0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) Michał Dworczyk 17 lutego 202o w programie "Graffiti" w Polsacie przekonywał widzów, że rząd Zjednoczonej Prawicy zawsze stawia na dialog.

„Pan mówi o wadze dialogu dla Prawa i Sprawiedliwości [...]. Pamiętamy, co się działo w Sejmie, gdy protestowali rodzice dzieci niepełnosprawnych. Czterdzieści dni protestowali i dialogu nie było” - powiedział prowadzący program Tomasz Machała.

Dworczyk próbował się bronić:

Ja się z panem redaktorem nie zgodzę, ponieważ nie tylko w Sejmie bywali najważniejsi politycy reprezentujący większość parlamentarną i rząd, ale przede wszystkim w Centrum Dialogu toczyły się rozmowy z przedstawicielami środowisk osób niepełnosprawnych.
Rząd rozmawiał, ale nie z tymi, którzy protestowali. Pseudo-rozmowy zakończyły się w atmosferze skandalu
"Graffiti" w Polscacie,17 lutego 2020

„Przypomnę też wzrosty nakładów, które miały miejsce na osoby niepełnosprawne. Te »500 plus« dla niepełnosprawnych, które zostało wprowadzone, to są wszystko efekty m.in. dialogu z tą grupą” - dodał polityk.

Dworczykowi chodziło o rozmowy, które toczyły się w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” kwietniu 2018 roku. W rzeczywistości jednak rozmowy te miały niewiele wspólnego partnerstwem społecznym i dialogiem.

Przeczytaj także:

40 dni protestu

Wiosną 2018 w Sejmie protestowały osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie - od 18 kwietnia do 27 maja. Komitet Protestacyjny Rodziców Osób Niepełnosprawnych (KPRON) domagał się:

  1. zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równowartości minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną;
  2. wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych w stopniu znacznym, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18 lat w kwocie 500 zł miesięcznie, bez kryterium dochodowego.

Fikcyjne "porozumienie"

Spotkanie, o którym mówi Dworczyk, odbyło się bez przedstawicieli protestujących. Było to w istocie zwołane ad hoc posiedzenie Krajowej Rady Konsultacyjnej ds Osób Niepełnosprawnych - organu doradczego rządu. Szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) Elżbieta Rafalska rozmawiała tam z przedstawicielami niektórych organizacji działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

KPRON otrzymał zaproszenie na spotkanie, ale z niego nie skorzystał. Protestujący w Sejmie obawiali się - nie bez podstaw - że już nie zostaną do niego wpuszczeni, by móc kontynuować protest. Zależało im też, by rozmowy odbywały się w bez kamer.

Posiedzenie rozpoczęło się od długiej dyskusji na temat postulatów środowiska osób z niepełnosprawnością i założeń do nowego systemu wsparcia. Sala była pełna kamer, obecni byli minister rodziny Elżbieta Rafalska i jej zastępca Krzysztof Michałkiewicz.

„Był środek dyskusji i nagle dostawiają krzesła. Wchodzi grupa osób z niepełnosprawnością. Byli ze Środowiskowego Domu Samopomocy” – mówiła nam osoba uczestnicząca w spotkaniu. „Bardzo im współczuję, że uczestniczyli w tym cyrku”.

KRK zaproponowała uchwałę własnej treści, z postulatami środowiska walczącego przestrzeganie Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnością. Strona rządowa nieoczekiwanie zaproponowała swoją propozycję „Porozumienia”. Część uczestników spotkania zwracała uwagę, że w takich okolicznościach dyskusja i przyjmowanie dokumentu o tej nazwie jest wątpliwe, wszak na sali nie było protestujących z Sejmu. Uchwałę jednak przyjęto w pakiecie z uchwałą KRK.

Następnego dnia jej przedstawiciele opublikowali list, w którym zaprotestowali przeciw próbom dzielenia środowiska i politycznego wykorzystania rady do medialnego spektaklu.

„Poparliśmy postulaty protestujących matek. Nie możemy się zgodzić, by działania podejmowanie w dobrej wierze przez członków i członkinie Rady stały się narzędziem w walce politycznej i były wykorzystywane jako argument podziału środowiska” - napisali.

Członkowie Rady próbowali porozmawiać z protestującymi, ale nie wpuszczono ich do Sejmu.

Jak PiS pacyfikował protest

Medialne „porozumienie” z własnym ciałem doradczym to tylko jeden z epizodów w trwającym 40 dni zdumiewającym widowisku. Rząd PiS próbował bowiem spacyfikować protest RON na różne niegodne sposoby - przede wszystkim uprzykrzając życie protestującym na miejscu i próbując ich izolować.

Protestującym uniemożliwiano bądź utrudniano korzystanie z łazienek, zabraniano otwierać okien (pomimo gorąca), nie wpuszczano fizjoterapeutów (pomimo cierpienia dzieci). Nie dopuszczano też do nich dziennikarzy, a Sejm grodzono barierkami. W mediach publicznych i prorządowych nie ustawały ataki na protestujących.

Działania przedstawicieli rządu i polityków partii rządzącej opisywaliśmy szczegółowo w OKO.press:

500 zł z kryterium

Czy stały dodatek 500 zł dla miesięcznie dla osób z niepełnosprawnością powyżej 18 roku życia całkowicie niezdolnych do samodzielnej egzystencji, był efektem „przede wszystkim” spotkania minister Rafalskiej w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”?

Twierdzenie Dworczyka można interpretować jako kolejną próbę umniejszania znaczenia protestu w Sejmie.

Wprowadzenie tego dodatku - choć bez kryterium dochodowego - było właśnie postulatem KPRON. Od października 2019 roku te pieniądze są wypłacane, ale - o tym Dworczyk również nie wspomniał - przyjęte przez rząd rozwiązanie zakłada próg dochodowy.

O to dofinansowanie nie mogą się ubiegać osoby, których suma świadczeń z funduszy publicznych przekracza 1600 zł (od 1 marca 2020 roku będzie to 1700 zł - w związku z waloryzacją emerytur i rent). Jak 13 lutego 2020 roku poinformowała Marlena Maląg, obecna szefowa MRPiPS, od 2019 roku wypłacono 401 tysięcy świadczeń.

Polityka bez dialogu

Wspomnienia o osobliwym "dialogu" odżyły niedawno, gdy PiS postanowił zmienić ustawę o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia dla Osób Niepełnosprawnych, z którego m.in. wypłacany jest dodatek 500 zł. Celem zmian było umożliwienie wypłaty w 2020 roku ze środków funduszu tzw. 13. emerytur. Środki na te świadczenia mają zostać pożyczone z Funduszu Rezerwy Demograficznej. O co chodzi? W dużej mierze o zabieg księgowy, który ma sprawić, że zachowana zostanie fikcja "budżetu bez deficytu", a wydatek nie zagrozi tzw. regule wydatkowej (Fundusz Solidarnościowy nie jest nią objęty).

„To jest niszczenie po pierwsze samych osób z niepełnosprawnościami, po drugie ich rodzin, po trzecie środowiska osób z niepełnosprawnościami i organizacji, które są zaangażowane w te programy. I po czwarte: chęci samorządów do podejmowania się czegokolwiek, co nie jest zapisane w ustawie; wychylanie się z czymkolwiek, co w wielu państwach jest uważane za standard, a w Polsce wciąż za usługę fakultatywną i opcjonalną" - mówił OKO.press dr hab. Paweł Kubicki, ekspert z zakresu polityk publicznych wobec niepełnosprawności.

Zmianę, która wywołała obawy środowiska osób z niepełnosprawnościami i potencjalnie zagraża stabilności programów realizowanych ze środków funduszu, przeforsowano jako projekt poselski, bez właściwych konsultacji.

Dorobek rządu w kwestii poprawy sytuacji osób z niepełnosprawnościami jest złożony - poza ogromnymi zaniedbaniami, ma też kilka jasnych punktów. Na łamach OKO.press podsumował go dr Rafał Bakalarczyk:

Bez względu na ostateczną ocenę tego dorobku jedno jest pewne - dialog społeczny nie jest mocną stroną rządu PiS. Polityka wobec osób z niepełnosprawnościami jest tu niestety bardzo dobrym przykładem.

;

Udostępnij:

Bartosz Kocejko

Redaktor OKO.press. Współkieruje działem społeczno-ekonomicznym. Czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej.

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze