W wywiadzie dla TVP Info Andrzej Duda przekonywał, że Polska jest w ograniczaniu emisji "przodującym krajem świata". Jesteśmy "w awangardzie ochrony klimatu". Sięgnął po bezczelną manipulację klimatyczną o kryptonimie "Kioto"

Od czasu, gdy prezydent Duda wygrał plebiscyt na klimatyczną bzdurę roku 2018 („Opieranie na węglu bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu”; zobacz też „13 bzdur Dudy”), trudno z powagą traktować jego wypowiedzi o ochronie klimatu. Nie poprawił swych notowań opuszczając we wrześniu 2019 tzw. szczyt sekretarza generalnego ONZ – zamiast tego wybrał konferencję Donalda Trumpa o wolności religii. I to pomimo tego, że Polska sprawowała wtedy prezydencję COP.

Ale mimo wszystko przedświąteczna argumentacja prezydenta w TVP Info budzi zdumienie:


Polska jest w awangardzie działań na rzecz ochrony klimatu. Zmniejszyliśmy emisję w stosunku do 1988 roku, zgodnie z postanowieniami Konwencji z Kioto o ponad 30 procent. Nasz kraj w kwestii ograniczenia emisji jest jednym z przodujących państw na świecie

Andrzej Duda, Wywiad dla TVP info - 22/12/2019

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta


fałsz. Nie, w niczym nie przodujemy - od 2012 roku nasza emisja CO2 rośnie


Duda wskazuje na zmniejszenie emisji porównując stan obecny z trującą gospodarką późnego PRL i pomijając dane z okresu transformacji, a w szczególności od 2015 roku, kiedy rządzi PiS. Prezydent używał tego chwytu już wcześniej, także podczas COP w Katowicach w 2018 roku. W czerwcu 2019 argumentu „Kioto” użył premier Morawiecki. Ale nie szli tak daleko w retoryce sukcesu, nie padały słowa o „awangardzie”.

Protokół z Kioto to ratyfikowane przez 141 krajów porozumienie przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Zostało wynegocjowane w grudniu 1997. Traktat wszedł w życie 16 lutego 2005 roku, a wygasł 31 grudnia 2012.

Tak jak powiedział prezydent Duda, Polska została w nim zobligowana do obniżenia emisji CO2 o 6 proc. w stosunku do 1990 roku. I z tego zadania rzeczywiście się wywiązała z nawiązką. Obrazuje to poniższy wykres przygotowany przez serwis Wysokie Napięcie.

Polska od 1990 do 2012 roku obniżyła emisję o blisko 30 proc. Ale rzut oka na powyższy wykres pokazuje, że nie był to taki sukces, jakim go prezydent maluje.

Nasza redukcja emisji CO2 była najniższa w całym byłym bloku wschodnim.

I co ważniejsze, obniżka nie jest szczególną zasługą kolejnych rządów, zwłaszcza obecnego. Wynika po prostu z tego, że po upadku komunizmu w latach 90. wygaszono ciężki przemysł, który w krajach realnego socjalizmu był głównym emitentem CO2. I to cała tajemnica.

Już nie redukujemy CO2. Emitujemy więcej

Skoro było tak wspaniale, to może jest nadal? Dlaczego prezydent nie użył aktualnych danych? Bo nie wyglądają tak różowo, wręcz przeciwnie są mocno brunatne i nie pomogą w propagandzie sukcesu.

Według szacunkowych danych Eurostatu z maja 2019 w 2018 roku emisja CO2 w Europie spadła w stosunku do 2017 roku. Ale w Polsce wzrosła o 3,8 proc.:

Polska jako jedyny duży kraj znalazła się w „zaszczytnym” gronie 8 państw, w których emisja CO2 rośnie. Jesteśmy na piątym miejscu, przed nami tylko Litwa, Malta, Estonia i Luksemburg.

Dogonimy Niemcy?

Według danych Eurostatu za 2018 rok jesteśmy już trzecim emitentem CO2 w Europie, za Niemcami i Wielką Brytanią. Gospodarka niemiecka wyemitowała do atmosfery 22,5 proc. CO2 całej UE i jest absolutnym liderem. Uderzające jest zestawienie poziomu emisji i udziału w ludności całej UE. Widać, że tylko Niemcy i Polska trują wyraźnie (1,4 raza) bardziej niż wynikałoby z liczby ludności, ale emisja w Niemczech spada (w 2018 roku aż o 5,4 proc.).

Udział sześciu największych krajów UE w emisji CO2 całej wspólnoty oraz odsetek liczby ludności Unii (w proc.)

Niemcy
 
Wielka Brytania
 
Polska
 
Francja
 
Wlochy
 
Hiszpania

Szacunki Global Carbon Project (GCP) przedstawione podczas COP 25 w Madrycie w grudniu 2019 roku wskazują, że polska emisja CO2 w 2018 roku była najwyższa od końca lat 90., gdy dokonano restrukturyzacji polskiego przemysłu ciężkiego:

Według przeglądu statystycznego BP w 2018 roku Polska wypuściła do atmosfery 322,5 mln ton dwutlenku węgla i jesteśmy na czwartym miejscu w rankingu największych emitentów CO2 w Unii Europejskiej, piątym w Europie i 19. miejscu na świecie (wg tych danych – za Niemcami, Wielką Brytanią i Włochami, ale przed Francją).

Emisje CO2 w Polsce były w 2018 roku o 7,1 mln ton wyższe niż w 2017. To największy – w liczbach bezwzględnych – przyrost w Unii Europejskiej i szesnasty największy na świecie.

W przeliczeniu na mieszkańca polski przyrost (188 kg CO2)  był wyższy nawet niż w Chinach (144 kr) i Indiach (121 kg).

Na ostatnim szczycie UE Polska jako jedyny kraj nie zobowiązała się do osiągnięcia w 2050 roku neutralności klimatycznej, co budzi wątpliwości nawet doradcy rządu. Prof. Philip Alston, wybitny ekspert ONZ, ostrzegał w OKO.press, czym grozi redukcja emisji – jak to ujął premier Morawiecki – „w swoim tempie”.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.

Robert Jurszo
Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Mateusz Głazowski

    On tak plecie i plecie. Treść tych bzdur odpowiednia do poziomu kurwizji i oglądających te kanały. Wszyscy naukowcy zajmujący się poważnie badaniem nadchodzących zagrożeń powtarzają "bogaci sobie poradzą". Będziemy żyli jak w Mad Maxie i zaklinanie rzeczywistości przez Andrzeja Dudę nie zmienia naszych realnych warunków.

    • Mirosław Paprotny

      Tu nie chodzi o durnowatość – tylko o politykę, propagandę sukcesu i chęć utrzymania władzy. I jeszcze jedna rzecz: nawet jeśli zmiany klimatyczne zaczną za 10-20 lat realnie wykańczać ludzkość, to ludzie o pozycji i dochodach pana Dudy sobie poradzą bez problemu. On to dobrze wie. Za 30-40 lat zmiany klimatyczne i degradacja ekosystemów mogą zagrozić nawet osobom o pozycji pana Dudy – lecz on już tego nie dożyje – więc to nie jego broszka.
      Swoją drogą to nie pan Duda powinien tu być pod obstrzałem – wybrały go miliony Polaków i bezustannie jest politykiem cieszącym się wielkim zaufaniem i popularnością – tak wynika z sondaży i tego dowodzą różne reportaże – jest lubiany, uznawany za osobę dającą poczucie bezpieczeństwa, ludzie robili sobie z nim zdjęcia przed świętami itd.
      Ludzie lubią bajki, nie lubią się uczyć, poznawać prawdy – no i tak to wygląda.
      Kiedy nadejdzie katastrofa klimatyczna – to i tak do swojego domu znacznie więcej ludzi przygarnie osoby pokroju pana Dudy (bo sympatyczny, bo dobrze się prezentuje, bo "nasz") niż jakichś naukowców – dla mnie to jest pewne. Prawdziwa wiedza nigdy nie była i nie będzie w cenie u "statystycznego" człowieka – bo on jej najzwyczajniej w świecie nie kuma – za to doskonale czuje hierarchiczną strukturę naszej biologicznej natury.
      Paradoksalnie – cały bieg cywilizacji wytaczają właśnie naukowcy.

  2. Grzegorz Stefanowicz

    W Polsce nie ma żadnej elektrowni atomowej, produkcja energii odnawialnej – nie dość, że w powijakach – jest systemowo marginalizowana, a podstawę polskiej energetyki stanowi węgiel. Wiedząc o tym, nie można potraktować wypowiedzi A. Dudy inaczej, niż przejęzyczenie. Obecny lokator Pałacu Prezydenckiego zapewne chciał powiedzieć "w ariegardzie", ale się pomylił. Tak niestety bywa, gdy ucząc innych jedzenia nożem i widelcem, nie uczymy się ich języka.

  3. Andrzej Rokosz

    Wstydzę się, że w mojej ojczyźnie wybrano na prezydenta notorycznego kłamcę, który dla swoich małych korzyści i zaspokojenia ambicyjek jest gotów zniszczyć cały kraj.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press