Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Roman PILIPEY / AFPFot. Roman PILIPEY /...

Na zdjęciu: Olha Kurtmałłajewa, 26 lat, obejmuje swojego męża Rusłana, 32 lata, owiniętego ukraińską flagą narodową. Rusłan trafił do rosyjskiej niewoli w 2022 roku podczas obrony Mariupola. Został uwolniony w wymianie jeńców, 5 lutego 2026 roku. Fot. Roman PILIPEY/AFP

Pod koniec stycznia 2026 roku w obwodzie charkowskim Rosjanie zaatakowali dronami uderzeniowymi pociąg. Zginęło sześć osób.

W obwodzie sumskim rosyjskie wojska dronami zabiły męża i żonę, którzy próbowali się ewakuować. Mężczyzna wiózł ranną żonę na sankach.

1 lutego w obwodzie dnipropetrowskim rosyjskie drony zaatakowały autobus z górnikami, którzy wracali z pracy. 12 osób zginęło. 16 zostało rannych.

3 lutego wieczorem, kiedy ludzie wracali z pracy, rosyjskie drony zaatakowały dzielnicę mieszkaniową w Zaporożu. Zginęło dwoje młodych ludzi – 18-letni chłopak i dziewczyna. Osiem innych osób zostało rannych.

Dalej – 5 lutego – odbyła się pierwsza od dłuższego czasu wymiana jeńców wojennych. Do Ukrainy wróciło 157 osób (w tym 7 cywili, których wedle prawa międzynarodowego w ogóle nie można brać do niewoli). Niektórzy z nich byli w niewoli prawie cztery lata. Wśród uwolnionych 15 osób było skazanych przez rosyjskie sądy na dożywotnie pozbawienie wolności.

Wrócił z niewoli Rusłan Kurtmałłajew, starszy sierżant dowódca plutonu 501. Oddzielnego Batalionu Piechoty Morskiej, został wzięty do niewoli 4 kwietnia 2022 roku w Mariupolu. Jest żołnierzem zawodowym i bronił Ukrainy od 2014 roku. Jego żona Olga walczyła nie tylko o powrót męża z niewoli rosyjskiej, ale też ze swoją chorobą nowotworową.

„Mam raka. A mój mąż jest w niewoli 2 lata. Powiedzcie mi, zobaczymy się jeszcze?” – z takim napisem trzymała Olga plakat na akcjach rodzin jeńców wojennych. Rusłan pochodzi z Krymu, Olga – z Berdiańska nad Morzem Azowskim w obwodzie zaporoskim, który od początku inwazji pełnoskalowej jest okupowany przez Rosję (na zdjęciu głównym ich pierwsze od prawie czterech lat spotkanie). Oboje przez Rosję stracili dom.

Przeczytaj także:

Doczekał się syna „główny optymista” wśród rodzin jeńców wojennych – ojciec Iwana Romana, żołnierza 72. brygady, który został wzięty do niewoli w listopadzie 2022 roku w obwodzie donieckim.

„Galia, spójrz! Nasz chłopczyk. Czekaliśmy trzy lata i trzy miesiące. Nie, jutro minęłyby trzy miesiące. Trzech miesięcy już nie będzie. I dzisiaj jest w domu. Jaka radość” – mówił, pokazując syna w ekranie smartfonu. Była to ich pierwsza rozmowa od wielu lat.

Z rosyjskiej niewoli wrócił żołnierz Nazar Dałecki. Od maja 2022 roku nie było z nim kontaktu. Rodzina została poinformowana, że Nazar poległ na Charkowszyźnie we wrześniu 2022 roku. W 2023 roku człowieka, którego uważano za Nazara Dałeckiego, pogrzebano w jego rodzinnej wiosce.

View post on Instagram
 

Przeżywamy te historie razem. Płaczemy i cieszymy się również ze łzami w oczach.

W nocy 11 lutego rosyjskie wojska zaatakowały dronem dom w miejscowości Bogoduchów w obwodzie charkowskim. Zginęło tam troje małych dzieci i ich ojciec. Przeżyła matka. Kobieta jest w ciąży. Rodzina przeprowadziła się do tej miejscowości zaledwie kilka dni temu. Ojciec i mąż był weteranem wojennym.

20 lutego rosyjski dron zaatakował oddział ewakuacyjny „Biali Aniołowie” w obwodzie charkowskim. Zginęło dwóch policjantów – 23-letnia Julia oraz 39-letni Jewhen.

21 lutego w obwodzie sumskim rosyjskie wojska zaatakowały dronem karetkę pogotowia. Najpierw Rosjanie zrzucili amunicję z drona. Dwóch braci – w wieku 17 i 25 lat – zostało rannych. W drodze do szpitala okupanci zaatakowali karetkę pogotowia ratunkowego. Zginęli obaj ranni oraz małżeństwo ratowniczki medycznej i policjanta, którzy ich ratowali.

To tylko kilka wiadomości z ostatnich tygodni, przez które ciężko oddychać. A tak jest codziennie.

Terror energetyczny

To była najtrudniejsza zima wielkiej wojny. Od początku stycznia 2026 roku przez rosyjskie ataki Ukraińcy mierzyli się z wielogodzinowymi przerwami w dostawach prądu, wody i ogrzewania. A temperatury na zewnątrz spadały nawet poniżej -25 stopni. Najgorsza sytuacja była w Kijowie, stolicy Ukrainy. W niektórych mieszkaniach Kijowian było zaledwie kilka stopni. W mediach społecznościowych widziałam wpisy o zapaleniach płuc, kobiety pisały o przechłodzonych jajnikach.

Dmytro „Rasti” Kanupier, obrońca Mariupola, były jeniec porównał te warunki, z zimnem, którego doświadczył w rosyjski niewoli. Spędził w niej 2,5 roku, został zwolniony w październiku 2024 roku.

„Wspomnienie, które pojawia się z każdym wydechem pary z ust w mieszkaniu, w którym obecnie jest 5 stopni. Ogromne, opuchnięte od zimna kolana w kolorze niebiesko-fioletowym, nie mogę ich ani zgiąć, ani wyprostować, bardzo bolą i czuję, jakby ktoś je wykręcał. Rozcieranie i ćwiczenia fizyczne nie pomagają, a obciążenie tylko pogarsza sytuację. W celi znalazłem kąt, w którym mogę schronić się przed zimnym przeciągiem z okna, ale nie mogę tam długo stać. Bo przyjdzie grażdanin naczalnik i zobaczy, że jednego brakuje…” – pisze Kanupier.

„Jest zima, na dworze -15 stopni, wyobraźcie sobie zimną celę o powierzchni 10 m², w której przebywa 8 ukraińskich żołnierzy. Na środku ściany znajduje się duże okno, a wokół niego szczeliny szerokie na palec. Pod oknem znajduje się grzejnik, który grzeje, ale nikt tego nie odczuwa, ponieważ od okna do drzwi jest 5-6 metrów, a przez całą tę odległość wieje przeciąg, przed którym nie da się uciec. A ty jesteś chudy, głodny, wyczerpany, pobity i te wszystkie -15 odczuwasz jak -30. W celi znajdują się buszłaty, kurtki zimowe, które można założyć na spacer, ale w celi nie wolno ich dotykać” – kontynuuje.

„Nadchodziła noc i marzenia, że można się przykryć kocem i to choć trochę cię uratuje, ale nie wolno kłaść się do łóżka w ubraniu, musisz pozostać w podartych majtkach i podkoszulku, położyć się na materacu, przez który czułem każdą zimną metalową klamrę łóżka. Materac był tak cienki, że łatwo go przewiewał, przykrywałem się cienką kołdrą, a całe ciało po prostu podskakiwało od drżenia.

Czy można było tak spać i pozostać przy życiu?”

Najbardziej odczuwały brak prądu osoby starsze i dzieci. Bez elektryczności windy nie działają. A w Kijowie jest dużo budynków wielopiętrowych (nawet po 25 piętrowych). Osoby starsze nie wychodziły z domu przez kilka dni, dzieci się męczyły, wracając do mieszkań na górnych piętrach. Odcięcia prądu są śmiertelnie niebezpieczne dla osób ciężko chorych, zależnych od różnych wspomagających urządzeń elektrycznych.

Ukraińscy energetycy pracują 24 godziny na dobę, naprawiają zniszczoną infrastrukturę energetyczną. Są narażeni na ostrzały dronów i rakiet. Giną podczas wykonywania obowiązków zawodowych.

Jakoś zbyt mało się o tym mówi, ale część pracowników obiektów energetycznych pozostaje w miejscu pracy podczas ataków, ryzykując życie. W materiale NV energetycy DTEK, największego prywatnego inwestora w sektorze energetycznym w Ukrainie, opowiadają, że system jest skonstruowany w taki sposób, że wymagana jest minimalna obecność ludzi. Decyzja o pozostaniu na stanowiskach pracy podczas ostrzału jest dobrowolna. Ołeksandr, kierownik działu zarządzania produkcją, mówi, że nigdy nie miał problemu z tym, pracownicy zawsze się zgłaszali. Mimo zagrożenia czują odpowiedzialność za swoją pracę.

„Wszyscy przecież zdają sobie sprawę z tego, czym jest rakieta manewrująca, czym jest Shahed, co on niesie…” – zaznacza. A obiekty energetyczne są rosyjskimi celami.

Jakie to jest uczucie, kiedy wiesz, że jesteś celem?

Wasyl, kierownik zmiany, podczas nalotów zostawał w miejscu pracy, dopóki działał sprzęt. „Kiedy wróciłem, nie było okien ani drzwi. Tynk w pokoju, w którym siedzimy, się osypał. Pył, fala uderzeniowa. Strasznie. Sprawdziłem, wszyscy żyją – dzięki Bogu” – wspomina. „Mój syn jest na froncie od pierwszego dnia. Czy nie jest mu ciężko? A czy mi jest ciężko? Nie, mi nie jest ciężko, ale jemu jest.

Niezależnie od tego, jak ciężko będzie – będziemy stać do końca” – mówi Wasyl.

I dalej:

„Wracam do domu, mam małą wnuczkę, która potrzebuje światła. Ale nie tylko ja mam wnuczkę. A [jej] tata walczy na wojnie, więc muszę go zastąpić”.

„Nie da się do tego przygotować. Po przyjęciu zmiany wiedzieliśmy już, że będzie masowy atak. Blok działał, a my znajdowaliśmy się na swoich stanowiskach. Pierwszy atak odczuliśmy na naszych stanowiskach pracy. Ponieważ blok nadal działał, kontynuowaliśmy pracę, ale kiedy po drugim ataku blok się wyłączył, rozpoczęliśmy ewakuację. Sprzęt energetyczny jest bardzo skomplikowany, nie da się go natychmiast uruchomić ani zatrzymać. Potrzeba na to sporo czasu” – mówi inny pracownik DTEK Wołodymyr.

„Chce się płakać, nic więcej. Po prostu patrząc na to, co się dzieje, chce się płakać. Tym bardziej że część sprzętu została już odnowiona, a prace, które były wykonywane, są wykonywane od nowa. Nie ma nic gorszego dla człowieka, który coś robi, niż konieczność przerabiania tego. Kiedy patrzy na to, że jego praca jest niszczona”.

Wojna coraz bardziej krwawa

Wojna Rosji przeciwko Ukrainie trwa 12 lat, zaczęła się w 2014 roku. Wbrew publicznym zapewnieniom polityków, że „jesteśmy blisko zakończenia wojny”, na co dzień Ukraińcy i Ukrainki tego nie dostrzegają. Donaldowi Trumpowi, który obiecał skończyć rosyjską wojnę w 24 godziny, od ponad roku to się nie udaje. Co więcej, według raportu ONZ z lutego 2026 roku ta wojna staje się coraz bardziej krwawa dla cywili.

W 2025 roku w wyniku wojny zginęło co najmniej 2526 osób cywilnych, a 12 162 zostało rannych.

Ogólna liczba ofiar śmiertelnych i rannych w 2025 r. była o 31 proc. wyższa niż w 2024 roku i o 70 proc. wyższa niż w 2023 roku. Według ONZ liczba ofiar wzrosła, ponieważ w 2025 r. Rosja znacznie zwiększyła użycie broni dalekiego zasięgu. (Jak podaje The Kyiv Independent w 2025 roku w Ukrainie było tylko 8 nocy w ciągu roku bez rosyjskich ataków).

W ciągu tych czterech lat, od 24 lutego 2022 r. w Ukrainie zginęło co najmniej 15 172 cywili, a 41 378 zostało rannych. Zginęło co najmniej 766 dzieci, a 2540 zostało rannych.

Na początku lutego 2026 roku Wołodymyr Zełenski ujawnił, że od początku pełnoskalowej wojny poległo 55 tys. ukraińskich żołnierzy. Wielu z nich przed tym, jak chwycić za broń, było zwykłymi cywilami.

Ponad 70 tys. osób jest zaginionych – żołnierzy i cywili. Nie wiadomo, ilu z nich jest w rosyjskich więzieniach. Rodziny jeńców podkreślają – rosyjska niewola nie jest gwarancją przeżycia. Zdarzały się przypadki, że po powrocie z niewoli po jakimś czasie jeńcy na wolności umierali. Po torturach, biciu i okropnych warunkach tracą zdrowie.

Mimo tego wszystkiego, tego bólu, który niesie wojna, według sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii, przeprowadzonego pod koniec stycznia 2026 roku 65 proc. Ukraińców twierdzi, że są gotowi znosić wojnę tak długo, jak będzie to konieczne (w grudniu 2025 – 62 proc., we wrześniu 2025 – 62 proc.).

Nie mamy innej opcji. Poddanie się oznacza zagładę całego narodu.

;
Na zdjęciu Krystyna Garbicz
Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.

Komentarze