Opozycja i prezydent Gdańska próbuje obronić Westerplatte przed przejęciem przez PiS. Prezydent Dulkiewicz spotkała się z Jarosławem Sellinem i złożyła mu propozycję: „Zróbmy razem muzeum na Westerplatte”. Tłumaczymy, o co chodzi w tej propozycji

We wtorek 25 czerwca 2019 w Warszawie o dalszych losach Westerplatte rozmawiali prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz oraz wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin – jeden z głównych specjalistów partii rządzącej od spraw polityki historycznej. To Sellin odegrał jedną z najważniejszych ról w przejmowaniu przez PiS kontroli nad Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

„Złożyłam dzisiaj ofertę tego, że tereny miasta Gdańska mogą być wniesione do nowo powstającej placówki, by służyć godnemu upamiętnieniu Westerplatte. Wiem, że pan minister tę ofertę rozważa. Moja propozycja jest taka, że współtworzymy tę instytucję, czyli bierzemy wspólnie za nią odpowiedzialność. Wspólnie bierzemy odpowiedzialność za kształt upamiętnienia, za kształt wystawy, ale także współprowadzimy tę instytucję” – mówiła prezydent Gdańska.

Dodawała później – i tu leży sedno tej propozycji – że w takiej sytuacji prace nad specustawą, dzięki której rząd PiS przejmie w całości kontrolę nad Westerplatte, powinny zostać wstrzymane.

Przełóżmy tę propozycję na prostszy język. Prezydent Gdańska mówiła tyle: „miasto wniesie dobrowolnie swój grunt na Westerplatte pod budowę planowanego przez rząd muzeum, ale w zamian za wstrzymanie specustawy oraz wpływ na kształt ekspozycji”.

Ta propozycja w praktyce została z miejsca odrzucona. Dulkiewicz odpowiadał Sellin: „Proponujemy, jako organizator Muzeum II Wojny Światowej i jego filii Muzeum Westerplatte i Wojny Obronnej 1939, żeby przedstawiciele miasta Gdańska weszli do komitetu honorowego budowy Muzeum Westerplatte, żeby też mieli wpływ, bo w tym komitecie będzie się dopracowywało koncepcję tego muzeum plenerowego, żeby mieli wpływ na to, jak to upamiętnienie ma wyglądać”.

Odpowiedź strony rządowej była więc prosta:

Wydelegujcie przedstawiciela do komitetu honorowego, w którym być może będzie miał coś do powiedzenia, ale z ustawy nie zrezygnujemy.

Sellin przypomniał również, że miasto nie oddelegowało do rady Muzeum II Wojny Światowej swoich przedstawicieli (po przejęciu go przez PiS – tego nie dodał). 

Sellin wielokrotnie i przy różnych okazjach wspominał również, że nie mógł się doprosić o spotkanie z prezydent Gdańska – do którego doszło dopiero wówczas, kiedy PiS przystawił samorządowcom legislacyjny pistolet do głowy, czyli przygotował ustawę o nacjonalizacji gruntów pod muzeum.

Potyczka na komisji

19 czerwca posłowie PiS przegłosowali na posiedzeniu Komisji Infrastruktury specustawę dotyczącą nacjonalizacji terenów na Westerplatte i przekazania ich muzeum, którego powstanie od lat zapowiadają politycy PiS. Przypomnijmy, że dzięki formalnemu połączeniu Muzeum II Wojny Światowej z istniejącym wówczas głównie na papierze Muzeum Westerplatte rządzącym udało się odwołać ze stanowiska prof. Pawła Machcewicza, twórcę Muzeum II Wojny Światowej, powołanego przez rząd PO-PSL, przejęte po długiej batalii sądowej przez dyrektora z nadania PiS (pisaliśmy o tej sprawie wielokrotnie i obszernie – np. tutaj i tutaj).

Dyrektor Muzeum Gdańska Waldemar Ossowski mówił wówczas, że przejęcie Westerplatte następuje „w sposób siłowy”:

„Specustawa wykorzystywana jest tylko dla własnych celów politycznych”.

W czasie obrad Komisji Infrastruktury prezydent Dulkiewicz porównała przejęcie Westerplatte do nacjonalizacji (wszystkich) zbiorów muzealnych, przeprowadzonej przez rząd komunistyczny 1 stycznia 1950 roku, a więc w najczarniejszych czasach stalinizmu. 

„1 stycznia 1950 roku, kiedy szalały ciemne czasy stalinizmu, o których chyba mało kto chce pamiętać, zostały znacjonalizowane zbiory muzealne publiczne i wszelkie inne prywatne. Czy dzisiaj chcecie doprowadzić do tego samego? Czy naprawdę te czasy stalinowskie są wzorem dla kilku posłów?”, mówiła wówczas. 

Dało to pretekst posłom PiS – oraz powołanemu przez tę partię dyrektorowi Muzeum II Wojny Światowej – powód do tego, aby ostentacyjnie się oburzyć i zarzucić jej „próbę bardzo poważnego obrażenia polskich władz”. Rzeczywiście, była to przesada – PiS znacjonalizował grunt pod planowane muzeum, a nie całe zbiory muzealne (w odróżnieniu od władz komunistycznych wygrał też demokratyczne wybory).

Złożona Sellinowi przez Dulkiewicz propozycja udziału miasta w budowanym muzeum pozornie jest zwrotem o 180 stopni – wcześniej opozycja starała się projekt PiS po prostu zablokować. Być może gdańska polityczka zdała sobie sprawę, że blokada może źle wyglądać w oczach opinii publicznej. PiS powtarzał nieustannie, że w ten sposób samorząd Gdańska blokuje wielką inwestycję – muzeum warte 100 mln złotych – a teren Westerplatte jest dzisiaj zaniedbany przez miasto.

Z jednej strony Dulkiewicz próbowała więc wyjść z konstruktywną propozycją, z drugiej – zablokować groźną dla miasta ustawę.

Równocześnie Dulkiewicz musiała wiedzieć, że jej propozycja zostanie odrzucona. W aktualnej kadencji Sejmu zostało już bardzo niewiele czasu, aby uchwalić ustawę przejmującą Westerplatte. Opóźnienie oznaczałoby, że 1 września obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej będzie organizował nie rząd, ale przede wszystkim samorząd. Tymczasem PiS zamierza zrobić z nich wielki propagandowy show i zależy mu na pełnej kontroli nad miejscem, w którym się on odbędzie.

O co chodzi PiS?

8 maja 2019 wpłynął do Sejmu poselski projekt ustawy “o inwestycjach w zakresie budowy Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 – Oddziału Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku” (tekst ustawy znajdziecie tutaj). 15 maja skierowano go do czytania w komisjach. Jest to specjalna ustawa – w istocie odbierająca kontrolę nad terenem miastu w celu zbudowania Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku, obiecywanego od kilku lat przez wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Jarosława Sellina z PiS.

“Nieruchomości znajdujące się na obszarze objętym liniami rozgraniczającymi teren inwestycji (…) stają się z mocy prawa, za odszkodowaniem, własnością Skarbu Państwa”,

czytamy w art. 18 projektu ustawy. Inwestorem ma być Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – przypomnijmy, kontrolowane przez PiS.

Westerplatte było już przedmiotem politycznego konfliktu. W 2017 roku powodem było odczytanie Apelu Pamięci 1 września przez żołnierza, a nie – jak było zaplanowane przez miasto – przez harcmistrza Artura Lemańskiego, zatrzymanego przez MON i żandarmerię wojskową. W 2018 roku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz – zamordowany w styczniu 2019 roku – ogłosił, że uroczystości mają charakter cywilny. W tle był konflikt o tzw. apel smoleński, który miał zostać odczytany przez żołnierzy. Adamowicz podkreślał, że II wojna nie ma ze Smoleńskiem nic wspólnego. Za decyzję spotkał Adamowicza atak ze strony mediów i władz PiS. „Propagandowa furia w odpowiedzi na samorządowe nieposłuszeństwo” – pisaliśmy wówczas w OKO.press.

Ostatecznie po długich i burzliwych negocjacjach wojsko na Westerplatte było, ale Apel Pamięci miał zostać “dostosowany do charakteru wydarzenia i zapewnić odpowiednią podniosłość obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej”. Nie było więc apelu smoleńskiego. PiS konflikt z Adamowiczem doskonale zapamiętał – podobnie jak to, że go przegrał. Specustawa ma zabezpieczyć go przed powtórką.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!