Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michał Ryniak /...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

W niedzielę 15 marca 2026 prowadzona przez Kaję Godek Fundacja Życie i Rodzina protestowała pod prowadzonym przez spółkę COPERNICUS szpitalem im. św. Wojciecha w Gdańsku, prowadząc modlitwę pod hasłem Publiczny Różaniec.

Antyaborcjoniści kolejny raz prezentowali krwawe banery z rozczłonkowanymi płodami. Porównywali legalne, zgodne z obowiązującą ustawą zabiegi do dzieciobójstwa. W manifestację zaangażowali małoletnich, m.in. stawiając na czele protestu ubrane w fundacyjną kamizelkę dziecko, któremu podstawiali pod usta mikrofon podczas modlitwy. Chłopiec przez prawie cały czas przebywał na pierwszym planie manifestacji.

Organizatorzy zgromadzenia relacjonowali jego przebieg na żywo w mediach społecznościowych.

Sąd potwierdził słuszność rozwiązania jednego z poprzednich zgromadzeń na Zaspie

Niedzielna pikieta była czwartym tego typu wydarzeniem zorganizowanym przez fundację Godek na gdańskiej Zaspie. Jedno z poprzednich – styczniowe – zostało rozwiązane przed czasem przez obecnego na miejscu przedstawiciela prezydent Gdańska. Antyaborcjoniści zaskarżyli decyzję urzędnika do sądu, gdzie przegrali w pierwszej instancji. W OKO.press relacjonowaliśmy przebieg rozprawy, którą obserwowaliśmy na żywo w gdańskim Sądzie Okręgowym:

Przeczytaj także:

Orzekający w sprawie neosędzia Michał Jank argumentował, że antyaborcjoniści manifestowali blisko szpitala, w związku z czym dużo osób postronnych – niebiorących udziału w zgromadzeniu – niezależnie od swojej woli widziało prezentowane podczas wydarzenia drastyczne banery.

Neosędzia zauważył, że rolą szpitala jest zapewnienie przebywającym w nim osobom spokoju i prawidłowego procesu diagnostycznego. Tymczasem zwolennicy Godek już w styczniu wpływali na pracę personelu gdańskiej placówki, co w przekazanym urzędnikom oświadczeniu zgłosili dyżurujący podczas styczniowego zgromadzenia lekarze. Orzeczenie nie jest prawomocne, a Fundacja Życie i Rodzina zapowiedziała złożenie apelacji.

Tym razem Gdańsk nie ukrócił działań fundacji Godek

Obecna na miejscu Aleksandra Łoboda z Fundacji Widzialne komentuje: "Wczorajsze zgromadzenie Fundacji Życie i Rodzina ponownie odbyło się bezpośrednio przed wejściem do szpitala. Osoby, które wchodziły do szpitala i z niego wychodziły, musiały przechodzić między manifestującymi. Znowu zatem, chcąc nie chcąc, były narażone na oglądanie i słuchanie drastycznych treści, chcąc otrzymać pomoc medyczną lub odwiedzić swoich bliskich.

W orzeczeniu Sądu Okręgowego jasno wskazano, że sam fakt, że osoby postronne są zmuszone do kontaktu z takimi treściami, stanowi naruszenie artykułu 140 Kodeksu wykroczeń.

Niestety, miasto Gdańsk nie zdecydowało się na rozwiązanie zgromadzenia – mimo że wielokrotnie do nich podchodziłam i pytałam o konkretne zapisy z uzasadnienia sądu. Przedstawiciele miasta nie byli otwarci na taki dialog. Mówili, że jeżeli nikt nie zgłasza tego, że prezentowane treści go bulwersują, to nie mamy do czynienia z tą wykładnią sądu.

W mojej ocenie w ogóle nie było to zgodne z tym, co argumentował sąd, który stwierdził, że wolność zgromadzeń kończy się tam, gdzie zaczynają się wolności innych osób – w tym przypadku pacjentów, pacjentek, personelu medycznego czy osób odwiedzających".

Antyaborcjoniści przekrzykiwali matkę osoby z niepełnosprawnością

W pewnym momencie do demonstrujących bezpośrednio pod placówką antyaborcjonistów podjechali rowerzyści, którzy jasno wyrazili sprzeciw wobec formy protestu Fundacji Życie i Rodzina. Powiedzieli, że mieszkają w okolicy. Zapytali zwolenników Godek, czy ci myślą o przebywających w szpitalu chorych.

Jedna z dyskutujących z manifestującymi osób wyznała, że ma syna z czterokończynowym porażeniem. Nie pracuje zarobkowo. Opiekuje się nim, mimo że nie otrzymuje godnego wsparcia ze strony państwa. Podkreśliła, że w przypadku jej dziecka niepełnosprawność jest wynikiem błędu lekarskiego – ciąża przebiegała prawidłowo. Jeżeli jednak niepełnosprawność pojawiłaby się już na etapie ciąży, przerwałaby ją – bo to powinno być prawo kobiety.

Antyaborcjoniści przekrzykiwali argumenty rowerzystki. Jeden z nich stwierdził, że urodził się z niepełnosprawnością, ale „wyćwiczył” swoje nogi. Dodał, że „wystarczy chcieć”.

Aleksandra Łoboda, Fundacja Widzialne: "Widziałam ten incydent i jestem pewna, że przedstawiciele miasta też go widzieli, bo stali tuż obok. Ja również do nich podchodziłam i mówiłam, że to zgromadzenie jest bulwersujące i przeszkadza wielu osobom.

Uważam, że urzędnicy musieli widzieć tych wszystkich ludzi wychodzących i wchodzących ze szpitala, którzy byli zbulwersowani tymi treściami. Myślę, że urząd Gdańska po prostu przestraszył się kolejnej sprawy sądowej; tego, że Fundacja Kai Godek ponownie złoży zażalenie. Natomiast ja uważam, że miasto nie może się dawać zastraszyć. Administracja powinna być odważna i bronić w tej odwadze wartości, obywateli; mieszkanek i mieszkańców".

Zarząd wydał oświadczenie

Dzień przed planowanym protestem Zarząd Spółki COPERNICUS Podmiot Leczniczy wydał oświadczenie, w którym wzywał Fundację Życie i Rodzina do manifestowania w sposób nieuciążliwy dla pacjentów i pracowników szpitala. Zarządzający podkreślali, że celem działania szpitala jest udzielanie bezpiecznych i profesjonalnych dla wszystkich – zarówno pacjentów, jak i ich bliskich oraz personelu – świadczeń zdrowotnych.

Zauważali, że wykonywane w placówce procedury są zgodne z kontraktem między gdańskim szpitalem a Narodowym Funduszem Zdrowia. Wspominali, że kierują się wytycznymi WHO oraz FIGO i – przede wszystkim – dobrem pacjentek.

Liczby nie kłamią: szpital na Zaspie zapewnia opiekę na najwyższym poziomie. Ale o tym Godek nie wspomina

Autorzy pisma zwrócili uwagę na to, że zgłaszające się do szpitala osoby mogą liczyć na opiekę na każdym etapie życia. Trudno podważyć te słowa. Potwierdzają je m.in. statystyki związane z opieką okołoporodową w 2025 roku.

Zgodnie z nimi w minionym roku w szpitalu na Zaspie jedynie 4 proc. pacjentek rodzącym drogami natury nacięto krocze. To jeden z najlepszych wyników w skali całego kraju. Cesarskim cięciem w szpitalu im. św. Wojciecha zakończyło się nieco ponad 26 proc. porodów – co również stanowi wynik o wiele niższy niż średnia krajowa wynosząca w 2025 roku ponad 48 proc.

Lekarze pracujący na Zaspie wykonują obroty zewnętrzne. Szpital wspiera kobiety chcące rodzić drogami natury po cięciu cesarskim. Oferuje zarówno farmakologiczne, jak i niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu. Umożliwia rodzenie w pozycjach wertykalnych. Respektuje Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej nie tylko na papierze, ale i w rzeczywistości.

Hitler na banerach

Zarząd szpitala wyraził sprzeciw wobec przyrównywania personelu do hitlerowskich zabójców. Tymczasem zwolennicy Kai Godek ponownie – podobnie jak w minionych miesiącach – prezentowali podczas zgromadzenia banery z wizerunkiem Adolfa Hitlera i ofiar działań nazistów podczas drugiej wojny światowej.

Było to jednak do przewidzenia – argumentujący marcowe orzeczenie Sądu Okręgowego w Gdańsku Michał Jank uznał bowiem, że mimo brutalności prezentowanych treści, banery Fundacji Życie i Rodzina nie propagują ustroju totalitarnego i nie można posądzać uczestników zgromadzenia o pochwalanie hitlerowskiego reżimu.

Utrudnianie dostępu do szpitala

Podobnie jak przy poprzednich antyaborcyjnych zgromadzeniach, również tym razem przedstawiciele środowisk pro-choice zorganizowali pokojową kontrdemonstrację. Na miejscu, w bezpiecznej odległości od szpitala, obecne były m.in. przedstawicielki Fundacji Widzialne czy działaczki lokalnych oddziałów Partii Razem.

Aleksandra Łoboda, która rozmawiała w dniu protestu z osobami z personelu Szpitala im. św. Wojciecha, zauważa, że zgromadzenie wprowadza chaos na terenie placówki: „Część osób, które wchodzą do szpitala, pyta, czy szpital na pewno funkcjonuje; czy wszystko jest w porządku. Przez to, że parking musiał zostać wyłączony z użytku, niektórzy mają trudności z dotarciem do wejścia. Dotyczy to zarówno zatrudnionych w szpitalu, jak i pacjentów – w tym osób z niepełnosprawnościami”.

Łoboda dodaje: "W Fundacji Widzialne ponownie podkreślamy, że teren szpitala nie jest odpowiednim miejscem na tego typu zgromadzenia.

To, że w każdą trzecią niedzielę miesiąca osoby potrzebujące skorzystać z opieki medycznej są zmuszone do kontaktu z drastycznymi treściami, nie powinno być uznawane za normę.

Uważam, że miasto zdecydowanie miało dziś podstawy do tego, żeby rozwiązać zgromadzenie Fundacji Życie i Rodzina".

Bezpieczeństwo mieszkańców Gdańska

W dniu wydania przez Sąd Okręgowy orzeczenia potwierdzającego zasadność rozwiązania przez urzędników styczniowej demonstracji antyaborcjonistów prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz twierdziła na Facebooku, że „w Gdańsku każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Ale równie ważne jest poszanowanie prawa, bezpieczeństwa oraz spokoju mieszkanek i mieszkańców”.

Tymczasem, mimo że niedzielne zgromadzenie przebiegało w sposób bardzo zbliżony do trzech poprzednich, przedstawiciele urzędu miasta nie zdecydowali się na rozwiązanie go przed czasem.

Fundacja Życie i Rodzina zapowiedziała natomiast, że 19 kwietnia zorganizuje kolejne zgromadzenie na gdańskiej Zaspie.

Cała nadzieja w sądzie apelacyjnym?

Czy w takim razie należy przyjąć, że cała nadzieja w sądzie apelacyjnym i tym, że podtrzymanie decyzji pierwszej instancji utwierdzi przedstawicieli prezydent Gdańska w słuszności decyzji o rozwiązywaniu przebiegających analogicznie zgromadzeń Fundacji Życie i Rodzina?

Aleksandra Łoboda komentuje: "Uprawomocnienie orzeczenia faktycznie może być jakimś krokiem do przodu. Nie ukrywam jednak, że również dziś przedstawiciele miasta powiedzieli mi, że oni analizowali decyzję sądu. Zwrócili w tych analizach uwagę na całkowicie inne aspekty niż my – organizacje społeczne.

Cały czas podkreślali konstytucyjną wolność zgromadzeń, która w orzeczeniu sądu jest wskazana jako wolność, która ma swoje limity. Mam wielką nadzieję, że pozytywne orzeczenie sądu apelacyjnego zmotywuje miasto do częstszego rozwiązywania antyaborcyjnych, uciążliwych protestów. Wydaje mi się natomiast, że to nie wystarczy.

Fundacja Widzialne złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw podczas poprzednich zgromadzeń antyaborcyjnych na Zaspie. Może jeżeli prokuratura dostrzeże, że Fundacja Życie i Rodzina narusza prawo, w jakiś sposób zmobilizuje to miasto do stanowczych działań".

;
Na zdjęciu Oliwia Gęsiarz
Oliwia Gęsiarz

Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.

Komentarze