0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Łukasz Cynalews...

Dzięki nowelizacji płoszenie niedźwiedzi, wilków i żubrów będzie możliwe „przy wykorzystaniu broni gładkolufowej z zastosowaniem amunicji niepenetracyjnej przez osoby posiadające pozwolenie na broń, w tym pozwolenie na broń do celów łowieckich”.

To oznacza, że zwierzęta będą płoszyć myśliwi.

„Ustawa nie jest przeciwko przyrodzie, ale chroni zarówno ludzi, jak i zwierzęta” – mówił prezydent Karol Nawrocki, podpisując ustawę.

Od ponad roku głośno jest o niedźwiedziach pojawiających się w pobliżu zabudowań na Podkarpaciu — dlatego nie było mowy o dalszym opóźnianiu prac nad nowelizacją ustawy o ochronie przyrody.

Zastosowanie broni gładkolufowej z użyciem pocisków gumowych ma zwiększyć skuteczność odstraszania dzikich zwierząt, które oswoiły się z obecnością człowieka lub zapobiegać takiemu oswojeniu. W ten sposób można zniechęcić niedźwiedzie od zbyt bliskiego podchodzenia do osiedli ludzkich. Jednocześnie strzał z takiej broni nie zagraża życiu dużych ssaków.

„Ustawa daje narzędzia grupie interwencyjnej, która w Bieszczadach monitoruje zachowanie problematycznych osobników. W razie potrzeby jej członkowie będą mogli płoszyć niedźwiedzie, wykorzystując gumową, niepenetracyjną amunicję. To na tyle bolesne, by skutecznie odstraszyć zwierzęta” – skomentowała ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska.

Odstraszanie wilka dzieli ekspertów

W 2025 roku projekt nowelizacji pozytywnie zaopiniowała Państwowa Rada Ochrony Przyrody, proponując nawet jej rozszerzenie i dopisanie wilka.

W tej sprawie eksperci są jednak podzieleni.

Przeczytaj także:

O ile w przypadku niedźwiedzi użycie broni gładkolufowej nie budzi zastrzeżeń, to wątpliwości co do zastosowania jej w płoszeniu wilków zgłaszał doktor Wojciech Śmietana z Fundacji Przyroda i Nauka, który zajmuje się od lat dużymi drapieżnikami w Bieszczadach.

„Wilk nie jest zwierzęciem o takiej masie ciała i budowie anatomicznej jak niedźwiedź czy żubr. Użycie pocisków niepenetracyjnych o wysokiej energii kinetycznej może w jego przypadku prowadzić do poważnych urazów, w tym uszkodzeń narządów wewnętrznych i rozerwania dużych naczyń krwionośnych”.

Śmietana uważa, że nowe prawo po prostu umożliwia płoszenie „przy użyciu amunicji mniej śmiercionośnej”. Jego zdaniem wciąż brakuje też służby, która profesjonalnie zajęłaby się tym problemem.

Lata bezczynności

O potrzebie utworzenia służby ochrony przyrody od lat mówią również inne osoby zajmujące się dużymi drapieżnikami, w tym dr hab. Sabina Nowak z Uniwersytetu Warszawskiego i prezeska Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. Podpisana przez prezydenta nowelizacja jej nie wprowadza.

Jedynym działaniem, uzupełniającym tę systemową lukę, jest wspomniana przez Paulinę Hennig-Kloskę grupa interwencyjna na Podkarpaciu. Opisywaliśmy to w OKO.press:

Problemów z niedźwiedziami można byłoby uniknąć już wcześniej, ale przez długi czas nikt nie zajmował się tą kwestią — poza grupą naukowców i pracowników parków narodowych. Od 2011 roku autorki i autorzy „Programu ochrony niedźwiedzia brunatnego w Polsce” wskazywali na konieczność powstania grupy interwencyjnej w sprawie niedźwiedzi. Nikt ich nie słuchał.

Efekt? Za każdym razem, kiedy zaistniała sytuacja konfliktowa i niedźwiedź pojawiał się w pobliżu człowieka, podejmowano chaotyczne działania, które nie rozwiązywały problemu.

Sprawa nabrała przyspieszenia dopiero w ubiegłym roku, kiedy bieszczadzkie gminy zaczęły coraz głośniej domagać się rozwiązania „konfliktu” z niedźwiedziami. Przede wszystkim przez odstrzał.

Takie postulaty padają na podatny grunt i dają argumenty zwolennikom dopisania niedźwiedzi czy wilków do listy gatunków łownych. Dlatego każde zdarzenie z udziałem dużego drapieżnika, nawet jeśli jest to obserwacja niedźwiedzia przekraczającego drogę, służy wzmacnianiu atmosfery zagrożenia.

11 niedźwiedzi objętych monitoringiem

Obecnie nie ma jednak mowy o odstrzale niedźwiedzi — deklaruje resort klimatu. Na Podkarpaciu zaczęła się akcja odławiania zwierząt i zakładania im obroży z nadajnikiem GPS. Plan obejmuje 18 niedźwiedzi.

„11 niedźwiedzi jest już stale monitorowanych w Bieszczadach. Będą kolejne. Pobrane zostały też próbki genetyczne od wybranych osobników” – podał wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała. Dwa niedźwiedzie, uznawane za uciążliwe, zostały od razu przewiezione w inne, odległe miejsce. Dzięki obrożom z GPS będzie można poznać szlak wędrówki niedźwiedzi.

Wszystkie te działania są realizowane w ramach grupy interwencyjnej i specjalnego projektu, który potrwa do 2029 roku. W planach jest również montaż niedźwiedzioodpornych kontenerów na odpady. Pomóc może też poprawa bazy pokarmowej niedźwiedzi przez sadzenie drzew owocowych w głębi lasu oraz uruchomienie platformy do rejestrowania incydentów. Nowelizacja, zezwalająca na użycie gumowych kul, również pozwoli na skuteczniejsze odstraszanie zwierząt.

Wciąż pozostaje jednak problem niezabezpieczania resztek pożywienia oraz dokarmianie i nęcenie dzikich zwierząt przez amatorów polowań i tak zwanej fotografii przyrodniczej.

Poprawy wymaga też gospodarka odpadami, w tym częstotliwość odbioru odpadów i kwestia zabezpieczania przydomowych kompostowników. Nie powstają też zaplanowane rezerwaty przyrody w Bieszczadach. Nie wyznacza się też ostoi dla niedźwiedzi. Strefy ochrony są wciąż nieliczne i obejmują miejsca gawrowania tylko sezonowo, a nie przez cały rok. W konsekwencji niedźwiedzie nie mają spokoju nawet w miejscach zimowego odpoczynku.

Odpowiedź na kampanię strachu

Część mieszkańców Bieszczad chce walczyć z nagonką na dzikie zwierzęta. W drugiej połowie czerwca odbędzie się I Bieszczadzkie Forum Dużych Drapieżników. Jak piszą jego organizatorzy: „To miejsce na przedstawienie wyników najnowszych badań dotyczących niedźwiedzi i wilków, a także trendów, wyzwań i propozycji rozwiązań. Po raz pierwszy w jednym miejscu spotkają się mieszkańcy, specjaliści od dzikiej przyrody, przewodnicy górscy, ludzie zajmujący się turystyką, przedstawiciele samorządu, członkowie służb ochrony przyrody, dziennikarze, restauratorzy, członkowie organizacji samorządowych i w ogóle wszyscy, którym na sercu leży dobro regionu”.

Forum ma być „niekonfrontacyjnym miejscem wymiany wiedzy i nawiązywania bezpośrednich kontaktów między osobami, które mieszkają lub działają na terenie Polski południowo-wschodniej”. Jest też odpowiedzią na kampanię strachu, którą rozpętała część podkarpackich polityków i samorządów.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze