Prawa autorskie: Ukrainian army tank unit drives towards Kherson's frontline on the way to Kherson on November 18, 2022. (Photo by BULENT KILIC / AFP)Ukrainian army tank unit drives towards Kherson's...
24 listopada 2022

Ash: Jedyną drogą do trwałego pokoju jest pomoc Ukrainie w wygraniu wojny z Rosją

Mija 9. miesiąc największej i najbrutalniejszej wojny w Europie od 1945 roku. Najgorszą rzeczą, jaką możemy teraz zrobić dla pokoju na naszym kontynencie, jest dążenie do negocjacji pokojowych z Putinem. Nie będzie trwałego pokoju w Europie, dopóki Putin pozostaje na Kremlu.

Najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla pokoju, jest takie zwiększanie wsparcia wojskowego, gospodarczego i humanitarnego dla Ukrainy, aż pewnego dnia będzie ona mogła negocjować z pozycji siły.

Donald Trump dał ostatnio do zrozumienia, że byłby idealnym kandydatem do negocjacji z Putinem. Silvio Berlusconi także zgłosił się jako mediator. Prawdziwy dream team. Moskiewski dream team.

"Ten tekst ukazuje się równocześnie w OKO.press i w brytyjskim dzienniku „The Guardian”. Timothy Garton Ash jest brytyjskim intelektualistą i historykiem, profesorem na Uniwersytecie Oksfordzkim. Świadkiem i uczestnikiem przemian demokratycznych w Europie Środkowej i Wschodniej. Ostatnio po polsku ukazało się wznowione wydanie jego „Wiosny obywateli”, jest także autorem książek „Polska rewolucja: Solidarność” oraz „Wolny świat: dlaczego kryzys Zachodu jest szansą naszych czasów”.

To Putin potrzebuje zawieszenia broni

Putin o niczym nie marzy bardziej niż o zawieszenia broni na Ukrainie, z tymi dwoma przy jego długim antycovidowym stole na Kremlu.

W międzyczasie przetrzebione, zdemoralizowane siły zbrojne rosyjskiego dyktatora mogłyby okopać się, by utrzymać zdobyty już spory kawałek Ukrainy, przegrupować się, odpocząć, dozbroić, sprowadzić świeżo zmobilizowane posiłki – a następnie rozpocząć wojnę od nowa, wysyłając dziękczynną partię wódki do Berlusconiego i Trumpa.

Gdyby Rosja utrzymała okupowane ukraińskie terytorium, ponad trzykrotnie większe od Belgii, Putin mógłby to uznać za historyczne zwycięstwo, przywracające przynajmniej część Noworosji z czasów Katarzyny Wielkiej.

Byłaby to również globalna demonstracja, że zbrojna agresja popłaca. Uważaj, Tajwanie.

Nie ma zgody Ukraińców

Jednak Ukraińcy i tak nigdy by tego nie zaakceptowali. Badania opinii publicznej pokazują, że Ukraińcy są gotowi zapłacić bardzo wysoką cenę, w tym dalsze ofiary wojskowe i cywilne, by odzyskać swoje terytoria.

Byłaby to więc recepta nie na pokój, ale na jeszcze dłuższą wojnę.

Na negocjacje przyjdzie czas. Wojna z Rosją, krajem posiadającym jeden z największych na świecie arsenałów broni masowego rażenia oraz przywódcę na tyle złego i potencjalnie zdesperowanego, by jej użyć, nie może zakończyć się bezwarunkową kapitulacją, jak w przypadku Niemiec w maju 1945 roku.

(Sytuacja ta pokazuje co by się stało, gdyby to nazistowskie Niemcy, a nie Stany Zjednoczone, zbudowały bombę atomową).

Rząd ukraiński już zaczyna rozważać, wraz ze swoimi zachodnimi przyjaciółmi, jakie środki bezpieczeństwa i inne ustalenia powinien uzyskać.

Ukraina ma prawo zarówno ustawowe jak moralne do odzyskania każdego centymetra swojego terytorium, w tym Krymu.

Wszelkie kompromisy, na które mogłaby ostatecznie się zdecydować – na przykład jakieś specjalne ustalenia wobec Krymu – mogą być tylko suwerenną decyzją Ukrainy.

Zmiany w Moskwie będą albo nie

Oczywiste jest, że pokój w takiej formie byłby nie do zaakceptowania dla Putina, zwłaszcza że ogłosił on, iż cztery regiony Ukrainy są teraz częścią Rosji. Dlatego rosyjski dyktator albo musiałby zostać zmuszony do jego przyjęcia, albo układ pokojowy będzie musiał być zawarty z Rosją, która nie jest już pod rządami Putina. Nikt nie wie, kiedy i jak dojdzie do zmian w Moskwie, a moment zmian może być też momentem jeszcze większego zagrożenia. Niemniej jednak jest to najlepsza szansa, jaką mamy, by osiągnąć trwały pokój po długiej wojnie.

Aby to osiągnąć, Zachód musi zwiększyć wsparcie dla Ukrainy, umożliwić jej zarówno dalsze zwycięstwa militarne, jak i przetrwanie ciężkiej zimy. Przegrywając na polu bitwy, Rosja przeszła do tchórzliwych i zbrodniczych ataków na infrastrukturę cywilną.

Zniszczona połowa infrastruktury

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), połowa infrastruktury energetycznej kraju została uszkodzona lub zniszczona, 10 milionów Ukraińców jest obecnie pozbawionych prądu, a ponad 700 placówek medycznych zostało uszkodzonych. (W tym tygodniu, według doniesień, nowo narodzone dziecko zginęło, gdy rosyjski pocisk uderzył w szpital położniczy w obwodzie zaporoskim).

Prawie 8 milionów Ukraińców uciekło za granicę, około 5 milionów to migranci wewnętrzni, WHO oczekuje, że kolejne 2-3 miliony opuszczą swoje domy „w poszukiwaniu ciepła i bezpieczeństwa”.

Europa nie widziała niczego podobnego od 1945 roku.

Akcja Leopard 2

Najpilniejszą potrzebą wojskową jest obrona powietrzna, nie tylko po to, by odeprzeć dalsze ataki na infrastrukturę cywilną. Systemy wyrzutni rakietowych, takie jak amerykański HIMARS, były kluczem do sukcesu militarnego Ukrainy i potrzeba ich więcej, aby zniszczyć wciąż potężną artylerię konwencjonalną Rosji.

Jeśli Ukraina ma odzyskać swoje terytorium – a w miarę zmniejszania się obszaru kontrolowanego przez Rosję walka będzie coraz bardziej zacięta – musi mieć nowoczesne czołgi, takie jak niemiecki Leopard 2. Poza tym potrzebuje generatorów, inżynierów, którzy pomogą naprawić elektrownie, środków medycznych i dużej pomocy finansowej, aby zapobiec załamaniu gospodarki.

W pierwszych miesiącach wojny lwia część wsparcia wojskowego pochodziła od kilku państw zachodnich, przede wszystkim USA, ale także Wielkiej Brytanii, Polski, Estonii i kilku innych. Jest bardzo niewiele rzeczy, z których można być dumnym w dorobku brytyjskich rządów w ciągu ostatnich kilku lat, ale to jest jedna z nich.

Fakt, że nawet w środku burzy gospodarczej w kraju nowy premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak uznał za niezbędne udać się do Kijowa, odzwierciedla szeroki, ponadpartyjny konsensus narodowy.

Prezydent Wołodymyr Zełenski odpowiedział Sunakowi na Twitterze: „Oba nasze narody wiedzą, co to znaczy stanąć w obronie wolności”.

Jednak inne kraje europejskie, mające odmienne doświadczenia wojenne i bardziej pokrętne postawy społeczne, również coraz częściej się angażują. Eksperci Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych zaproponowali „plan Leopard”, w ramach którego wszystkie kraje europejskie posiadające czołgi Leopard 2 miałyby wspólnie wyposażyć ukraińską brygadę pancerną. Podobne europejskie konsorcja powinny powstać w zakresie obrony powietrznej, ale także niezbędnego wsparcia potrzeb cywilnych, takich jak infrastruktura energetyczna.

Wojna jest drogą do pokoju

Już to zrobił. I może posunąć się dalej, być może nawet przekroczyć taktyczny próg nuklearny. Ale żaden sposób działania na wojnie nie jest pozbawiony ryzyka. W dłuższej perspektywie ryzyko, jakie dla całego świata płynęłoby ze zwycięstwa nagiej agresji zbrojnej, byłoby znacznie większe.

Właściwa reakcja nie polega na tym, by ze strachu rzucić się do negocjacji, jak radzą protestujący w takich krajach jak Niemcy czy Włochy. Ale na szczegółowym przygotowaniu się na każdą możliwą ewentualność, taką jak na przykład rakieta spadająca na polską ziemię w zeszłym tygodniu.

Nie będzie trwałego pokoju w Europie, dopóki Putin pozostaje na Kremlu. Nie możemy go usunąć, ale możemy przyczynić się do stworzenia warunków, w których Rosjanie sami w końcu porzucą autodestrukcyjny kurs, na który wprowadził ich kraj. W końcu na porażce w Ukrainie skorzysta również sama Rosja.

A może ci protestujący uważają, że Niemcy byłyby dziś w lepszej sytuacji, gdyby zachodni alianci zawarli pokój z uzbrojonym w broń jądrową Hitlerem?

Wydaje się sprzeczne z intuicją, przewrotne, nawet niemoralne, twierdzenie, że wojna jest drogą do pokoju. Ale teraz, kiedy (karygodnie) pozwoliliśmy, by nasz kontynent pogrążył się w wielkim konflikcie zbrojnym, najlepszą drogą do trwałego pokoju jest pomoc właściwej stronie w wygraniu tej wojny.

Nowa książka autora, Homelands: A Personal History in Europe, ukaże się wiosną przyszłego roku.

Tłumaczyła Anna Halbersztat

Udostępnij:

Timothy Garton Ash

brytyjski historyk, profesor na Uniwersytecie Oksfordzkim, wykłada też na Uniwersytecie Stanforda. Europejczyk. Świadek i uczestnik przemian demokratycznych w Europie Środkowej i Wschodniej. Ostatnio po polsku ukazało się wznowione wydanie jego "Wiosny obywateli".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne