0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot. Kuba Atys / Age...

Na zdjęciu: szefowa resortu zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przed rozpoczęciem obrad rządu, Warszawa, 13 stycznia 2026 r. Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Rok 2026 w ochronie zdrowia zaczął się źle. Szefowa resortu, Jolanta Sobierańska-Grenda, od pewnego czasu głośno powtarza, że w systemie brakuje 23 mld zł. De facto dziura finansowa jest większa, gdyż NFZ do tej pory nie zwrócił szpitalom pieniędzy za ubiegłoroczne nadwykonania. A te może pokrywać wyłącznie z funduszy przeznaczonych na ten rok, a w których takich kwot nie przewidziano.

Tzw. nadwykonania nielimitowane Fundusz ma obowiązek spłacić w całości. Gorzej z tzw. nadwykonaniami limitowanymi. Płatnik określa, jaką ilość tego typu procedur może wykonać placówka medyczna. Jeśli zrobi ich więcej, nie ma gwarancji, że dostanie za nie pieniądze.

Szpitale czekają na ponad 2,9 mld zł za nadwykonania limitowane wykonane w ubiegłym roku. Czy i kiedy dostaną te pieniądze, nie wiadomo. Jak pisze portal “Rynek Zdrowia”, w planie NFZ na rok 2026 założono “koszty świadczeń opieki zdrowotnej z lat ubiegłych” na poziomie jedynie 87 mln zł.

2026 trudniejszy niż 2025?

W tym samym tekście czytamy iż pod koniec stycznia 2026 r. wiceprezes NFZ Marek Augustyn przyznał, że “może być tak, że rok który minął, okaże się wcale nie taki trudny”.

Jak należy to rozumieć? Ano tak, że rok 2026 może okazać się jeszcze trudniejszy.

Niewydolny system rozpaczliwie szuka oszczędności. Najlepszym tego przykładem jest obniżenie tegorocznych kontraktów dla szpitali, co – jak pisze “Rynek Zdrowia” jeszcze przyspieszy moment przekładania zabiegów na kolejny rok.

Przeczytaj także:

Związek Powiatów Polskich 2 stycznia 2026 r. wydał Stanowisko swojego Zarządu w sprawie sytuacji w ochronie zdrowia. Ostrzega w nim, iż w perspektywie kilku najbliższych miesięcy dojdzie do zmniejszenia dostępności pacjentów do leczenia oraz dalszego pogorszenia sytuacji finansowej podmiotów leczniczych sektora publicznego.

Sytuacja jest krytyczna

W kolejnym Stanowisku Związku Powiatów Polskich, datowanym 21 stycznia 2026 r., czytamy: “ZPP z ogromnym zaskoczeniem przyjmuje aktualnie proponowane rozwiązania oszczędnościowe uderzające przede wszystkim w szpitale powiatowe, w szczególności:

  • jednostronne przygotowywanie przez NFZ umów dla szpitali ryczałtowych na rok 2026 na poziomie istotnie niższym niż faktyczne wykonanie świadczeń w roku 2025;
  • odstąpienie od realizacji programu „Dobry posiłek w szpitalu” powiązane z przerzuceniem kosztów sfinansowania wyższego standardu żywienia na szpitale;
  • planowaną likwidację współczynników korygujących wycenę świadczeń dla najmniejszych szpitali;
  • wielomiesięczne odwlekanie płatności za tzw. świadczenia nielimitowane. Związek Powiatów Polskich podkreśla, że sytuacja wielu szpitali powiatowych jest krytyczna i nie są w stanie prawidłowo funkcjonować w proponowanych uwarunkowaniach”.

I dalej: “Obecna sytuacja szpitali powiatowych nie jest konsekwencją nieumiejętności ich prowadzenia, lecz dysfunkcji całego systemu”.

Ułomność systemu i brak perspektyw

Na alarm bije także Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Kilka dni temu w rozmowie z RMF FM mówił m.in.: “Obserwujemy, jak w sposób niekontrolowany zamykane są oddziały położnicze. Oczywiście, politycy mówią, że to nie oni zamykają, tylko samorządy. Samorządy są zmuszane przez to, że wyceny są bardzo złe, a poza tym porodów faktycznie jest mniej. Nie ma rozwiązania systemowego, dopiero zaczyna się o tym mówić".

I dalej: „Widzimy ułomność systemu i brak perspektyw, jeśli chodzi o szpitale powiatowe”.

Nie widzimy jakiejkolwiek strategii. Nie wiemy, jak szpitale miałyby się łączyć”.

Na razie – tylko w styczniu 2026 roku – zamknięto w Polsce 18 oddziałów ginekologiczno-położniczych – informuje “Rynek Zdrowia”. Dzieje się tak jednak “nie z powodu przemyślanej reformy wynikającej z lokalnych potrzeb, a ekonomii”. Z roku na rok maleje liczba porodów, przy wciąż rosnących kosztach, których nie rekompensuje obecna wycena tego świadczenia.

Reforma w punkcie wyjścia

Tymczasem to właśnie wprowadzona 17 września 2025 r. reforma szpitali miała być próbą naprawy tej części systemu. Jej głównym założeniem jest konsolidacja szpitali i oddziałów zgodnie z zapotrzebowaniem pacjentów danych regionów.

Reforma jednak jak na razie ugrzęzła. Jak pisała niedawno “Rzeczpospolita”, jak dotąd żadna placówka nie skorzystała z dobrodziejstw ustawy. Dyrektorzy szpitali tłumaczą, że konsolidacja zabiera sporo czasu i nie robi się jej z dnia na dzień.

Czekają także na rozporządzenie dotyczące przekształcania oddziałów (ma ono wejść w życie 13 lutego 2026 r.) W efekcie od chwili wejścia w życie ustawy, nie odnotowano jeszcze żadnego przypadku łączenia oddziałów.

Zgodnie z projektem rozporządzenia dotyczącego sposobu ustalania ryczałtu dla szpitali, jeśli placówka zlikwiduje dany profil oddziału w kolejnych 2 latach będzie mogła zachować połowę dotychczasowego ryczałtu za zlikwidowany profil. Skorzystać z tego będą mogły placówki, które wykonają ten ruch w ciągu najblizszych 3 lat.

Zniknie 100 szpitali?

Związek Powiatów Polskich uważa, że obecna polityka rządu jest wymuszoną formą likwidacji części szpitali powiatowych.

Zdaniem Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych jeśli nic sie nie zmieni, nawet 100 szpitali zniknie z mapy Polski.

“Taki czarny scenariusz jest jak nabardziej możliwy, bo większość spółek szpitali powiatowych może sie kwalifikować do upadłości” – mówiła niedawno na Kanale Gospodarczym Marta Nowacka, prezeska Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

W Polsce jest ponad 300 takich szpitali. Są one nierównomiernie rozmieszczone na mapie kraju i często nierentowne z punktu widzenia ekonomicznego, ale udzielają pomocy medycznej mieszkańcom w chorobach przewlekłych, a także w nagłych sytuacjach.

“Moim zdaniem prawdziwą intencją rządzących jest od dawna likwidacja ok. 100-150 szpitali powiatowych. Tylko, że rządowi zabrakło odwagi, by to powiedzieć wprost. Dlatego dogorywamy powoli” – mówił w OKO.press – już blisko 7 lat temu Bogumił Kurowski, dyrektor zarządu Szpitala Powiatowego w Noym Mieście Lubawskim.

Ponad 26 mld zł długów

Dodajmy, że w czasie, gdy publikowaliśmy rozmowę z dyr. Kurowskim, zadłużenie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej wynosiło 13 mld 850 mln zł. Pod koniec III kwartału 2025 r. było 2 razy wyższe – sięgnęło 27 mld 652 mln zł. Tylko przez 3 kwartały 2025 r. urosło o blisko 3,4 mld zł. Obecne zadłużenie w wysokooprocentowanych parabankach wynosi 4,5 mld zł.

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych we współpracy ze Związkiem Powiatów Polskich planują na 3 marca 2026 r. demonstrację przed Ministerstwem Zdrowia.

Zdaniem organizatorów może być to największy, po ostatnich spokojnych latach, protest pracowników szpitali.

To nie pierwszy protest dyrektorów szpitali powiatowych i samorządowców. O poprzednich, mających miejsce w ubiegłej dekadzie, opowiadał OKO.press dyr. Kurowski, przyznając z żalem, że nie odniosły one pozytywnych skutków.

Cała branża jest zbulwersowana

Być może plany związane z protestem zmienią się po 18 lutego 2026 r. Na ten dzień zaplanowana jest bowiem kolejna tura rozmów w Ministerstwie Zdrowia w ramach Zespołu Trójstronnego o podwyżkach dla medyków.

Ich wyniku z niecierpliwością będą wyglądać dyrektorzy placówek. Wpłynie bowiem on zasadniczo na koszty prowadzenia działalności przez szpitale.

Władze po pierwsze chcą przesunąć termin tegorocznej podwyżki z 1 lipca na 1 stycznia 2027 r. Po drugie negocjują ze związkami zawodowymi i samorządami zmianę sposobu wyliczania podwyżek, tj. rezygnację z dotychczasowego opierania się na średniej krajowej i przejście na niższy wskaźnik wzrostu płac w budżetówce.

To naturalnie nie podoba sie związkowcom. “Cała branża jest dziś zbulwersowana propozycjami Ministerstwa Zdrowia. Zamiast uporządkować ustawę o najniższych wynagrodzeniach, wracają pomysły, które uderzają bezpośrednio w pracowników ochrony zdrowia” – mówiła niedawno na łamach “Rzeczpospolitej” Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Istotą nie są płace

“Od 1999 r. nie jesteśmy zakładami budżetowymi. Odebrano nam trzynaste pensje, wysługę lat, gwarantowane odprawy emerytalne. Jeśli ktoś dziś chce waloryzować nasze wynagrodzenia wskaźnikiem budżetowym, to pytam wprost: czy wracamy do pełnego systemu budżetowego, ze wszystkimi jego zabezpieczeniami? Jeśli nie – to jest to po prostu sięganie do kieszeni pracowników” – oceniła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Krystyna Ptok.

“Istotą problemu nie są płace, ale sposób wyceniania procedur i przepisy o wysokości składki zdrowotnej” – tłumaczyła z kolei w rozmowie z OKO.press w listopadzie 2025 r.

Nie tylko pielęgniarki myślą o proteście

Z wielu stron od dawna słychać jednak głosy, że wywalczona w roku 2017 przez medyków ustawa podwyżkowa jest nie do utrzymania.

“OECD opublikowało jesienią ubiegłego roku raport, w którym są wskaźniki, o ile wynagrodzenia w różnych grupach zawodowych przewyższają przeciętne wynagrodzenie w gospodarce w danym kraju. I w Polsce w odniesieniu do pielęgniarek ten wskaźnik był najwyższy w Europie, wynosił ok. 160 proc."

"Z tego wynika, że mamy w Polsce największą dysproporcję pomiędzy wynagrodzeniami zawodów medycznych a pozostałymi pracownikami wykonującymi zadania publiczne”

- przekonywał niedawno w rozmowie z OKO.press dr n. med. Bernard Waśko, Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny – Państwowego Instytutu Badawczego.

Krystyna Ptok zapowiedziała, że jej środowisko nie wyklucza protestu.

Nie tylko pielęgniarki i położne są skłonne protestować. Jak donosi “Rynek Zdrowia” fizjoterapeuci zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pracowników Fizjoterapii już podjęli decyzję o powołaniu Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego. Inicjatywę poparli ratownicy medyczni, którzy nie wykluczają przyłączenia się do ewentualnego protestu. Kategoryczny sprzeciw wobec propozcji ministerstwa zgłosili też diagności laboratoryjni.

Na koniec jeszcze jeden fragment ze Stanowiska Zarządu Związku Powiatów Polskich z 21 stycznia 2026 r.

“Rozumiemy dzisiejszą polityczną pokusę udawania, że problemu nie ma – z nadzieją, że w ten sposób uda się dotrwać do końca kadencji Parlamentu.

Problem jednak w ten sposób nie zniknie, a jedynie jeszcze bardziej narośnie – ze szkodą dla obywateli. Z tego względu wzywamy Premiera i podległą mu administrację rządową do podjęcia realnych działań naprawczych. Najwyższy czas skończyć z pozorowaniem działań”.

;
Na zdjęciu Sławomir Zagórski
Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Współzakładał tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze