0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Roman PILIPEY / AFPFoto Roman PILIPEY /...
  • Społeczeństwo ukraińskie sprzeciwia się nadmiernej koncentracji władzy i chce widzieć na wysokich stanowiskach państwowych urzędników, którzy wykazują się niezależnością osądu i mają własne zdanie.
  • Demokracja uliczna nie może rządzić krajem ani mianować ministrów. Jednak gdy mechanizmy demokratyczne przestają funkcjonować, wysyła ona silny sygnał, że pewne metody sprawowania władzy są nie do przyjęcia. Jest to skrajny sposób przekazania wiadomości politykom, którzy odcięli kanały informacji zwrotnej od społeczeństwa w czasie, gdy normalny proces polityczny został z konieczności zawieszony.
  • Protestów w Ukrainie nie wywołują bowiem konkretne nazwiska czy skandale polityczne. Tym, co może skłonić ludzi do wyjścia na ulice, jest utrata nadziei na lepszą przyszłość – gwałtowne zerwanie umowy społecznej połączone z poczuciem znaczącej niesprawiedliwości.

Rok temu tysiące ludzi wyszły na ulice wszystkich większych miast Ukrainy, aby zaprotestować przeciwko próbom ograniczenia niezależności i uprawnień krajowych instytucji antykorupcyjnych. Dość szybko przywrócono status quo, czemu sprzyjała równoczesna presja ze strony zachodnich partnerów Ukrainy. Zeszłoroczne protesty szczegółowo przeanalizowałem we wcześniejszym artykule „Protesty uliczne w Ukrainie: przyczyny, cechy i konsekwencje”.

Minął rok i po raz kolejny „ludzie z transparentami z tektury” – jak sami siebie nazywają – wyszli na ulice największych miast Ukrainy. Co to wszystko oznacza? Jakie są tego przyczyny i jakie mogą być konsekwencje?

Choć do dymisji podał się z inicjatywy prezydenta cały rząd premier Julii Swyrydenko, to wkrótce stało się jasne, że głównym celem było usunięcie ministra obrony Mychajła Fedorowa.

A protester holds a laptop displaying Ukraine's former defence minister Mykhailo Fedorov (C) during a demonstration against Ukraine's President Volodymyr Zelensky's decision to dismiss Fedorov, in Kyiv on July 16, 2026, amid the Russian invasion of Ukraine. Large protests erupted in several Ukrainian cities against the removal of popular defence minister Mykhailo Fedorov, who had been brought in six months ago to digitise and modernise an army fatigued after four years fighting off the Russian invasion. (Photo by Roman PILIPEY / AFP)
Protestujący młody chłopak trzyma laptopa, na którym wyświetlane jest zdjęcie Mychajło Fedorowa. Kijów, 16 lipca 2026. Fot. Roman PILIPEY/AFP

Trzy przyczyny dymisji Fedorowa

Komentatorzy polityczni wskazywali na trzy możliwe przyczyny tej dymisji.

Po pierwsze, jego konflikt z głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandrem Syrskim. Sam prezydent Zełenski podawał ten powód i choć Syrski zaprzeczał tym doniesieniom, wszystkie dostępne źródła potwierdzają, że taki konflikt rzeczywiście miał miejsce. Do jego istoty wrócimy później.

Po drugie, pojawiają się opinie, że minister obrony wprowadził system zamówień publicznych, który był bardziej przejrzysty i oparty na danych dotyczących skuteczności, co stało w sprzeczności z interesami wpływowych producentów broni.

Po trzecie, młody i energiczny minister obrony zyskał niezwykłą popularność wśród społeczeństwa, co bardzo irytowało prezydenta Zełenskiego, który wciąż żywi nadzieję na zwycięstwo w powojennych wyborach, niezależnie od tego, kiedy ostatecznie się one odbędą.

Trudno powiedzieć, które z tych wyjaśnień są trafne, ani też czy wszystkie trzy są do pewnego stopnia prawdziwe.

Wiele osób w Ukrainie nie darzy Fedorowa sympatią. W końcu był on jednym z głównych twórców udanej kampanii prezydenckiej Zełenskiego, czego przeciwnicy prezydenta nadal mu nie wybaczyli. Inni wskazują na zarzuty korupcyjne wobec osób z otoczenia ministra, jego niewystarczającą dbałość o cyberbezpieczeństwo i ochronę danych osobowych oraz wiele innych kwestii budzących obawy.

Pomimo tego wszystkiego Mychajło Fedorow zyskał niezwykłą popularność przede wszystkim dzięki reformom przeprowadzonym na poprzednim stanowisku ministra ds. transformacji cyfrowej Ukrainy, ale nie tylko dlatego.

Jego szczególnej popularności wśród młodych ludzi nie da się wyjaśnić wyłącznie młodością. Różnica wieku między nim a premier Swyrydenko nie jest na przykład szczególnie duża. A jednak cieszy się ona znacznie mniejszą popularnością – choć miniony rok był ogółem stosunkowo udany w zakresie odporności kraju, a rząd zastosował populistyczne transfery socjalne dla wybranych grup społecznych.

Przyczyny popularności Mychajła Fedorowa są zatem związane nie tyle z jego osobowością, ile z sytuacją, która wywołała protesty. Przyjrzyjmy się temu szczegółowo.

Przeczytaj także:

Charakter protestów

Bezpośrednim powodem wybuchu protestów ulicznych była wiadomość, że zamiast powołać Fedorowa do nowego rządu, prezydent zaproponował, by na czele ministerstwa obrony stanął znacznie mniej popularny minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko. Podane wyjaśnienie było proste: Fedorow nie przeprowadził pilnie potrzebnej reformy mobilizacji, podczas gdy Kłymenko miał być do tego lepiej przygotowany.

Rekonstrukcje rządu w Ukrainie to zazwyczaj wydarzenia, które nie wzbudzają większego zainteresowania. Jednak tym razem impuls zadziałał. Pytanie brzmi: dlaczego?

Większość uczestników protestów to młodzi ludzie poniżej wieku poborowego, ale jest wśród nich również wielu weteranów, część z nich odniosła na wojnie poważne rany. Protesty wyłoniły się spontanicznie z młodzieżowych sieci utworzonych w zeszłym roku dla obrony niezależności instytucji antykorupcyjnych. Następnie dołączyli do nich wpływowi blogerzy i wolontariusze sympatyzujący z ministrem Fedorowem.

Obecne protesty opierają się na dwóch kluczowych przesłankach.

Po pierwsze, w oczach aktywnej części społeczeństwa Fedorow stał się symbolem asymetrycznej, innowacyjnej i opartej na zaawansowanych technologiach wojny oraz horyzontalnego, opartego na sieciowaniu zarządzania.

Przez opinię publiczną zaczął być postrzegany jako przeciwieństwo głównodowodzącego Syrskiego, który jest bezsprzecznie bohaterem wojny, ale zarazem zwolennikiem bardziej tradycyjnej, radzieckiej szkoły myślenia wojskowego. W tym samym czasie społeczeństwo ukraińskie wstrząsnęły doniesienia o niezwykle brutalnym traktowaniu żołnierzy w jednym z pułków zakorzenionym w dawnej, sowieckiej subkulturze wojskowej.

Koncepcja walki asymetrycznej znalazła odzwierciedlenie w sukcesach Sił Zbrojnych Ukrainy uderzających w rosyjski przemysł rafineryjny, ich flotę cieni oraz zaplecze logistyczne, w atakach na silnie chronioną Moskwę i cele położone tak daleko, jak np. Syberia. A także w wywołaniu kryzysu logistycznego wśród rosyjskich sił okupacyjnych na Krymie.

Przygotowania do tych ataków rozpoczęły się na długo przed objęciem urzędu przez Fedorowa, ale to właśnie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy nabrały one takiej skali i widoczności. Fedorow objął stanowisko ministra w styczniu.

Protesters hold placards reading "Bring back Fedorov" (C) during a demonstration against Ukraine's President Volodymyr Zelensky's decision to dismiss Ukraine's former defence minister Mykhailo Fedorov, in Kyiv on July 16, 2026, amid the Russian invasion of Ukraine. Large protests erupted in several Ukrainian cities against the removal of popular defence minister Mykhailo Fedorov, who had been brought in six months ago to digitise and modernise an army fatigued after four years fighting off the Russian invasion. (Photo by Roman PILIPEY / AFP)
Jeden z protestujących trzyma karton z napisem "Niech Fedorow wróci". Kijów, 16 lipca 2026. Fot. Roman PILIPEY/AFP

Innymi słowy, Fedorow stał się symbolem nadziei, że Ukraina może odnieść zwycięstwo dzięki metodom asymetrycznym. Dla demokratycznego kraju znacznie mniejszego od Rosji ochrona życia każdego żołnierza ma ogromne znaczenie.

Pierwszą podstawową przyczyną protestów jest zatem konflikt między dwoma podejściami do prowadzenia wojny. Z jednej strony mamy tradycyjną szkołę radziecką, skupioną na dyscyplinie, hierarchii i ścisłym wykonywaniu rozkazów. Z drugiej strony znajduje się szkoła nowoczesna, oparta na zaawansowanych technologiach, skupiona na sieciach, innowacjach i wojnie asymetrycznej.

Te dwa podejścia uosabiają obecnie dwie znaczące postacie reprezentujące różne pokolenia, choć w rzeczywistości ta personalizacja jest oczywiście nadmiernym uproszczeniem. Co więcej, ukraińskie ustawodawstwo nie rozróżnia wystarczająco wyraźnie funkcji cywilnego ministra obrony od funkcji głównodowodzącego armii. Powoduje to niezręczną dwoistość władzy, która funkcjonuje dobrze tylko wtedy, gdy osoby na tych stanowiskach dzielą tę samą wizję.

Odwołanie ministra obrony wywołało zatem poczucie, że przeważyła stara szkoła i że nadzieja pokładana w wojnie asymetrycznej została zaprzepaszczona.

W związku z tym, chociaż wiele haseł pojawiających się na placach ukraińskich miast skupiało się na konkretnych osobach, warto podkreślić, że w gruncie rzeczy nie chodzi tu o nazwiska.

Chodzi o konflikt między dwoma podejściami i dwoma systemami.

Życie polityczne w czasach wojny

Druga ważna koncepcja stojąca za protestami dotyczy uprawiania polityki w warunkach, w których normalny proces polityczny właściwie nie istnieje. Wybory nie mogą się odbyć, dopóki nie zakończy się wojna, a nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Tymczasem zapotrzebowanie na udział w życiu politycznym jest ogromne, natomiast możliwości jego realizacji praktycznie nie istnieją.

Jedynym sposobem na zaspokojenie tego zapotrzebowania jest szersza redystrybucja władzy. Społeczeństwo chce w rządzie ludzi, którzy mają własne poglądy oraz potrafią równoważyć i ograniczać rządy jednostki.

Pragnie:

  • mniej lojalistów, a więcej kompetentnych profesjonalistów;
  • mechanizmów kontroli i równowagi;
  • prawdziwej dyskusji;
  • możliwości powiedzenia: „Nie, panie prezydencie, to zły pomysł”;
  • oraz publicznych wyjaśnień podejmowanych decyzji.

To zapotrzebowanie będzie tylko rosło. Politycy mogą zyskać kapitał polityczny, odpowiadając na nie, lub go stracić, próbując się mu przeciwstawić. Społeczeństwo ukraińskie sprzeciwia się nadmiernej koncentracji władzy i chce widzieć na wysokich stanowiskach państwowych urzędników, którzy wykazują się niezależnością osądu i mają własne zdanie.

Prezydent Zełenski nie przedstawił żadnego wyjaśnienia dotyczącego zmian personalnych. Znaczna część społeczeństwa zinterpretowała to zachowanie jako przejaw autorytaryzmu – a co za tym idzie, jako utratę nadziei na lepszą przyszłość. W kwestiach dotyczących wojny i pokoju społeczeństwo domaga się przejrzystości, odpowiedzialności oraz racjonalnego uzasadniania działań.

Parlament, stanowiący jedną z centralnych instytucji demokratycznych, zawiódł jako gwarant bezpieczeństwa. Ukraińskie społeczeństwo po raz kolejny zademonstrowało więc swoje przywiązanie do demokracji ulicznej w formie „wiecu”, czyli zgromadzenia ludowego – tradycji o tysiącletniej historii.

Suwerenem jest naród

Jeśli naród nie może wyrazić swojej woli poprzez wybory, wyrazi ją na placu.

Można twierdzić, że swoją decyzją prezydent Zełenski po raz kolejny złamał ukraińską wojenną umowę społeczną. Społeczeństwo zgadza się uznawać legitymizację swoich polityków i powstrzymywać się od ich krytykowania, w zamian oczekując od nich odpowiedzi na społeczne zapotrzebowanie na sprawiedliwość i należycie uzasadnione decyzje.

Demokracja uliczna nie może rządzić krajem ani mianować ministrów. Jednak gdy mechanizmy demokratyczne przestają funkcjonować, wysyła ona silny sygnał, że pewne metody sprawowania władzy są nie do przyjęcia. Jest to skrajny sposób przekazania wiadomości politykom, którzy odcięli kanały informacji zwrotnej od społeczeństwa w czasie, gdy normalny proces polityczny został z konieczności zawieszony.

W efekcie nielubiany, reprezentujący starą szkołę naczelny dowódca – mimo znacznych osiągnięć i zasług – ściągnął na siebie gromy wymierzone w samego prezydenta.

Lipcowa tradycja

Mimo licznych skandali politycznych, do jakich doszło w ciągu roku, który minął od ubiegłego lipca, w Ukrainie nie wybuchły w tym czasie żadne protesty uliczne. I nie wynikało to z faktu, że Ukraińcy protestują tylko latem – dwie największe rewolucje w historii tego kraju miały przecież miejsce zimą, w czasie siarczystych mrozów.

Protestów w Ukrainie nie wywołują bowiem konkretne nazwiska czy skandale polityczne. Tym, co może skłonić ludzi do wyjścia na ulice, jest utrata nadziei na lepszą przyszłość – gwałtowne zerwanie umowy społecznej połączone z poczuciem znaczącej niesprawiedliwości.

Chociaż wiele haseł protestujących ma charakter personalny, istota protestów nie dotyczy konkretnych osób, lecz zasad. Staje się to jasne, gdy przeanalizuje się napisy na tekturowych transparentach i porozmawia z uczestnikami.

Pierwszą zasadą jest wojna asymetryczna, wykorzystanie technologii zamiast radzieckiego podejścia oraz konieczność ochrony życia żołnierzy. Drugą jest przejrzystość, otwartość i właściwe uzasadnienie decyzji rządu. Trzecią jest reakcja Rosji jako miara oceny jakości tych decyzji. Jeśli Rosjanie są zadowoleni – tak brzmi to rozumowanie – to jest mało prawdopodobne, by dana decyzja wzmocniła zdolności obronne Ukrainy.

Ponadto wiele haseł podkreślało potrzebę szybkiego rozwiązania sytuacji oraz niemożność przeciągania spraw w czasie wojny.

Zeszłoroczne protesty uliczne w obronie instytucji antykorupcyjnych spotkały się z silnym poparciem zachodnich partnerów Ukrainy. Bieżące protesty odnoszą się do spraw, wobec których podmioty zewnętrzne nie są w stanie zająć wyraźnego stanowiska, pozostawiając protestujących sam na sam z władzami.

Tym razem poparcie społeczne dla protestów jest jednak znacznie większe. Według sondażu przeprowadzonego przez Active Group 85 procent obywateli słyszało o decyzji prezydenta, a 74 procent jej nie popierało. Tak wysokiego poziomu niezadowolenia nie da się po prostu zignorować.

Dwa wnioski

W chwili, gdy piszę te słowa, wydarzenia wciąż się rozgrywają. Niemniej jednak zaczęto już prace nad rozwiązaniem tych problemów.

Po pierwsze, prezydent Zełenski wysłuchał głosu ulicy i rozpoczął konsultacje z kluczowymi dowódcami wojskowymi, regularnie i bardzo szczegółowo informując o tym społeczeństwo. Odbyły się dziesiątki spotkań, jedno po drugim, niemal bez przerwy.

Po drugie, prezydent zdymisjonował głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ołeksandra Syrskiego, a na jego miejsce mianował Mychajła Drapatego.

Drapaty należy do innego pokolenia: oficerów, którzy przystąpili do wojny w 2014 roku na stosunkowo niskich stanowiskach i przez kolejne 12 lat zdobyli bezprecedensowe w skali globalnej doświadczenie bojowe. Opisuje się go jako zwolennika innowacji, kontaktów horyzontalnych i delegowania zadań opartego na zaufaniu. Kadrze generalskiej często zarzucano, że wiąże ręce tej grupie oficerów i blokuje ich awanse.

W ten sposób w starciu starej i nowej szkoły przeważyła nowa szkoła prowadzenia działań wojennych – wywołując entuzjastyczne reakcje wśród ukraińskich komentatorów i głęboki pesymizm wśród ich rosyjskich odpowiedników.

Tymczasowo pełniący obowiązki ministra obrony Jewhenij Chmara również jest zwolennikiem tego nowego podejścia. Swoją karierę wojskową budował w Centrum Operacji Specjalnych „A” Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, znanym również jako „Alfa”.

W chwili oddawania tego artykułu do publikacji ostateczny los stanowiska ministra obrony oraz osobista przyszłość polityczna Mychajła Fedorowa pozostawały nierozstrzygnięte.

Ukrainie wciąż daleko do bycia idealną demokracją. Jednak społeczeństwo ukraińskie jest żywą wspólnotą polityczną, mocno zaangażowaną w rozwój demokracji i w przyszłe członkostwo w Unii Europejskiej. Władze ukraińskie potrafią też wsłuchiwać się w sygnały płynące od społeczeństwa i naprawiać własne błędy.

System definiuje się nie przez to, czy popełnia błędy, ale przez to, jak na nie reaguje.

Z tej perspektywy, pomimo trudnego okresu niepokoju i konfrontacji, ta historia jest ostatecznie raczej optymistyczna niż pesymistyczna.

Autor Wałerij Pekar jest prezesem zarządu organizacji pozarządowej „Dekolonizacja”, autorem czterech książek, adiunktem w Kijowsko-Mohylańskiej Szkole Biznesu oraz w Szkole Biznesu Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, a także byłym członkiem Krajowej Rady ds. Reform.

Tekst został najpierw opublikowany 29 lipca w New Eastern Europe. Republikujemy go za zgodą autora. Tłumaczenie z angielskiego Anny Halbersztat.

Na zdjęciu Wałerij Pekar
Wałerij Pekar

Jest prezesem zarządu organizacji pozarządowej „Dekolonizacja”, autorem czterech książek, adiunktem w Kijowsko-Mohylańskiej Szkole Biznesu oraz w Szkole Biznesu Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, a także byłym członkiem Krajowej Rady ds. Reform.

Komentarze