Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja Wyborcza.plPawel Malecki / Agen...
19 października 2022

Ewa Negrusz-Szczęsna: Stoję przy Piotrze, czekamy na wolność

"Nie tego się spodziewał. Liczył na to, że nas obudzi, i ta destrukcja, którą on widział wyraźniej niż inni, zostanie zatrzymana" - mówi OKO.press żona Piotra Szczęsnego w piątą rocznicę jego aktu samospalenia

Piotr Pacewicz, OKO.press: 19 października 2017 roku pani mąż Piotr Szczęsny przed Pałacem Kultury puścił z głośnika waszą ulubioną piosenkę zespołu Chłopcy z Placu Broni z frazą: „Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem", oblał się łatwopalnym płynem i podpalił. Następnego dnia przyszła pani z dziećmi do OKO.press, opowiedzieć o tym akcie ostatecznego protestu. Przynieśliście Jego testament – odezwę i dwa listy. Po pięciu latach pytam Panią, jaką tu pracę wykonuje czas?

Ewa Negrusz-Szczęsna: Nic się dla mnie nie zmienia. Dla mnie to żałoba (łamie się jej głos), której nie można zamknąć, ona się nigdy nie zamknie (...) Przepraszam, jestem dzisiaj roztrzęsiona. Z drugiej strony mam poczucie, że muszę stać przy Piotrze i dbać o to, żeby przekaz, o który ludzi prosił, w jakiś sposób szedł dalej i nie został zapomniany. Jest duże grono osób, które to czują, rozumieją, które się dzisiaj zbierają w różnych miejscach w Polsce. To jest krzepiące.

Dla mnie ogromną podporą są dzieci. Są młodzi, u progu swoich zawodowych dróg. Ale dzielnie mi sekundują. Jestem z nich bardzo dumna, to zawsze będę mówić.

Nie zniszczyło ich to doświadczenie?

Każde z nich to przepracowuje. Każde ma swoją, indywidualną wrażliwość. Na pewno to zaciążyło na ich życiu, to także dla nich żałoba, która się nie zamyka, i ciężko jest im z pewnymi rzeczami sobie radzić. Przeżywamy brak, nieobecność Piotra, tego już nie da zmienić. Stajemy wobec tego bezradni. To, co się stało, zaważyło na naszym życiu, nie można tego inaczej ująć, tak jest i tak będzie. To będzie zawsze z nami. My z tym krzyżem, z tym ciężarem musimy iść dalej.

"Postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!”. Czy Piotr Szczęsny pomylił się w tej kalkulacji, czy nie?

Z perspektywy pięciu lat powiem, że chyba jeszcze ten czas nie nadszedł. Jego protest wstrząsnął wieloma ludźmi, ale znacznie więcej po prostu nie wie, i nie chce wiedzieć, że wzywał do zrobienia - jak to nazwał - porządku w kraju.

Namawiał do pokojowej rewolucji. "Bo każda chwila zwłoki powoduje, że coraz trudniej będzie naprawić to, co zepsuły władze".

Wygląda na to, że do społeczeństwa dopiero teraz dotrze ta myśl Piotra. Ze względu na kryzys, mówiąc skrótowo, to ekonomia zmiecie tę władzę.

Piotr nie apelował do polityków tylko do ludzi, do obywatelek i obywateli. Wahałabym się z używaniem słowa rewolucja, on miał na myśli przede wszystkim użycie karty wyborczej. W 2019 roku odbyły się wybory, nie wszystko do końca było uczciwe, jak choćby rola mediów publicznych, ale sytuacja jest jaka jest i ta fala nas zalewa coraz bardziej.

Z perspektywy tych pięciu lat coraz lepiej rozumiemy, przed czym Piotr ostrzegał i coraz lepiej czujemy, jak on to przeżywał już wtedy.

Po wyborach w 2019 roku powiedziała Pani, że "nie usłyszeliśmy Jego krzyku".

Dla Piotra wynik wyborów 2019 to byłby straszny cios, wstrząs. Nie tego się spodziewał. Liczył na to, że nas obudzi, i ta destrukcja, którą on widział wyraźniej niż inni, zostanie zatrzymana. Pisał, że każdy popełnia błędy, nie ma idealnej władzy, ale ta władza wstrząsa podstawami demokracji i naszej państwowości, wbrew tym wszystkim patriotycznym deklamacjom.

Jak słyszę tę antyunijną narrację, nagonkę na osoby LGBT, w tak chamski, bezczelny sposób... Jak dociskane są samorządy, którym On poświęcił całe lata swojej pracy zawodowej i włożył w to co najmniej pół swego serca. Byłam niedawno w Warszawie na proteście samorządowców, wie pan, ta antysamorządowa polityka jest po prosta sprzeczna z polską racją stanu.

Wśród 15 postulatów Piotra Szczęsnego [patrz - dalej] brakuje tematu Unii Europejskiej.

W jednym z punktów protestował przeciwko ośmieszaniu naszego kraju na forum międzynarodowym. Pisał także: "Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd". Pięć lat temu nie było jeszcze takiej antyunijnej kampanii.

Dla Piotra jako człowieka konkretu i samorządowego praktyka fakt, że władza jest gotowa zrezygnować z miliardów euro w imię politycznej rozgrywki, byłby nie do wytrzymania.

Szczęsny wzywał do buntu w obronie 15 zagrożeń, tymczasem kluczowy dla spadku popularności PiS okazał się wyrok TK z października 2020 roku.

Tak i nasz potężny sprzeciw, masowe manifestacje pomimo pandemii. Piotr wspierał bunt czarnych parasolek, który jeszcze za jego życia się odbył. Był po naszej - kobiet - stronie, zawsze.

Oczywiście dużo się zmieniło przez te pięć lat, tyle się stało także w globalnym wymiarze. Mamy wojnę w Ukrainie, czyli w Europie, mieliśmy pandemię, jest kryzys energetyczny, który władza usiłuje zrzucić na wojnę i na UE. To przerażające, jak się słucha ich kłamstw.

W jednym z postulatów Piotr pisał o ubezwłasnowolnianiu mediów i robieniu tuby propagandowej z mediów publicznych. Cieszył się, że Trójka nie została całkiem zniszczona, ale teraz już naszej Trójki, której słuchaliśmy od młodości, już nie ma. Powstały za to dwa, wspaniałe radia internetowe.

Jesteśmy oboje z pokolenia Solidarności i przełomu 1989 roku.

Miałam wtedy 27 lat. Nasza córka urodziła się w lutym 1989, zawsze jej mówię, że ma tyle lat, ile nasza wolność.

Czy przekaz Piotra nie wymaga uzupełnienia dla ludzi młodych, nie zestarzał się?

Mnie się wydaje, że nie. Młodzi czasem mówią, że "ja się nie interesuję polityką", ale każdemu, kto tak mówi, należy odpowiedzieć, że jak się nie zainteresujesz polityką, to polityka się tobą zainteresuje. Lekcją dla młodych ludzi był właśnie wyrok tego pseudo-trybunału Przyłębskiej, bo on dotyka ich życia, narusza godność i bezpieczeństwo pokolenia naszych dzieci i wnuków i oni to odczuli.

Na protestach po ogłoszeniu wyroku widziałam głównie ludzi młodych. To właśnie ta lekcja, że prędzej czy później skutki złych rządów cię dopadną, czy to w biznesie, czy na uczelni, ktoś ucierpi, ty albo twoi bliscy. Każdego to dopadnie.

Pamiętam pierwsze protesty Gabrysi Lazarek upamiętniające Piotra, ludzie patrzyli na nas, siedzieli w tych kafejkach na rynku w Cieszynie albo w Krakowie jak za szklaną szybą [Gabriela Łazarek, fryzjerka i działaczka Obywateli RP, w 2017 roku dzień w dzień czytała manifest Piotra na rynku w Cieszynie, przed siedzibą PiS - red.]. Nasz sprzeciw przeciwko złej władzy ich jakby nie dotyczył. A teraz się okazuje, że dotyka każdą i każdego z nas.

A gdyby miała Pani ułożyć kolejny postulat Piotra, jako odpowiedź na ataki władzy na Unię Europejską.

Trudno mi tak ad hoc powiedzieć. Piotr protestowałby na pewno, przecież on się zawodowo zajmował m.in. oceną wniosków unijnych. Boże kochany, jak myśmy się cieszyli, gdy Polska została przyjęta do UE, jaka to była radość! Piotr by po prostu nie był w stanie wytrzymać tej narracji, że Bruksela jest jak Moskwa, że Unia to jakaś bestia, że to rozbiory, okupacja.

Protestowałby jako szary człowiek, jako jeden z nas, przeciwko obrzydzaniu UE, wypychaniu Polski z UE. A przede wszystkim przeciwko opowiadaniu nieprawdy o sensie naszego członkostwa, bo to są wszystko jawne kłamstwa, które się wciska opinii publicznej licząc na to, że ludzie to zakodują, nie sprawdzą, nie pomyślą.

Myślę, że Piotr dołożyłby jeszcze punkt po zakazie aborcji. On przecież skupiał uwagę na demontażu TK, bo ten marsz PiS zaczął się od trybunału. I postępował coraz bardziej, gdy już Piotra nie było z nami, ale to zniszczenie Trybunału uruchomiło lawinę. I to właśnie efekt tej operacji, ten niby trybunał Julii Przyłębskiej, wyprodukował zakaz aborcji.

Piotr głośno by protestował przeciwko łamaniu praw kobiet do stanowienia o sobie, o własnym ciele. Przecież prawo do bezpiecznego przerwania ciąży to nie jest żaden nakaz, to po prostu możliwość wyboru. Niech każdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, a fałszywa ideologia władzy wymaga heroizmu od każdej kobiety.

Dziś w przejmującym performansie tanecznym pod Pałacem Kultury [tutaj - transmisja OKO.press] mocno zabrzmiały cytaty z Piotra, zarówno jego głos obywatelski, jak i osobiste słowa skierowane do Was. Wyrażał nadzieję, że wolna Polska wam wynagrodzi cierpienie, na jakie was naraził.

To tak nie działa oczywiście, ale wierzę, że Jego marzenie o wolności się spełni.

Zdarzyło się pięć lat temu

To było 19 października 2017, ok. 16:30 na Placu Defilad w Warszawie. Piotr puścił swój (i swej żony Ewy Negrusz-Szczęsnej) ulubiony utwór „Kocham wolność” zespołu Chłopcy z Placu Broni:

„Tak niewiele znaczę, tak niewiele słyszałem, tak niewiele potrafię.

Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem.

Tak niewiele miałem, tak niewiele mam, mogę stracić wszystko, mogę zostać sam”.

Oblał się łatwopalnym płynem i podpalił.

20 października do redakcji przyszła Ewa Negrusz-Szczęsna z Zofią i Krzysztofem. Opowiedzieli o tym akcie ostatecznego protestu swego męża i ojca. Mówili skupieni, bez afektacji, o swoim zaskoczeniu jego ukrytymi przed nimi przygotowaniami, o swoim podziwie i pretensjach do niego. Przynieśli jego testament – odezwę i dwa listy – upoważniając OKO.press do ich przekazania opinii publicznej.

Piotr Szczęsny jeszcze żył, były nadzieje, ale 10 dni później zmarł w szpitalu nie odzyskując świadomości.

Opowiadali o czynie najbliższego sobie człowieka.

Krzysztof: Przygotował to wszystko niepostrzeżenie.

Ewa: Uprzedzał, że będzie jechał do Warszawy dość obciążony. Mieliśmy taki duży czarny głośnik, po malowaniu nie został podłączony. Powiedział mi, że weźmie go do Warszawy, bo kolega chce odkupić. Powiedziałam, że jak komuś się to przyda, to OK.

Krzysztof: Ulotki wydrukował pewnie na domowym komputerze. Megafon? Nie wiem, skąd go wziął.

Zofia: Ojciec kupował dużo różnych rzeczy na allegro.

Ewa: Nie miał ze sobą dokumentów, celowo zostawił je w domu. Wziął tylko prawo jazdy, ale napisał, że je zniszczył. Wiedział, że możemy usłyszeć o tym z mediów. Może chciał być anonimowy, żeby media od razu się na nas nie rzuciły.

Krzysztof: Czemu pod Pałacem Kultury? Zaplanował to wcześniej, bo pisał o tym już w liście do mnie. Mnie to się kojarzy z „Małą apokalipsą” [bohater książki Tadeusza Konwickiego, wydanej w II obiegu w 1979 roku, dokonał przed Pałacem Kultury aktu samospalenia – red.].

Zofia: Chciał, żeby to było zauważone.

Ewa: Puścił piosenkę „Kocham wolność”. Często słuchaliśmy razem „Chłopców z Placu Broni”.

Zofia: Dla nas to jest szokująca sytuacja. Tata jest bardzo spokojnym człowiekiem. Tak gwałtowny sposób jaki wybrał – nie rozumiem.

Ewa: Mnie też zaszokowała forma protestu – jak bardzo musiał być zdesperowany, w jakim musiał być stanie, żeby coś takiego zrobić? Jak bardzo przepełniła się ta czara… Często mówił, że jest rozżalon, bezsilny.

Krzysztof: Ale nie aż do tego stopnia.

Ewa: Ostatnio coraz częściej rozmawialiśmy o tym, co się dzieje; dawniej nie. Kiedyś wydawało się, że to, co w Polsce mamy, to już jest raz na zawsze, że to niemożliwe żeby w taki bezczelny i bezpardonowy sposób po kolei łamać prawo.

MANIFEST PIOTRA SZCZĘSNEGO: „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!”

Oto pełna treść listu rozdawanego przez Piotra 19 października 2017 pod Pałacem Kultury

„1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władzę wolności obywatelskich.

2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji, w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.

3. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakiekolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.

4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z Prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.

5. Protestuje przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.

6. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją chronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).

7. Protestuję przeciwko dzieleniu społeczeństwa, umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie” i przeciwko językowi nienawiści i ksenofobii wprowadzanemu przed władze do debaty publicznej.

8. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.

9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak np. Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.

10. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.

11. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i innych z LGBT), muzułmanów i innych.

12. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite), Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.

13. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.

14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.

15. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych potrzeb służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało.

Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję.

I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni, czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy?

Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę. że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Proszę was jednak, pamiętajcie, że wyborcy PiS to nasze matki, bracia, sąsiedzi, przyjaciele i koledzy. Nie chodzi o to żeby toczyć z nimi wojnę (tego właśnie by chciał PiS) ani „nawrócić ich” (bo to naiwne), ale o to, aby swoje poglądy realizowali zgodnie z prawem i zasadami demokracji. Być może wystarczy zmiana kierownictwa partii.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności.

A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

List do mediów: Dlaczego tak radykalnie? Bo sytuacja jest dramatyczna

„Można oczekiwać, że PIS będzie się starał pomniejszyć mój protest i będzie szukał na mnie »haków«. Postanowiłem mu to ułatwić i wskazać pierwszy punkt zaczepienia (inne będą sobie musieli wymyślić).

Od kilku lat choruję na depresję, więc jestem tzw. osobą chorą psychicznie.

Ale takich osób jak ja jest w Polsce kilka milionów i jakoś funkcjonują w sposób mniej więcej normalny, często nawet nie wiadomo o ich chorobie.

Zresztą sformułowanie „choroba psychiczna” odnosi się również np. do takich dolegliwości jak bezsenność, czy jąkanie się, więc niekoniecznie musi być związane z niepoczytalnością. To, co na pewno jest związane z moją chorobą, to problemy ze snem i łaknieniem, zmniejszenie energii, tendencja do odkładania wszystkiego na później (prokrastynacja) i że widzę rzeczywistość w bardziej czarnych barwach niż większość „normalnych” ludzi.

Ale w tej sytuacji to nawet dobrze, bo potrafię dostrzec bardzo niepokojące sygnały wcześniej niż inni i silniej na nie reagować. I może też łatwiej mi poświęcić swoje życie, chociaż zapewniam, że wcale nie tak łatwo.

Cóż mogę jeszcze dodać – poglądy takie jak ja wyraża wiele osób z mojego otoczenia, publicystów, czy polityków, więc nie wynikają one z mojego spaczonego odbioru rzeczywistości.

A dlaczego tak radykalna forma protestu?

Bo sytuacja jest dramatyczna. Nie chodzi o to, że rząd popełnia mniej czy więcej błędów (każdy rząd to robi) ale, że

ten rząd wstrząsa podstawami naszej państwowości i funkcjonowania społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje i trzeba je z tego snu obudzić”.

Do „Listu do mediów” dołączone były także poniższe dwa fragmenty:

Fragment 1: Tak mało zrobiłem do tej pory dla Ojczyzny

Urodziłem się w 1963 r., dlatego jestem w tej dobrej sytuacji, że pamiętam PRL, pamiętam „Solidarność”, odzyskiwanie niepodległości i kształtowanie się naszej demokracji. Dzięki temu mogę lepiej ocenić to, co się teraz dzieje.

Kiedy wybuchła „Solidarność” byłem jeszcze w liceum. I w tym liceum z kolegami zakładaliśmy Samorządne Zrzeszenie Uczniowskie, bo nie było wszak „Solidarności” dla niepełnoletnich uczniów.

13 grudnia [1981 – red.] byłem już studentem i nie spałem do południa tylko roznosiłem pierwsze ulotki.

W czasie stanu wojennego robiłem to, co miliony innych ludzi w Polsce – roznosiłem ulotki, chodziłem na demonstracje, słuchałem Wolnej Europy, zapalałem świeczki w oknach.

4 czerwca 1989 z radością wziąłem udział w pierwszych, częściowo wolnych wyborach i potem we wszystkich następnych.

Mój wkład w odzyskanie niepodległości był mikroskopijny, wstydzę się, że do tej pory tak mało zrobiłem dla Ojczyzny. I wiem, że muszę to zmienić.

Fragment 2: Wstydzę się tłumacząc, że Polska to nie to samo, co polski rząd

Wstydzę się, że mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników, i który łamie konstytucję (zawetowanie dwóch niekonstytucyjnych ustaw, aby zaproponować dwie inne, ale nadal niekonstytucyjne ustawy nie jest odkupieniem win).

Wstydzę się, że mam premier, która realizuje wydawane jej „po linii partyjnej” polecenia.

Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd.

Wstydzę się, że znowu muszę używać pojęcia „nomenklatura” i sformułowania „partia i rząd” tak jak w czasach PRL.

Wstydzę się widząc, jak opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne