Z drugiej strony urny. Pamiętnik żony zaufania

W parach starszych zdecydowanie przeważała zasada: pani siada, pan stoi, pani wypełnia, pan dyktuje. Wśród młodych każdy wypełniał kartę wyborczą za siebie. Niektórzy się martwili: czy w urnie wystarczy miejsca.
Nasza redakcyjna koleżanka była mężem zaufania w jednej z warszawskich komisji wyborczych. Oto jej osobista relacja