24 i 25 stycznia chińskie władze oskarżyły kluczowych wojskowych o korupcję, efektywnie usuwając ich z najwyższych stanowisk. Czy to prywatna wendeta przewodniczącego Xi? Dr Maciej Gaca, sinolog, tłumaczy czystki odwołując się do wydarzeń z 1971 i 1989 roku
W państwie, które opiera się na ceremoniale, rozbudowanych przemówieniach i rytuałach lojalności, szczególną wagę mają komunikaty najkrótsze. Jedno zdanie potrafi w chińskiej praktyce politycznej zmienić status jednostki, uruchomić aparat dyscypliny i narzucić jedyną dopuszczalną interpretację całemu środowisku.
Ta lakoniczność nie jest wynalazkiem współczesnej propagandy państwowej. Ma długą genezę w chińskiej kulturze administracyjnej. Już od epoki Han (200 lat przed naszą erą) skrót w dokumentach państwowych pełnił funkcję rozstrzygającą, nie opisową. W czasach Song, we wczesnym średniowieczu, wraz z utrwaleniem neokonfucjańskiego porządku, zwięzłość stała się narzędziem regulowania ról: zdanie miało porządkować hierarchię, a nie relacjonować fakty. Szczegół bywał zbędny, a czasem niepożądany, ponieważ otwierał pole dla alternatywnych lektur.
W tym kontekście sekwencja zdarzeń z weekendu 24–25 stycznia 2026 r. nabiera szczególnego znaczenia.
W sobotę 24 stycznia w oficjalnej komunikacji Ministerstwa Obrony Narodowej ChRL poinformowano o wszczęciu postępowań wobec Zhang Youxia, wiceprzewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej i członka Biura Politycznego, oraz Liu Zhenli, szefa Połączonego Sztabu Centralnej Komisji Wojskowej Komunistycznej Partii Chin — a więc osób należących do samego rdzenia systemu dowodzenia.
Decyzja ta nie dotyczyła wyłącznie ich. W tym samym pakiecie komunikacyjnym oraz w dniach bezpośrednio poprzedzających i następujących po weekendzie pojawiły się informacje o odsunięciu lub objęciu procedurami dyscyplinarnymi także innych wysokich oficerów, co jednoznacznie wskazywało na działanie o charakterze szerszym niż punktowe rozliczenie jednostek.
Kluczowy był sposób ogłoszenia decyzji w sprawie Zhanga Youxi i Liu Zhenli. Lakoniczny komunikat z soboty ograniczał się do minimum proceduralnego, nie podając żadnych szczegółów ani kontekstu.
Dopiero następnego dnia aparat partyjno-wojskowy dopisał do tej decyzji ramę interpretacyjną, która przekształciła zdarzenie kadrowe w lekcję ustrojową — nadając sens, którego w pierwszym komunikacie celowo nie było.
Na tym etapie pytanie o to, co zrobili odwołani dowódcy nie jest kluczowe. W chińskim państwie partyjnym — a więc w ustroju, w którym partia komunistyczna nie jest jednym z aktorów systemu, lecz jego ośrodkiem decyzyjnym, kontrolującym aparat państwa, wojsko i prawo — skrót językowy pełni funkcję narzędzia władzy.
W chińskim komunikacie zaszyty jest precyzyjnie ustawiony porządek: najpierw tytuły i funkcje, dopiero potem nazwiska. To zabieg znaczący. Sprawa zostaje zdefiniowana nie przez czyn, lecz przez relację z centrum decyzyjnym – partią.
Kluczowa formuła brzmi: „涉嫌严重违纪违法,经党中央研究,决定立案审查调查” — „Podejrzenie poważnego naruszenia dyscypliny i prawa; po rozpatrzeniu przez kierownictwo partyjne podjęto decyzję o wszczęciu postępowania”.
W polskim odbiorze może to brzmieć jak standardowy komunikat o podejrzeniu przestępstwa. W chińskiej praktyce politycznej jest to akt rekategoryzacji: człowiek przestaje być nosicielem urzędu, a staje się przedmiotem sprawy.
Słowo „涉嫌” („podejrzenie”) pozwala ogłaszać decyzję bez dowodów i bez dat. Przymiotnik „严重” („poważne”) uruchamia tryb wyjątkowości, w którym szczegóły tracą znaczenie. Decydujące jest jednak zestawienie „违纪” (naruszenie dyscypliny) i „违法” (naruszenie prawa). Kolejność nie jest przypadkowa. Najpierw zapada ocena partyjna, dopiero potem możliwe jest użycie aparatu prawnego. Prawda dowodowa zostaje podporządkowana prawdzie hierarchii.
Szczególną wagę ma zwrot „经党中央研究” — „po rozpatrzeniu przez kierownictwo partyjne”. Nie odwołuje się on ani do organów wojskowych, ani do procedur resortowych, ani do regulaminów. To przypomnienie aksjomatu: armia nie jest podmiotem autonomicznym, nie dysponuje własnym „honorem korpusu” ani zdolnością do samodzielnego rozstrzygania spraw wewnętrznych.
Takie ustawienie pozwala uniknąć uproszczonych interpretacji, sprowadzających sytuację do wzmacniania lub osłabiania pozycji Xi Jinpinga.
Mechanizm jest bardziej złożony: im silniejsza koncentracja kontroli, tym większa presja na produkowanie jedności. Partia przypomina, że ona jest za kierownicą.
Nie sposób zrozumieć skali kontroli nad Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą bez cofnięcia się do źródeł tego lęku.
Państwo partyjne od początku swojej historii zmaga się z jednym problemem strukturalnym: aparat przemocy, który wyniósł je do władzy, pozostaje jedyną instytucją zdolną tę władzę zakwestionować. W Chinach lęk ten jest szczególnie intensywny, ponieważ wyrasta zarówno z doświadczenia wojen domowych, jak i z traumatycznej lekcji epoki Mao Zedonga, której kulminacją była sprawa Lina Biao.
Lin Biao, formalny następca Mao, minister obrony i symbol lojalności armii, ucieleśniał skrajne zespolenie władzy politycznej i wojskowej. We wrześniu 1971 roku zginął w katastrofie lotniczej podczas próby ucieczki z Chin po narastającym konflikcie z Mao; władze ogłosiły wówczas, że udaremniły spisek wojskowy. W oficjalnej narracji wydarzenia z 1971 roku zostały sprowadzone do zdrady jednostki, lecz ich realne znaczenie polegało na uświadomieniu, że armia może przestać być narzędziem, a stać się graczem.
Od tego momentu w chińskim myśleniu politycznym utrwaliło się przekonanie, że wojsko jest strukturą szczególnie niebezpieczną. Dysponuje przemocą, organizacją i prestiżem. Może stabilizować władzę, ale może ją także podważyć. Stąd dogmat „partia dowodzi karabinem”, który nie jest hasłem propagandowym, lecz skrótem doktryny bezpieczeństwa. Po śmierci Mao dogmat ten nie zniknął. Został przetworzony w bardziej technokratyczną formę.
W epoce Denga Xiaopinga, a następnie Jianga Zemina i Hu Jintao, ryzyko wojskowej autonomii ograniczano poprzez rotację kadr, rozpraszanie wpływów i unikanie koncentracji prestiżu w jednej postaci. Była to strategia zarządzania nieufnością.
Armia miała być profesjonalna i nowoczesna, lecz politycznie bierna. W tym kontekście korupcja stała się zjawiskiem chronicznym, ale też elementem nieformalnego kompromisu. Modernizacja, spokój i lojalność były tolerowane w zamian za możliwość budowania prywatnych korzyści.
System reagował dopiero wtedy, gdy korupcja przestawała być dyskretna albo gdy zaczynała wytwarzać sieci zdolne do samodzielnego działania. Uderzenia miały charakter selektywny i odstraszający, nie ustrojowy. Chodziło o korektę zachowań, a nie o zmianę relacji między centrum a armią. Ten model zapewniał stabilność, ale jego kosztem było narastanie strukturalnych patologii oraz coraz słabsza przejrzystość obiegu informacji.
Rok 1989 był w tym sensie momentem granicznym. W czasie kryzysu politycznego związanego z protestami na placu Tian’anmen, zakończonymi masakrą uczestników protestów, część dowódców miała wątpliwości co do wykonania rozkazu użycia wojska przeciw cywilom.
Przypadki te zostały w logice partii odczytane nie jako dramat jednostek, lecz jako błąd definicyjny. Rozkaz centrum był legalny właśnie dlatego, że pochodził z centrum. Próba rozróżniania między legalnością proceduralną a polityczną oznaczała, że dana osoba przestała odpowiadać swojej roli. Był to sygnał ostrzegawczy, który nie został zapomniany.
To właśnie ten stan — armia nowoczesna, lecz uwikłana w sieci interesów i przyzwyczajona do nieformalnych kompromisów — odziedziczył Xi Jinping. Jego polityka wobec wojska nie była reakcją na pojedyncze nadużycia, lecz odpowiedzią na długą historię zarządzania ryzykiem poprzez tolerancję. Różnica polegała na tym, że Xi uznał ten model za wyczerpany.
Polityka Xi Jinpinga wobec armii od początku nie była reakcją na pojedyncze skandale. Spektakularne upadki generałów, reorganizacja struktur dowodzenia oraz centralizacja kompetencji nie tworzą osobnych wątków. Składają się na spójny projekt władzy.
Od 2023 r. szczególną uwagę zwraca koncentracja działań na Siłach Rakietowych oraz na pionach zakupowych. Nie są to wybory przypadkowe. Siły Rakietowe zajmują miejsce wyjątkowe w architekturze bezpieczeństwa Chin: łączą odstraszanie strategiczne, prestiż technologiczny i ścisłą tajemnicę operacyjną. Jednocześnie są obszarem, w którym skala inwestycji, złożoność projektów i ograniczona przejrzystość tworzą sprzyjające warunki dla nadużyć oraz dla powstawania sieci wpływu trudnych do nadzorowania z centrum.
Piony zakupowe pełnią funkcję równie wrażliwą. To tam wojsko styka się z przemysłem obronnym, ekspertami technologicznymi i lokalnymi układami interesów. Decyzje zakupowe nie są wyłącznie techniczne. Mają konsekwencje polityczne, budżetowe i kadrowe. W systemie, który przez lata tolerował korupcję jako element stabilizujący relacje z elitami, właśnie w tych obszarach kumulowały się nieformalne mechanizmy władzy. Obecna fala uderzeń sugeruje, że ta autonomia została uznana za zagrożenie ustrojowe.
Trzecim elementem tej układanki są polityczni komisarze. Ich zadaniem jest stałe monitorowanie lojalności kadr, relacji wewnętrznych oraz obiegu decyzji w jednostkach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLA). Jeżeli również ten segment aparatu staje się przedmiotem postępowań dyscyplinarnych, dymisji lub reorganizacji — co miało miejsce w latach 2023–2025 w ramach szerszej fali kontroli kadr politycznych i struktur nadzoru w armii — oznacza to, że centrum zaczyna podważać skuteczność własnych mechanizmów kontroli. W takim ujęciu nie mamy do czynienia z serią personalnych korekt, lecz z próbą ponownego zszycia systemu, w którym kanały władzy i nadzoru przestały działać w sposób przewidywalny.
To pozwala uporządkować pozorny chaos kadrowy. Uderzenia nie są rozproszone. Koncentrują się na węzłach łączących różne segmenty aparatu: dowodzenie, zakupy, kontrolę polityczną. Reforma PLA oraz wzmocnienie komisji dyscyplinarnych, inspekcyjnych i polityczno-prawnych w strukturze Centralnej Komisji Wojskowej pokazują, że władza buduje armię zdolną do działania, ale przede wszystkim armię trwale podporządkowaną centrum. Jest to projekt instytucjonalny, nie personalny.
W analizie obecnych czystek w Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej Tajwan bywa przywoływany jako domniemany powód eskalacji działań centrum. Taka perspektywa zaciera istotę mechanizmu. Tajwan nie jest jedyną przyczyną ani bezpośrednim impulsem czystek. Jest natomiast czynnikiem, który nadaje im szczególną wagę, ponieważ wymusza sprawdzian zdolności instytucjonalnych, a nie jedynie spójności narracyjnej.
W myśleniu Pekinu Tajwan funkcjonuje jako test obiegu decyzji i informacji. Jeżeli partia zakłada, że w przyszłości może stanąć przed scenariuszami wymagającymi użycia wojska w warunkach podwyższonego ryzyka politycznego i strategicznego — niekoniecznie nieuchronnymi, lecz branymi pod uwagę w planowaniu — nie może tolerować nieszczelności w obszarach uznawanych za kluczowe: dowodzeniu, raportowaniu, zakupach oraz kontroli politycznej wojska.
Dlatego w analizach japońskich, australijskich czy tajwańskich obecna fala działań nie jest interpretowana jako zapowiedź konfliktu, lecz jako element szerszej układanki: modernizacji armii, budowy zdolności do operacji połączonych oraz jednoczesnego zarządzania ryzykiem wynikającym z daleko posuniętej centralizacji. W tych ujęciach powraca ten sam problem: im silniejsza koncentracja decyzji w jednym węźle, tym większe znaczenie ma jakość informacji docierających do centrum — a ta jakość bywa osłabiana przez mechanizmy dyscyplinarne, które mają ją zabezpieczać.
Podobną logikę odnajdują analizy południowokoreańskie, które opisują kampanię antykorupcyjną w wojsku jako dźwignię reform instytucjonalnych. Takie ujęcie pozwala uniknąć dwóch uproszczeń: fatalizmu wojennego oraz banalizacji problemu jako „zwykłej korupcji”. W obu przypadkach traci się z pola widzenia mechanizm władzy.
Tajwan pozostaje więc istotny nie jako pretekst, lecz jako katalizator. Nie wywołuje czystek, lecz podnosi ich stawkę, ponieważ ujawnia napięcie między planem a rzeczywistą zdolnością aparatu do samokontroli.
Jeżeli na czystki spojrzeć przez pryzmat zhengming (正名) — klasycznej zasady chińskiego myślenia o władzy, zgodnie z którą porządek polityczny zależy od zgodności nazw, ról i faktycznego zachowania — widoczny staje się pełny cykl „naprawy nazw”. W tej logice kryzys zaczyna się nie wtedy, gdy ktoś łamie prawo, lecz wtedy, gdy przestaje odpowiadać roli, jaką formalnie pełni. Władza reaguje więc nie tyle karą, ile korektą definicji.
Najpierw następuje odebranie nazwy jednostce: dowódca zostaje przekształcony w „sprawę”. Następnie przywrócenie właściwych nazw całej instytucji: doprecyzowanie, kto dowodzi, czym jest posłuszeństwo i gdzie przebiega granica między kompetencją a problemem politycznym. Nie jest to proces prawny w sensie proceduralnym, lecz akt ustrojowy, w którym centrum porządkuje relacje władzy poprzez język.
W tym ujęciu czystki w Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie są jedynie sekwencją personalnych upadków. Są technologią rządzenia. Skracają łańcuch posłuszeństwa, redukują liczbę pośredników i wzmacniają centralną kontrolę. Jednocześnie generują koszty strukturalne: filtrują informacje, premiują asekurację i utrudniają korektę kursu. W systemie opartym na jedności korekta kursu jest politycznie kosztowna, ponieważ podważa samą zasadę jednego centrum.
Czystki w Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej nie są więc epizodem osobistej walki o wpływy ani prostą demonstracją siły jednego przywódcy. Ich sens ujawnia się dopiero wtedy, gdy spojrzeć na nie jako na element długofalowego myślenia systemowego o państwie i o jego relacji z aparatem przemocy. To myślenie wyrasta z przekonania, że największym zagrożeniem nie jest presja zewnętrzna sama w sobie, lecz możliwość utraty kontroli nad instytucją, która posiada zdolność do narzucania polityki siłą.
Rola Xi Jinpinga w tym procesie jest istotna, ale nie polega na arbitralnym podejmowaniu decyzji w oderwaniu od instytucjonalnego kontekstu. Xi znajduje się w centrum tego układu jako jego główny węzeł decyzyjny i architekt obecnej formy władzy. Jednocześnie działa w ramach logiki państwa partyjnego, które od dekad traktuje autonomię wojska jako ryzyko ustrojowe, a doświadczenia Mao, 1971 roku i 1989 roku wpisało na trwałe w swój repertuar ostrzeżeń. W tym świetle obecne czystki nie są zerwaniem z przeszłością, lecz próbą domknięcia projektu, który wcześniej realizowano połowicznie i z większą tolerancją dla nieformalnych kompromisów.
Mechanizm jest konsekwentny: skrócenie łańcucha posłuszeństwa, ograniczenie liczby pośredników, podporządkowanie kluczowych decyzji jednemu centrum. Zyskiem jest większa sterowalność i przewidywalność reakcji aparatu. Kosztem — zawężenie obiegu informacji, rosnąca asekuracja decyzyjna oraz utrata zdolności do otwartego kwestionowania przyjętych założeń. System, który nagradza zgodność i karze za dwuznaczność, stopniowo traci zdolność do korekty kursu bez wstrząsu.
Dlatego lakoniczność komunikatów z weekendu 24–25 stycznia 2026 roku nie jest jedynie zabiegiem stylistycznym ani techniką zarządzania przekazem medialnym. Jest ona spójnym elementem tej konstrukcji władzy. Im mniej pozostawia się miejsca na interpretację, tym mniejsze jest ryzyko, że aparat zacznie samodzielnie ważyć racje, zadawać pytania lub redefiniować swoją rolę. Państwo partyjne wybiera więc jedność zamiast debaty, czystość polityczną zamiast autonomii i skrót zamiast szczegółu — nie dlatego, że nie rozumie ceny tego wyboru, lecz dlatego, że uznaje ją za akceptowalną w zamian za pełną kontrolę nad własnym wojskiem
Szczegóły są potrzebne tam, gdzie ufa się procedurze. Państwo partyjne ufa wyłącznie centrum.
Dr Maciej Gaca, prof. UMK, Instytut Nauk o Kulturze, sinolog, dyplomata. Założyciel i pierwszy dyrektor Instytutu Polskiego w Pekinie, Dyrektor Generalny Biura Polskiego w Tajpej w latach 2015-2019. Członek „Obserwatorium Azjatyckiego” CSM.
Komentarze