22 grudnia 2020

Ekstaza nienawiści wiceministra Romanowskiego: o "lewackiej hołocie" czytającej "medialny ściek"

Błyskawica była używana przez esesmanów, lewackie środowiska dopuszczają się obrzydliwych aktów chrystianofobii, a lewacka hołota potrafi tylko niszczyć - to tezy radiowego monologu wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Przytaczamy je słowo w słowo

We wtorek 22 grudnia rano w publicznym Polskim Radio 24 zastępca Zbigniewa Ziobry, wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski wygłosił 13-minutowy monolog, biorąc za punkt wyjścia grafikę Marty Frej opublikowaną w "Wysokich Obcasach", dodatku "Wyborczej". Gazetę określił jako "medialny ściek". W ramach ataku na "lewicową hołotę" prawił, że posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus nie będzie "świętą krową". Prowadząca rozmowę Dorota Kania nie przeszkadzała wiceministrowi, zadała mu ledwie dwa pytania.

Cytujemy słowo w słowo obszerne fragmenty monologu. Wypowiedź jest tym bardziej znamienna, że Romanowski - numerariusz Opus Dei i radykalny katolicki fundamentalista - jest bliskim współpracownikiem ministra-prokuratora Zbigniewa Ziobry.

Najpierw więc krótka sylwetka Romanowskiego, potem jego wystąpienie na dwa dni przed Wigilią 2020.

Marcin Romanowski, numerariusz Opus Dei. Prawa ręka Ziobry

To jeden z najbardziej zaufanych współpracowników ministra Zbigniewa Ziobry. Poznali się prawie 20 lat temu. Romanowski – krótko po ukończeniu studiów prawniczych – został ekspertem sejmowej komisji śledczej badającej aferę Rywina. Był współautorem końcowego raportu komisji, który przedstawił Sejmowi Ziobro, wówczas członek komisji śledczej.

Za pierwszych rządów PiS, gdy Ziobro po raz pierwszy był ministrem sprawiedliwości, Romanowski został jego asystentem.

Kiedy PiS straciło władzę w 2007 roku, Romanowski zniknął z polityki i poświęcił się religii.

Romanowski jest numerariuszem Opus Dei. To tajemnicza i kontrowersyjna instytucja Kościoła katolickiego. W krajach gdzie działa od dawna – jak Hiszpania czy Włochy, przypisuje jej się ogromne wpływy w kręgach polityczno-biznesowych, a nawet infiltrację najważniejszych publicznych instytucji.

Jak pisaliśmy w OKO.press, numerariusze i numerarie, choć są osobami świeckimi i normalnie pracują zawodowo, żyją w celibacie i mieszkają w ośrodkach Opus Dei – oddzielnych dla kobiet i mężczyzn.

W pisemnych umowach z prałaturą Dzieła zobowiązują się do czystości, ubóstwa i posłuszeństwa przełożonym.

Umartwiają się, nosząc na udach cilice (drucianą kolczatkę) i samobiczując się. Zostając numerariuszami, oddają swój majątek któremuś z podmiotów powiązanych z Opus Dei, a potem przekazują mu również swoje zarobki. Jak podkreśla prałatura Opus Dei w Polsce – robią to dobrowolnie.

W pierwszej dekadzie lat dwutysięcznych Marcin Romanowski był dyrektorem Ośrodka Akademickiego „Barbakan”, luksusowego akademika i głównego męskiego ośrodka Opus Dei w Krakowie. Nadal jest wiceprezesem Małopolskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego, które prowadzi ten ośrodek.

Od 2009 do 2018 roku zasiadał też w komisji rewizyjnej Stowarzyszenia Promocji Kultury i Nauki. To jedna z najważniejszych i najaktywniejszych organizacji Dzieła w Polsce. Prowadzi męski ośrodek akademicki „Przy Filtrowej” w Warszawie.

Do wielkiej polityki Romanowski wrócił wraz z Ziobrą. W 2016 roku został dyrektorem Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, jednostki badawczej podległej resortowi, a w 2019 wiceministrem sprawiedliwości. Bez powodzenia kandydował do Sejmu w ostatnich wyborach parlamentarnych.

Ziobro darzy go wielkim zaufaniem. Romanowski:

  • jako pełnomocnik Ziobry odpowiadał za Fundusz Sprawiedliwości, kilkusetmilionową skarbonkę, dzięki której politycy Solidarnej Polski – partii Ziobry – mogli promować się podczas wyborów, a powiązane z ludźmi Solidarnej Polski organizacje dostają dziesiątki milionów złotych na wątpliwe (z punktu widzenia tego, do czego fundusz został stworzony) cele;
  • jest współtwórcą i jednym z liderów Pracowni Liderów Prawa. Pracownia powstała w 2017 roku. Ma kształcić nowe prawnicze elity. Jak pisaliśmy, Pracownia jest jednak przede wszystkim kuźnią kadr Ministerstwa Sprawiedliwości. Odpowiednio wyselekcjonowani (także ideologicznie) absolwenci zasilają potem resort;
  • słynie z najostrzejszych ideologicznych szarż spośród wszystkich polityków Ziobry.

Matka Boska z czarną parasolką

"W związku ze skandaliczną grafiką opublikowaną przez »Wysokie Obcasy« Ordo Iuris kieruje do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o przestępstwie z art. 196 KK. Analizowane są również inne kroki prawne, w tym powództwo o zadośćuczynienie przeciwko wydawnictwu i autorce" - zawiadomił na twitterze 20 grudnia Bartosz Lewandowski Dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

"Dlaczego opublikowałyśmy grafikę Marty Frej" - odpowiadała na oburzenie prawicy naczelna "Wysokich Obcasów" Aleksandra Klich:

"Skąd niby wiecie lepiej, po której stronie byłaby dziś Matka Boska? Jaka nadprzyrodzona łaska sprawiła, że macie pewność, iż Maria błogosławiłaby aparat kłamstwa, opresji i nienawiści?

Dla mnie jest patronką, opiekunką i przewodniczką słabszych, wzgardzonych, poniewieranych i pouczanych. Jest jedną z nas. Tych, którym hierarchiczny Kościół przy wsparciu władzy usiłuje zabrać głos. Symbolem godności, wolności i przyjaciółką w biedzie.

Chrześcijaństwo powstało jako religia wolności, wolność sumienia to dla mnie jego podstawa. Patriarchat i fundamentalizm je sobie przywłaszczyły. Nie zgadzam się, gdy ktoś mi mówi, że jego Matka Boska - zblatowanych z władzą - jest lepsza od mojej - Matki Boskiej Wolnej. Ona nie jest znakiem towarowym, który sobie zastrzegliście".

Romanowski: Medialny ściek

"To kolejne przekroczenie pewnej granicy przez ludzi, którzy rzeczywiście w sposób stały naruszają coś, co przez art. 196 kk określane jest jako uczucia religijne. To jest związane z konstytucyjnymi wartościami jak wolność sumienia i wyznania. To pozostaje pod ochroną prawa.

To, z czym mamy do czynienia, to nic zaskakującego.

Bo cóż, »Gazeta Wyborcza« to medialny ściek i nie waham się użyć tego sformułowania. To kolejne potwierdzenie tego, że normalni, przyzwoici ludzie nie powinni brać czegoś takiego w ogóle do rąk.

Z tą grafiką, to ewidentne naruszenie art. 196 kk, czyli obraza uczuć religijnych.

Mamy tu wizerunek Matki Bożej, który jest nie tylko naszym narodowym dziedzictwem, ale dla chrześcijan to Matka Boża. Jest bardzo istotnym elementem naszej wiary i właśnie wpisywanie tej błyskawicy, tej cywilizacji śmierci w stosunku do tej, która jest pełnią cywilizacji życia, jest czymś wyjątkowo obrzydliwym.

Warto też zawsze pamiętać, że to był znak używany przez niemieckich esesmanów w czasie II wojny światowej. W związku z tym to jest ewidentna promocja tej antykultury przez takie lewackie środowiska, które dopuszczają się od wielu tygodni, wielu miesięcy tych obrzydliwych aktów chrystianofobii.

Będą opłatki z błyskawicami, lewacka hołoto?

Bo, jak słusznie pani zauważyła, ta brutalizacja postępuje. I od paru miesięcy mamy wręcz do czynienia z eskalacją. Te ataki na kościoły, ten kazus omawiany pani posłanki Scheuring-Wielgus z Torunia, to tylko jeden z przykładów całego ciągu działań łamania naszego prawa i naruszania wartości konstytucyjnych jak wolność sumienia, wolność wyznania.

Joann Sceuring-Wielgus z mężem w kościele, stoją w maseczkach w nawie głównej tyłem do ołtarza, w rękach trzymają plakaty o prawach kobiet

To ciekawe, jesteśmy przed świętami Bożego Narodzenia, więc wszyscy mamy w pamięci obrazoburcze kolędy, czy dzielenie się »opłatkiem« z błyskawicami. To też pokazuje od strony kulturowej, że tak dodam, że

ci ludzie, ta lewacka hołota, bo nie da się tego inaczej określić, oni tylko potrafią niszczyć, bo nie mają nic wartościowego do zaproponowania. To jest tylko niszczenie tego, co dla nas ważne.

Nie może być tak, że osoby na świeczniku, w tym wypadku parlamentarzyści, to takie święte krowy, które mogą popełniać przestępstwa, wykroczenia w sposób bezkarny. Chowając się właśnie za immunitetem.

Mam zresztą nadzieję, że sama pani poseł [Joanna Scheuring-Wielgus] nie będzie się ukrywała i sprzeciwiała się temu, żeby ten immunitet uchylić. To jest niezbędne, żeby wszcząć przeciwko niej postępowanie karne i rzeczywiście, sąd zdecyduje, czy doszło do popełnienia zarzucanego jej czynu w postaci obrazy uczuć religijnych, a także złośliwego przeszkadzania mszy świętej w Toruniu.

Bo przypomnę, że to te akurat zarzuty. Myślę, że nie jedyne, bo pani poseł jest ostatnio bardzo aktywna w zakresie łamania prawa. Te zarzuty dotyczą właśnie jej zachowania w kościele toruńskim świętego Jakuba.

W trakcie mszy świętej weszła razem z mężem do kościoła z plakatami, a potem chwaliła się w tym w sposób złośliwy, umieszczając na Twitterze, na Facebooku zdjęcia. W związku z tym mamy do czynienia tutaj z ewidentnym działaniem, które wypełnia znamiona i jednego, i drugiego zabronionego czynu.

Mam nadzieję, że tym razem nie będzie tak jak czasami się zdarzało za rządów PO czy PSL, że parlamentarzyści unikali odpowiedzialności, chowając się za immunitetem".

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne