Aż 40 procent wyborców uczestniczących w exit polls pod lokalami wyborczymi w USA powiedziało, że oczekuje od następnego prezydenta, że przyniesie „potrzebną zmianę”. To ich zawiodła nominacja Hillary Clinton i to ich głosami wygrał Donald Trump

Wobec olbrzymiego oczekiwania zmiany wtórne i zawodne okazały się wszystkie przewidywania, sondaże i analizy. Strony zmienili wyborcy w przemysłowych, północnych stanach, w których sondaże dawały wyraźne zwycięstwo Clinton – a wygrał Donald Trump.

To olbrzymi sukces Republikanów, którzy od dekad próbowali przekonać do siebie właśnie białych, ale biednych ludzi – wbrew wizerunkowi partii „zwykłych ludzi” Republikanie byli partią zamożnych, białych, mężczyzn o niższych osiągnięciach edukacyjnych i mieszkających na przedmieściach lub na wsi, którzy uważali swój sukces za własne osiągnięcie i nie chcieli się dzielić.

Zwycięstwo kandydata Republikanów (obecnie 276 do 218 głosów elektorskich) jest miażdżące. W porównaniu do 2012 roku Demokraci stracili stany: Floryda (29 głosów), Wisconsin (10), Iowa (6), Ohio (18) oraz Pensylwanię (20), a na prowadzeniu Trump jest również w New Hampshire (4) oraz Michigan (16), które w 2012 roku głosowały na Obamę.

Hillary Clinton może mieć o ponad 100 głosów elektorskich mniej, niż miał Barack Obama w 2012 roku. To polityczna katastrofa.

Sukces wyborczy Trumpa uzupełnia utrzymanie kontroli nad Kongresem – Partia Republikańska ma 51 na 100 miejsc w Senacie oraz 236 na 435 miejsc w Izbie Reprezentantów. Dzięki temu Trump może realizować swój program bez ograniczeń – jeśli tylko uda mu się przekonać do tego własną partię, co nie jest wcale oczywiste.



Płeć i przynależność etniczna

Trudno w to uwierzyć, ale mimo iż Trump nazywał imigrantów z Meksyku „mordercami” i „gwałcicielami” oraz zapowiadał budowę – za pieniądze Meksyku – muru na południowej granicy USA, Clinton miała wśród Latynosów niższe poparcie (56 proc.), niż Barack Obama przed 4 laty (71 proc.). Na Donalda Trumpa zagłosował częściej niż co trzeci Latynos. Według badań przed wyborami miało być zupełnie inaczej – to głosy zmobilizowanych mową nienawiści Trumpa Latynosów miały dać Hillary Clinton ostateczne zwycięstwo.

Podobnie było z głosami kobiet, które – po ujawnieniu skandalicznych nagrań, na których Trump wypowiada się o kobietach – uznano właściwie za pewny elektorat Clinton. Nic z tego. Wśród białych kobiet tylko te z wyższym wykształceniem nieznacznie częściej głosowały na Clinton – 51 do 46 proc.

Natomiast ponad 60 proc. białych Amerykanek bez wyższego wykształcenia oddało głosy na Trumpa.



Co z tego będzie

Szanse Hillary Clinton na zwycięstwo szacowano na niemal 75 procent. Po jej przegranej otwarte giełdy poleciały na łeb na szyję, ostro tracić zaczął dolar – jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników o ponad 3 proc. zdrożało złoto, a dolar do euro stracił ponad 1,5 proc. Spadki są najostrzejsze od czasów ogłoszenia wyników referendum w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

Dla Polski wybór Trumpa oznacza wzrost ryzyka na arenie międzynarodowej i olbrzymi wzrost znaczenia Unii Europejskiej jako gwaranta bezpieczeństwa na wschodzie – Władimir Putin jako jeden z pierwszych przywódców na świecie pogratulował już Trumpowi zwycięstwa i powiedział, że „liczy na unormowanie wzajemnych stosunków”.


Josh Pacewicz – profesor socjologii na Brown University. W ostatniej książce „Partisans and Partners: The Politics of the Post-Keynesian Society” opisuje efekty radykalnej polaryzacji amerykańskiej sceny politycznej spowodowanej oddolną zmianą w partiach.

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press