– Skąd biorę siły? Inspirują mnie nasi obrońcy, energetycy, którzy pracują bez wytchnienia, w takie mrozy muszą jeszcze coś naprawiać, pracować na zewnątrz i narażając się na niebezpieczeństwo. Bo jeśli oni się poddadzą, to nie będzie nic dobrego ani dla Ukrainy, ani dla Europy. Musimy się trzymać, bo oni się trzymają, a to im jest najtrudniej – mówi Daryna
Po rosyjskich zmasowanych atakach z 8 na 9 stycznia Kijów ponad tydzień żyje w trybie awaryjnych przerw w dostawie prądu.
– To oznacza, że nie można przewidzieć, kiedy będzie prąd. Harmonogramy planowanych odłączeń, które sprawdzamy np. w aplikacji Kyjiw cyfrowyj, nie obowiazują – tłumaczy OKO.press Iryna, mieszkanka Kijowa. Dodaje, że w niedzielę (18 stycznia) wieczorem pojawiła się informacja, że zaczną być stosowane harmonogramy przerw – dwie-cztery godziny dziennie będzie prąd, przez resztę czasu – nie.
Natomiast już dziś, w nocy na 20 stycznia, Rosjanie po raz kolejny przeprowadzili zmasowany atak na terytorium Ukrainy. Są uszkodzenia infrastruktury krytycznej. Zginęła jedna osoba. W kilku regionach Ukrainy znów wprowadzono awaryjne odcięcie dostaw energii elektrycznej. Najtrudniejsza sytuacja pozostaje w Kijowie.
„Po tym ataku na stolicę bez ogrzewania pozostało 5635 wielopiętrowych budynków. Prawie 80 proc. z nich to domy, do których od 9 stycznia przywrócono dostawy ciepła” – mówił rano Witalij Kłyczko, prezydent Kijowa. Według stanu na wczorajszy wieczór (poniedziałek, 19 stycznia) tylko 16 spośród sześciu tysięcy domów pozostawało bez ogrzewania.
Rosjanie czekali, żeby Ukraińcy jak najwięcej naprawili, żeby znów uderzyć.
– W moim budynku sytuacja nie jest najgorsza – mówi Iryna. – Na prawym brzegu od początku było trochę więcej prądu, niż na lewym. Rosjanie chcieli odciąć właśnie lewy brzeg i uderzali w ciepłownie, więc budynki od nich zależne najbardziej ucierpiały. Najpierw nie miały ogrzewania, a później ciepło było dostarczane pod zmniejszonym ciśnieniem.
W budynku Iryny ogrzewanie dostarcza kotłownia. Kiedy nie ma prądu, zasila ją generator i mieszkańcy otrzymują ciepło. Oprócz tego generator zapewnia działanie windy, co jest ratunkiem w budynku, gdzie mieszka wiele młodych rodzin z dziećmi (kiedy brzmi alarm to windą szybciej można dotrzeć np. z 21 piętra na podziemny parking, który służy mieszkańcom jako schron) i podnosi wodę na wyższe piętra, bo kiedy nie ma prądu, pompy sobie nie radzą.
Oprócz przygotowanego generatora według Iryny warto na dachu budynku zainstalować elektrownię słoneczną z inwertorem i akumulatorem. Jednak, jak mówi, jest to kwestia wspólnoty mieszkaniowej.
– Można byłoby przynajmniej zacząć od inwertora i akumulatorów, które są w wielu budynkach. Kiedy jest prąd, inwertor może pobierać go z systemu i ładować do akumulatorów. To może wystarczyć na sześć-osiem godzin, w zależności od liczby i pojemności akumulatorów – wyjaśnia Iryna. – Następnie można dodać moc za pomocą generatora. Taka kombinacja mogłaby zmniejszyć ilość zużytego paliwa.
Według Iryny obecnie nie są najgorsze warunki, bo przynajmniej działa kanalizacja, i od czasu do czasu pojawia się woda (choć w niektórych dzielnicach dostaw wody nie było po cztery dni). Jednak zaznacza, że sytuacja w dzielnicach się różni.
– Kijów jest dużym miastem, tu mieszka ok. 4 mln ludzi – mówi.
Daryna mieszka na lewym brzegu Kijowa. U niej sytuacja z prądem jest zła.
– Rosjanie zaatakowali nas na początku roku i bardzo intensywnie. Po tych dużych ostrzałach prąd był dostępny przez około godzinę i 45 minut na dobę, albo od dwóch do czterech godzin. Zdarzało się, że pojawiał się w nocy – opowiada. Ogrzewanie w budynku zależy od prądu. Są zakłócenia z dostawami wody. Kiedy nie ma prądu, ciepła woda dociera tylko do 12. piętra. A w Kijowie jest wiele 25-piętrowych budynków. Daryna z rodziną mieszka na 13 piętrze. Mają zimną wodę. W okresie ostrzałów zazwyczaj nie ma żadnej.
– To dla mnie najgorsze, bo życie w zimnie jakoś mogę przetrwać, ale potrzebuję wody. Muszę czasem coś ugotować, zjeść i umyć się – wyjaśnia Daryna. W mieszkaniu mają zapasową wodę na wszelki wypadek. Podkreśla, że to jedna z pierwszych rzeczy, które mieszkańcy Kijowa kupują i przynoszą do mieszkań, jak tylko pojawia się prąd.
Daryna zaznacza, że sytuacja jej rodziny jest znacznie lepsza w porównaniu z innymi mieszkańcami Kijowa.
– Nie narzekam, bo nawet dwie-trzy godziny prądu dziennie to naprawdę super. W sąsiednim budynku przez trzy dni nie było prądu. W związku z tym nie było ogrzewania, a na zewnątrz jest bardzo zimno.
W okolicy, gdzie mieszka Daryna, służby stworzyły „Punkt niezłomności” – miejsce, gdzie ludzie mogą się ogrzać, naładować telefony, napić się ciepłej herbaty. Takich miejsc w Kijowie pojawiło się ponad 1300 (na zdjęciu u góry).
– Jest wiele lokalnych awarii. Energetycy po prostu nie są w stanie sobie z tym poradzić. Są budynki, gdzie od 9 stycznia nie ma ogrzewania – kontynuuje Daryna. Dodaje, że w mieszkaniu u rodziców kolegi z pracy są +2 °C. – Ludzie zaczęli wyjeżdżać do znajomych, rodziny, ponieważ ciągle siedzieć bez prądu, wody i ogrzewaniasię nie da. Ludzie bardzo marzną.
Iryna, która pracuje jako dziennikarka telewizyjna i sama relacjonowała, jak Kijowianie żyją bez prądu i ogrzewania, opowiada, że są przypadki, kiedy w budynkach pękały rury, zalewało mieszkania i klatki schodowe, jednak wyjaśnia, że to przeważnie w starych budynkach, gdzie przez lata mieszkańcy tym się nie interesowali dopóki wszystko działało.
– Najlepsze sytuacje są w budynkach, gdzie zostały stworzone wspólnoty mieszkaniowe. W Kijowie istnieje wiele programów miejskich, które zapewniają rekompensatę na modernizację energetyczną budynku. Jeden z najpopularniejszych to 70/30, kiedy 70 proc. płaci miasto, a 30 proc. – wspólnota mieszkaniowa. W ramach programu wymieniane są stare okna i drzwi w klatkach schodowych, ocieplane ściany i rury, aby zmniejszyć straty ciepła itd. – kontynuuje Iryna. – Te wszystkie działania, które podejmują wspólnoty mieszkaniowe miały na celu zmniejszenie strat ciepła, żeby zaoszczędzić. A teraz, kiedy w nocy jest -20°C i nie ma ani prądu, ani ogrzewania, to jest naprawdę ratująca sprawa.
Według Daryny ich budynek nie był szczególnie przygotowany na taką sytuację. Administracja zdążyła złożyć wniosek do programu o dotację na inwentor z akumulatorem, który ma zapewniać zasilanie w przypadku przerw w dostawie prądu. Na początku stycznia miał rozpocząć się jego montaż, jednak biurokracja wszystko opóźniła.
– Sąsiedni budynek ma generator, który zapewnia mieszkańcom ogrzewanie, wodę i windę na kartę – czyli możliwość jazdy windą na swoje piętro, jeśli się zrzucili na ten sprzęt i paliwo. Jednak żaden generator nie jest przystosowany do takich przerw w dostawie prądu i tak długiej pracy – typu trzy dni bez przerwy przy -15°C – opowiada Daryna. – Generatory się psują. I sąsiedni dom też już nie ma ani ogrzewania, ani wody. Po prostu generator nie wytrzymuje obciążenia.
– Jeśli chodzi o naszą rodzinę, to jeszcze w grudniu kupiliśmy dodatkowe kołdry, małą turystyczną kuchenkę gazową, butle gazowe do niej kosztują 65 hrywien, czyli mniej niż półtora euro za butlę. Jedna wystarcza, aby kilka razy przygotować czy podgrzać posiłek – opowiada Daryna. To jest ratunk dla rodziny z czteroletnim dzieckiem. Ciągłe chodzenie do kawiarni i restauracji jest drogie.
Przed mrozami Daryna wezwała fachowca, żeby podkręcił okna, aby zwiększyć efektywność energetyczną i lepiej zatrzymywać ciepło. W trzypokojowym mieszkaniu jeden pokój, który jest najzimniejszy – zamknęli i z niego nie korzystają.
– Syn śpi ze mną w sypialni, przytulając się, ogrzewam dziecko. A kiedy zaczyna się alarm, to szybciej chwytam go i biegnę do garderoby – opowiada Daryna. Dodaje, że niektórzy znajomi śpią z dziećmi w śpiworach. – Wiem, że moi koledzy i przyjaciele kupili sobie gazowe ogrzewacze, ale ja boję się mieć za dużo gazu w domu. Jeśli będzie atak i coś trafi w mieszkanie, to jest podwójne ryzyko. Konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. Natomiast ci, którzy mają malutkie dzieci, muszą korzystać z takich grzejników.
– Ludzie korzystają z przenośnych kaloryferów i palników. Niektóre rodziny w swoich mieszkaniach podłączyły inwertory z akumulatorami, które magazynują energię elektryczną z sieci i później mogą przynajmniej w minimalnym stopniu – o ile jest to możliwe – zasilić mieszkanie. Instalują stacje ładujące – opowiada Iryna. – Żeby się ogrzać podgrzewają palnikiem gazowym cegły, keramogranit, i one dają trochę ciepła. Ktoś wykorzystuje chemiczne grzałki. Kto ma płytę gazową, temu jest łatwiej, mogą w ten sposób ogrzać co najmniej kuchnię. Ktoś stawia w mieszkaniu namioty, tam temperatura będzie o kilka stopni wyższa niż w pokoju.
– Przede wszystkim staramy się podchodzić do sytuacji choć z minimalnym pozytywem, cieszyć się z małych rzeczy i wspierać siebie nawzajem. Nawet zwykłe pytanie: co tam u ciebie – podtrzymuje na duchu – mówi Daryna. Po drugie, doradza, trzeba obowiązkowo mieć zapasy wody (technicznej i pitnej), jedzenie z długim terminem ważności, pieczywo, kruche ciastka, przekąski, coś, co można zjeść bez gotowania, kiedy np. w kuchence się skończył gaz. – Kiedy latem mieliśmy przerwy w dostawie prądu, to było oczywiste, że produkty się psuły. Natomiast w zimie również się psują – rozmrażają się pielmieni, pierogi, mięso psuje się w lodówce, nawet przy -15 za oknem.
– Oprócz kuchenek oraz innego sprzętu turystycznego ludzie kupują grzałki, w prywatnych budynkach – generatory, ale – jak mówiłam – one często się psują – kontynuuje Daryna.
Duże sieci supermarketów poinformowały klientów o możliwych tymczasowych zmianach w pracy niektórych sklepów. Z powodu niskiej temperatury i przerw w dostawach prądu dochodzi do awarii sprzętu.
– Mimo że ukraińskiemu biznesowi samemu jest trudno, on wspiera Ukraińców. W niektórych hipermarketach można załadować telefon, powerbanki, laptopy, skorzystać z czajnika, kuchenki mikrofalowej. Nowa Poczta również stworzyła swoje Punkty niezłomności, gdzie można zaspokoić swoje najbardziej podstawowe potrzeby, skorzystać z toalety, umyć ręce. To jest bardzo potrzebne w takiej sytuacji.
Niektóre restauracje zapraszają na zupę albo żeby się ogrzać. Jest to miłe, zwłaszcza dla pracowników służb komunalnych. Niektóre sklepy wpuszczają do środka bezdomne pieski, kotki, żeby też mogły się ogrzać. Jest to bardzo cenne, ponieważ zwierzętom jest najtrudniej – nie mogą powiedzieć o swoich potrzebach.
W niektórych osiedlach mieszkańcy na podwórku urządzają grilla, smażą mięso, włączają muzykę i tańczą – tak ludzie się grzeją.
Część mieszkańców stolicy, którzy mają taką możliwość, wyjechała do rodaków, przyjaciół, na wieś (dlatego, że tam można postawić generator). Zawsze trzeba mieć plan B – co robić lub dokąd pojechać, jeśli już jest naprawdę bardzo trudno.
Chcę podziękować cudzoziemcom – wiele osób zaprasza do siebie, proponują swoje mieszkania, inną pomoc. To wsparcie moralne jest bardzo cenne dla nas, dodaje wiarę w siebie.
Ukraińcy będą nadawać trend światu, co robić i jak przetrwać w takiej sytuacji – jest przekonana Daryna.
– Po przebudzeniu się trudno się zmusić, by wyleźć spod kołdry. Od razu sprawdzasz, czy jest prąd, czy nie. W zależności od tego, rozumiesz, co dalej robić. Jeśli nie ma, to leżę i czekam aż dziecko się obudzi. Jeśli jest – to szybko robię wszystko, co się tylko da – gotuję, nabieram wodę, czyszczę zęby – opowiada Daryna. Mówi, że w takich warunkach w pełni pracować nie jest możliwe. W zeszłym tygodniu nie chodziła do biura. Pracuje w organizacji działającej na rzecz ochrony natury.
Rozważa wyjazd za granicę.
– W pracy zezwolili na tryb zdalny w ciągu najbliższych tygodni lub do poprawy sytuacji w energetyce. Ale ja nie spodziewam się poprawy, nad Kijowem ciągle latają drony wywiadowcze, są informacje o potencjalnych zmasowanych atakach. Nie jestem pesymistką, jestem realistką. Rozumiem, że
celem Rosji jest nie dać Ukrainie żyć, zrobić wszystko, żebyśmy opuścili swój kraj
– mówi. – Myślę o wyjeździe na miesiąc, ponieważ gdzie bym nie była, to w domu jest mi najlepiej.
Dodaje, że kłopot byłby też z synem – chodzi do przedszkola, ma tam przyjaciół, za granicą Daryna musiałaby ciągle go pilnować, również trudno byłoby pracować. – Rozważam różne opcje, bo widzę, że syn zaczął marznąć.
Trzeba zadbać o siebie, ponieważ dalej musimy radzić sobie z wojną, z krajem, z dziećmi. Możliwe, że żeby przetrwać zimę, zdecyduję się na wyjazd, bo zapas nerwów nie jest nieograniczony.
Co daje Ci siły się, by się nie poddawać? – pytam znajome.
– Moje dziecko, dla którego powinnam się trzymać. Dziecko wymaga opieki. Plus magnes B6 antystres – uśmiecha się Daryna. – Jeszcze oczywiście mnie inspirują nasi obrońcy, energetycy, którzy pracują bez wytchnienia, w takie mrozy muszą jeszcze coś naprawiać, pracować na zewnątrz i narażając się na niebezpieczeństwo. Bo jeśli oni się poddadzą, to nie będzie nic dobrego ani dla Ukrainy, ani dla Europy. Musimy się trzymać, bo oni się trzymają, a to im jest najtrudniej.
– Rutyna, dyscyplina i rozumienie, że to wszystko nie na zawsze. Kiedy masz wybudowaną rutynę – praca, treningi, czas dla siebie, dla przyjaciół, to odwraca uwagę. Najważniejsze jest planować swój dzień i rozumieć, że mimo wszystko powinnaś żyć – mówi Iryna. – Do wiosny zostało nie tak dużo, tam dalej lata, oczywiście jeśli będą upały, to łatwiej nie będzie, ale na pewno lepiej niż -20 i mrozy. Trzymajmy się.
Trwa polska zbiórka na generatory prądu dla Kijowa, w ciągu kilku dniu uzbierano już ponad 4 mln zł – pieniądze można wpłacić TUTAJ.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze