0:00
06 grudnia 2022

GOWORIT MOSKWA: Sankcje na ropę? Zobaczcie lepiej, jak Putin osobiście jedzie zwykłym mercedesem

W dniu, w którym zaczęło obowiązywać embargo na rosyjską ropę, informacją dnia w rosyjskiej TV była wizyta Putina na moście krymskim. Nie byle co - Putin po raz pierwszy znalazł się w miejscu, do którego sięgnęła wywołana przez niego wojna. A do tego osobą własną przejechał się po moście

Wydrukuj

Most jednak nadal nie doszedł do siebie po eksplozji zaplanowanej – według FSB – na 70. urodziny Putina (zbieg okoliczności sprawił, że bomba wybuchła kilka godzin później, 8 października, robiąc w moście wyrwę i naruszając kilka segmentów konstrukcji).

Odbudowana jest jedna jezdnia, a druga uzdatniona dla ruchu – propaganda chwali się, że do remontu rzucono wszystkie możliwe środki i siły. Teraz pora na naprawę linii kolejowej. Transport towarowy na Krym nadal idzie dookoła Morza Azowskiego.

Putin jedzie samochodem

Putin jechał "zwykłym mercedesem" — powiedziała propaganda 5 grudnia. Samochodu jednak z zewnątrz nie pokazała, więc musimy wierzyć na słowo. “Wiesti” twierdziły, że Putinowi nie sprowadzono samochodu z Moskwy, tylko władca skorzystał z wozu, który był “na miejscu” (pod tym linkiem jest też filmik z przejażdżki). Putinowi towarzyszył na siedzeniu pasażera odpowiedzialny za odbudowę mostu wicepremier Marat Chusnullin oraz kamerzysta siedzący z tyłu.

Dostaliśmy więc znany polskim internautom program pt. "jedziemy samochodem i rozmawiamy o ważnych sprawach patrząc przez okno”.

Telewidzowie dowiedzieli się w poniedziałek, że most działa, bowiem osobistej inspekcji dokonał Putin. Wicepremier poinformował Putina, że jezdnie zostały odbudowane szybciej, bo remont był traktowany priorytetowo, a gubernatorzy “osobiście kontrolowali dostawy”.

Putin budowniczy

"I sztorm wam nie przeszkodził?" — zainteresował się Putin. Chusnullin odpowiedział, że owszem, bo z 55 dni remontu sztormowych było 22. W związku z tym prace prowadzono z zastosowaniem nowych technologii i nurków.

Wizyta była prawdziwie gospodarska. Jak poinformowała agencja TASS, “po przejechaniu przez most Putin polecił Chusnullinowi uporządkować lewą stronę mostu krymskiego. »To jest nasza prawa strona, prawda? Lewa, jak rozumiem, jest sprawna, ale jednak trochę ucierpiała. Trzeba ją doposażyć do stanu idealnego« - poinstruował prezydent. Chusnullin odpowiedział, że lewa strona jest w ograniczonym stanie roboczym, została wzmocniona, uruchomiono po niej ruch. »Ale na przyszłość, zgodnie z Pana instrukcjami, to też byśmy doprowadzili do normalności, żeby było to właściwe« - powiedział wicepremier. »Tak to powinno być zrobione« – podsumował Putin”, co TASS dokładnie zanotowała.

Putin na moście
Putin na moście. Fot. Mikhail Metzel / SPUTNIK / AFP. To oficjalne zdjęcie rosyjskiej agencji. Wynika z niego jasno, że Putin nie przejechał mostu „zwykłym mercedesem", ale w gigantycznej, pańskiej kolumnie, która zatrzymała cały ruch

Program z Putinem za kierownicą trwał dobre dziesięć minut i szybko jasne się stało, że nic lepszego tego dnia w “Wiadomościach” nie obejrzymy. Poza tym, jak zwykle mieliśmy też dużo informacji o alarmach lotniczych w Ukrainie i o tym, że “ukraińskie media donoszą”, że w różnych ukraińskich miastach brakuje prądu albo internetu (propaganda twardo trzyma się wersji, że katastrofa humanitarna w Ukrainie wywoływana jest przez nieznane czynniki, gdyż rosyjska armia nie atakuje celów cywilnych).

Było też trochę o katastrofach w samej Rosji, którą ściął mróz, więc wybuchają tam co rusz instalacje gazowe. Na przykład w Niżniewartowsku w obwodzie tiumeńskim wybuch zwalił czteropiętrowy blok. Zginęło sześć osób, siedmiu nie odnaleziono – a mróz sięga -25 stopni.

W Ukrainie tymczasem demontują pomniki ku czci bohaterów Rosji, prześladowana jest też rosyjska Cerkiew prawosławna (Ukraińcy mają swoją Cerkiew). Więc najprawdopodobniej wyłączenia prądu są karą za te grzechy.

A ropa?

Tego się nie dowiedziałam z rosyjskiej telewizji. Ani z oficjalnych mediów:

eksport ropy jest dla Putina dużo większym źródłem dochodu niż gaz. To po prostu podstawa rosyjskiej gospodarki.

Tymczasem od poniedziałku 5 grudnia kraje G7 nie będą kupować tej ropy drogą morską (ropociągi na razie działają).

I wprowadziły ograniczenie na cenę rosyjskiej ropy: 60 dolarów za baryłkę (ceny ropy brent są obecnie na poziomie 80-90 dolarów).

Limit obowiązuje na całym świecie. Działa on prosto: ropy po wyższej cenie nie da się przewieźć tankowcami, bo nie da się ich ubezpieczyć — firmy ubezpieczeniowe należą bowiem do krajów G7. Nieubezpieczony tankowiec nie wpłynie zaś do żadnego portu. A gdyby nawet udało się taki port znaleźć, to nie znajdzie się tankowców. Unia Europejska będzie teraz sprowadzać ropę z innych części świata i potrzebuje do tego wszystkich dostępnych statków.

Eksperci analizujący skutki tych sankcji podkreślają, że być może nie dojdzie z ich powodu do gwałtownej katastrofy. Rosja już teraz sprzedawała ropę po zaniżonych cenach. Bo sprzedać ją musi – nie ma gdzie jej magazynować, a zatrzymanie pól wydobywczych byłoby katastrofą. Być może więc limit 60 dolarów nie będzie aż tak dotkliwy, jak to wygląda, kiedy porówna się go z cenami rynkowymi. Ale Rosja nie może już liczyć na zwyżkę cen swojego podstawowego bogactwa. Najwyżej na kolejną obniżkę.

To jest naprawdę poważna sprawa
View post on Twitter

Moskwa pociesza obywateli: na wojnę i tak nam starczy

Tymczasem wiadomość o embargu pojawiła się w rosyjskich “Wiadomościach” dopiero w 31. minucie 70-minutowego programu. Przekaz był prosty: nic się nie stało. Tylko Zachodowi się od tego pogorszy. Rosja bowiem nikomu nie sprzeda ropy po zaniżonej cenie, bo nie uznaje pułapu na cenę. Ostatecznie może przestać sprzedawać, nawet jakby miała ograniczyć wydobycie. W odwecie przygotuje też kontrsankcje. Wicepremier Nowak pogroził też, że sankcje godzą w wolny rynek (to najstraszniejsza rzecz, jaką można zrobić, gdyż wolny rynek jest dla Putina święty): “Rosja jest gotowa współpracować tylko z tymi konsumentami, którzy będą pracować na warunkach rynkowych”.

A poza tym ceny na ropę wzrosną, choć spadną (tu propaganda najwyraźniej nie uzgodniła wersji), Indie i Chiny będą na pewno rosyjską ropę kupować (to jasne – nie przystąpiły do sankcji i umowy o limicie ceny, ale czy naprawdę kupią rosyjską ropę drożej, skoro dostępna będzie taniej?). A poza tym pieniędzy na wojnę w Ukrainie Rosji i tak nie zabraknie − bo ma wewnętrzne źródła dochodu (uważny telewidz mógłby się domyślić z tego, że zabraknie za to pieniędzy na inne, cywilne cele).

Przekaz był tak skonstruowany, żeby nic nie dało się z niego zrozumieć. Poza jednym: na tych sankcjach przejedzie się Zachód. Wszystko, co przydarzy się Rosji, Europa odczuje jeszcze bardziej (jeśli w Rosji zdechnie jedna krowa, to na Zachodzie co najmniej dwie, więc naprawdę jest się czym cieszyć).

Dalej “Wiadomości” rozwinęły się w stronę katastrofy gospodarczej na Zachodzie, o której propaganda opowiada codziennie. Po prostu, w Rosji nawet dotkniętej sankcjami i prowadzącej wojnę, jest dostatniej i bezpieczniej niż w Paryżu i Berlinie. Ropa? Jaka ropa?

Jak to było w znanej stalinowskiej piosence: nie znam innego kraju, gdzie człowiek oddycha tak swobodnie

(Я другой такой страны не знаю, Где так вольно дышит человек).

Tymczasem jednak 5 grudnia w Rosji zakazano wieców i pikiet w pobliżu budynków rządowych, dworców i szkół. Wcześniej zakazane było tylko protestowanie tuż koło rezydencji Putina, sądów i więzień.

***

Od początku napaści Rosji na Ukrainę śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre ze wklejanych do tekstu linków mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)

Rosyjska propaganda: rys. Weronika Syrkowska/OKO.press

Udostępnij:

Agnieszka Jędrzejczyk

historyczka z wykształcenia. Od 1989 r. przez 22 lata redaktorka w Gazecie Wyborczej, potem przez 10 lat urzędniczka, m.in. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Od 2021 r. w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne