Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto AFPFoto AFP

O gwałtownym pogarszaniu się stanu środowiska naturalnego w Libanie organizacje ekologiczne mówią od lat. Atak Izraela z 2024 roku i inwazja rozpoczęta w marcu 2026 roku sprawiły, że coraz częściej mówi się o ekobójstwie. Chodzi o niszczenie ekosystemów, które prowadzi do katastrof ekologicznych.

Podobne oskarżenia wysuwano wcześniej wobec działań izraelskich w Gazie.

Przeczytaj także:

Południowy Liban płonie

W marcu 2026 pojawiły się nowe doniesienia, potwierdzone m.in. przez Human Rights Watch, o użyciu przez Izrael amunicji z białym fosforem (ma działanie podobne do napalmu) w rejonie miejscowości Yohmor na południu Libanu, kilka kilometrów od granicy z Izraelem.

Dane zgromadzone przez Citizen Evidence Lab Amnesty International wskazują, że Izrael stosował amunicję z białym fosforem także 2023 roku w gęsto zaludnionych wioskach południowego Libanu, aby zmusić mieszkańców do opuszczenia terenów i uniemożliwić im dalsze użytkowanie ziemi.

W wyniku tych działań ponad 50 Libańczyków straciło życie, a wielu innych doznało poważnych obrażeń, w tym uszkodzeń dróg oddechowych i ciężkich poparzeń.

Biały fosfor, rozpalający się do 800 stopni Celsjusza, powoduje rany sięgające kości. Nie da się go zgasić wodą a jego opary są trujące. Osoby, które wdychają te opary, często cierpią na zaburzenia układu oddechowego, podrażnienia przewodu pokarmowego i deformacje kości. Ze względu na wysoką toksyczność, u ocalałych występuje również duże ryzyko niewydolności serca, nerek i wątroby.

Skutki dla środowiska są równie poważne. Biały fosfor zniszczył plony, pali użytki rolne. Skażona ziemia jest jałowa, a woda nie nadaje się do nawadniania pól. Amunicja z białym fosforem wywołuje też pożary. Strawiły one lasy dębowe i sosnowe, niszcząc siedliska dzikich zwierząt.

Naukowcy z Centrum Konserwacji Przyrody Uniwersytetu Amerykańskiego w Libanie dokumentują konkretne straty ludzkie i środowiskowe – w tym tysiące zniszczonych drzew oliwnych czy spalone obszary parków narodowych. Twierdzą, że Izrael używa białego fosforu na południu Libanu już od 1982 roku.

Bomby kasetowe i glifosat

Podczas obecnego i poprzednich konfliktów Izrael używał również bomb kasetowych. Składają się one z wielu mniejszych ładunków. Część z nich nie wybucha od razu, stanowiąc długotrwałe zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

W lutym 2026 roku pojawiły się doniesienia o opryskiwaniu przez izraelskie samoloty pól uprawnych i dzikich roślin w Południowym Libanie glifosatem. Było to przygotowanie pod inwazję.

Glifosat to substancja chwastobójcza (najpopularniejszy produkt to Roundup) hamująca syntezę aminokwasów i zabijająca wszystkie rośliny na danym obszarze w ciągu 2-3 tygodni. Glifosat i pożary nie tylko zaburzają bezpieczeństwo żywnościowe, łamią morale i zwiększają presję na ucieczkę mieszkających tam rolników. Zniszczenie roślin w obszarze ułatwia działanie dronom i lotnictwu.

W ten sposób gleba i woda w Libanie zostały skażone. Naturalne habitaty uległy zniszczeniu. Zmusiło to zagrożone gatunki ssaków, takie jak hiena pręgowana, szakal złocisty czy mangusta egipska, do wchodzenia na tereny zamieszkane przez ludzi.

Do tych zniszczeń trzeba dołożyć poprzednie.

  • Pożary bombardowanych przez Izrael magazynów przemysłowych w Libanie, fabryk i składów paliwa, emitowały toksyny do środowiska
  • W 2006 r. doszło do zniszczenia infrastruktury wodnej
  • W lipcu 2006 r. izraelskie lotnictwo zbombardowało elektrownię w Al-Dżijja (Jiyeh) położoną ok. 30 km na południe od Bejrutu. Ze zniszczonych zbiorników wyciekł do morza ciężki olej opałowy.

Według libańskiego ministra środowiska Jacouba Sarrafa, izraelskie samoloty uniemożliwiały strażakom strażakom gaszenie pożaru, przez co trwał on przez 10 dni. Jednocześnie blokada morska izraelskiej marynarki wojennej uniemożliwiła libańskim i zagranicznym obserwatorom przeprowadzenie oceny szkód spowodowanych wyciekiem czy podjęcie działań naprawczych.

Szacuje się, że do Morza Śródziemnego przedostało się od 12 tys. ton do nawet 30 tys. ton ropy i paliwa, tworząc plamę ropy o szerokości około 10 km. Zanieczyściła ona 170 km libańskiego wybrzeża i częściowo dotarła do wybrzeży Syrii. Według ekspertów ONZ to największa katastrofa ekologiczna w historii Libanu. Zniszczyła siedliska wielu gatunków morskich (w tym zagrożonych żółwi morskich) oraz poważnie uderzyło w rybołówstwo i turystykę.

W kolejnych latach Zgromadzenie Ogólne ONZ 19 razy przyjmowało rezolucje w sprawie wycieku, w tym te wzywające Izrael do wypłaty Libanowi odszkodowania za szkody środowiskowe. W 2014 r. rezolucją wzywano Izrael do zapłaty ponad 850 mln dolarów, jednak bez skutku. Koszty ostatecznie pokrył Liban, z pomocną ONZ i Państw UE.

Koszty zniszczeń

Już w marcu 2025, Bank Światowy ocenił koszty naprawy szkód i odbudowy w Libanie – w tym szkód środowiskowych wojny z lat 2023-2024 – na 11 miliardów dolarów.

Same szkody w środowisku w Libanie w wyniku degradacji zasobów naturalnych wyniosły 221 milionów dolarów. Straty w sektorze rolnym, spowodowane zniszczeniem upraw i zwierząt hodowlanych oraz przymusową migracją rolników, oszacowano na ponad 1 miliard dolarów. Istotną część pozostałych kosztów to m.in. utylizacja gruzów.

Dziś należy uznać te koszty za dużo wyższe.

Temat jest regularnie podejmowany w samym Libanie. Pod koniec lutego 2026 r. Arab Reform Initiative przedstawiła raport "Responding to Ecocide in Lebanon”o środowiskowych skutkach konfliktu zbrojnego w południowym Libanie, który nasilił się po październiku 2023 r. Raport powstał w oparciu o roczne badania terenowe i konsultacje z mieszkańcami, rolnikami, aktywistami i decydentami, a jako szczegółowe studium przypadku analizuje sytuację w miejscowości Kfarkela.

Z raportu wynika, że działania wojenne doprowadziły do poważnej degradacji ekosystemów, zniszczenia terenów rolnych, lasów i systemów irygacyjnych, a także do uszkodzenia infrastruktury oraz miejsc dziedzictwa kulturowego.

Uderza to w lokalną gospodarkę i źródła utrzymania mieszkańców. Przyczynia się również do wyludnienia części obszarów przygranicznych.

W wojnie w latach 2023-2024 Liban, według rządowych danych, utracił prawie 2 tysiące hektarów najlepszej ziemi uprawnej, 1200 hektarów lasów dębowych, 47 tysięcy drzewek oliwnych.

Badania potwierdzają, że bombardowania i zniszczenia domów mają w wypadku Libanu dodatkowy aspekt, nieobecny w rozwiniętych państwach: są źródłem dużo większej emisji szkodliwych materiałów do otoczenia.

Wieczny jak eternit

Azbest i produkowany z niego eternit były wykorzystywane w konstrukcji dachów, rur czy elewacji. I chociaż silne rakotwórcze właściwości azbestu udowodniono już w latach 60, wiele państw rozwijających korzysta z niego do dziś. Choć często jedynie w formie chryzotolu, czyli mniej rakotwórczego azbestu białego.

Liban przyjął coś w rodzaju rozwiązania połowicznego. Od końca lat 90. zakazuje importu szczególnie szkodliwych form azbestu: krokidolitu, amozytu, antofylitu, aktynolitu i tremolitu.

Część naukowców wskazuje jednak, że zakaz nie był respektowany przez lata. Do początków XXI wieku w Libanie działała duża fabryka eternitu w Szikce Do dzisiaj importowany m.in.z Chin eternit wykorzystuje się w budownictwie. W dolinie Bekaa zawierające azbest rury są używane do nawadniania pól. Libańskie klimatyzatory czy układy hamulcowe, które nie byłyby dopuszczone do użytku w UE, emitują azbest do powietrza.

Groźne ruiny

Większość materiałów azbestowych nie jest jednak bardzo niebezpieczna, tak długo, jak budulec jest w dobrym stanie. Potem jednak do powierza, wody i gleby przedostają się mikroskopijne azbestowe włókna, które odpowiadają za zwłóknienie płuc czy nowotwory. W połączeniu z pozyskiwaniem prądu przez napędzane paliwami stałymi generatory, sprawiło to jakość powietrza w Libanie jest przerażająca. Według badania opublikowanego w „Lancecie”,

częstość nowych przypadków nowotworów w Libanie wzrosła w latach 1990–2023 o 162% , przy czym liczba zgonów związanych z nowotworami wzrosła w tym samym okresie o 80%.

W 2023 roku na każde 100 000 mieszkańców kraju przypadało 233,5 nowych przypadków raka.

Temat azbestu i jego toksyczności stał się tematem publicznej debaty w Libanie w 2020 r. po wybuchu w bejruckim porcie. 4 sierpnia 2020 r. doszło tam do potężnej eksplozji około 2750 ton saletry amonowej długo magazynowanej w jednym z magazynów. Wybuch zniszczył port i ogromny obszar miasta, zabił ponad 200 osób, ranił tysiące i pozostawił setki tysięcy ludzi bez dachu nad głową.

Gigantyczne ilości gruzu i odpadów, zawierały azbest. Nie można było jak to wywieźć. Do dziś w otoczeniu portu, nawet w tak eleganckich dzielnicach jak Al-Aszrafija, znajdziemy tony gruzu i zrujnowane budynki.

Dym nad osiedlem na wzgórzu
Na zdjęciu głównym: dym nad Mardż Ujun w południowym Libanie po izraelskim ostrzale 24 marca 2025 r. Fot AP

Azbest w południowym Libanie

Z raportów The Conflict and Environment Observatory (CEOBS) wyłania się obraz skażenia Południowego Libanu. Tam właśnie, w biedniejszym i wielokrotnie odbudowywanym obszarze często stosuje się azbest i inne tanie, toksyczne materiały budowlane. Tam też w wyniku zniszczeń zalegają miliony ton gruzu. CEOBS zwraca uwagę na, że w miastach np. w Tyrze, azbest czy toksyczne pochodne trotylu z wodą morską i deszczem przenikają do wód gruntowych i morza.

Aby wesprzeć Liban w odbudowie, ONZ powołała w 2025 UN Debris Taskforce, zespół koordynujący działania dziesięciu agencji ONZ i organizacji lokalnych, współpracujący w zakresie bezpiecznego i zrównoważonego zarządzania gruzem.

Jednostka nie tylko zajmuje się jego usuwaniem, ale także odzyskiwaniem surowców, takich jak stal czy aluminium, Pozwala to zmniejszyć zapotrzebowanie na nowe materiały i wspiera lokalną gospodarkę. Jednak jego najważniejszym zadaniem jest „rozbrajanie” niebezpiecznych elementów gruzu – niewybuchów czy substancji niebezpiecznych, takich jak wspomniany wcześniej azbest.

Góra śmieci pod Sydonem

Destrukcja środowiska w Libanie w dużym stopniu wynika też z chronicznej słabości państwa, braku koordynacji między instytucjami oraz systemowej korupcji.

Jednym z najbardziej widocznych przykładów jest gospodarka odpadami. Przez lata władze nie były w stanie stworzyć spójnego systemu ich utylizacji. Śmieci trafiają na nielegalne wysypiska, często bezpośrednio na wybrzeżu Morza Śródziemnego lub w dolinach rzek. W wielu miejscach odpady się po prostu spala. Prowadzi to do emisji toksycznych substancji do powietrza i gleby.

Wiele osiedli czy obozów uchodźców jest uzależniona od partii politycznych (sponsorujących usługi publiczne), grantów i pomocy międzynarodowej. Usług publicznych nie dostarcza ani rząd ani samorządy.

Sydon (arab. Saida), miasto na wybrzeżu na południe od Bejrutu, przez lata był znany z rekordowego wysypiska śmieci zwanego „Śmieciową Górą” (Waste Mountain). Składowisko powstało jeszcze w roku 1975, a rozrosło się po 1982 roku. Zaczęło wtedy przyjmować gruz i odpady z rozbiórek zniszczonych budynków po izraelskiej inwazji na Liban. Na początku XXI wieku miało już ponad 6 hektarów i 50 metrów ponad poziom morza. Zaczynało się 200 metrów od budynków mieszkalnych.

Obok Saidy znajduje się też największy w Libanie obóz palestyńskich uchodźców, a hałda śmierci wielokrotnie płonęła. Była podpalona podczas izraelskich ataków na Sydon i obóz lub w ramach walk między frakcjami palestyńskich uchodźców lub między Palestyńczykami a siłami rządowymi.

Chociaż oryginalne wysypisko zostało częściowo zlikwidowane kilka lat temu, na jego miejscu powstaje już nowe.

Korupcja niszczy środowisko

Brak infrastruktury jest jednak tylko częścią problemu. Równie istotna jest korupcja w sektorze zamówień publicznych. To przez nią projekty infrastrukturalne są blokowane, opóźniane lub realizowane w sposób nieefektywny.

Podobne mechanizmy można zaobserwować w gospodarce wodnej. Libańskie rzeki i wody gruntowe są coraz bardziej zanieczyszczone ściekami przemysłowymi i komunalnymi. Państwo nie egzekwuje przepisów regulujących odprowadzanie ścieków. Inspekcje środowiskowe są rzadkie, a przedsiębiorstwa często mogą uniknąć sankcji dzięki powiązaniom politycznym.

Duża część gospodarki odpadami wodnymi w Libanie finansowana byłą z grantów międzynarodowych, w tym ze zlikwidowanych w 2025 roku przez administrację Trumpa programów USAID. Obecnie, często ścieki są po prostu wylewane na pola lub do rzek.

Libańczycy – przynajmniej według standardów UE czy agencji ONZ – nadmiernie używają chemikaliów w rolnictwie. Część tych związków wraz ze ściekami trafia do rzek i obiegu wodnego. Chociaż większość, poza najbiedniejszymi, pije wodę butelkowaną, to powszechnie w skażonej wodzie myje się składniki posiłków i kąpie się.

Środowisko – ofiara współczesnej wojny

  • Wyciek oleju,
  • podpalenie toksycznego wysypiska śmieci,
  • rakotwórcze gruzy

– to tylko kilka przykładów tego, jak powstają zabójcze dla człowieka i środowiska skutki w czasie wojny w kraju o niskiej jakości usług publicznych i standardach bezpieczeństwa.

Liban jest więc dla świata lekcją, jak działania przeciwko środowisku stają się elementem współczesnej wojny.

Działania wojenne w państwach rozwijających się, gdzie z braku funduszy lub z powodu korupcji, przez lata nie podjęto odpowiednich działań infrastrukturalnych, będą podwójnie zabójcze. Do skutków samych walk dojdą efekt emisji zabójczych substancji. Rakotwórcze materiały, „brudne” wysypiska śmieci, brak norm bezpieczeństwa: to wszystko przekłada się na zwiększoną szkodliwość chociażby bombardowań. Daje więc napastnikowi dodatkowe możliwości.

Regularne niszczenie infrastruktury energetycznej – i tak już słabego państwa – wymusza na ludności przenoszenie się na „brudną” energię z generatorów. Otrzymujemy zabójczy rezultat: najwyższy na świecie przyrost zachorowań – i śmierci – z powodu nowotworów.

W obliczu tego, co widzimy w Libanie, Gazie czy Ukrainie, warto przekierować przynajmniej części uwagi i środków na działania administracyjno-porządkowe, takie jak:

  • usuwanie niebezpiecznych odpadów,
  • rezygnacja z komercyjnych inwestycji, które w wypadku wojny mogą być źródłem skażenia,
  • relokacja składów i magazynów substancji, które mogą zanieczyszczać środowisko, z dala od potencjalnych obszarów walk
  • lub ich dodatkowe zabezpieczenie.
Paweł Jędral

Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim

Komentarze