Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

W piątek 17 kwietnia 2026 Jarosław Kaczyński powiedział jasno i wyraźnie: jeśli działalność związana ze stowarzyszeniem Rozwój Plus będzie kontynuowana, dla zaangażowanych w nią osób nie będzie miejsc na listach PiS.

Prezes podkreślił, że zasady obowiązują wszystkich, także Mateusza Morawieckiego. I zapowiedział ewentualne działania dyscyplinarne.

Wcześniej w rozmowie w telewizji wPolsce24 Morawiecki zapewniał, iż „nie ma zagrożenia, aby parlamentarzyści, którzy się zapisali do stowarzyszenia, nie znaleźli się na listach Prawa i Sprawiedliwości”.

Przypomnijmy, że były premier PiS Mateusz Morawiecki powołał stowarzyszenie o nazwie Rozwój Plus, co spotkało się z reakcją Prezydium Komitetu Politycznego PiS w postaci oświadczenia o zakazie udziału członków PiS w innych organizacjach politycznych.

Jak zauważa Witold Głowacki w OKO.press, Morawiecki ogłosił utworzenie swojego stowarzyszenia w dość nietypowy sposób. Zamiast konferencji prasowej czy innego ważnego wydarzenia, zrobił to po prostu w rozmowie z dziennikarzem w Wirtualnej Polsce.

Michał Dworczyk, europoseł i bliski współpracownik Morawieckiego, mówił w Wirtualnej Polsce, że deklarację przystąpienia do Stowarzyszenia wyraziło blisko 50 parlamentarzystów – posłów i senatorów, a także ponad 40 samorządowców – prezydentów, burmistrzów, wójtów, radnych.

W składzie tej struktury są posłowie należący do frakcji Morawieckiego i kilkoro związanych z nim polityków PiS bez mandatów w parlamencie. Na pierwszej liście członków stowarzyszenia znaleźli się m.in. Waldemar Buda, Paweł Jabłoński, Piotr Müller, Olga Semeniuk-Patkowska, Mirosława Stachowiak-Różecka, Ryszard Terlecki, który w ostatnim czasie został odsunięty na boczny tor (w ławach sejmowych jego miejsce zajmuje Przemysław Czarnek) czy zawieszony w prawach członka PiS Krzysztof Szczucki. Osoby lojalne Morawieckiemu to osoby relatywnie młode z ministerialną przeszłością.

Chcemy dalej być w PiS

Z niektórymi z nich rozmawialiśmy na ten temat w Sejmie. – To nie jest wstęp do rozłamu – komentuje w rozmowie z OKO.press były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. – Jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Chcę budować szeroką formację, w której jest miejsce dla każdego i mam nadzieję, że nikt nie będzie miał z tym problemów – dodaje.

Jak na razie wszyscy podkreślają, że z partii wychodzić nie zamierzają. – Prezes nie jest zaskoczony. Premier Morawiecki wielokrotnie rozmawiał z nim na ten temat. Pozostajemy w Prawie i Sprawiedliwości i chcemy być na listach tej partii – mówi w rozmowie z OKO.press Krzysztof Szczucki.

Przeczytaj także:

Morawiecki mówi o stworzeniu „ponadpartyjnego ruchu”. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski powiedział: „To samorządowcy, przedsiębiorcy, społecznicy. Oni mówią tak: chcemy głosować na obóz patriotyczny, ale coś nam nie pasuje w tych partiach. Chcemy zmiany rządu, ale niekoniecznie działając partyjnie. Szukam więc formuły do budowy obozu patriotycznego w szerokim rozumieniu tego słowa”.

Prezesem stowarzyszenia został oczywiście Morawiecki, wiceprezesem Marcin Horała, sekretarzem Dworczyk, a skarbniczką Izabela Antos, była podsekretarzyni stanu w kancelarii premiera za czasów Morawieckiego, obecnie poza Sejmem.

Stowarzyszenie – o czym mówią nam w rozmowach posłowie PiS – ma być think tankiem skupiającym ekspertów gospodarczych i ekonomicznych. Tematyka ma dotyczyć atomu, infrastruktury, CPK, ale też wymiaru sprawiedliwości. – To ma być platforma, która poszerza zakres działania Prawa i Sprawiedliwości. To, co doprowadziło PiS do zwycięstwa w 2015 i 2019 roku, to tak naprawdę były konstruktywne propozycje, a nie żądza zemsty – mówi nam Szczucki.

Frakcja Morawieckiego chce złagodzenia przekazu, by odzyskać wyborców z tzw. centrum i być prawicą w wersji light.

– Mamy potencjał do pozyskiwania ludzi, których dzisiaj potocznie nazywa się normalsami. I ja się czuję normalnie, do mnie radykalizm nie przemawia – podkreśla Szczucki.

Partia od wyborów prezydenckich, mimo wygranej Karola Nawrockiego, traci w sondażach (ostatnio ma około 18-23 proc.), nie ma spójnej wizji funkcjonowania w opozycji i konkuruje z dwiema rosnącymi w siłę Konfederacjami – Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. To powoduje wewnętrzne napięcia i konflikty.

Przedmiotem sporów wewnątrz partii jest kierunek programowy, którym partia Kaczyńskiego powinna podążać, by móc w przyszłym roku wygrać wybory. W obliczu doniesień o konflikcie między zwolennikami a przeciwnikami Mateusza Morawieckiego w PiS pojawiały się plotki, że były premier opuści Prawo i Sprawiedliwość. Jednak w rozmowie z Wirtualną Polską stanowczo temu zaprzeczył. „Nie ma takiego tematu” – oświadczył.

Morawiecki i skupieni wokół niego „harcerze” chcą bardziej ukierunkowanego kursu, który ma przyciągnąć elektorat centrowy, z kolei skupieni wokół Czarnka tzw. maślarze uważają, że trzeba bić się o elektorat bardziej radykalny i kreować przekaz odbierający wyborców dwóm Konfederacjom. Według sondaży obie Konfederacje mogą liczyć łącznie na głosy ponad 20 proc. wyborców.

Kaczyński obawia się rozłamu

Dniem deeskalacji i porozumienia miała być konferencja w czwartek (16 kwietnia), kiedy to PiS pokazał się jako zwarta grupa, a Kaczyński apelował do wyborców o wpłaty na rzecz partii. Wraz z prezesem w jednym szeregu stanęli Mariusz Błaszczak, Przemysław Czarnek i Mateusz Morawiecki.

Efektu to nie przyniosło, bo w mediach coraz częściej mówi się o potencjalnym rozłamie w partii.

W czwartek wieczorem spotkały się najważniejsze osoby w PiS – prócz Jarosława Kaczyńskiego obecni byli również Przemysław Czarnek, Mateusz Morawiecki, Elżbieta Witek i Beata Szydło. Rozmowy na Nowogrodzkiej zakończyły się o godz. 21:00.

Rzecznik partii Rafał Bochenek poinformował, że działalność członków PiS w stowarzyszeniu Rozwój Plus będzie sprzeczna ze statutem partii, co może rodzić konsekwencje dyscyplinarne. Członkom stowarzyszenia zaproponowano jednocześnie udział w pracach tworzonej rady eksperckiej.

„Stowarzyszenie, które powstało w ostatnich godzinach, nie jest formułą partyjną, jest formułą pozapartyjną, sprzeczną ze statutem” – powiedział Bochenek dziennikarzom zgromadzonym przed siedzibą partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

Dużo gorzkich słów padło z ust samego prezesa PiS na temat stowarzyszenia. W piątek (17 kwietnia) na konferencji prasowej w Sejmie Kaczyński mówił, że ma wielką nadzieję, że działacze skupieni wokół stowarzyszenia Morawieckiego „zrozumieją, iż działają na szkodę Polski” i że dzielenie się nie prowadzi do zmiany rządów.

Kaczyński powiedział wprost, że obawia się rozłamu w PiS i właśnie dlatego – z jednej strony ze względu na statut, a z drugiej na politykę – jest przeciwny temu, co się w tej chwili dzieje.

Powiedział, że w ocenie kierownictwa partii organizacja ta jest niezgodna ze statutem Prawa i Sprawiedliwości, który wprost zakazuje członkom angażowania się w inne przedsięwzięcia polityczne.

Jarosław Kaczyński uznał inicjatywę byłego premiera za konkurencyjną wobec PiS. Podkreślił, że statut partii obowiązuje wszystkich tak samo, dlatego nie ma podstaw, by robić wyjątek dla stowarzyszenia Rozwój Plus.

I zagroził, że jeśli inicjatywa będzie się dalej rozwijać, to ludzie z nią związani mogą zapomnieć o miejscach na liście. „Jeżeli ta działalność będzie kontynuowana, jeżeli będą padały takie sformułowania, które padały niestety także z ust osób bardzo ważnych, że to jest pewna nowa propozycja dla pewnego typu elektoratu, w takim razie jest to przedsięwzięcie partyjne. Trzeba wybrać i jasno mówię, że dla ludzi, którzy by się w to angażowali, miejsc na naszych listach nie będzie” – mówił Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS dodał, że nie może być tak, że – jak to określił – na jednej partii wyrasta druga.

Ale sojusznicy Morawieckiego nie zamierzają słuchać prezesa. Szczucki w mediach społecznościowych zapowiedział spotkanie, które ma się odbyć w Toruniu w sobotę 18 kwietnia.

Tytuł imprezy to „Polska jednej prędkości”, a na banerze promującym wydarzenie oprócz Szczuckiego widnieje wizerunek Mateusza Morawieckiego. W spotkaniu mają również wziąć udział: Waldemar Buda, Janusz Cieszyński, Michał Dworczyk, Robert Gontarz, Marcin Horała i Piotr Müller. Wszyscy są blisko związani z Mateuszem Morawieckim.

Zamiast łączyć, próbują dzielić

Przeciwnicy Morawieckiego twierdzą, że były premier próbuje rozbić PiS i budować własne ugrupowanie, które w wyborach w 2027 roku mogłoby konkurować z partią Kaczyńskiego. Posłowie w rozmowach z dziennikarzami wskazują, że ruch jest obciążeniem dla aktywności Przemysława Czarnka, który jest kandydatem tego ugrupowania na premiera i miał być lokomotywą prowadzącą partię do wygranej w wyborach.

Sam Czarnek o stowarzyszeniu mówił, że „konkurencja jest zawsze znakomitą rzeczą, bo wyzwala w człowieku dodatkową energię”. Ale jego interesem, jak i frakcji maślarzy, jest osłabienie Mateusza Morawieckiego. Wskazują, że to właśnie prowadzona przez niego polityka bezpośrednio odpowiada zarówno za utratę władzy, jak i za obecne spadki sondażowe.

„Ci zaś, którzy zamiast łączyć – próbują dzielić i stawiać własne ambicje ponad dobrem wspólnym – osłabiają Polskę i w praktyce grają na drugą kadencję rządu Donalda Tuska” – napisał w mediach społecznościowych były wicepremier PiS Jacek Sasin, który jest jedną z twarzy frakcji maślarzy.

Oskarżenia o rozłam odrzuca sam Morawiecki, tłumacząc, że osoby skupione wokół jego inicjatywy nie budują nowej partii, lecz realizują wezwanie prezesa Kaczyńskiego do tworzenia nowych platform debaty. W rozmowie z Wirtualną Polską podkreślał, że wokół PiS jest wiele różnych stowarzyszeń i inicjatyw współtworzonych przez polityków i wymienił m.in. stowarzyszenie Tak dla Rozwoju, Tak dla CPK, About Polska czy stowarzyszenie OdNowa RP.

Ruch Morawieckiego ujawnia nie tylko podziały wewnątrz PiS, ale też ambicje samego Morawieckiego, bowiem ten, który przez partię ostatnio był marginalizowany, chce ponownie zostać premierem. Ostatnio jest bardzo aktywny, jeździ na spotkania, skupia wokół siebie zaufanych ludzi i nie składa broni. Raz organizuje alternatywną wigilię, a raz nie pojawia się na partyjnej konwencji, bo ma osobne spotkania.

Jednym z ostatnich takich spotkań była debata Morawieckiego z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na początku kwietnia przy okazji Europejskiego Forum Rolniczego w podrzeszowskiej Jasionce. Wyraził wtedy poparcie dla PSL-owskiej wersji SAFE 0 proc. Morawiecki w rozmowie z WP przyznaje, że Kosiniak-Kamysz jest „lepszy niż Braun i zdecydowanie lepszy niż Tusk”. W debacie – jak wynika z nieoficjalnych informacji Onetu – miał wziąć udział wbrew woli prezesa Kaczyńskiego.

Na pytanie, czy wszedłby do rządu premiera Kosiniaka-Kamysza, Morawiecki odpowiada, że „nie ma dziś takiego tematu”.

Posłowie PSL są w tej sprawie podzieleni. Jedni się uśmiechają i w rozmowie z nami mówią, że na pewno w żadną współpracę z Morawieckim wchodzić nie będą. – On podzieli los Jarosława Gowina. Historia lubi się powtarzać, zostanie wyrzucony z partii – słyszę.

Ktoś inny jednak wspomina, że „nic nie jest przesądzone”. – W sprawach gospodarczych i rolnych jesteśmy w stanie się dogadać. Jeśli będziemy coś więcej wiedzieć, to kto wie – mówi jeden z posłów PSL w rozmowie z OKO.press.

Marszałek senior Marek Sawicki ironizuje, że ruch Morawieckiego to „świetna inicjatywa” i porównuje byłego premiera do Zbigniewa Ziobro. „On doszedł do wniosku, że PiS się nie rozwija, więc życzę mu powodzenia. Natomiast nie będę zdziwiony, jak w przyszłym roku z pochyloną głową wróci do prezesa błagając go, by ten przyjął go z powrotem”.

Arytmetyka jest bezwzględna jeśli chodzi o przyszłoroczne wybory, jako że PiS w sondażach traci, to pojawiają się scenariusze, że część działaczy mogłaby nie mieć szans na znalezienie się na listach w 2027 toku. Porozumienie Morawieckiego z PSL mogłoby być próbą stworzenia nowego układu łączącego konserwatywne poglądy z umiarkowanym podejściem do gospodarki. Czyli takiej – jak mówi poseł Krzysztof Szczucki – prawicy light na wzór działań Giorgii Meloni, a nie Viktora Orbána.

Gdy pytamy posłów Polski 2050 o ewentualne porozumienie z Morawieckim, oświadczają krótko: „nie jesteśmy szaleńcami”. – To dzięki nam przegrał rząd Mateusza Morawieckiego – mówi wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.

A co na to Konfederacja? Przypominają, że pamiętają rządy PiS, które były „prospołeczne i niezgodne z ich kierunkiem partyjnym”.

Warto też wspomnieć, że za Morawieckim ciągnie się afera RARS. Stworzona w czasie pandemii w 2020 roku w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zawierała bez przetargów wielomilionowe kontrakty z firmami, które miały związek z władzą Prawa i Sprawiedliwości. Agencją kierował Michał Kuczmierowski, czyli zaufany człowiek Mateusza Morawieckiego.

Ale jak wynika z sondażu SW Research dla Rzeczpospolitej przeprowadzonego na początku kwietnia 16,7 proc. badanych zagłosowałoby na frakcję Morawieckiego, gdyby zdecydował się odejść z PiS.

Jak zauważa Witold Głowacki w swoim tekście na naszych łamach, członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus to aż 34 posłów. To dużo, bo dzięki temu Morawiecki ma narzędzia, by zatrzymać proces marginalizacji swojej frakcji wewnątrz PiS. Nawet gdyby zostali wyrzuceni, to ci członkowie mogliby się przysłużyć koalicji rządzącej, by w jakichś momentach odrzucać weta prezydenta. A do tego potrzebna jest większość 3/5 głosów (przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, czyli 230) i tego PiS jak najbardziej chce uniknąć.

Na zdjęciu Natalia Sawka
Natalia Sawka

Dziennikarka zespołu politycznego OKO.press. Wcześniej pracowała dla najstarszej światowej agencji informacyjnej Agence France-Presse (2019-2024), gdzie pisała artykuły z zakresu dezinformacji. Przed dołączeniem do AFP pisała dla „Gazety Wyborczej”. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" i "Wysokich Obcasach". Współpracuje z brytyjskim "Financial Times". Prowadzi warsztaty dla uczniów, studentów, nauczycieli i dziennikarzy z weryfikacji treści. Doświadczenie uzyskała dzięki licznym szkoleniom m.in. Bellingcat. Uczestniczka wizyty studyjnej „Journalistic Challenges and Practices” organizowanej przez Fulbright Poland. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie pisała magisterkę z teorii konfliktu Carla Schmitta. Obroniła także licencjat na filologii angielskiej w warszawskim SWPS.

Komentarze