Na razie chodzi o to, żeby znaleźć szybkie rozwiązania i przywrócić prąd, ogrzewanie i wodę, aby ludzie nie cierpieli. Partnerzy zagraniczni, w tym Polska, pomagają. Żaden kraj w tej sytuacji nie poradziłby sobie sam. A tydzień bez rosyjskich ataków, którym chwalił się Trump, potrwa (może) do... niedzieli
Na zdjęciu: Pracownik rozpalający ogień w beczce w elektrowni ukraińskiego dostawcy energii DTEK, która została poważnie uszkodzona podczas nalotów, w nieujawnionej lokalizacji 23 stycznia 2026 r. Fot. Yuriy Dyachyshyn/AFP
Sytuacja w ukraińskim systemie energetycznym pozostaje trudna. W kraju obowiązują harmonogramy godzinowych odłączeń, a także ograniczenia mocy dla przemysłu i biznesu. W kilku obwodach Ukrainy nadal są awaryjne odłączenia energii elektrycznej.
Jak poinformowało dziś (30 stycznia 2026) Ministerstwo Energetyki Ukrainy, w Kijowie i obwodzie kijowskim utrzymuje się deficyt mocy. Od 29 stycznia zamiast harmonogramów awaryjnych operator systemu dystrybucji w ukraińskiej stolicy stosuje harmonogramy tymczasowe z uwzględnieniem dostępnej mocy. To ma umożliwić mieszkańcom planowanie dnia – przynajmniej na podstawowym poziomie.
„Powrót do stabilnych, prognozowanych harmonogramów godzinowych wyłączeń nastąpi po ustabilizowaniu pracy systemu energetycznego” – codziennie podkreśla ministerstwo podczas porannych briefingów. (Czyli na razie to jest oczekiwany najlepszy wariant, nie ma mowy o normalnych stałych dostawach prądu).
W ukraińskiej energetyce obowiązuje stan nadzwyczajny. Rząd codziennie kontroluje sytuację. Władze skupiają się na szybkim przywróceniu uszkodzonych mocy wytwórczych, maksymalnym zwiększeniu importu prądu i wprowadzeniu nowych alternatywnych mocy. Kolejne decyzje są następujące:
„Zapewni to zasilanie niezbędnych urządzeń medycznych i rehabilitacyjnych podczas długotrwałych przerw w dostawie energii elektrycznej” – tłumaczy premier Ukrainy Julia Swyrydenko.
Najbardziej skomplikowana sytuacja pozostaje w stolicy Ukrainy. Według Witalija Kłyczki, mera Kijowa, w mieście bez ogrzewania pozostaje 378 wielopiętrowych budynków. Wczoraj zespołom naprawczym udało się przywrócić ogrzewanie do ponad stu budynków, w nocy – do 50.
W części bloków mieszkalnych ogrzewania nie ma od dwóch tygodni, występują przerwy w dostawach wody. Podczas mrozów prowadzi to do zamarzania rur, niszczenia kaloryferów i ciepłowniczych sieci. Zdarzały się przypadki pękania rur, zalewania mieszkań, zamarzania kanalizacji. Najbardziej cierpią osoby bezbronne – osoby starsze, chore, które są zablokowane na górnych piętrach (windy przecież nie działają), matki z dziećmi. Władze apelowały o zgłaszanie takich osób, miały być zakwaterowane w pensjonatach lub innych budynkach, gdzie jest prąd.
W stolicy nad stabilizacją sytuacji z ogrzewaniem i oświetleniem pracuje 239 ekip. Energetycy, pracownicy służb komunalnych i kolejowych pracują przez całą dobę. W zeszłym tygodniu nurkowie Państwowej Służby Ratowniczej przez kilka dni pracowali w lodowatej wodzie, aby naprawić rury jednej z elektrociepłowni. Do Kijowa – gdzie oprócz miejscowości przyfrontowych jest najgorsza sytuacja – przyjeżdżają energetycy z innych regionów, ponieważ brakuje specjalistów. Ludzie są wyczerpani, tracą przytomność. Ukraińskie media donosiły o przypadkach śmierci energetyków podczas prac naprawczych.
Praca takich ekip wiąże się z niebezpieczeństwem. Rosjanie wykorzystują drony, broń z amunicją kasetową, co istotnie utrudnia i wydłuża prace. Zanim energetycy dotrą do obiektu, najpierw muszą go sprawdzić saperzy – czy nie ma tam żadnych materiałów wybuchowych. Denys Szmyhal, wicepremier i minister energetyki Ukrainy poinformował, że 28 stycznia w obwodzie donieckim w wyniku ataku rosyjskiego drona FPV zginął pracownik służby gazowej. Był w drodze do zgłoszenia, aby przywrócić dostawy gazu do domów.
Oprócz społecznego zjednoczenia i prób poradzenia sobie, które opisywaliśmy w OKO.press, w mediach społecznościowych, Kijowianie zadają pytania, czy władze wystarczająco były przygotowane na zimę. Poprzednie zimy były jednak łagodne dla walczącej Ukrainy.
Na początku kryzysu istniało napięcie pomiędzy władzą centralną a samorządem w tym zakresie.
Jak mówi OKO.press Swiatosław Pawluk, dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Energoefektywne Miasta Ukrainy, żadne inne miasto nie było atakowane taką ilością rakiet balistycznych. Rosjanie celują kilku rakietami w jeden obiekt. Chcą wyłączyć, „odciąć” Kijów – centrum podejmowania decyzji. Do tego Ukrainie brakuje środków do zestrzelenia, ponieważ Rosja wystrzeliwuje na ukraińskie miasta coraz więcej rakiet i dronów.
„Największe uszkodzenia obiektów krytycznych miały miejsce w momentach, kiedy ukraińskim obrońcom po prostu kończyły się pociski do obrony przeciwlotniczej” – mówi Pawluk. Bez nich bardzo trudno obronić duże obiekty energetyczne przed atakami rakietowymi.
Ostre dla Europejczyków wystąpienie Zełenskiego w Davos również było z tym związane. Dzisiaj, 30 stycznia, „Ukraińska Prawda” napisała, że prezydent Zełenski podczas spotkania z dziennikarzami powiedział, że miał powody do krytycznych wypowiedzi pod adresem Europy po tym, jak brak finansowania doprowadził do deficytu rakiet przeciwlotniczych (nie było funduszy na zakup w USA przeciwrakiet, które mogą przechwytywać pociski balistyczne), przez co Rosjanom udało się zniszczyć znaczną liczbę obiektów energetycznych w Kijowie. Zełenski przyznał, że wiedział z góry, iż Siły Zbrojne Ukrainy nie będą w stanie odeprzeć tego ataku.Ukraiński prezydent zaznaczył, że Ukraina i Europa „żyją w różnych polach informacyjnych”. Chodzi też o „emocjonalne” rozbieżności w postrzeganiu wydarzeń.
„Na przykład w Ukrainie mamy rosyjskie ataki na elektrownie cieplne TEC-6, TEC-5 i TEC-4 w Kijowie, a ja wiem, że dywizje przeciwrakietowe są puste. Po prostu puste.
Wyobraźcie sobie: wiem, że balistyka leci w kierunku naszej energetyki; wiem, że stoi Patriot; i wiem, że nie będzie światła, bo nie ma rakiet do obrony” – powiedział.
Jak zaznacza gazeta, Zełenski uniknął bezpośredniej odpowiedzi na prośbę o wyjaśnienie, dlaczego jego krytyka była skierowana właśnie do Europy, a nie do Stanów Zjednoczonych. Zaznaczył, że USA nie nadają rakiet bezpłatnie. Rakiety były dostarczone „dzień po tym, jak prawie całkowicie odcięli [Rosjanie] nam dostawy energii elektrycznej” – powiedział Zełenski.
„Jeśli moc cieplna kijowskich elektrociepłowni wynosi około 1,4-1,5 GW, a mamy rozwiązanie o mocy jednego MW, to potrzeba tylko około tysiąca np. maszyn kogeneracyjnych. Są one bardzo drogie i po prostu nie mamy ich w takiej ilości” – wyjaśnia Pawluk. „A każdą z nich trzeba jeszcze podłączyć do sieci gazowej, ciepłowniczej, wodociągowej, elektrycznej i odpowiednio do sieci ciepłowniczych. Teoretycznie można to zrobić, ale na pewno nie w ciągu dwóch, trzech miesięcy. To zajmie lata. Ponadto trzeba mieć działki, żeby to wszystko postawić. To wymaga dość istotnego przeprojektowania miasta” – mówi ekspert.
W większości wśród ok. 380 budynków w Kijowie, które zostają bez ogrzewania, to budynki w kijowskiej Trojeszczynie, gdzie mieszka ok. pół miliona ludzi. (w całym Kijowie ok. 3,5 mln).
Trojeszyna – to jedyna dzielnica Kijowa, która całkowicie zależy od jednego źródła ciepła – od ciepłoelektrowni TEC-6, którą ostatnio Rosjanie uszkodzili (9 i 13 stycznia) i nie dostarcza ona ciepła.
„Nie widzę innej szybkiej alternatywy, niż przywrócenia mocy w elektrociepłowniach” – mówi Pawluk.
Dodaje, że zmiana systemu zaopatrzenia w ciepło wymaga rozwiązań na poziomie miasta. Taki system należy opracować, przeprowadzić analizy, wykonać odpowiednie prace. Do tego potrzebny jest czas.
Według eksperta do końca tego sezonu grzewczego w niektórych budynkach może nie być ciepła, ponieważ nie ma możliwości technicznych i ludzkich, do wykonania tak dużej pracy, m.in. do naprawy budynków, wszystkich sieci ciepłowniczych.
Prawdopodobnie ukraińskie miasta będą musiały zbudować system zdecentralizowanych kotłowni – nie budować jednej dużej, ale montować dziesiątki mniejszych. Ale znowu jest to proces, który zajmuje dużo czasu. Pawluk podkreśla, że nigdzie w świecie takie prace nie są wykonywane szybko.
Na razie zadanie polega na tym, aby znaleźć rozwiązanie na ten moment – żeby ludzie nie cierpieli.
Ołeksandr Charczenko, dyrektor ukraińskiego Centrum Badań nad Energetyką (EIR Center) w radiu NV podkreśla, że Ukraina równolegle pracuje nad naprawą zniszczonych mocy oraz już przygotowuje się do kolejnej zimy, czyli myśli o lepszej obronie obiektów infrastruktury krytycznej, o wdrażaniu rozwiązań, które pomogłyby uniknąć sytuacji, która miała miejsce w styczniu 2026.
Poradzić sobie z sytuacją pomagają partnerzy zagraniczni, w tym Polska – generatory przekazał rząd, Warszawa, Polki i Polacy w ramach zbiórki „Ciepło dla Kijowa”.
Jak poinformował wicepremier Szmyhal 16 krajów UE, i Japonia dostarczyły Ukrainie 437 generatorów. Ukraina czeka na kolejne 500. Holandia, Finlandia, Łotwa, Azerbejdżan i Litwa przekażą 52 transformatory mocy.
„Jesteśmy wdzięczni wszystkim naszym partnerom, którzy odpowiedzieli na apel i pomagają naszym energetykom!” – napisał Szmyhal.
Pawluk zaznacza, że trzeba pamiętać, że mocny generator zużywa dużo paliwa, więc tam, gdzie się go ustawia, powinno być duże zużycie energii. W innym przypadku „większość paliwa zostanie po prostu bezsensownie wyrzucona w powietrze”. „Energia elektryczna wytwarzana przez generator jest wielokrotnie droższa od energii elektrycznej z sieci. Diesel czy benzyna są dość drogie” – mówi ekspert.
I odwrotnie – jeśli jest duże zużycie, to generator o małej mocy będzie niewystarczający.
„Trzeba dobrze rozumieć, kto ma jakie potrzeby związane z tym generatorem i gdzie jest on przekazywany” – podkreśla Pawluk.
Więc doradza, żeby partnerskie miasta czy zagraniczne instytucje, jeśli chcą pomóc, najpierw pytali konkretnych odbiorców – ukraińskie miasto czy instytucję, czego potrzebują.
Według eksperta większość z przekazanych generatorów (o średniej mocy), będzie potrzebna w budynkach, gdzie są wewnętrzne pompy ciepła i wody. Jeśli ciepłownia może wytworzyć ciepło i dostarczyć je do sieci budynku, to pompy wewnątrz domu nie działają w przypadku braku energii elektrycznej. Potrzebny jest generator, który zapewni działanie pomp.
Pawluk dodaje, że przede wszystkim trzeba podłączyć generatory, dowiedzieć się, kto je będzie obsługiwać, czy te osoby o tym wiedzą. Trzeba nauczyć ludzi z nich korzystać (jeśli generatory są benzynowe, istnieje ryzyko zapalenia), stworzyć system tankowania (ktoś musi dostarczać i dolewać paliwo), pamiętać o serwisowaniu sprzętu. Innymi słowy, wielu ludzi potrzeba, żeby korzystanie z generatorów było skuteczne i bezpieczne.
Problem z naprawą uszkodzonych obiektów energetycznych polega też na tym, że trzeba szybko wymienić zniszczone części. Często to specyficzne urządzenia lub części, które trzeba zamówić, wyprodukować, dostarczyć.
„A my żyjemy w sytuacji, w której ciągle potrzebujemy go już na wczoraj. Rosjanie gdzieś uderzą, uszkodzą i już teraz czegoś potrzebujemy” – mówi Pawluk. Dlatego Ukrenergo, państwowy operator systemu przesyłowego energii elektrycznej w Ukrainie, współpracował z zagraniczną fundacją, która z wyprzedzeniem sprowadzała podstawowe rodzaje sprzętu, żeby mieć na magazynach na zapas. Nie zawsze jest to możliwe.
Oprócz tego zarówno ukraińskie miasta, jak i zachodni partnerzy są związani procedurami przetargowymi. Niektóre zajmują nawet 12 miesięcy.
„Ta walka z korupcją prowadzi do straty czasu, a ostatecznie do strat całego kraju, ponieważ w niektórych przypadkach jest ona realna, ale w innych, szczerze mówiąc, jest wymyślona” – uważa Pawluk.
Charczenko zaznacza, że afera korupcyjna w ukraińskiej energetyce, tzw. Mindichgate częściowo doprowadziła do utraty zaufania partnerów, którzy będą wymagali większej transparentności. Według Pawluka najgorsze jest właśnie to, że procedury wydłużą się (urzędnicy będą ich przestrzegać, obawiając się zarzutów ze strony służb antykorupcyjnych). W rezultacie naprawy i przebudowy ukraińskiego systemu energetycznego znacznie się przedłużą.
Jak pisaliśmy, wczoraj (29 stycznia) Donald Trump stwierdził, że osobiście poprosił Władimira Putina, „aby nie ostrzeliwał Kijowa i innych miast przez tydzień z powodu silnych mrozów w Ukrainie” i Putin miał się zgodzić (choć w nocy Rosjanie ostrzelali Ukrainę ponad setką dronów i rakietą balistyczną). Dziś na porannym briefingu rzecznik Putina, Dmitrij Pieskow, przyznał, że Amerykanie prosili o powstrzymanie się z atakami na Kijów przez tydzień. I że ten tydzień kończy się 1 lutego, w niedzielę.
Rosjanie uważanie obserwują pogodę. I zaatakują, kiedy wrócą silniejsze mrozy. Od 1 na 3 lutego w niektórych regionach Ukrainy synoptycy prognozują gwałtowne ochłodzenie – w nocy nawet do – 30 stopni Celsjusza. Więc w dużej mierze sytuacja w systemie energetycznym zależy też od potencjalnych ataków i zniszczeń.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze