach w sprawie dalszego wysyłania pomocy na Ukrainę, może radykalnie zmienić realia na tamtejszym polu bitwy. Może też wysłać sygnał, że Ameryka jest gotowa nie tylko do odparcia Rosji, ale w ogóle do zaangażowania się za granicą” – wyjaśnia komentator.

We wtorek 13 lutego 2024 roku Senat zdecydowaną większością głosów, zarówno Demokratów, jak i Republikanów, przyjął pakiet wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu. To 95 miliardów dolarów. Jednak wysłanie pomocy zagranicę musi poprzeć też Izba Reprezentantów. A tam głosowanie zablokował republikański speaker Mike Johnson.

W piątek Demokraci wzywali Johnsona, by skończył z politycznymi gierkami. „To czas wyboru” – zwrócił się do Johnsona Demokrata Hakeem Jeffries. „Jak ukarać Putina za zabicie Nawalnego? Uchwalić National Security Supplemental, żeby Ukraińcy mogli zniszczyć resztę armii Putina” – stwierdził Jason Crow z Kolorado.

Co na to Republikanin Johnson?

„Podczas gdy Kongres debatuje, jak najlepiej wesprzeć Ukrainę, Stany Zjednoczone i nasi partnerzy muszą wykorzystać wszelkie dostępne środki, aby odciąć Putinowi możliwość finansowania jego wojny na Ukrainie, której nikt nie prowokował, i agresji przeciwko krajom bałtyckim” – napisał.

Wśród Republikanów pozostała garstka takich, którzy chcą bronić Amerykę przed izolacjonizmem – uważa Liptak z „Washington Post”. Należy do nich ostatnia konkurentka Trumpa w drodze do Białego Domu Nikki Haley.

„Trump stoi po stronie bandyty”

Wszystkie amerykańskie media cytują piątkową wypowiedź Haley. Wykorzystała ona okazję, by uderzyć w rywala.

„Pomyślcie, o czym świadczy to, że Trump stoi po stronie bandyty, który zabija swoich przeciwników politycznych. Nawiasem mówiąc, dziś rano zabił kolejnego” – powiedziała Haley w radiu.

„[Trump] staje po stronie Putina, który na każdym kroku próbuje zniszczyć Amerykę” – dodała kontrkandydatka byłego prezydenta.

Natomiast na portalu X (dawniej Twitter) napisała:

„Putin zamordował swojego przeciwnika politycznego, a Trump nie powiedział ani słowa po tym, jak [wcześniej] stwierdził, że zachęci Putina do najechania naszych sojuszników”.

Trump: cisza

A Trump dalej milczy.

W piątek ponad 20 razy zabierał głos na portalu społecznościowym Truth Social. Pisał o swoich sprawach karnych, sondażach wyborczych, imigrantach w USA, Nikki Haley, związku zawodowym Teamsters i zeznaniach prokuratora okręgowego Fani Willisa w Georgii.

O Nawalnym i Putinie ani słowa.

We wrześniu 2020 roku, kiedy Nawalny został otruty, dziennikarze poprosili Trumpa o komentarz. „Myślę, że to smutne, tragiczne, straszne i nie powinno się zdarzyć. Nie mamy jeszcze żadnych dowodów, ale przyjrzę się sprawie” – odpowiedział.

W piątek sztab wyborczy Trumpa nie odpowiadał na pytania licznych amerykańskich redakcji, które prosiły o komentarz.

Carlson: ani słowa

Trump miał rozważać stworzenie wyborczego duetu z Tuckerem Carlsonem, byłym dziennikarzem Fox News. W amerykańskiej tradycji ostatni etap kampanii prezydenckiej prowadzą jednocześnie dwie osoby: kandydat na prezydenta i na wice. Carlson miał być właśnie kandydatem Trumpa na wiceprezydenta.

9 lutego 2024 Carlson przeprowadził w Moskwie wywiad z Putinem, w którym prezydent Rosji mówił to, co głosi propaganda. Pytań konfrontujących go z rzeczywistością nie było. Później Carlson publikował filmiki, w których zachwycał się czystością na ulicach rosyjskiej stolicy.

Czy śmierć opozycjonisty zrobiła na nim jakiekolwiek wrażenie? Nie wiadomo.

Na razie w sprawie Nawalnego i Trump, i Carlson milczą.

Biden chce zrobić z Trumpem, to co Putin z Nawalnym?

Być może Trump milczy, bo głowę ma gdzie indziej. Najbardziej prawdopodobny kandydat Republikanów na prezydenta właśnie zmaga się z procesami sądowymi. Jego zwolennicy postanowili za niego połączyć kropki.

„Gdy świat zastanawia się nad zabójstwem Aleksieja Nawalnego z rąk Putina, warto pamiętać, że Demokraci aktywnie wykonują polecenia Bidena. Próbują również uwięzić jego głównego przeciwnika politycznego Donalda Trumpa, usunąć go z głosowania i doprowadzić do jego śmierci w więzieniu” – napisał w mediach społecznościowych były nowojorski kongresmen Lee Zeldin.

Takich głosów jest więcej. Śmierć Nawalnego jest „tym, czego Biden i Demokraci chcą dla Trumpa i MAGA [Make America Great Again]” – napisał na przykład komentator Jack Posobiec.

View post on Twitter

W związku z tymi szaleńczymi porównaniami dziennik „Washington Post” opublikował komentarz: „Nie, Donald Trump nie jest amerykańskim Nawalnym”.

„Dlaczego Rosja zabiła Nawalnego”

Magazyn „The Atlantic” opublikował w piątek artykuł publicystki Anne Applebaum. „Dlaczego Rosja zabiła Nawalnego” – wyjaśnia amerykańskim czytelnikom autorka m.in. książki „Gułag”.

Applebaum przypomina film „Pałac dla Putina. Historia największej łapówki”. Nawalny wrzucił go do internetu tuż przed wejściem na pokład samolotu, którym wrócił do Rosji. Dokument śledczy o najdroższej rezydencji na świecie dowodzi, że należy ona do Putina. Można go zobaczyć tutaj.

Jak pisze Applebaum, siła filmu tkwiła nie tyle w faktach, które zebrał Nawalny, ile „w stylu, humorze i hollywoodzkim profesjonalizmie”. Okazało się, że Rosjanie go oglądali.

„Sondaż przeprowadzony w Rosji miesiąc po pojawieniu się filmu ujawnił, że widział go co czwarty Rosjanin. Kolejne 40 procent o nim słyszało. Można bezpiecznie zgadywać, że w ciągu trzech lat, które upłynęły od tego czasu, liczby te wzrosły. Do tej pory film ten obejrzano 129 milionów razy” – pisze Applebaum.

Autorka stwierdza krótko: Nawalnego „zabiło państwo rosyjskie”. Dlaczego? „Putin go zabił – ze względu na jego sukces polityczny, ze względu na jego zdolność docierania do ludzi z prawdą i ze względu na jego talent do przebijania się przez mgłę propagandy, która teraz oślepia jego rodaków, a także niektórych z nas”.

Dlaczego jeszcze? Bo Nawalny stał się „modelowym przykładem tego, jak może wyglądać obywatelska odwaga w kraju, w którym jest jej bardzo niewiele. Nie tylko mówił prawdę, ale chciał to robić w Rosji. Tam, gdzie Rosjanie mogli go słyszeć”.

Według Applebaum decyzja Nawalnego o powrocie do Rosji „wzbudziła szacunek nawet wśród ludzi, którzy go nie lubili, nie zgadzali się z nim lub obwiniali go o coś”.

Śmierć Nawalnego może mieć poważne konsekwencje dla świata. Negatywne konsekwencje. „Jeśli Putin może bezkarnie zabić Nawalnego, to dyktatorzy w innych krajach mogą poczuć, że oni też mogą zabijać innych odważnych ludzi”.

Jednak ta śmierć niesie też zdaniem amerykańskiej autorki nadzieję. „Nawet za kratkami Nawalny był prawdziwym zagrożeniem dla Putina, ponieważ był żywym dowodem na to, że odwaga jest możliwa, że prawda istnieje, że Rosja może być innym krajem. Dla dyktatora, który przetrwał dzięki kłamstwom i przemocy, takie wyzwanie było nie do przyjęcia.

Teraz Putin będzie zmuszony walczyć z pamięcią o Nawalnym, a jest to bitwa, której nigdy nie wygra” – pisze Anne Applebaum.
;

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Komentarze