0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Zgodnie z najnowszym projektem, który złożyła w Sejmie Kaja Godek za nakłanianie, propagowanie i informowanie o możliwości przerwania ciąży można byłoby iść do więzienia na dwa lata. Za utrwalanie, sprowadzanie, nabywanie, przechowywanie, posiadanie, prezentowanie, przewożenie takich treści także.

7 marca 2023 Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt. Nie było to jednak aż tak oczywiste, bo chociaż rzecznik PiS zapowiedział, że PiS jest projektowi przeciwny, podczas debaty kilkoro posłów wypowiedziało się o nim pozytywnie. 99 osób było przeciwko odrzuceniu projektu, za odrzuceniem głosowało 300 posłów i posłanek. Od głosu wstrzymało się 21 osób.

Zrzut ekranu 2023-03-7 o 20.29.18

Za odrzuceniem głosowali wszyscy posłowie KO, Lewicy, Koalicji Polskiej, Polski 2050, Porozumienia, Lewicy Demokratycznej. Z PiS - 100 osób.

Konfederacja niemal w całości opowiedziała się przeciwko odrzuceniu projektu.

Z PiS przeciwko odrzuceniu głosowało 88 posłów m.in. Rafał Bochenek (rzecznik rządu, który zapowiadał, że PiS projekt odrzuci), Zbigniew Ziobro, Sebastian Kaleta, Michał Woś, Antoni Macierewicz. Od głosu wstrzymali się: Dariusz Piontkowski, Szymon Szynkowski vel Sęk, Marzena Machałek.

Jak zrobić aborcję? Instrukcja z mównicy

Chociaż już kilka dni temu PiS zapowiedział, że projekt odrzuci, prezentująca stanowisko klubu Elżbieta Płonka nie powiedziała tego z mównicy sejmowej. Odrzucenie zadeklarowały natomiast kluby KO, Lewicy, Koalicja Polska, Wolnościowcy, LD, Polska 2050.

Suchej nitki na projekcie nie zostawiły szczególnie posłanki Lewicy i KO.

Barbara Nowacka z KO: "Do hańby, którą przynosi Sejmowi ten projekt, nie będę się odnosiła. Od zakazu mówienia nie ubędzie aborcji. Mówię do polityków PiS. To wy jesteście odpowiedzialni za całe piekło, które spotyka kobiety".

"Ten projekt wymierzony jest w kobiety i organizacji, które żadnej kobiety nie zostawiły samej. W takie kobiety jak Justyna Wydrzyńska. W osoby takie jak ja, które otwarcie mówią, że pomagają w aborcjach", mówiła Katarzyna Kotula, posłanka Lewicy. Następnie odczytała fragment listy Anny do Justyny Wydrzyńskiej, aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu, której za pomoc Annie grożą trzy lata więzienia. Publikowaliśmy list jako pierwsi:

Przeczytaj także:

Kotula podała także informację, jak przerwać ciążę za pomocą tabletek aborcyjnych. "Jeżeli powiem, jak zrobić aborcję, zgodnie z wytycznymi WHO. Jeżeli powiem, że wystarczy połknąć jeden mifepriston, a po 24 godzinach wziąć 4 tabletki misoprostolu , który wkładasz do jamy policzkowej i trzymasz 30 minut, będą mi grozić dwa lata więzienia", zakończyła Kotula. "Będziemy dalej pomagać".

"Brutalna ingerencja w instynkt"

Prowadząca obrady Małgorzata Gosiewska skomentowała wypowiedź Katarzyny Kotuli: "Walczyć o zwierzątka, a mordować dzieci".

Bożena Żelazowska z Koalicji Polskiej powtórzyła stanowisko swojej formacji w sprawie aborcji: referendum oraz powrót do ustawy z 1993 roku. Wnioskowała o odrzucenie projektu.

Jakuba Kuleszę z Wolnościowców (koła sejmowego powstałego z rozłamu w Konfederacji) uderzyło w projekcie, że można mieć w telefonie numer mordercy, ale nie można mieć telefonu z kliniki aborcyjnej. Uznał, że "to za wiele". Koło opowiedziało się przeciw projektowi.

Teresa Glanc z PiS zapytała wnioskodawców o to, jak projekt wzmacnia ochronę "nienarodzonych". Aborcję nazwała "brutalną ingerencją w instynkt macierzyński".

Poseł PiS Tadeusz Woźniak pytał kobiety, dlaczego chcą mordować ludzi. Na początku przypomniał, że "jutro wasze święto". Jako przykład kobiet, które są przeciwko aborcji podał Katarzynę Kolendę-Zaleską i Brygidę Grysiak z TVN 24. Kolejna przedstawicielka PiS Maria Kurowska uznała, że projekt jest bardzo dobry.

Poseł Dobromir Sośnierz nazwał posłanki przeciwne projektowi "zwyrodniałymi babami". Po zejściu z mównicy pokłócił się z posłanką Moniką Wielichowską z KO. Pomiędzy rozjuszonym posłem Sośnierzem i posłanką KO stanął poseł Lewicy Paweł Krutul. Wydawało się, że za chwile dojdzie do rękoczynów. W końcu interweniowała marszałek Witek.

"Dlaczego przeszkadzają wam rączki i nóżki, które są mordowane podczas aborcji", pytała posłanka Agnieszka Górska z PiS.

Godek: "Zgłoś na policję tych, którzy ci pomogli"

Na końcu wystąpiła Kaja Godek. Straszyła, że w wyniku aborcji "Polska spłynie krwią". Odwołała się też do wojny za wschodnią granicą: "Gdy jest zagrożenie wojną, naród musi zewrzeć szyki, czyli utrzymać porządek moralny. Musimy chronić najsłabszych. Ci, którzy namawiają do aborcji, sprzyjają wrogom Polski".

W drugiej części swojego przemówienia zwróciła się do anonimowej kobiety, która przerwała ciążę. Namawiała ją do pójścia na policję i zgłoszenia tam wszystkich osób, które jej w tym pomogły.

Jako że z dyskusji nie wynikało, jakie stanowisko prezentuje PiS, o taką informację zwróciła się Monika Rosa. Nie uzyskała odpowiedzi.

Przed debatą pod Sejmem odbyła się pikieta przeciwko projektowi:

Fot. Agata Kubis

G59A0226
G59A0203
G59A0189
G59A0272
G59A0269
G59A0286

Co jest w projekcie?

Ustawa zakazuje nakłaniania, propagowania i informowania o możliwości przerwania ciąży, także za granicą. Nie można też „produkować, utrwalać, sprowadzać, nabywać, przechowywać, posiadać, prezentować, przewozić oraz przesyłać" takich treści. Za posiadanie ulotki dotyczącej kliniki aborcyjnej w Wiedniu można będzie więc pójść do więzienia. Na dwa lata.

Zakazuje się:

a) publicznego propagowania jakichkolwiek działań dotyczących możliwości przerwania ciąży na terenie kraju i poza jego granicami;

b) publicznego nawoływania do przerwania ciąży na terenie kraju i poza jego granicami;

c) publicznego informowania o możliwości przerwania ciąży na terenie kraju i poza jego granicami za wyjątkiem informowania o przypadkach wymienionych w art. 4a ust. 1;

d) produkowania, utrwalania, sprowadzania, nabywania, przechowywania, posiadania, prezentowania, przewożenia lub przesyłania druku, nagrań lub innych przedmiotów lub nośników danych zawierających treści, o których mowa w pkt a) - c) powyżej.”

Całą ustawę znajdziecie tutaj.

Oddasz i po kłopocie

W uzasadnieniu projektu autorzy pokazują, że mimo zakazu aborcji grupy pomocowe i zwolennicy prawa do aborcji działają: „Daje się zaobserwować intensywną działalność grup, które w tym systemie znajdują luki i obchodzą prawo. Zwolennicy aborcji organizują dyżury telefoniczne, w czasie których udzielają porad, w jaki sposób dokonać aborcji poza granicami kraju lub przy pomocy środków chemicznych sprowadzanych do Polski pocztą i rozprowadzanych pomiędzy matkami w ciąży.

Prowadzone są także kampanie społeczne mające pokazać zabicie nienarodzonego dziecka jako czynność normalną, niepodlegającą negatywnej ocenie, potrzebną, przynależną każdej kobiecie (np. kampania »Aborcja jest OK«). Dochodzi więc do sytuacji, w której państwo toleruje obecność w przestrzeni społecznej mniej lub bardziej sformalizowanych grup, które zajmują się umożliwianiem dokonywania zabójstw na ludziach, a tym samym do łamania powszechnie obowiązujących przepisów prawa”.

Autorzy wymieniają m.in. Aborcyjny Dream Team: „Zwolennicy aborcji robią się coraz bardziej śmiali. W lutym 2022 roku na profilach organizacji Aborcyjny Dream Team pojawiła się informacja, że jej członkowie pomogli w aborcji na dziecku w 37. tygodniu ciąży".

Jednocześnie autorzy wskazują proste rozwiązanie w przypadku niechcianej ciąży:

„Wystarczyło przecież urodzić dziecko i natychmiast oddać je do adopcji, a sprawa zakończyłaby się pomyślnie i dla dziecka, i dla matki. Celem istnienia i działania grup proaborcyjnych jest osiągnięcie jak największej liczby wykonanych aborcji".

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Przeczytaj także:

Komentarze