Prawa autorskie: Kuba Atys / Agencja WyborczaKuba Atys / Agencja ...
05 stycznia 2022

Auschwitz, aborcja, amantadyna. Sejmowa komisja zdrowia oddała głos antyszczepionkowcom [RELACJA]

“Szczęść Boże! Wstyd i hańba!” - przywitał się jeden z uczestników wysłuchania publicznego ws. ustawy covidowej. “Dlaczego to wysłuchanie nie jest transmitowane w mediach publicznych?” - dopytywał inny. Był to wielki popis antyszczepionkowców i Konfederacji. Wszystkie pseudoargumenty w jednym miejscu – i poczucie siły i racji

Wysłuchanie publiczne ws. ustawy, która dawałaby pracodawcom prawo sprawdzania szczepień przeciw covid, zorganizowała 5 stycznia sejmowa komisja zdrowia. Od miesiąca - wobec blokady ze strony Konfederacji - nie jest w stanie zaopiniować tego projektu i przekazać pod głosowanie w Sejmie.

Wysłuchanie miało zapewne spuścić trochę powietrza, ale to nie wyszło. Komisja wysłuchania nie przygotowała - nie zadbała o równowagę głosów.

W wysłuchaniu wzięli udział głównie antyszczepionkowcy. Ale dzięki temu można było zrozumieć, czego się boją i w co wierzą.

Do przyjęcia ustawy raczej nas to nie przybliżyło, ale pozwoliło np. usłyszeć ludzi, którzy słowa Mariana Turskiego “Auschwitz nie spadło z nieba” rozumieją w antyszczepionkowym kontekście. Pierwsza użyła tego cytatu matka 17-letniej licealistki, która nie może pojechać na międzynarodową szkolną wymianę, bo nie jest zaszczepiona. I dla tej matki to był początek Auschwitz - więc zabrała głos w debacie publicznej.

Co to jest wysłuchanie publiczne

Wysłuchanie publiczne to forma partycypacji obywatelskiej. Polega na tym, że każdy zarejestrowany uczestnik może zabrać głos, ale tylko raz, a wszyscy mają tyle samo czasu. Nie ma polemik – zadaniem przedstawicieli władz jest słuchanie i notowanie.

W normalnym trybie powinno się odbyć wysłuchanie odwrócone: władza odpowiada, co zrobi z uwagami. A dopiero potem powinny rozpocząć się prace nad ustawą. Ale te prace trwają od dawna – to wysłuchanie miało być próbą wyjścia z pata po tym, jak posłowie Konfederacji uniemożliwili komisji pracę przychodząc na posiedzenie bez maseczek.

Komisja podejmie prace nad projektem dopiero teraz – ale nie wiadomo, kiedy odbędzie się posiedzenie w tej sprawie. [AKTUALIZACJA: przewodniczący komisji zapowiedział prace na 11 stycznia 2022]

Antyszczepionkowcy mają wreszcie głos

Przez cztery godziny głos zabierali przede wszystkim antyszczepionkowcy - współpracownicy i sympatyczki liderki ruchu Justyny Sochy.

Widać to było po tym, że siedzieli razem, choć reprezentowali różne organizacje. Łączyli się z Sejmem tej samej sali z beżową ozdobną listwą na ścianie i co chwila chcieli przemawiać “z komputera pani Sochy”, nawzajem wyłączając sobie mikrofony.

Mimo wielkiego dorobku polskich wysłuchań publicznych to było ich ewidentnie pierwsze doświadczenie w tej dziedzinie. A reprezentowali organizacje z wolnością, niezależnością, obywatelskością i polskością w nazwie.

Głos zabrali też zwolennicy Konfederacji. Mówili, jak szkodliwy mamy projekt, grozili zamieszkami, wzywali do referendum. Wielu uczestników na prośbę o konkluzję (bo przekraczali czas) mówili: “Niech żyje Polska”,

pozdrawiali “wojsko, Polaków oraz policję”.

I mówili, że szczytem chamstwa jest “dawanie obywatelom tylko dwóch minut”.

Na sali w Sejmie panowała martwa cisza przerywana oklaskami jednego posła Grzegorza Brauna (pozostali konfederaci wyszli). Był jak zwykle bez maseczki i przewodniczący Tomasz Latos (PiS) błagał go, by choć usiadł na boku, a nie wśród innych posłów.

Padło też kilka uwag dotyczących błędów (a nie tylko skandalicznej niezasadności ustawy). Prezes Naczelnej izby Lekarskiej Andrzej Matyja był zapisany do głosu, ale nie połączył się, gdy przyszedł jego czas.

Nie wierzymy wam

Uczestnicy regularnie powtarzali, że nie wierzą rządowi ani posłom. Grozili im Trybunałem Stanu i Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Używali wszystkich gróźb, obelg i argumentów, do jakich przywykliśmy w debacie publicznej od czasów przejmowania Trybunału Konstytucyjnego przez PiS w 2016 roku – tyle że osadzali je w swoim, przeciwników szczepień, kontekście. Była Konstytucja, Rada Europy, wolność, zakaz dyskryminacji i wolne media...

Beata Łukiańczyk mówiła, że skoro nie ma w Polsce wolnych mediów, telewizji i radia, to ludzie sami muszą sami zbierać informacje.

Piotr Rubas: “Nie mamy debaty w mediach, są przekazywane fakty niezależnych naukowców w niezależnych mediach, ale w mediach reżimowych nie”.

Klaudia Kuczek z powstającego stowarzyszenia “Wolne Podkarpacie” wyraziła protest i sprzeciw wobec “polskojęzycznego rządu”.

Grzegorz Płaczek z Fundacji Nowe Spectrum powiedział, że wysłał ponad 300 pism do władz. A np. Ministerstwo Zdrowia napisało mu, że nie wie, kto jest dłużej chroniony przed covid - człowiek zaszczepiony czy ten, kto covid przechorował.

Więc to wszystko to ściema.

Piotr Witczak, który przedstawił się jako immunolog i doktor biologii: zamiast słuchać stronniczych ekspertów wybierających sobie badania, należy słuchać prawdziwych ekspertów.

My jesteśmy obywatelami, my jesteśmy ekspertami

Zabierający głos z dumą podkreślali, że sami takimi ekspertami są – biologami, analitykami chemii, ekonomistami, prawnikami, lekarzami (było ich kilku!). Wzywali do “zapoznania się z prawdą” i zmianę narracji w mediach “głównego ścieku”. Cytowali zagraniczne publikacje i obce nazwiska. Posługiwali się naukowym słownictwem, najczęściej dalekim od ich specjalizacji zawodowej, np. adwokata mówiła “o faktach takich jak” obecność grafenu w szczepionkach i o tym, co on tam robi.

Niektórzy mówili o sobie, że są Polakami, obywatelami. Jedna pani była “byłym wyborcą PiS”.

Alicja Kurzawińska: "Nie ma mojej zgody na to, co robicie. Chcecie o mnie zadbać, każąc mi się zaszczepić?”.

Nie ma pandemii

Dla większości pandemia covid jest faktem – zacznijmy jednak od głosu, który jej przeczył:

Piotr Rubas zaczął od “Szczęść Boże! Wstyd i hańba!” (chodziło o to, że ma tylko dwie minuty na wypowiedź w sprawie ustawy, która "wprowadza nazizm sanitarny”).

“Ktoś, kto mówi, że mamy pandemię, kłamie. Liczba niewydolności oddechowych i infekcji grypopochodnych od lat się nie zmienia – są tylko wahania. Ta szczepionka to terapia genowa” (tu pan Rubas cytował liczne zagraniczne badania, do których dotarł, i medyczne skróty).

Zakończył, jak zaczął: “Pozdrawiam wolnych Polaków, na pohybel zdrajcom”.

Szczepionka to zło

Tu argumentów było bardzo dużo i były różnorodne: szczepionka jest tak samo groźna jak 5G, szczepionka to eksperyment (to “substancja”, a nie szczepionka) wywołujący dramatyczne powikłania i śmierć (tylko rząd utajnia dane albo ich nie zbiera). “Wszczepia białko kolca” /”powoduje nadprodukcję białka kolca” i “wszczepia zmiany genetyczne naruszające naszą psychikę i zdrowie”. To “narzędzie inżynierii genetycznej” (przekonywali o tym naukowcy cytujący różne badania – opisywali się jako niezależni naukowcy).

“Gdyby szczepionki były skuteczne, to ludzie by się przecież szczepili” (Kalina Bednarczyk, Watahy Głosu Obywatelskiego).

Justyna Socha czytała relację matki, której syn zasłabł i zmarł na serce w czasie sportowego turnieju – jej zdaniem to był skutek zaszczepienia się.

Przekonanie, że szczepionka ma mniej korzyści niż strat, było powszechne. Zabierający głos byli przekonani, że szczepionka zabija i okalecza.

Ponadto nie chroni – zaszczepieni tak samo zakażają jak zaszczepieni. A poza tym “Dlaczego osoby o wysokim poziomie przeciwciał mają się poddawać temu eksperymentowi” (Katarzyna Bnin-Bnińska)

Szczepionka to aborcja

Watek aborcyjny rozwinęła znana działaczka antyaborcyjna Kaja Godek: “Wszystkie szczepionki na covid, na którymś etapie testów lub produkcji korzystały ze zbrodni aborcji. Bo korzystają z substancji, które by nie powstały, gdyby nie zbrodnia aborcji. A popyt napędza podaż - biznes aborcyjny. Trzeba wyciąć do tego tkankę dobrze ukrwioną, zanim serce dziecka poczętego przestanie bić”. I dalej: “nie trzeba się szczepić – covid można skutecznie leczyć, o ile nie zablokujecie leczenia np. amantadyną” - mówiła Godek.

Szczepionka to Auschwitz

Porównania programu szczepień do Auschwitz pojawiało się raz po raz. “My, naród polski nie chcemy być traktowani jak Żydzi w czasie okupacji” - też.

Dużo było też o wolności i o prawie człowieka do swojego ciała. O Konstytucji, z jej preambułą odwołująca się do dramatycznej polskiej przeszłości, do przepisów o zakazie dyskryminacji i zakazie eksperymentów na ludziach.

Było też o łamaniu przepisów RODO (skoro pracodawca ma mieć dostęp do informacji o zdrowiu pracowników. Bożena Walendzik z organizacji Watahy Głosu Obywatelskiego pytała: “Czy właściciel małej firmy ma zatrudnić do tego inspektora ochrony danych osobowych”).

Przedstawiciel Stowarzyszenia “Bronimy Munduru dla przyszłych Pokoleń” ostrzegał: "Ta ustawa zdestabilizuje kraj. Będą rozruchy, a może dojść do wojny domowej – skoro dochodzi do tego w krajach, gdzie nawet 90 proc. ludzi jest zaszczepionych.

A u nas tylko 50 proc. My jesteśmy wolnym, zjednoczonym narodem”.

Adam Chmielewski (miał w tle krucyfiks) mówił, że w tle kampanii szczepionkowej jest gigantyczna korupcja przemysłu farmaceutycznego. "Lekarze i administratorzy szpitali są korumpowani — branża farmaceutyczna podobna jest do mafii”. Jednocześnie blokuje się wprowadzenie leków przeciw covidowi, co jest działaniem “zbrodniczym”, jak u “Eichmanna i Mengele”.

Jak wygląda życie osób, które się nie szczepią

To był też bardzo ciekawy watek tego wysłuchania.

Członkowie stowarzyszenia nauczycieli “Nauczyciele dla wolności” opowiadali, że 70 tys. nauczycieli, którzy nie poddali się “preparatowi szczepienia”, jest regularnie odsyłana na kwarantannę. Ich zaszczepieni koledzy też chorują na covid, ale ich kwarantanna nie obowiązuje. A w czasie kwarantanny nauczyciel dostaje tylko gołą pensję. Traci 20. proc. “Koledzy stracili nawet 2500 zł”. “Pracodawcy mówią »to się zaszczep«. To jest mobbing. Niektórzy się ugną, inni odejdą z pracy i system się załamie. Z tego daje sobie sprawę minister Czarnek”.

Przedstawiciele Stowarzyszenia “Bronimy Munduru dla przyszłych Pokoleń” mówili, że ponieważ “w systemie ewidencji żołnierzy jest informacja, kto jest zaszczepiony, to niezaszczepionych się pozbawia szkoleń, nagród, awansów. Oddelegowuje się ich do odległych jednostek, coraz częściej nie przedłuża się z nimi kontraktów - armia traci cennych ludzi. Oni nie są wysyłani na granicę - dziś nie honor i odwaga się liczy, a ilość przyjętych dawek.

Tak będzie w reszcie społeczeństwa po wprowadzeniu tej haniebnej ustawy”.

Joanna Budzińska mówiła o doświadczeniu pracowniczki kadr: “Pracodawców do tej pory nie interesowano zdrowie pracowników. Kiedy byłam chora, musiałam jechać do pracy, bo trzeba było robić wypłaty. Nikomu nie przeszkadzało, że mogłam kogoś zarazić. Badania medycyny pracy to farsa, wspólna brudna ubikacja może zarażać, nikogo to nie interesuje".

To dla niej dowód na to, że w przepisach o sprawdzeniu szczepienia covidowego w pracy też nie chodzi o dobro pracowników,

Ustawa jest źle napisana

Bardzo wiele głosów dotyczyło tego, że ustawa opiera się na fałszywych założeniach i nie zadziała tak, jak chciałby ustawodawca:

Sławomir Krzyżaniak, ekonomista: Ustawa dotyczy bardzo wielu osób - każdy z nas jest pracownikiem, pracodawcą albo klientem, więc naprawdę trudno przewidzieć jej skutki. Ograniczenie realnego kręgu klientów nie uratuje, ale zamknie działalność wielu firm.

Paweł Nogal, Stowarzyszenie Prawników “Głos Wolności”: Testy nie są wiarygodne w 100 proc., a szczepienia nie zapobiegają transmisji wirusa. Wymusza się szczepienia, choć jednocześnie państwo zapewnia, że szczepienia są dobrowolne. Nie ma mowy o refundacji testowania pracowników. Ma je ponosić pracodawca – bo państwo się do tego nie zobowiązuje. (…) Wysyłacie ludzi do sądów. Pracownicy będą skarżyć pracodawców i wygrają. Takie będą skutki tej ustawy".

Arkadiusz Tetela ze stowarzyszenia Justyny Sochy STOP NOP zauważał, że “ustawa ma wprowadzić obowiązek legitymowania się wynikiem badania lub poddania się procedurze medycznej, które nie są obowiązkowe. Ani testy, ani szczepienia nie są obowiązkowe - ale stają się konieczne do korzystania z praw obywatelskich. To aberracja - chyba że tu chodzi o wymuszenie ryzykownej procedury medycznej i to jest ukryty cel tej ustawy”.

Jacek Czuderna z Izby Gospodarcza Gastronomii Polskiej tłumaczył, że ustawa nie pomoże. “Zamiast lockdownów w gastronomii potrzebna jest edukacja społeczeństwa. Przymuszanie pracodawców do sprawdzania badania co 48 godzin to nadużywanie ich. Zajmijcie się ustawami gospodarczymi, obniżką VAT, a nie przymuszaniem do szczepień – bo 3 mln pracowników chce normalnie pracować”.

Rafał Górski z Instytutu Spraw Obywatelskich wskazywał, że wprowadzenie nakazów i dodatkowych uprawnień dla pracodawcy (sprawdzanie szczepień) obniży jeszcze bardziej zaufanie i kapitał społeczny w firmach. Zmiany są źle wprowadzane.

Tylko przedstawiciel Konfederacji Lewiatan miał coś dobrego do powiedzenia: wreszcie ktoś zapytał o zdanie pracodawców!

I co z tego wynika?

Wysłuchanie pokazało, czego ludzie się boją i jak wygląda “drugi obieg” informacji o pandemii. To byłby znakomity materiał do prowadzenia debaty publicznej ws. walki z covid. Od zrozumienia i wzajemnego wysłuchania powinno się zaczynać. Szkoda, że dzieje się to w 23. miesiącu pandemii.

Czy komisja zdrowia coś z tym zrobi – nie wiadomo. Postronny obserwator może się obawiać, że szanse na przyjęcie projektu radykalnie zmalały.

Przewodniczący Tomasz Latos (PiS, lekarz) przyznał, że wszyscy prawie byli przeciw projektowi. I poprosił na koniec, by jednak nie stosować porównań z Auschwitz.

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne