„Daj mi go” – z ruchu warg czytamy, co po naradzie z Leśkiewiczem powiedział Nawrocki, zanim spacyfikował dziennikarza TVN. Wyjaśnienia, że go „poniosło” albo że odezwała się natura kibola czy boksera, nie ujmują istoty rzeczy
Scena trwała 49 sekund, ale wydarzenie jest ważne, choć niekoniecznie dobrze interpretowane.
Po poniedziałkowym (23 marca 2026) spotkaniu w Przemyślu Karol Nawrocki miał wspólny z prezydentem Węgier briefing. Próbował łagodzić wymowę swego wyjazdu do Victora Orbána tego samego dnia wieczorem przy pomocy pokrętnego wywodu: „Są też sprawy, w których zgadzamy się, że się nie zgadzamy. Dla Polski Władimir Putin i Federacja Rosyjska są zagrożeniem egzystencjalnym, tak, jak bolszewicy w roku 1920. Polacy kochają Węgrów i nienawidzą Putina, który jest zbrodniarzem wojennym a nikim więcej (...) dla chwilowych kwestii politycznych nie zapomnimy, że Polak i Węgier to dwa bratanki”
Prezydenci wygłosili oświadczenia, co zajęło 18 minut, pytań miało nie być.
Tamás Sulyok zniknął, Karol Nawrocki zbliżał się do wyjścia, gdy dziennikarz TVN Mateusz Półchłopek głośno zapytał: „Panie prezydencie, czy panu już nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbána z Władimirem Putinem?”.
Opiszemy, co było potem na osi czasu; korzystając z dobrej jakości nagrania z yt TV Republika.
0 sek. Nawrocki prawie wychodzi, ale nagle zatrzymuje się i odwraca głowę. Szybkim krokiem zbliża się do niego rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz. Prawdopodobnie wcześniej zawołał Nawrockiego i dlatego ten się zatrzymał.
2 sek. Leśkiewcz mówi coś Nawrockiemu. Odwraca się i kieruje wzrok w stronę sali, Nawrocki słucha i kiwa głową.
7 sek. Leśkiewicz mówi dalej, ale zasłaniając usta dłonią, żeby nikt inny tego nie usłyszał.
14 sek. Leśkiewicz chodzi w tę i z powrotem wokół prezydenta cały czas mówiąc. Nawrocki potakuje.
15 sek. Obaj zerkają w stronę dziennikarza.
17 sek. Nawrocki po raz pierwszy coś mówi, bardzo krótko. Sądząc z ruchu warg: „Daj mi go”. I rusza w stronę dziennikarzy.
22 sek. Nawrocki głośno, rozglądając się: „Czy ktoś tu pytał? Gdzie jest ten pan redaktor?”. Leśkiewicz krok w krok za prezydentem.
25 sek. Głos mężczyzny X prowadzącego spotkanie: „To tamten w okularach”.
27 sek. Nawrocki: „O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie? Panie redaktorze? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin?”.
35 sek. Półchłopek: „Panie prezydencie, chciałem zapytać...”
37 sek. Nawrocki pochyla się i wyciąga wskazujący palec.
„Czy pan redaktor się ogarnie i słucha co mówi prezydent Polski?!”
40 sek. Nawrocki już się odwraca. Na twarzy Leśkiewicza maluje się zachwyt.
42 sek. Półchłopek: „Czy panu nie przeszkadza...” X strofuje: „Ale może niech pan wysłucha pana prezydenta”
43. sek. Nawrocki: „Mówię do pana, pani redaktorze. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor?”
44 sek. Półchłopek: „Cztery miesiące temu panu nie przeszkadzało?”
47 sek. Nawrocki odwraca się i powoli wychodzi. Przez ramię rzuca: „Do widzenia”.
49 sek. X: Dziękujemy bardzo za udział.
„Nawrocki nie wytrzymał” – pisze Interia. „Prezydent wpadł w furię” – ocenia SuperExpress. Agorowy „Plotek” uznaje, że „prezydent wyraźnie się zdenerwował, bo ma krótki lont”.
Jak jednak widać z zapisu zdarzenia, reakcja Nawrockiego nie była odruchem złości na pytanie dziennikarza TVN, którego Nawrocki nie słyszał lub w pierwszej chwili zignorował.
Wszystko wskazuje na to, że zareagował dopiero po interwencji swojego rzecznika, który, zasłaniając usta, informował go o pytaniu Półchłopka.
Słuchając Leśkiewicza prezydent zastanawiał się długie 17 sekund zanim ruszył do ataku.
Wbrew temu, co piszą komentatorzy, na twarzy Nawrockiego nie malowało się wzburzenie. Robił wrażenie, jakby kiwając głową kalkulował, czy zareagować, czy też odpuścić. Mógł się obawiać, że pozostanie wrażenie, że uniknął trudnego pytania, w dodatku zadanego przez TVN, czyli stacji, która w politykach prawicy budzi mieszankę lęku i nienawiści.
Groziło to posądzeniem o przyjęcie postawy „prawicy pipi”, która – jak to analizowała Agata Szczęśniak, cytując jednego ze spin doktorów PiS – jest „wycofana, strachliwa, staje ramię w ramię z mainstreamowymi mediami tylko dlatego, że boi się ich narracji”.
Kolejne interpretacje sięgają do biografii Nawrockiego. „Kibolska mowa ciała” – pisze Agnieszka Kublik w „Wyborczej”. Powołuje się też na opinię prof. Antoniego Dudka, który pracował z Nawrockim w IPN.
W Kropce nad i Dudek "radzi, żeby zachowanie [wobec dziennikarza] interpretować jako ukazanie cech osobowościowych, które Nawrocki ukrywał, starał się hamować. To była poza boksera [chodzi o mowę ciała wobec dziennikarza].
Polacy wybrali boksera na prezydenta.
To będzie dawało o sobie znać coraz częściej. To jest prawdziwy Karol Nawrocki. Będzie jeszcze jakiś czas starał się trzymać emocje na wodzy, ale im dalej w las, im więcej będzie problemów do rozwiązania, im bliżej wyborów, tym prezydent będzie się zachowywał agresywniej".
Prof. Jarosław Flis użył innego klucza psychologicznego: „Kiedy komuś rośnie ego, to i mózg uciska jego”.
To wszystko może być psychologiczną prawdą, nawet jeśli stereotyp boksera jest krzywdzący, ale nie tu leży istota sprawy.
Trzeba na Nawrockiego spojrzeć w szerszym kontekście – z jednej strony języka, jakim posługuje się dziś polityka, a z drugiej kierunku, w jakim zmierza na świecie skrajna prawica, do której należą oba bratanki (Nawrocki i Orbán), a także ich niezrównany mistrz Donald Trump.
Nawrocki jako admirator Trumpa, ze swoim „pan się ogarnie” ledwie raczkuje w porównaniu z galopadą na media prezydenta USA. Dla Trumpa media mainstreamowe USA to „fake news media”, „media schyłkowe”, „przegrane”, „nieuczciwe”, „nikt tego nie ogląda”. Te określenia są tak odruchowe, że nikt już nie zwraca na nie uwagi.
Tym, co jeszcze wzbudza zainteresowanie, są utarczki słowne Trumpa z dziennikarkami i dziennikarzami. Przykładów są dziesiątki, wybierzemy tylko kilka głośniejszych i tylko z ostatnich 10 miesięcy.
Peter Alexander z NBC News podczas spotkania z prezydentem RPA zapytał Trumpa o drogi samolot, który ten dostał od Katarczyków. „Jesteś okropną osobą”, „nie nadajesz się na reportera”, „nie jesteś wystarczająco sprytny”, „zhańbiłeś się”, „idiota”, „dupek” – usłyszał w odpowiedzi w stylu typowej dla najpotężniejszego polityka świata logorei.
„Jesteś wstrętną, okropną, naprawdę okropną reporterką” – odpowiedział Trump Rachel Scott z ABC na pytania o ataki na łodzie domniemanych przemytników na Karaibach.
„Cicho, świnko” – usłyszała reporterka Bloomberga Catherine Lucey, gdy spytała prezydenta o maile Epsteina.
Również o akta Epsteina pytała Kaitlan Collins z CNN. „Jesteś najgorszą reporterką. Nic dziwnego, że CNN… CNN nie ma oglądalności przez takich ludzi jak ty” – odpowiedział Trump. I dalej zwracając się do sali: „Wiecie co, to jest młoda kobieta. Chyba nigdy nie widziałem cię uśmiechniętej. Znam cię od 10 lat i nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek zobaczył uśmiech na twojej twarzy”.
„Głupia jesteś? Czy jesteś głupią osobą?” – odpowiedział Nancy Cordes z CBS News, która weszła z nim w dyskusję na temat zamachowców z Afganistanu.
Jedna z dziennikarek zapytała Trumpa o wyniki jego badania rezonansu magnetycznego (w USA stan zdrowia prezydenta jest uznawany za informację publiczną). Odparł, że przechodził niedawno test zdolności poznawczych i zdał go – jakże by inaczej – świetnie.
„Dostałem idealną ocenę – czego ty nie byłabyś w stanie zrobić” – zwrócił się do reporterki.
„I ty też” – dołożył drugiej, która o nic nie pytała, ale akurat stała obok.
O te popisy grubiaństwa wobec dziennikarzy, a zwłaszcza dziennikarek, zapytano rzeczniczkę Białego Domu Karoline Leavitt.
„Słuchajcie, prezydent jest szczery i uczciwy wobec wszystkich na tej sali. Wszyscy to widzieliście. Wszyscy sami tego doświadczyliście. To jeden z wielu powodów, dla których naród amerykański ponownie wybrał tego prezydenta. Ze względu na jego szczerość” – odpowiedziała.
Dzisiejsza skrajna prawica (w USA zwana alt-right, która zlewa się z partią republikańską) używa populistycznego hasła walki z elitami, które gnębią zwykłych Amerykanów, Węgrów a także Polki i Polaków. Elity (krajowe, a także zagraniczne np. brukselsko-berlińskie) są obce narodowi i mają nieuczciwe intencje, które prawica demaskuje. Na ich straży stoją wrogie media liberalne, które bronią elit, a także lewackich obsesji.
Niestety, dziennikarze jako grupa zawodowa, nadają się do oskarżeń. Według sondażu CBOS z 2025 roku największym „poważaniem i uznaniem” cieszą się w Polsce zawody: strażaka (95 proc.), pielegniarki (91 proc.) i robotnika wykwalifikowanego (87 proc.), a z typowo inteligenckich profesora uniwersytetu (82 proc.) i nauczyciel/ki (79 proc.).
Dziennikarz (42 proc.) znalazł się na szarym końcu,
wyprzedzając agenta ubezpieczeniowego (37 proc.), księdza (34 proc.), maklera giełdowego (30 proc.), polityka (17 proc.) i influencera (10 proc.).
Poseł PiS Radosław Fogiel objaśnił w TOK FM 24 marca, dlaczego prezydent zaatakował dziennikarza TVN: „I pan doskonale wie, i ja doskonale wiem, o co chodziło w tej zagrywce, wrzucenia pytania, gdy prezydent już wychodził, żeby w »Faktach« TVN pojawił się obrazek, że prezydent wyszedł nie odpowiedziawszy na pytanie reportera”.
Typowy odruch dziennikarski, by korzystając z każdej okazji stawiać trudne pytania politykom licząc na to, że coś jednak powiedzą, zostaje tu przedstawiony jako polityczny spisek, w którym dziennikarz jest sterowany przez polityczną agendę.
Dezawuowanie dziennikarza TVN może w Polsce rezonować także dlatego, że niskie jest u nas zaufanie do tradycyjnych mediów – prasy, telewizji czy radia. Jesteśmy za to wyjątkowo ufni, czy raczej łatwowierni, w ocenie Internetu jako źródła informacji (51 proc. ufa, 35 proc. nie ufa) i – według Eurobarometru 2022 roku – w Unii Europejskiej tylko Grecy są mniej krytyczni (55 proc. do 35 proc.). Już samodzielnie górujemy nad całą UE w zaufaniu do mediów społecznościowych, w Unii przeważa nieufność (68 proc.) nad zaufaniem (20 proc.), u nas odwrotnie: więcej osób im ufa (42 proc.) niż nie ufa (40 proc.).
W Eurobarometrze z 2025 roku, Polacy znowu znacznie częściej (52 proc.) niż średnia w UE (40 proc.) wskazują media społecznościowe jako „źródło informacji na temat bieżących spraw społecznych i politycznych”. Tym razem Grecy są tu „lepsi” – 56 proc.
Komunikacja w mediach społecznościowych oparta na krótkich dosadnych wpisach i materiałach wideo stała się – nie tylko w Polsce – narzędziem uprawiania polityki. Oznacza to rezygnację z racjonalnej argumentacji, którą zastępuje emocjonalny stempel, oskarżenie, insynuacja oparta na spiskowych teoriach i najgorszych stereotypach.
Króluje bzdura, byleby dobrze wyglądała, jak np. hasło z mowy Nawrockiego uzasadniającej weto do ustawy wdrażającej SAFE: „Tylko naród, który potrafi sam zadbać o swoje bezpieczeństwo, pozostaje naprawdę wolny”. Nacjonalistyczny patos deklaracji o wolności narodu przykrywa tu niebezpiecznie głupią treść.
Komunikacja w sieci kreuje przestrzeń dla lidera politycznego nowego typu: wyrazistego, głośnego, najlepiej potężnego mężczyzny, przemocowca.
Połajanka dla dziennikarza TVN wywołała euforię prawicowych mediów. TV Republika tytułowała „Prezydent nokautuje TVN”. Nie chodzi tylko o dogryzanie konkurencji. TV Republika jest organem globalnej „rewolucji konserwatywnej”, której Polska może stać się europejskim liderem. Hasło brzmi jak oksymoron, ale jest ponurą prawdą, że „konserwatyści” chcą zachować to, co ewolucja dziejowa uczyniła – wydawało się, na zawsze – przestarzałym i co miało zostać zlikwidowane przez przepisy prawa, a także normy poprawności politycznej.
A właściwie więcej – chcą te stare urządzenia przywrócić z zastosowaniem przemocy politycznej, symbolicznej, a tu i ówdzie nawet fizycznej, dla podtrzymania rewolucyjnego ducha i utrwalania poczucia mocy i dumy ze „wspólnoty narodowej”. Naruszanie norm i zasad poprawności politycznej jest uznawane za wyraz odwagi i prawdziwej wolności.
Taka jest odpowiedź prawicy na kryzysy (ekologiczny, ekonomiczny, ładu światowego, demograficzny, epistemiczny itd.), z którymi nie radzi sobie liberalna demokracja. Karykaturalnym przykładem jest Przemysław Czarnek wyzywający w Sejmie Unię Europejską: "My mamy nasz miks węglowy, nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel. Nasz węgiel”.
Nawrocki już spełnia się w roli mistrza „rewolucji konserwatywnej”, z jej nacjonalizmem jako ideologią wykluczającą „innych”, z jej pełną samouwielbienia narodowego polityką historyczną, a przede wszystkim z protrumpowską demagogią i wspólnym z Orbánem dążeniem do UExitu, czyli wypatroszenia UE ze wszystkiego, co wspólnotowe. Węgierski demagog lansuje to jako ruch MEGA (Make Europe Great Again).
Słowna przemoc nie zaskakuje u prezydenta, zważywszy na skrajność głoszonego przez niego przekazu o „polskim jestestwie” (chrześcijańsko-narodowym), bezwzględność wet, nawet wtedy, gdy ustawa ma złagodzić psi los, styl przemawiania (często krzyk), czy podziw dla Donalda Trumpa, który jest arcymistrzem chaotycznej przemocy, zastraszania, szantażu i destrukcji zarówno w polityce wewnętrznej, jak i światowej.
Takim aktem symbolicznej przemocy historycznej było polecenie Nawrockiego, by rozebrać Okrągły Stół. Nie dlatego, że prezydent był kiedyś kibolem czy lubi boksować, ale dlatego, że przemoc wpisuje się w linię polityczną, jaką reprezentuje. I ma zapewnić zdobycie i utrzymanie władzy.
Nawrocki wpisuje się w irracjonalny i przemocowy trend na świecie, który Anne Applebaum definiowała niedawno, jako czas „Nowych Rasputinów”.
Po wyborach parlamentarnych 2023 roku Polska była nadzieją tzw. liberalnego świata, a Donald Tusk został uznany za światowego eksperta od wychodzenia z systemu prawicowego autorytaryzmu. Przewaga głosujących na koalicję 15 października nad poparciem dla PiS i Konfederacji, wyniosła 2,4 mln głosów. Wynik wyborów prezydenckich 2025 ujawnił katastrofalną zmianę postaw, prawicowi kandydaci zdominowali I turę, zyskując milion głosów więcej niż liberalno-lewicowi, a „niewybieralny” Nawrocki wygrał turę II. Prawica nadal dominuje w sondażach. Jeśli wygra wybory w 2027 roku, weźmie się za prawdziwe porządki, a połajankę, jaka spotkała dziennikarza TVN, będziemy wspominać jak pieszczotę.
Afery
Przemysław Czarnek
Jarosław Kaczyński
Karol Nawrocki
Viktor Orban
Donald Trump
Donald Tusk
Prezydent
TV Republika
UExit
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Komentarze