0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Jerome Delay, FileAP Photo/Jerome Dela...

Stany Zjednoczone i Unia Europejska są największymi legalnymi importerami krwawych pamiątek z egzotycznych polowań. W Europie sytuacja zaczyna się zmieniać. 31 lipca 2026 francuski rząd wstrzymał wydawanie zgód na import trofeów łowieckich z zagrożonych gatunków zwierząt.

Zmiany we Francji ogłosił Mathieu Lefèvre, minister ekologii, zrównoważonego rozwoju i energetyki. Oznacza to, że wstrzymane jest wydawanie pozwoleń na import trofeów z gatunków ssaków objętych międzynarodową ochroną, a najpóźniej jesienią zacznie obowiązywać zakaz.

Decyzja francuskiego rządu jest zgodna z oczekiwaniami społeczeństwa. Z badań opinii publicznej wynika, że aż 91 proc. osób we Francji opowiada się za zakazem importu trofeów z gatunków zagrożonych. Ogłoszenie nowych przepisów jest nie tylko odbiciem nastrojów społecznych, ale przede wszystkim rezultatem wieloletniej kampanii prowadzonej między innymi przez takie organizacje jak Convergence Animaux Politique, Born Free Foundation, Brigitte Bardot Foundation, FOUR PAWS, Jane Goodall Institute France oraz 30 Millions d'Amis.

Gorzej sytuacja wygląda za oceanem. W USA prezydent Donald Trump doprowadził do liberalizacji przepisów.

Lamparty, słonie i hipopotamy

Szacuje się, że w latach 2015-2024 do Francji trafiło łącznie 827 trofeów myśliwskich z gatunków ssaków objętych Konwencją o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem (w skrócie CITES). Wśród nich znalazły się części ciała lampartów, słoni afrykańskich i hipopotamów. W tym samym okresie do wszystkich krajów UE miało zostać sprowadzonych ponad 27 tysięcy trofeów z gatunków ssaków chronionych CITES.

Zakaz wprowadzony we Francji sprawi, że import trofeów do tego kraju stanie się niemożliwy, nawet w przypadku gatunków ssaków, które są wpisane do Załącznika II do konwencji CITES i ich import był dotąd możliwy. Aneks ten obejmuje gatunki, które nie są jeszcze bezpośrednio zagrożone wyginięciem, ale wymagają ścisłej kontroli handlu, aby zapobiec ich wyginięciu.

Francja nie jest pierwszym krajem w Unii Europejskiej, który opowiedział się za zakazem importu trofeów z gatunków chronionych w ramach CITES.

Wcześniej takie ograniczenia ogłosiły: Holandia, Finlandia i Belgia.

Wciąż brakuje jednak zakazu ogólnounijnego oraz podobnych przepisów w państwach UE importujących najwięcej trofeów – są wśród nich między innymi Niemcy, Hiszpania i Dania.

Chociaż Parlament Europejski zaapelował o wprowadzenie zakazu importu do wszystkich krajów UE już w 2022 roku, unijne przepisy nadal zezwalają na wwóz trofeów myśliwskich, o ile posiada się odpowiednie zezwolenia. Komisja Europejska wciąż nie zajęła się tą kwestią. Nie wiadomo, kiedy to zrobi.

USA największym importerem trofeów łowieckich

USA są wciąż światowym liderem w imporcie krwawych pamiątek. W latach 2015-2024 trafiło do tego kraju aż 71 proc. spośród wszystkich 141 693 importowanych trofeów, uwzględnianych w oficjalnych statystykach CITES.

To amerykański myśliwy zabił słynnego lwa Cecila w Zimbabwe. Lew najpierw został celowo wywabiony z parku narodowego, myśliwy go ranił, ale nie zabił. Cecil umierał w cierpieniach. Dopiero następnego dnia myśliwy oddał drugi strzał, tym razem śmiertelny. Oskórował zwierzę i odciął jego głowę. Tę historię opisywaliśmy w OKO.press:

Przeczytaj także:

W czasie drugiej kadencji Donalda Trumpa wzrosła liczba zezwoleń na import trofeów ze słoni afrykańskich. Ten gatunek cieszy się dużym zainteresowaniem myśliwych z Ameryki. W 2025 roku wydano ponad 300 zezwoleń na ich sprowadzenie do USA.

Najczęściej przywożonymi trofeami ze słoni są wypchane głowy lub stopy, które myśliwi eksponują w swoich domach jako dekorację. Amerykanie zabili prawie 2/3 słoni w Botswanie. W tym afrykańskim kraju w czasie rządów Iana Khamy wprowadzono zakaz polowań. Jednak nowe władze zmieniły jego decyzję i od 2019 roku pozwalają na zabijanie dla trofeów. To sprawia, że kraj, gdzie wcześniej duży nacisk był kładziony na ochronę przyrody i powiązaną z nią turystykę, stał się atrakcyjnym celem turystyki łowieckiej.

Trump luzuje przepisy

Zakaz importu trofeów łowieckich ze słoni afrykańskich z kilku krajów Afryki został wprowadzony jeszcze za rządów Baracka Obamy. Za pierwszej kadencji Trumpa, w 2017 roku, doszło do jego zniesienia w odniesieniu do Zimbabwe i Zambii.

W USA obowiązują obecnie przepisy, które wymagają od importerów uzyskania zgody na wwóz trofeum ze słoni wydawanej przez United States Fish and Wildlife Service (USFWS). Zezwolenie jest ważne przez rok. O ile w 2018 roku wydano 114 zezwoleń, w 2019 – cztery, a w 2020 i 2021 nie wydano żadnego, to obecnie wydaje się ich ponad 300 rocznie. Większość z nich dotyczy słoniowych ciosów i kłów.

Wielu myśliwych podróżuje z USA do krajów Afryki Południowej, przede wszystkim do wspomnianej Botswany, a w dalszej kolejności do Zimbabwe i Namibii.

Botswana jest domem największej na świecie populacji słoni, liczącej około 140 000 osobników. Okazuje się, że ich liczebność spada na obszarach, gdzie polowania są dozwolone. W 2025 roku botswańskie władze zgodziły się na zabicie 410 słoni. W tym roku zgoda obejmuje aż 430 słoni.

Wśród nich są również samce o największych ciosach, coraz rzadsze i niezwykle ważne dla podtrzymania gatunku. Są uznawane za niezwykle cenne, jeżeli chodzi o podtrzymanie poszczególnych populacji w dobrym stanie. Pełnią również rolę nauczycieli dla młodszych samców.

Zabijanie największych i najstarszych samców skutkuje utratą źródła istotnej wiedzy dla młodszych osobników. Bez przywództwa młode samce mogą zmieniać siedlisko, stają się zdezorientowane, co prowadzi do powstawania sytuacji konfliktowych między ludźmi a zwierzętami.

Trofea z Tanzanii

Na największe słonie nazywane „stufuntowcami” lub „super tuskerami” zagraniczni myśliwi polują m.in. w Amboseli w Tanzanii. W ostatnich miesiącach ich ofiarą padły słonie z najbardziej okazałymi ciosami, z których każdy ważył nawet do 45 kilogramów.

Szacuje się, że tak dużych osobników przetrwało w całej Afryce zaledwie 50. Ich śmierć miała miejsce w regionie, gdzie Tanzania graniczy z Kenią. W tym drugim kraju od kilkudziesięciu lat obowiązuje zakaz polowań komercyjnych i dla trofeów. Jednak to, że są one dopuszczone prawem w sąsiedniej Tanzanii, zagraża transgranicznym populacjom zwierząt. Podobny los spotyka słonie w Botswanie.

Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa, przeprowadzonego w 2023 roku, polowania dla trofeów nie przynoszą zysków dla lokalnych społeczności w Botswanie. Choć właśnie w ten sposób organizatorzy łowów uzasadniają ich konieczność. Okazuje się, że większość pieniędzy zostaje jednak w rękach obcokrajowców i zagranicznych podmiotów organizujących polowanie. A kwota za zabicie słonia może sięgać blisko 80 tysięcy dolarów w przypadku największych osobników.

Nie jest tajemnicą, że wśród członków najbliższej rodziny Donalda Trumpa są osoby polujące dla trofeów. Polują m.in. jego synowie, Donald Trump Junior i Eric Trump. W 2012 roku głośno było o zdjęciach z udziałem pierwszego z nich. Donald Junior pozował z obciętym ogonem upolowanego przez siebie słonia. To nie pozostaje bez wpływu na amerykańskie regulacje.

Ludzki głos budzi panikę

Jaki wpływ może mieć zabijanie dzikich zwierząt przez ludzi w Afryce, mogliśmy dowiedzieć się dzięki rezultatom badań przeprowadzonych w południowoafrykańskim Parku Narodowym Krugera opublikowanym w 2023 roku. Wynika z nich, że ludzkie głosy wywołują u dzikich ssaków znacznie większy stres niż odgłosy lwów. W ramach eksperymentu naukowcy z RPA odtwarzali nagrania ludzkiej mowy przez głośniki zlokalizowane przy wodopojach w parku narodowym.

Około 95 proc. zwierząt było skrajnie przestraszonych tymi głosami i szybko uciekało. Z kolei odtwarzanie nagranych odgłosów lwów wywoływały znacznie mniejszy niepokój. Co więcej, niektóre słonie, w odpowiedzi na odgłosy wielkich kotów, próbowały nawet skonfrontować się ze źródłem dźwięku.

Okazuje się, że zwierzęta, w tym antylopy, słonie, żyrafy, lamparty i guźce, nauczyły się, że kontakt z ludźmi jest niezwykle niebezpieczny ze względu na polowania, kłusownictwo, użycie broni palnej i wykorzystywanie psów w czasie łowów. Mogą mieć w tym udział również polowania dla trofeów.

Polska bez zakazu

W pierwszej dziesiątce importerów trofeów łowieckich w UE znajduje się również Polska. Szacuje się, że nad Wisłę, w latach 2015-2024, trafiło 1416 trofeów. Najwięcej z nich pochodziło z lwów afrykańskich – aż 22 procent. Szczególnie popularne wśród polskich miłośników trofeów są lwy pochodzące z hodowli zagrodowych. Cena za ich zabicie jest niższa.

Polska plasuje się na czwartej pozycji w skali globalnej, po USA, Hiszpanii i Węgrzech. Kolejnymi dwoma gatunkami najchętniej importowanymi do Polski są trofea z niedźwiedzi brunatnych i niedźwiedzi czarnych. Stanowią odpowiednio 17 i 10 procent wszystkich trofeów sprowadzonych do naszego kraju w latach 2015-2024.

Oprócz lwów i niedźwiedzi do Polski trafiły między innymi 63 trofea z lampartów, 50 ze słoni afrykańskich, 38 z gepardów, 31 ze słoni afrykańskich, a nawet 15 trofeów oznaczonych w statystykach jako części ciała nosorożców białych. Te ostatnie były w ostatnich latach przedmiotem nielegalnego handlu, w który zaangażowani byli Polacy, przywożąc ich rogi jako trofea. Jednak zamiast do prywatnej kolekcji, trafiały one potem na nielegalny rynek w Azji za pośrednictwem wietnamskiej mafii.

Polskie władze nie zajmują się obecnie kwestią wprowadzenia zakazu na import trofeów łowieckich. Ta sprawa najpierw trafiła na obrady sejmowej komisji, jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu. Natomiast w grudniu 2025 roku pojawił się projekt dotyczący zakazu, ale po konsultacjach, w których każdy mógł wziąć udział, jego procedowanie zostało zawieszone.

O ile pandemia, a w przypadku niedźwiedzi brunatnych wojna Rosji z Ukrainą (to do Rosji najchętniej wyjeżdżano na polowania na ten gatunek), na chwilę wyhamowały liczbę wwożonych do Polski trofeów, problem pozostaje. Myśliwi z różnych krajów są gotowi zapłacić bardzo wysoką cenę za ekskluzywne polowanie i trofeum do domowej kolekcji.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze