0:00
Prawa autorskie: Jakub Porzycki / Agencja GazetaJakub Porzycki / Age...
27 lipca 2021

Fundusz widmo. Ponad 100 osób, które ciężko przechorowały szczepienie, czeka na odszkodowanie

Szczepienia przeciw COVID mocno wyhamowują, żeby nie powiedzieć, powoli się kończą. Wykonano już 33 mln zastrzyków. U 0,001 proc. osób zaszczepionych wystąpiły ciężkie niepożądane objawy. A Funduszu Kompensacyjnego, z którego państwo ma im wypłacać odszkodowania, jak nie było, tak nie ma. Dlaczego?

Wydrukuj

Istnienie specjalnych funduszy wypłacających odszkodowania osobom, które doznały uszczerbku na zdrowiu w wyniku szczepienia, to standard w wielu krajach.

Wprawdzie szczepionki należą do wyjątkowo rygorystycznie badanych produktów leczniczych, ale nie ma takich interwencji medycznych, po których nie może się zdarzyć coś nieprzewidywanego. Każdy organizm jest inny, reaguje inaczej.

W przypadku szczepień mówimy o tzw. niepożądanych odczynach poszczepiennych (w skrócie NOP-ach). Zgodnie z polskim prawem za NOP uważa się każdy objaw chorobowy pojawiający się po szczepieniu, niezależnie od tego, czy pozostaje w związku przyczynowym z przeprowadzonym szczepieniem. Wystarczającą przesłanką do podejrzewania NOP jest następstwo czasowe. Wystarczy, że objaw/zdarzenie wystąpi w ciągu 4 tygodni po szczepieniu.

Łagodne, poważne, ciężkie

Specjaliści wyróżniają 3 kategorie NOP-ów: łagodne, poważne i ciężkie.

Odczyny łagodne trwają krótko (od kilku godzin do kilku dni) i nie pozostawiają trwałych następstw. Typowe objawy to powiększenie okolicznych węzłów chłonnych, gorączka oraz złe samopoczucie po szczepieniu.

Zdaniem dr. hab. Ernesta Kuchara, przewodniczącego zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, „wspomniane objawy są najczęściej wyrazem prawidłowej reakcji immunologicznej na bodziec antygenowy, jakim jest szczepienie”.

I dalej dr hab. Ernest Kuchar: „Zgodnie z polskim prawem za poważny uznaje się NOP, który charakteryzuje się dużym nasileniem objawów w postaci znacznego obrzęku kończyny, silnego jej zaczerwienienia lub wysokiej gorączki, ale zwykle nie wymaga hospitalizacji”.

Wreszcie ciężki niepożądany odczyn poszczepienny to taki, który „zagraża życiu, może wymagać hospitalizacji w celu ratowania zdrowia, może prowadzić do trwałego ubytku sprawności fizycznej lub umysłowej lub kończyć się śmiercią”.

Przykładem ciężkiego NOP-u jest wstrząs anafilaktyczny z powodu uczulenia na składnik szczepionki.

15 lat oczekiwań

W Polsce wykonuje się od lat miliony szczepień rocznie. Przy tak powszechnym ich stosowaniu nietrudno przewidzieć, że pewien (nieznaczny) odsetek pacjentów doświadcza niepożądanych objawów poszczepiennych. To właśnie z myślą o takich osobach w wielu krajach uruchamiano specjalne fundusze kompensacyjne. W wielu krajach, ale nie w Polsce.

Jego istnienie dawno temu postulowali pediatrzy. To zrozumiałe, większość szczepień dotyczy bowiem dzieci. To właśnie pediatrzy opracowali pierwszy projekt takiego funduszu - równo 15 lat temu za czasów, kiedy ministrem zdrowia był prof. Zbigniew Religa. Do jego powołania jednak nie doszło.

Kolejna próba miała miejsce w 2017 roku, kiedy to przygotowano już projekt stosownej ustawy, przeprowadzono konsultacje społeczne i zapowiedziano dalsze prace w Sejmie. I znów prace utknęły w martwym punkcie.

Do pomysłu ustawy powrócono dopiero w czasie pandemii SARS-CoV-2. Zdawano sobie chyba sprawę, że tym razem potrzeba takich kompensacji finansowych będzie jeszcze pilniejsza, bardziej wyraźna.

Po pierwsze, szczepionki przeciw COVID testowano wprawdzie na wielu tysiącach badanych, ale część z nich była oparta na zupełnie nowej technologii.

Po drugie, ich klientami mieli być początkowo wszyscy dorośli, także ci najstarsi, najbardziej wrażliwi, często schorowani.

Szczepienia przeciw COVID-19 rozpoczęto w Polsce 26 grudnia 2020 roku. Projekt ustawy powołującej Fundusz Kompensacyjny zawisł na stronie Ministerstwa Zdrowia niedługo potem - 18 stycznia 2021.

To będzie prosty, przejrzysty system

Dzień później minister zdrowia Adam Niedzielski oznajmił: „Mając świadomość pewnych lęków społecznych, które nie zawsze są racjonalne (…) podjęliśmy jako państwo pewną strategiczną decyzję, żeby zagwarantować możliwość dochodzenia odszkodowań dla obywateli, którzy będą mieli te niepożądane odczyny poszczepienne, bo one zawsze się pojawiają. To nie jest żadne tabu, o którym nie należy rozmawiać, o tym należy mówić”.

I dalej: „Przygotowaliśmy rozwiązanie, które zabezpiecza naszych obywateli (…) przedstawiliśmy projekt ustawy, która będzie tworzyła Fundusz Kompensacyjny (…) My tu zapewnimy rozwiązanie właśnie dlatego, że jesteśmy przekonani, że to jest bezpieczne szczepienie, i dlatego że jako państwo bierzemy odpowiedzialność (…). To będzie prosty, przejrzysty system, a na dodatek (…) system, który przygotowaliśmy razem z Rzecznikiem Praw Pacjenta, po to właśnie, by prezentował optykę pacjenta, a niekoniecznie tylko administracji państwowej”.

Konieczny 14-dniowy pobyt w szpitalu

Analizowaliśmy szczegółowo w OKO.press ów projekt.

Przypomnijmy, że w ustawie założono, iż świadczenia kompensacyjne będą uzyskiwane na drodze decyzji administracyjnej Rzecznika Praw Pacjenta. Maksymalny czas na rozpatrzenie wniosku ma wynosić 60 dni.

Świadczenie będzie miało charakter zryczałtowanej kwoty, a jej wysokość ma zależeć od czasu pobytu w szpitalu osoby poszkodowanej w wyniku szczepienia. Minimalny okres hospitalizacji to 14 dni – pacjent dostanie wówczas 10 tys. zł, zaś maksymalny czas pobytu w szpitalu to ponad 120 dni – odszkodowanie sięgnie wtedy 100 tys. zł.

Szczególnie został potraktowany wstrząs anafilaktyczny. W tym wypadku do uzyskania świadczenia w wysokości 3 tys. zł wystarcza obserwacja na SOR lub Izbie Przyjęć. Hospitalizacja po wstrząsie trwająca krócej niż 14 dni daje z kolei podstawę do wypłaty w wysokości 10 tys. zł.

Zakładano, że ustawa będzie działać wstecz. Tzn. odszkodowania obejmą ciężkie działania niepożądane, które wystąpią od początku akcji szczepień przeciw COVID w Polsce, mimo że – jak początkowo zakładano - miała wejść w życie 1 maja 2021.

I jeszcze 2 istotne zapisy: „Świadczenie kompensacyjne będzie przysługiwało zarówno wtedy, gdy działanie niepożądane szczepionki było bezpośrednią przyczyną hospitalizacji, jak i wtedy, gdy następstwem działania niepożądanego było pogorszenie stanu zdrowia wymagające hospitalizacji przez okres nie krótszy niż 14 dni” – precyzował ustawodawca.

A także: „Ustalenie uprawnień do otrzymania świadczenia kompensacyjnego nie będzie się opierać na zgłoszeniu przez lekarza niepożądanego odczynu poszczepiennego, lecz na wystąpieniu wymienionych w Charakterystyce Produktu Leczniczego [odpowiednik ulotki dla pacjenta skierowany do lekarzy] działań niepożądanych szczepionki lub szczepionek, które zostały potwierdzone w dokumentacji lekarskiej”.

Nie 1 maja, lecz 1 czerwca

Gdy w styczniu 2021 analizowałem dla OKO.press zapisy wspomnianej ustawy, wydawało się, że termin wprowadzenia jej w życie (1 maja 2021) jest jak najbardziej realny. Termin zgłaszania uwag do projektu określono wówczas na 24 stycznia 2021.

Dlaczego nie udało się po konsultacjach pracować dalej na styczniowym projekcie – nie bardzo wiadomo. W każdym razie nowy (nieznacznie zmieniony) projekt „o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz niektórych innych ustaw (UD 202) noszący datę 8 kwietnia 2021 ukazał się na stronie Rządowego Centrum Legislacji 9 kwietnia 2021.

Tego samego dnia odpowiedzialny za ustawę wiceminister Waldemar Kraska zwrócił się do 23 podmiotów z prośbą o nadsyłanie uwag do projektu w terminie 14-dniowym.

Ustawa według poprawionego projektu miała wejść w życie 1 czerwca 2021.

RPO prosi o wyjaśnienia

Nic takiego się jednak nie stało. Kwestią opóźnienia w powoływaniu Funduszu zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.

„Biorąc pod uwagę, że – choć projekt anonsowany był jako pilny – prace nad nim stanęły w miejscu (na stronach Rządowego Centrum Legislacji ostatnia aktualizacja dotyczy procesu konsultacji publicznych, które rozpoczęły się w początkach kwietnia), zwracam się z uprzejmą prośbą o wskazanie harmonogramu dalszych prac oraz przewidywanego terminu skierowania projektu do Sejmu RP” – napisał 25 maja 2021 do wiceministra Kraski zastępca RPO Maciej Taborowski.

Odpowiedź nadeszła 18 czerwca 2021.

Dariusz Poznański, dyrektor w Ministerstwie Zdrowia napisał: „Projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz niektórych innych ustaw (UD 202) jest nieprzerwanie przedmiotem prac legislacyjnych. Urząd ze swej strony dokłada wszelkich starań, aby przedmiotowy projekt został przyjęty przez Rząd jeszcze przed okresem wakacyjnym”.

I dalej: „Jednocześnie uprzejmie informuję, że zgodnie z treścią korespondencji otrzymanej z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (pismo Przewodniczącego ds. programowania prac Rządu, z dn. 15 czerwca br.) w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów został zaktualizowany wpis w zakresie przedmiotowego projektu ustawy (fundusz kompensacyjny) – UD 202 projekt z terminem II kwartał”.

Niestety, te „nieprzerwane prace legislacyjne” trwają po dziś dzień i nic nie wskazuje, by miały się szybko zakończyć.

Ostatnią modyfikację na stronie Rządowego Centrum Legislacji w kwestii projektu dokonano 8 czerwca 2021. Jesteśmy cały czas na etapie konsultacji publicznych. To dopiero 3. z 14 punktów na drodze skierowania ustawy do Sejmu.

Brak oceny skali zjawiska

Co budzi największe kontrowersje i czy to z ich powodu legislacja tak się wlecze? Rzeczywiście kontrowersji jest sporo, ale wydaje się, że to nie z tego powodu sprawa się ślimaczy. Ten rząd, jeśli mu na czymś zależy, uchwala ustawy w ekspresowym tempie. Fundusz najwyraźniej taką sprawą nie jest.

W rozmowach na ten temat usłyszałem, że urzędnicy są tak bardzo zajęci przygotowaniami do 4. fali, że nikt nie ma głowy popychać dalej Funduszu. Szkoda, bo rząd z jednej strony nakłania ludzi do szczepień, a z drugiej nie ma czasu dokończyć rzeczy, która wzmocniłaby poczucie bezpieczeństwa osób poddających się szczepieniom.

Jeśli chodzi o główne zastrzeżenia do projektu, zwrócę uwagę tylko na jedno z nich – tj. na kwestię pominięcia zgonów po szczepieniu. Była ona stawiana od samego początku. Pisaliśmy też o tym analizując projekt w OKO.press.

Brak odszkodowań za zgony był obecnie kwestionowany m.in. przez Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ministerstwo Zdrowia odpowiadając na ten zarzut w Zestawieniu Uwag do Ustawy (UD 202) pisze: „Celem funduszu nie jest wypłata spadkobiercy pacjenta zadośćuczynienia w przypadku jego śmierci, tylko faktyczna finansowa pomoc osobie zaszczepionej, u której wystąpiły powikłania po szczepieniu”.

Zaraz obok znajdujemy takie kuriozalne zdanie: „Za rezygnację z uwzględnienia w Funduszu wypłat za zgon na rzecz osób szczepionych przemawia brak oceny skali zjawiska zgonów po szczepieniu ze względu na wpływ szczepień”.

Abstrahując od dziwnej polszczyzny, ustawodawca przyznaje się, że nie chce płacić osobom bliskim za zgony, bo nie wie, ile tych zgonów będzie.

294 ciężkie NOP-y

Do ilu takich zgonów rzeczywiście doszło i ile osób, które się ciężko przechorowały rzeczywiście skorzysta z Funduszu, kiedy w końcu dojdzie do uchwalenia ustawy?

Na stronie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny można zapoznać się z kolejnymi raportami na temat niepożądanych odczynów poszczepiennych po szczepieniu przeciw COVID.

Najnowszy z nich obejmuje dane od początku szczepień do 5 lipca 2021.

W statystykach jest obecnie mowa o 9 442 NOP-ach, z czego 8 053 to odczyny łagodne, 1 095 poważne i 294 (kwalifikujące się do ewentualnego odszkodowania) ciężkie.

Najwięcej NOP-ów ciężkich odnotowano po podaniu szczepionki Pfizera (195), ale też akurat tę szczepionkę przyjęło zdecydowanie najwięcej osób w Polsce.

Po przeliczeniu na liczbę dawek odsetek NOP-ów ciężkich jest taki sam dla wszystkich czterech szczepionek stosowanych w Polsce, tj. Pfizera, Moderny, AstryZeneki i Johnson&Johnson i wynosi 0,001 proc.

Innymi słowy, ciężki NOP wystąpił w jednym przypadku na 100 tys. zaszczepionych osób.

To ważna informacja, m.in. dla osób obawiających się konsekwencji po szczepieniu Astrą, która miała od początku najgorszą prasę.

Lista ciężkich chorób, na które zapadły nieliczne osoby po szczepieniu jest długa. Udary, zakrzepica, zawał serca, niewydolność oddechowa, niewydolność nerek. Uważna lektura tej strony może niejednego zniechęcić do szczepienia. Czytając ją stale myślałem o proporcji osób szczepionych do tych, które na szczepionkę zareagowały źle. Jeden przypadek na 100 tys.

Zresztą już jestem dawno po przyjęciu drugiej dawki i od początku namawiam gorąco czytelników OKO.press do skorzystania z dobrodziejstwa szczepień.

Z danych na stronie PZH wynika, że odnotowano łącznie 64 zgony po podaniu szczepionki na COVID. W 37 przypadkach można mówić o związku przyczynowo-skutkowym, w pozostałych 27 nie ma takiego związku, mowa jest wyłącznie o czasowej koincydencji.

W 55 przypadkach zgon nastąpił po podaniu szczepionki Pfizera, w 7 po Astrze. Odnotowano 1 po Modernie i 1 po J&J.

Listopad w najlepszym razie

Te wszystkie przypadki, jak wspomniałem, nie będą się kwalifikować do odszkodowania z Funduszu. Pozostaje dotychczasowa ścieżka dochodzenia kompensacji na drodze sądowej.

Ilu spośród 294 osób poszkodowanych w sposób ciężki dostanie odszkodowanie? Trudno powiedzieć, ponieważ nie wiadomo, ile z tych osób przeleżało się w szpitalu powyżej 14 dni.

Takiej informacji nie ma na stronie PZH. Skierowałem pytanie do rzeczniczki Instytutu, nie dostałem jednak na nie odpowiedzi.

Załóżmy, że tych osób będzie mniej niż połowa. Polska dość mocno wyśrubowuje warunki uzyskania odszkodowania z Funduszu. 14 dni hospitalizacji to długi okres.

Tak czy inaczej, w grę wchodzi do tej pory najprawdopodobniej ponad 100 osób.

100 osób, które czeka usilnie na kompensację finansową. Z pewnością wielu z nich wymaga rehabilitacji, która mogliby z tych pieniędzy opłacić. Nie wiemy ilu z poszkodowanych nie miało stałych dochodów albo było zatrudnionych na umowę o dzieło i choroba odebrała im środki do życia. Im odszkodowanie potrzebne było już dawno.

Zwlekanie z uchwaleniem ustawy przeczy jej idei. Powołania szybkiego, ryczałtowego świadczenia, które ma być wypłacone w ciągu 60 dni. Jedyny wymóg – odpowiednio długa hospitalizacja.

Dziś już wiadomo, że osoby poszkodowane muszą uzbroić się w dalszą cierpliwość. Sprawa musi stanąć na Radzie Ministrów, potem trafić do Sejmu, Senatu itd. Są wakacje. Wydaje się, że w najlepszym razie pierwsze odszkodowania trafią do potrzebujących w listopadzie 2021. Oby jeszcze w tym roku.

Dobrze, że wreszcie cywilizujemy system odszkodowań za szczepienia (Fundusz w przyszłości obejmie wszystkie szczepienia obowiązkowe w Polsce; dlaczego nie szczepienia zalecane - nie wiadomo).

Ale sposób jego wprowadzania w pandemii, w czasie, gdy jest tak pilnie oczekiwany, po raz kolejny dowodzi, że ta władza dba o władzę, o PR, o pozory, a obywatel jest jak zwykle na szarym końcu.

PS. Już po opublikowaniu tekstu dowiedziałem się, że właśnie dziś, czyli 27 lipca 2021, Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy. Zwróciła mi na to uwagę czytelniczka, za co bardzo dziękuję. To dobra wiadomość. Teraz czekamy na decyzję Sejmu. I na pierwsze odszkodowania.

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Założył tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne