Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Alex Brandon, PoolAP Photo/Alex Brando...

Na zdjęciu: Marco Rubio, Sekretarz Stanu USA, podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, 14 lutego 2026. AP Photo/Alex Brandon, Pool

Od 13 do 15 lutego 2026 roku w hotelu Bayerischer Hof w Monachium odbyła się 62. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa, w której uczestniczyło ponad 60 szefów państw i rządów – więcej niż kiedykolwiek wcześniej, a także około 100 ministrów i 50 przywódców organizacji międzynarodowych.

Uczestnicy i uczestniczki przybyli ze 115 krajów. Monachijska konferencja jest głównym w świecie zachodnim forum debaty o polityce zagranicznej, bezpieczeństwie i obronności, organizowanym od 1963 roku.

To swego rodzaju spektakl, podczas którego prezentowane są oświadczenia, wysyłane wiadomość w świat. Konferencja nie jest oficjalnym szczytem, a spotkaniem, w czym tkwi i słabość, i siła tego wydarzenia.

Przeczytaj także:

Oto pięć wniosków z tegorocznej edycji.

1. Koniec dawnego porządku przypieczętowany

Punktem wyjścia tegorocznej konferencji był opublikowany przed jej rozpoczęciem Raport bezpieczeństwa, pod wymownym tytułem Under Destruction. To gra słów. W przeciwieństwie do „under construction” – „w budowie”, publikacja nazwana została „w rozbiórce”, wskazując już na wstępie kluczowy wniosek analizy.

Wedle autorów i autorek, świat wkroczył w okres polityki burzenia, gdzie dokonują się raczej radykalne zmiany, niż ostrożne reformy i korekty polityki. Ponad 80 lat po rozpoczęciu jego budowy, liberalny porządek międzynarodowy po 1945 roku, kierowany przez Stany Zjednoczone (pax Americana), ulega obecnie zniszczeniu.

Jako głównego winowajcę tego stanu rzeczy, raport wskazuje nową amerykańską administrację pod przywództwem Donalda Trumpa, który podważa istniejące zasady i instytucje swoim „waszyngtońskim buldożerem”, czytamy. Kierując się narodowymi interesami, chce uwolnić swój kraj od ograniczeń istniejącego porządku i zbudować silniejsze, lepiej prosperujące państwo, jednak nie bacząc na relacje ze światem.

Odstąpienie administracji amerykańskiej od podstawowych elementów istniejącego porządku międzynarodowego: umów międzynarodowych i współpracy handlowej, a nawet rozwojowej humanitarnej, odczuwalne są na całym świecie, szczególnie w Europie i regionie Indo-Pacyfiku. Tym samym, raport stanowi mocne otwarcie, kierując ostre słowa krytyki wobec Donalda Trumpa, jednocześnie apelując do państw zaangażowanych na rzecz utrzymania porządku o podjęcie działań – przede wszystkim poprzez ściślejszą współpracę.

2. USA nie schodzą z obranej ścieżki

Występujący w imieniu USA Sekretarz Stanu Marco Rubio zapewniał o chęci ożywienia dawnej przyjaźni z Europą, podkreślając, że Waszyngton nie dąży do separacji. Jednocześnie, nowa amerykańska administracja uważa, iż to, co wydarzyło się pod koniec zimnej wojny, czyli przekonanie o końcu historii, było bardzo nieroztropne.

Świat bez granic to nie jest kierunek, w którym powinniśmy podążać, mówił Rubio. Globalizacja to utracone miejsca pracy. Migracja to zanik cywilizacji, destabilizujący Zachód. Dlatego Stany Zjednoczone pod przywództwem Donalda Trumpa obrały nowy kurs. Donald Trump ma zupełnie inne podejście do polityki, wytyczając nową drogę naprzód. Stany Zjednoczone są zdeterminowane, by podążać tą drogą, i mogą to czynić samodzielnie, ale wolałyby robić to wspólnie, w ramach nowego sojuszu z Europą. Dziś plan administracji amerykańskiej polega na tym, aby spróbować przekonać Europę do tego pomysłu. Europa może stać się silnym partnerem USA, ale na innych warunkach niż dotychczas.

Przemówienie Rubio spotkało się z owacją. W porównaniu do przemówienia wiceprezydenta USA JD Vance'a w 2025 roku, które było zaczepne i krytyczne, Rubio przemówił w łagodnym tonie. Jednak komunikat był jasny: Pax Americana przeszedł do historii. Da się wyczuć taktykę działania Donalda Trumpa: najpierw wywieranie silnej presji, groźby kar, działania represyjne, a następnie negocjacje. Niektórzy odczuli ulgę, inni – miękki szantaż.

3. Chiny in, Rosja out

Na konferencję zaproszony został minister spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej, Wang Yi. W swoich wypowiedziach odniósł się do relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Zaapelował o próbę rozumienia Chin w sposób rozsądny i obiektywny oraz prowadzenie wobec nich pozytywnej i pragmatycznej polityki, zamiast ataków i oszczerstw. Zaapelował o kształtowanie relacji w oparciu o trzy zasady wyartykułowane przez prezydenta Xi Jinpinga: wzajemny szacunek, pokojowe współistnienie i współpracę korzystną dla wszystkich stron. Nie omieszkał także odnieść się do relacji Chin i Tajwanu, ostrzegając, że ingerencja USA (w obronie Tajwanu) może doprowadzić do sytuacji konfliktowej.

Warto zauważyć, że podobnie jak w poprzednich latach, przedstawiciele Rosji nie zostali zaproszeni do Monachium w związku z pełnoskalową inwazją na Ukrainę i brakiem postępu w negocjacjach pokojowych. Rosja pojawiała się z resztą w jednoznacznie negatywnym kontekście: zagrożeń oraz potencjalnej konfrontacji militarnej w przyszłości.

Ten jednoznaczny stosunek wyrażony został także w doborze innych gości: opozycji i dysydentów z krajów-sojuszników Rosji: Swiatłany Cichanouskiej z Białorusi, czy Rezy Pahlaviego, księcia Iranu i jednego z liderów irańskiej opozycji na emigracji. Poparły go rzesze Irańczyków, które wyszły na ulice Monachium, protestując przeciwko krwawym represjom reżimu w Teheranie.

Wyraźnie zatem widać, z kim Zachód gotowy jest podjąć współpracę – a kogo jednoznacznie definiuje jako wroga.

4. Geopolityczna Europa – ale jak i z kim?

Wobec rekalibracji globalnych sojuszy najważniejszym pytaniem konferencji było to o przyszły kształt Europy. Jak stawić czoła nowemu porządkowi, aby skutecznie nawigować w zmieniającym się świecie?

Szczególnie ze strony kanclerza Niemiec Friedricha Merza padły słowa krytyczne wobec Europy za zbyt późne uświadomienie sobie swojej niebezpiecznej sytuacji, niewystarczających działań na rzecz własnego potencjału obronnego, niedostatecznego rozwoju gospodarczego. Europa nigdy więcej nie powinna znaleźć się w sytuacji całkowitej zależności od innego supermocarstwa.

Podkreślał to także Emanuel Macron, prezydent Francji, który od 2017 roku lansował koncepcje autonomii strategicznej: Europa musi przyspieszyć działania nie tylko w sferze obronności i zadbać o swoje bezpieczeństwo – w ramach NATO, poza NATO, ale także urosnąć do swoich ambicji jako geopolityczna siła, obok USA, Rosji, Chin: uniezależnić się od surowców oraz produktów spoza Europy, jak metale rzadkie czy produkty firm farmaceutycznych, wykorzystać własną siłę gospodarczą. I mówić jednym głosem.

Oczywiście, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Realizacja tych ambitnych planów stawia wiele znaków zapytania: czy Europa w ogóle mówi jednym głosem? Interesy narodowe i polityczne czasem to uniemożliwiają, biorąc pierwszy z brzegu przykład: Węgry Viktora Orbána. Tymczasem, o chęci zacieśnienia współpracy z UE mówił Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii, która przecież opuściła wspólnotę.

O jakiej Europie zatem mówimy? Czy Unia Europejska w ogóle ma mandat, by kreować politykę zagraniczną w imieniu 27 krajów? Jak rozbudowywać struktury obronne?

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wprawdzie powoływała się na klauzulę wzajemnej obrony na mocy Traktatu z Lizbony, jednak jest ona ogólna. Dla niektórych, jak na przykład Kai Kallas, wysokiej przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, rozwijanie alternatywnych formatów, jak na przykład proponowanej przez komisarza UE ds. obrony Andriusa Kubiliusa – Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, może potencjalnie osłabić NATO. To liczne dylematy, które ma przed sobą Europa, by wymyślić się na nowo.

5. Przyszłość Ukrainy dopiero się rozstrzygnie

Jednym z centralnych wątków konferencji była, jak łatwo się domyślić, przyszłość Ukrainy. Obecny na konferencji prezydent Wołodymyr Zełenski odebrał Nagrodę im. Ewalda von Kleista w imieniu narodu ukraińskiego – w uznaniu za odwagę, poświęcenie oraz niezłomną determinację w obronie własnej wolności i wolności całej Europy, i aby uczcić pamięć ofiar wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Zełenski w swoich wystąpieniach wzywał do określenia konkretnej daty wejścia Ukrainy do UE, proponując rok 2027, ponieważ w przeciwnym razie Rosja będzie próbowała zablokować proces – bezpośrednio lub pośrednio, poprzez inne kraje. Powtórzył także, że jeżeli tylko uda się wynegocjować zawieszenie broni, będzie także szansa na przeprowadzenie wyborów parlamentarnych w kraju.

Przede wszystkim jednak wyraził zaniepokojenie dotychczasową stronniczością USA. Jego zdaniem, od Ukrainy zbyt często oczekuje się ustępstw wobec Rosji, proces negocjacji nie jest symetryczny. W tym kontekście padała z różnych stron krytyka braku zaangażowania Europy. Nawet wspomniany wysłannik Chin odniósł się do geopolitycznej roli Europy wobec toczącej się w Ukrainie wojny. Europa nie może pozostawać biernym obserwatorem i ma prawo uczestniczyć w procesie negocjacyjnym, wojna toczy się na europejskim terytorium. Pekin ma nadzieję, że blok ten opracuje alternatywny plan rozwiązania konfliktu. Chiny natomiast nie czują się częścią tego sporu.

Oskarżenia, że Amerykanie pozwalają Rosji na wykluczenie Europy, padły także ze strony ministra obrony Niemiec Borisa Pistoriusa i prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy. Można się zatem spodziewać, że w niedługiej przyszłości to może się zmienić. Brak jednak konkretów co do warunków zawieszenia broni czy pokoju.

Polskie wątki

W konferencji wzięli udział także wysocy rangą przedstawiciele Polski. To zrozumiałe: rola Polski jako kraju przyfrontowego jest kluczowa w kwestiach europejskiego bezpieczeństwa.

Donald Tusk uczestniczył w spotkaniu tzw. koalicji chętnych na temat rozmów amerykańsko-ukraińsko-rosyjskich i perspektyw zawieszenia broni oraz spotkał się z premierem Szwecji Ulfem Kristerssonem, by porozmawiać o wzmocnionej współpracy bałtyckiej. Premier zamienił też parę słów o nowym otwarciu między Warszawą i Budapesztem z kandydatem na premiera opozycji węgierskiej, Peterem Magyarem.

Podczas gdy premier Tusk nie rzucał się w oczy, prym wiódł minister spraw zagranicznych, Radek Sikorski. Domagał się przyjęcia przez Europę bardziej zdecydowanej postawy wobec Rosji, jeśli Unia Europejska chce odgrywać decydującą rolę w polityce światowej, a także zająć miejsca przy negocjacyjnym stole.

Zdaniem Sikorskiego, skoro „płacimy za tę wojnę” kupując amerykańską broń dla Ukrainy, mamy prawo mieć wpływ na rezultat rozmów pokojowych. Sikorski podkreślał, że nie chodzi tylko o przyszłość Ukrainy, czy bezpieczeństwo wschodniej flanki, ale o miejsce Europy w przyszłym układzie sił na świecie, obok Chin, Stanów Zjednoczonych i Rosji.

Czy Unia Europejska dorośnie do tego zadania? Czas pokaże. Kolejna konferencja w lutym 2027 roku.

;
Na zdjęciu Maria Skóra
Maria Skóra

Dr Maria Skóra koordynuje projekt dotyczący praworządności w Unii Europejskiej (RESILIO) w Instytucie Polityki Europejskiej (Institut für Europäische Politik) w Berlinie. Wcześniej pracowała w think tanku Das Progressive Zentrum oraz w HUMBOLD-VIADRINA Governance Platform. W Polsce dzieliła karierę zawodową między akademię a Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Była ekspertką Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych oraz Biura UNDP w Warszawie. Z wykształcenia socjolożka i ekonomistka.

Komentarze