0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Pawel Malecki / Agencja GazetaPawel Malecki / Agen...

Przypomnijmy: 20 maja 2021 roku politycy Lewicy złożyli w Sejmie projekt ustawy o likwidacji IPN i zastąpienia go przez „Instytut Ochrony Konstytucji”, który prowadziłby badania nad politycznymi ekstremizmami, w tym ekstremizmami prawicowymi.

Projekt przewiduje m.in.:

  • przekazanie archiwów IPN do Archiwów Państwowych, wraz z pracownikami;
  • wcielenie działu prokuratorskiego do Prokuratury Krajowej;
  • likwidację wydawnictwa i działu badawczego oraz powołanie specjalnej komisji przy Prezydium PAN, która może zarekomendować zatrudnienie byłych pracowników IPN (jak się można domyślać, z pionu badawczego) w PAN „po zapoznaniu się z ich dorobkiem”;
  • powołanie „Instytutu Ochrony Konstytucji”, który zajmowałby się m.in. edukacją o porządku konstytucyjnym w Polsce.

Projekt opublikowaliśmy w całości i obszernie omówiliśmy w OKO.press - tutaj.

Postulat likwidacji IPN nie ma szans w obecnym Sejmie, ale od lat już wysuwają go partie opozycyjne. Już w 2012 roku projekt ustawy likwidującej IPN złożyli w Sejmie SLD i Ruch Palikota. Platforma Obywatelska mówiła wówczas, że IPN zasługuje na naprawę, ale wnioskowała o odrzucenie projektu likwidacji w pierwszym czytaniu.

Przeciwny był także rząd Tuska. Po dojściu PiS do władzy Platforma zmieniła zdanie. W październiku 2016 roku likwidację IPN zapowiedział jej ówczesny lider Grzegorz Schetyna. Nadal jednak nie poparła go część polityków PO (m.in. Rafał Trzaskowski), którzy uważali, że IPN zasługuje na reformę i odpolitycznienie, ale nie likwidację.

Prezes Szarek: „IPN jest apolityczny”

Politycy prawicy i prorządowe media odpowiadając na złożony przez Lewicę projekt niejednokrotnie mijali się z prawdą.

Najdalej rozminął się z nią prezes IPN, dr Jarosław Szarek na briefingu prasowym 20 maja.

View post on Twitter
„Słowa o upolitycznieniu Instytutu Pamięci Narodowej nie mają racji bytu i nie odpowiadają prawdzie (…) IPN jest pluralistyczną instytucją i dla nas najważniejsze jest zachowanie pamięci, odkrycie nieznanych fragmentów naszej historii”

Na prawo patrz

OKO.press czuje się w obowiązku przypomnieć, że za rządów prezesa Szarka IPN stał się przystanią dla działaczy skrajnej prawicy, znacznie bardziej na prawo od PiS.

W lutym 2021 roku Szarek powołał na nowego szefa oddziału IPN we Wrocławiu dr. Tomasza Greniucha, jednego z założycieli ONR, nacjonalistę, organizatora licznych demonstracji o antysemickim, antyunijnym i szowinistycznym charakterze (OKO.press i inne media obszernie opisywały tę sprawę).

Nominacja wywołała międzynarodowy skandal, Greniuch stracił posadę, a Szarek - szanse na drugą kadencję w fotelu prezesa.

W IPN pracują także inni sympatycy skrajnej prawicy, tacy jak dr hab. Tomasz Panfil, m.in. autor artykułu, w którym twierdził, że „sytuacja Żydów nie wyglądała źle” w gettach przed Zagładą, a także ekspertyzy sądowej, w której pisał, że „swastyka jest symbolem wieloznacznym, a NSDAP była partią lewicową”.

Inny historyk z IPN, dr Wojciech Muszyński, w lutym 2020 zachwalał w mediach społecznościowych zrzucanie posłów Razem z helikopterów.

Równocześnie z IPN wyrzucano (lub zmuszano do odejścia) historyków, których wyniki badań nie zgadzały się z linią polityczną instytutu - takich jak dr. hab. Adam Puławski, o którego sprawie pisaliśmy wielokrotnie.

Sam prezes Szarek, naturalnie, także pochodzi z politycznej nominacji - był doktorantem prof. Ryszarda Terleckiego, historyka i wicemarszałka Sejmu z PiS.

Czujemy się niezręcznie, przypominając to wszystko. IPN ma tak skrajnie upolitycznioną linię badawczą i edukacyjną - zaczynając od bezkrytycznego gloryfikowania „wyklętych” oraz oddziałów zbrojnych skrajnej prawicy, a kończąc na atakowaniu niezależnych historyków odsłaniających trudne fakty o relacjach polsko-żydowskich w czasie wojny - że opowiadanie o „apolityczności” instytutu jest po prostu groteskowe.

Słowa o upolitycznieniu Instytutu Pamięci Narodowej nie mają racji bytu i nie odpowiadają prawdzie (…) IPN jest pluralistyczną instytucją i dla nas najważniejsze jest zachowanie pamięci, odkrycie nieznanych fragmentów naszej historii
Nieprawda. Nawet sam Szarek jest z politycznej nominacji, a przykładów upolitycznienia IPN są dziesiątki
Briefing prasowy,20 maja 2021

Obelgi: „Chcą nas traktować jak niewolników”, „bolszewicy”

W mediach prorządowych wylał się także na autorów projektu - oraz polityków Lewicy - potok obelg. Historycy i publicyści związani z prawicą podkreślali znaczenie dorobku IPN oraz insynuowali, że autorzy projektu chcą chronić mroczną komunistyczną przeszłość własnych rodzin oraz niszczyć tożsamość narodową Polaków, którą pogardzają.

Zacytujmy najbardziej barwne.

  • prof. Mieczysław Ryba, historyk, ekspert mediów o. Rydzyka: „To, że Lewica zgłasza takie postulaty, jest pochodną dyskomfortu, bo nie inaczej to trzeba nazwać, jej bezpośredniego zaplecza, czyli PZPR-owców, ich rodziny, byłych esbeków, ich rodziny, które nie chcą, żeby wyciągać na światło dzienne, analizować zbrodniczy komunizm. Po drugie oni stoją na gruncie postmodernizmu, typowego dla lewicy relatywizmu, w związku z czym przeszłość i budowanie tożsamości narodowej nie jest dla nich żadną wartością, wręcz przeciwnie – lepiej niech wszystko płynie”.
  • prof. Jan Żaryn, historyk, eks-senator PiS, dyrektor powołanego przez władze „Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego”: „Wiadomo, że osoby i wielkie lobby, które za tymi osobami stoją, pochodzące czy to z PZPR-u czy ze służb, czy z innych uwikłań okresu peerelowskiego, niestety nie są – te środowiska – zainteresowane, żeby Polacy znali własną przeszłość. Chcą nas traktować jak niewolników, małpy z drzewa schodzące i tyle. (…) Tak się wydaje, że Lewica nadal jest w tych właśnie marzeniach dyktatorskich, chciałaby, żeby rządy bolszewików powróciły”.
  • prof. Wojciech Polak, historyk, przewodniczący Kolegium IPN: „Teraz nagle okazuje, że powraca sposób myślenia komunistycznego, że o ludziach, którzy walczyli o wolną Polskę powinno się zapomnieć, że nie są godni, by prowadzić nad nimi badania naukowe. Odnoszę wrażenie, że Lewica gra na przemianach pokoleniowych. Mamy do czynienia z bazowaniem na niewiedzy, na zasadzie, że młodym jest wszystko jedno. Jest to także metoda walki politycznej”.
  • Andrzej Michałowski, b. działacz opozycji w PRL: „Nowa Lewica to stare komuchy. Dzieci i wnuki byłych utrwalaczy władzy ludowej, funkcjonariuszy służb”.

Skąd taka gwałtowna reakcja, skoro projekt nie ma szans w Sejmie? Dziennikarka portalu „wPolityce” podsunęła odpowiedź na to pytanie: „Te wszystkie działania są obliczone na to, żeby oswoić niejako Polaków z wizją likwidacji tej instytucji” - powiedziała. Jak widać, likwidacji IPN nawet nie można pomyśleć, a co dopiero - zaproponować ją na serio.

;

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze