Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 19.06.2013 Wroclaw . Niedzwiedzie brunatne podczas duzego upalu w ogrodzie zoologicznym . fot. Mieczyslaw Michalak / Agencja Wyborcza.pl19.06.2013 Wroclaw ....

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

W Sejmie odbyła się debata poświęcona propozycji zmian w ustawie o ochronie zwierząt. Nowelizacja ułatwiłaby stosowanie broni gładkolufowej i skuteczniejsze odstraszanie „problemowych” osobników: niedźwiedzi i żubrów.

Jak napisali w uzasadnieniu zmian wnioskujące o nie posłanki i posłowie z Polski 2050 i Klubu Parlamentarnego Centrum: „Jak dotąd płoszenie wykonywane było za pomocą wystrzałów z broni gazowej do 17 J z użyciem kul gumowych. Dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że nie jest to wystarczająco silny bodziec”.

To dlatego, ich zdaniem, zasadnym byłoby zastosowanie mocniejszej broni gładkolufowej z użyciem pocisków gumowych.

Jest to rozwiązanie stosowane już w Tatrzańskim Parku Narodowym, który dziś ma największe doświadczenie w zarządzaniu takimi sytuacjami.

„W latach 2020–2024 w TPN użyto gumowych pocisków 45 razy. Płoszenie ma charakter prewencyjny i służy budowaniu u zwierząt negatywnego skojarzenia z obecnością człowieka” – informowała zakopiańska „Wyborcza”.

Myśliwi z nowym uprawnieniem?

Pracownicy TPN nie są jednak w stanie jeździć w odległe części Podkarpacia – a to w Bieszczadach dochodzi najczęściej do sytuacji konfliktowych z udziałem niedźwiedzi. Eksperci nie mają wątpliwości: jeśli już płoszyć niedźwiedzie, to muszą one poczuć ból. To gwarantuje amunicja niepenetracyjna i broń gładkolufowa.

Przeczytaj także:

Brakuje jednak przeszkolonych osób, które mogłyby prowadzić takie odstraszanie. Obowiązujące przepisy pozwalają korzystać z amunicji niepenetrującej wyłącznie w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia. Mogą ją stosować jedynie policjanci, Państwowa Straż Łowiecka, straż gminna, Straż Leśna i Straż Parku Narodowego. Tymczasem są to służby i tak silnie obciążone różnymi obowiązkami. Praktyka pokazuje, że w wielu przypadkach nie są w stanie dotrzeć na czas, żeby zareagować na sytuację konfliktową z udziałem dzikiego zwierzęcia. Tymczasem liczy się szybka reakcja.

To dlatego w projekcie nowelizacji jest mowa o dodaniu myśliwych do listy upoważnionych.

Posłanki i posłowie wnioskodawcy podkreślili jednocześnie, że myśliwi będą musieli uzyskać zezwolenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska lub Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na użycie broni gładkolufowej.

Wilk na liście do płoszenia amunicją niepenetracyjną?

Dyskusja na temat zmian przetoczyła się już parokrotnie przez sejmowe sale. Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, wprowadziła do propozycji kilka dodatkowych poprawek. Wśród nich znalazła się bardzo kontrowersyjna kwestia dopisania wilków do listy gatunków, które można byłoby płoszyć za pomocą amunicji niepenetrującej. Wiąże się do jednak z niebezpieczeństwem, na co zwraca uwagę doktor Wojciech Śmietana z Fundacji Przyroda i Nauka, który zajmuje się od lat dużymi drapieżnikami. Jak czytamy w opublikowanym przez niego stanowisku:

"Rozwiązanie to budzi poważne wątpliwości.

Przeciwko jego wprowadzeniu opowiedział się nawet Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Wilk nie jest zwierzęciem o takiej masie ciała i budowie anatomicznej, jak niedźwiedź czy żubr. Użycie pocisków niepenetracyjnych o wysokiej energii kinetycznej może w jego przypadku prowadzić do poważnych urazów, w tym uszkodzeń narządów wewnętrznych i rozerwania dużych naczyń krwionośnych".

Innego zdania w sprawie wilków jest Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP), która w swojej opinii z 2025 roku zaproponowała dopisanie wilka do nowelizacji. Jednocześnie PROP zauważył, że w przypadku tego gatunku istnieją inne, alternatywne sposoby płoszenia, w tym: „markery RAM zasilane kapsułami ze sprężonym dwutlenkiem węgla, które miotają kule gumowe, gumowo-metalowe lub pieprzowe. Na tego rodzaju markery nie jest wymagane zezwolenie na broń, co bardzo ułatwia ich zastosowanie, bez konieczności zwracania się o pomoc do myśliwych lub innych posiadaczy broni gładkolufowej”.

Wiceminister zabiera głos

Fundacja Przyroda i Nauka krytycznie ocenia również pomysł poszerzenia grupy osób uprawnionych do użycia pocisków. Ich zdaniem kryterium posiadania broni palnej jest niewystarczające – jak argumentują, do płoszenia zwierząt amunicją niepenetracyjną potrzebne jest również odpowiednie przeszkolenie.

Na trwającą w sejmie debatę zareagował również wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Jak oświadczył,ważne jest nie tylko odstraszenie, ale przede wszystkim prewencja. W ramach działań zapobiegających sytuacjom konfliktowym wymienił między innymi dofinansowanie właściwego zarządzania odpadami oraz ich składowanie w dobrze zabezpieczonych miejscach, aby nie przyciągać niedźwiedzi. Jest również mowa o specjalnej grupie interwencyjnej dostępnej przez siedem dni w tygodniu i całą dobę.

Kontrowersyjna poprawka

Tymczasem kolejne posiedzenie sejmowej Komisji Ochrony Środowiska 12 marca 2026 r., dotyczące drugiego czytania projektu zmian w zakresie użycia amunicji niepenetracyjnej skończyło się głosowaniem nad kolejnymi poprawkami. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło wniosek o przegłosowanie poprawki, w której osoba uprawniona do płoszenia, mogłaby używać broni automatycznej lub półautomatycznej – wielostrzałowej – jako drugiej jednostki broni, jeżeli zwierzę pojawiłoby się na terenie zabudowanym.

Co więcej, w propozycji PiS była też mowa szerzej o zwierzętach drapieżnych, co nie ograniczałoby się wyłącznie do niedźwiedzi, a objęłoby wszystkie gatunki drapieżne. W odpowiedzi Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Piotr Otawski zwrócił uwagę, że byłoby to niezgodne z obowiązującym prawem.

Mimo to Komisja stosunkiem 16 do 15 głosów, głosami posłów PSL, PiS i Konfederacji, przyjęła kontrowersyjną poprawkę, która zdaniem resortu klimatu i środowiska zmienia całkowicie wnioskowane zmiany w prawie.

W czasie głosowania przepadła za to poprawka Lewicy dotycząca wykreślenia wilka z listy gatunków, które można płoszyć amunicją niepenetracyjną. Z kolei propozycja Konfederacji, która dotyczyła tego, żeby w przypadku śmierci zwierzęcia na skutek płoszenia, osoba oddająca strzał nie była traktowana jako winna wykroczenia, również nie zyskała większości.

Płoszenie nie wystarczy

Od lat w Bieszczadach, najważniejszej ostoi niedźwiedzia, narasta problem. Mieszkańcy skarżą się na zwierzęta podchodzące pod domy, a przyrodnicy protestują przeciwko odstrzałowi osobników.

Problem nie wynika wyłącznie z tego, że brakuje osób upoważnionych do płoszenia z użyciem amunicji niepenetracyjnej. Za każdym razem, kiedy dochodziło do skrajnej sytuacji, szukano rozwiązań doraźnych i cała procedura zarządzania kryzysowego przypominała chaotyczną improwizację.

Dopiero w ubiegłym roku, kiedy Polskę obiegła informacja o konfliktowych niedźwiedziach w Cisnej, resort środowiska zaczął bliżej przyglądać się tej sprawie.

“Mamy zabezpieczone finansowanie, powołamy specjalny zespół. To wszystko ruszy od wiosny 2026. Będzie 11-osobowa grupa, która będzie odstraszała te niedźwiedzie, dodatkowo dwóch weterynarzy” – mówił w lipcu 2025 wiceminister Dorożała.

Sama kwestia używania określonego typu amunicji to jeden ze sposobów reagowania już na same sytuacje konfliktowe. Znacznie ważniejsze jest zapobieganie takim zdarzeniom – a to wymagałoby uporządkowania kwestii gospodarki odpadami, ich skutecznego zabezpieczenia, likwidacji miejsc, gdzie jest celowo wykładana żywność w celach łowieckich, dokarmiania i wabienia.

Dodatkowo w przypadku niedźwiedzia ważne będzie również wzmocnienie ochrony w ich ostojach, gdzie nie byłyby niepokojone przez prowadzoną w Bieszczadach gospodarkę leśną. Nie powstają całoroczne strefy ochrony w miejscach gawrowania. Rośnie też presja ze strony zabudowy rozproszonej w Bieszczadach, która wchodzi coraz głębiej w terytorium dzikich zwierząt.

„To my jesteśmy gościem w lesie”

Niedawno do poturbowania człowieka przez niedźwiedzia doszło w Kalnicy (gm. Cisna). Okazało się jednak, że nie był to atak w obrębie zabudowań, jak sugerowały pierwsze doniesienia. Do zdarzenia doszło na szlaku zrywkowym położonym 300 metrów od najbliższego domu, na pograniczu młodnika i starszego wiekowo lasu – jak opisuje to zdarzenie Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny. W takiej sytuacji, jak czytamy w komentarzu tej organizacji: „To my jesteśmy gościem i to my musimy grać według reguł, jakie dyktuje nam matka natura. Najważniejsze jest to, aby nie zaskoczyć niedźwiedzia. Dlatego chodźmy głośno i zwracajmy na siebie uwagę, aby dać niedźwiedziom czas na zejście nam z drogi albo ostrzeżenie nas”.

Potrzebna jest wreszcie etatowa grupa interwencyjna, wyposażona w wiedzę, umiejętności i sprzęt, co skutecznie zapobiegnie sytuacjom konfliktowym, a nie będzie wyłącznie służyć gaszeniu pożarów. O tym, co działa wiemy już dzięki doświadczeniom Tatrzańskiego Parku Narodowego, jednak jak dotąd rzadko z tego korzystano. Być może to się zmieni. Przed projektem zmian dotyczącym amunicji niepenetracyjnej jeszcze kolejne głosowania i dyskusje w parlamencie.

;
Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze