0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: UWAgencja GazetaA ! ZAKAZ PUBLIKACJI WIZERUNKU I DANYCH OSOBOWYCH OSKARZONYCH ! 28.07.2026 Wroclaw , ul. Podwale 30. Prokuratura Okregowa. Zatrzymani w sprawie brutalnego ataku na pare obywateli Ukrainy we Wroclawiu zostali doprowadzeni do prokuratury. Sledczy prowadza dalsze czynnosci procesowe, a mezczyzni uslysza zarzuty dotyczace pobicia oraz narazenia poszkodowanych na niebezpieczenstwo utraty zdrowia. O dalszych decyzjach dotyczacych podejrzanych zdecyduje prokuratura i sad . Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plUWAgencja GazetaA ! ...

Mariusz Grabowski, założyciel i właściciel Gromdy – klubu walk na gołe pięści z Pionek i Radomia – zapewne długo zapamięta skutki zachowania jednego ze swoich zawodników. Adam C. ps. „Cycu” był jednym z trzech napastników, którzy we Wrocławiu w ostatni weekend brutalnie pobili parę Ukraińców. Wcześniej „Cycu” siedział w więzieniu 10 lat. Cała Polska była wstrząśnięta nagraniem, na którym walił pięścią w twarz bezbronną kobietę.

Gdy ujawniono, że Adam C. zarabia jako uczestnik walk organizowanych przez Gromdę, nie sposób nie było tego nie łączyć z faktem, że organizacja od dawna publikuje filmy i posty grożące przemocą obcokrajowcom. Kiedyś tym z Bliskiego Wschodu i Afryki, a dziś przede wszystkim Ukraińcom. Na jednym z tych nagrań sam Grabowski pije wódkę pod hasło „trzeba będzie zebrać chłopaków i wyprostować chochołów” (pogardliwe określenie Ukraińców zaczerpnięte z języka rosyjskiego).

Przez internet przetoczyła się fala krytyki wobec organizacji. Ale też wobec władzy, która tolerowała taką działalność. Są już skutki.

„Spróbujcie tylko coś zrobić”

29 lipca 2026 zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu po tym, jak przesłaliśmy do niego pytania dotyczące Gromdy, zabezpieczył, przeanalizował i przekazał do prokuratury nagrania Gromdy „celem oceny prawno-karnej”.

Przeczytaj także:

Dzisiaj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała oświadczenie. Przeprowadzona przez śledczych wstępna analiza treści filmów i postów, które publikowała Gromda, wykazała, że„treści te mają radykalnie ksenofobiczny i rasistowski charakter, skierowane są przede wszystkim przeciwko osobom narodowości ukraińskiej, przedstawicielom innych ras, imigrantom z krajów Afryki i Azji. (…) Poszczególne wypowiedzi odpowiadają znamionom publicznego nawoływania do stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej, etnicznej i wyznaniowej, pochwalania takiej przemocy, grożenia jej stosowaniem, nawoływania do nienawiści na takim tle oraz znieważania poszczególnych osób i grup ludności” czytamy.

Prokuratura wszczęła więc śledztwo w sprawie: „publicznego propagowania ideologii nawołującej do użycia przemocy”, „nawoływania do nienawiści”, „stosowania przemocy”, „znieważenia” osób i grup ludności z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej i rasowej. W oświadczeniu wymieniono 5 paragrafów Kodeksu Karnego, które mogły zostać złamane. Chodzi o przestępstwa zagrożone maksymalnymi karami od 3 do 5 lat pozbawienia wolności.

Wczoraj, także kilka godzin po tym, jak OKO.press skierowało dotyczące Gromdy pytania do MSWiA, rzecznik rządu, Adam Szłapka odniósł się w social mediach do nagrania Gromdy o „chochołach”: „Powiem wam krótko i wprost – jesteście zwykłą patologią. I dopóki my rządzimy, nie ma dla waszej agresji ani milimetra miejsca w Polsce. (…) Państwo polskie dopadnie was szybciej, niż wam się wydaje. (…) Spróbujecie tylko coś zrobić” – mówił Szłapka.

„Sroga polska gościnność”

Co takiego było w filmach/postach Gromdy, że władze zareagowały tak zdecydowanie?

Pierwszy post: „Ekipa srogiej polskiej gościnności zaprasza na tradycyjny wpi*rdol i ekspresowe prostowanie każdego pyskacza, który zapomniał dobrych manier”. Na foto mięśniacy z gołymi klatami w pozach zapowiadających ów „wpi*rdol”.

Kolejny post: „Polska ekipa z podwójnym mistrzowskim uderzeniem gotowa na kozaczków. Tu jest Polska. Tu się walczy. Gromda. Nie ma miękkiej gry”. Na foto siedmiu facetów prężących muskuły z gołymi torsami i groźnymi minami.

Następny: Łysy mięśniak z gołym torsem mówi do Ukraińców, że jeśli słyszy na siłowni ciągle: „haraszo, haraszo”, to go to denerwuje. „Jeśli chcesz tutaj zostać, to język powinien się zmieniać z ukraińskiego na polski (…). Każde czyny wiążą się z konsekwencjami” – zapowiada.

W następnym poście: czterech mięśniaków z gołymi torsami, tatuażami, trzyma narzędzia, którymi można zabić: młot, kij bejsbolowy, łom, jakiś potężny stalowy klucz. „Witamy w Polsce. Chlebem, solą i twardą rzeczywistością, jeśli zajdzie potrzeba. Szybko weryfikujemy każdego. Bez taryfy ulgowej. Gromda. Nie ma miękkiej gry”.

Film z granicy polsko-niemieckiej sprzed roku, gdy Robert Bąkiewicz organizował patrole graniczne nacjonalistów: Mięśniak z brodą, na tle innych muskularnych mężczyzn z gołymi torsami i głowami w kominiarkach krzyczy: „Do wszystkich pseudoinżynierów; wchodzicie tutaj na własną odpowiedzialność. Auuu!”.

Na jednym z filmów reklamującym galę bokserską organizowaną przez Gromdę padają słowa: „won na front”. Dokładnie to samo usłyszała od napastników para Ukraińców pobita we Wrocławiu.

Niektóre z publikacji organizacja usunęła z sieci, gdy wybuchł skandal z pobiciem przez „Cyca”. Inne – gdy przygotowywaliśmy ten materiał. Ale spora część nadal wisiała. Wczoraj zapytaliśmy Meta – właściciela Facebooka i Instagrama, na który Gromda publikuje – czy koncern toleruje tego rodzaju treści na swoich platformach social mediowych, a jeśli nie, to dlaczego one nadal tam są. „Nie tolerujemy na naszych platformach zachowań szerzących nienawiść. Usunęliśmy treści, które naruszały nasze zasady” – napisało nam dzisiaj biuro prasowe Meta.

Poprosiliśmy o ocenę filmów i postów Gromdy profesora Rafała Pankowskiego, współzałożyciela Stowarzyszenia „Nigdy Więcej”

Nie ma wątpliwości, że szerzenie klimatu nienawiści, który widać w filmach organizacji, może bezpośrednio prowadzić do agresji. Gromda jest istotnym influencerem – niektóre z filmów miały ponad 10 tysięcy lajków na FB.

“Rasizm, faszyzm, brunatnienie? Wszystkie te określania są na miejscu. W tym środowisku – różnych odmian sportów walki, takich jak MMA – te poglądy, nawet nazistowskie, są rozpowszechnione” – ocenia prof. Pankowski.

Prof. Pankowski, pytany, czy są szanse na oskarżenie za takie materiały, zastrzega, że polskie instytucje często stosują interpretacje skrajnie zawężające. „Jeśli ktoś nie powie wprost »idź i zabij czarnoskórego«, to niestety wbrew zdrowemu rozsądkowi zazwyczaj nie będzie to uznane za podżeganie do nienawiści na tle rasowym” – mówi Pankowski.

Pobił też bezdomnego i pociął mu uszy

Film z Grabowskim o „wyprostowaniu chochołów” przy butelce wódki ma klimat cokolwiek gangsterski. Nieprzypadkowo.

W 2022 roku Wirtualna Polska opisała przestępczą przeszłość Mariusza Grabowskiego. W środowisku gangsterskim nosił pseudo „Grabek” i miał na koncie między innymi kradzież z włamaniem, oszustwo czy współudział w porwaniu biznesmena dla okupu. Osadzenie go w więzieniu umożliwił inny skruszony przestępca – Albert W., który wcześniej pracował właśnie dla Grabowskiego. Udowodniono mu poważniejsze czyny: porwania, rozboje, handel bronią i materiałami wybuchowymi.

„Praktycznie codziennie dokonywaliśmy jakichś przestępstw" – zeznawał Albert W. Handlowali alkoholem, narkotykami, bronią, materiałami wybuchowymi, wprowadzali do obiegu fałszywe pieniądze. Lista jest długa – a akta liczą kilkaset stron, bo Albert W. zeznawał przez 8 miesięcy. Znaczna część z tych przestępstw wówczas się już przedawniła. Ale część nie.

Policja zatrzymała Grabowskiego w marcu 2010 roku i postawiła mu jedenaście zarzutów. W trakcie trwającego pięć lat procesu kurator pisał, iż nawet policjanci boją się o nim mówić. Choć Albert W. był wiarygodnym świadkiem – jak uznał sąd – Grabowskiego uniewinniono z większości zarzutów: między innymi tych dotyczących handlu narkotykami. Skazano go tylko za 3 przestępstwa i przesiedział zaledwie 2,5 roku.

Wyszedł w 2019 roku, a w kolejnym roku założył Gromdę – federację walk na gołe pięści. I tam też przyjmował podobnych sobie byłych kryminalistów. WP relacjonowała, że na przykład galę Gromdy w 2020 roku wygrał „Tyson” – pseudokibic handlujący narkotykami. Na ring trafił prosto z aresztu. Rok później walczył na gali Gromdy Nikodem „Nikoś” Ch., którego skazano za pobicie trzyletniego (sic!) dziecka. Pobił też bezdomnego i pociął mu uszy.

Grabowski publicznie tłumaczył wówczas, że nie interesuje się kartoteką policyjną uczestników walk, a jedynie ich umiejętnościami „sportowymi”.

Tekst o Grabowskim powstał, bo ten w 2020 roku podpisał umowę z TVP na pokazanie nie mniej niż 18 gal bokserskich przez 3 lata.

Biznes Grabowskiego uwiarygadniał Mateusz Borek – prezenter sportowy, także w TVP. Panowie znali się od 2015 roku i przez lata współpracowali przy galach bokserskich. W 2022 roku Borek wystąpił w spocie promującym galę Gromdy, który tonął w wulgaryzmach i seksizmie. Nakręcono go w klimatach mocno gangsterskich, z kobietami stylizowanymi na prostytutki. Borek mówił w nim: „ale na szacunek musisz sobie zasłużyć”. I przekonywał, że Gromda to klub dla „twardych skurw..i”.

Krytyka, która po tym nagraniu spadła na Borka, sprawiła, że prezenter wycofał się z dalszej współpracy z Grabowskim.

Zapytaliśmy Komendę Wojewódzką Policji w Radomiu, czy prowadzi obecnie jakieś postępowania wobec członków Gromdy. „Nie jesteśmy w stanie odnieść się do pytań dotyczących karalności bądź prowadzonych postępowań wobec członków klubu Gromda, ponieważ jest to pytanie zbyt ogólne i nie jesteśmy w stanie zweryfikować, o które konkretnie osoby chodzi”.

Pecunia non olet

Zakrwawione twarze, połamane nosy, podbite oczy. Krew leje się strumieniami. Przemoc buzuje – to właśnie wali w oczy widza kanału Gromdy na YouTube. Brutalność łatwo przebija się w sieci i ułatwia zdobywanie fanów. Kanał ma 433 tys. subskrybentów. Jest na nim 1,5 tys. filmów, a ten rekordowy – skrót walki „Niedźwiedź” vs „Góral” sprzed 5 lat – ma aż 8,2 mln wyświetleń.

Łącznie od powstania kanał osiągnął w sumie ponad 140 mln wyświetleń. Według Sardynek Biznesu – portalu doradzającego małym biznesom – przy 2 mln wyświetleń na YouTubie zarobek może się wahać od 15 do 25 tys. zł. Przyjmując średnio 20 tys. zł (choć w przeszłości zapewne były to mniejsze stawki) Gromda mogłaby za te 140 mln wyświetleń otrzymać ok. 1,4 mln zł.

Ale dochody z YouTube'a to tylko drobne w biznesie Grabowskiego. Kanał na YouTube to przede wszystkim forma marketingu – zachęcenia do wykupienia dostępu do jego gali bokserskich w systemie pay per view (PPV). Dostęp do 25. gali kosztuje 54,99 zł, wcześniej były też pakiety po 49,99 zł. Ile sprzedają ich przeciętnie?

Firma Grabowskiego tego nie ujawnia, ale branżowy ZawodTyper.pl szacuje, że chodzi o co najmniej kilkadziesiąt tysięcy dostępów do pojedynczej gali. Zakładając, iż to byłoby 30 tysięcy, to dochody tylko z jednej gali przekroczyłyby 1,5 mln zł, zaś przy 60 tys. PPV – to już 3,3 mln zł. Według raportu rocznego w KRS FEDERACJA Gromda F.C. Sp. z o.o. – tak brzmi oficjalna nazwa firmy Grabowskiego – osiągnęła 5,9 mln przychodów w 2025 roku i 95 tys. zysku.

Biznesmen ma też dochody ze swoich klubów sportowych w Pionkach i Radomiu oraz z noclegów w pierwszym z tych miast.

Według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w 2025 roku Federacja Gromda F.C. złamała przepisy minimum trzy razy, za co nałożono na nią kary na 300 tys. zł. Firma okazała się drugim najczęściej karanym nadawcą pod względem wysokości kar.

Ubrał się w ornat i do mszy dzwoni

Gdy przez sieć przetaczała się fala krytycznych opinii na temat Gromda, ich filmów oraz ich wpływu na przypadki pobić Ukraińców, organizacja się broniła: „Nie mamy nic wspólnego z takimi sytuacjami. Nie jest to w żaden sposób związane z federacją Gromda”.

To tylko rozjuszyło internautów, więc kula śnieżna rosła.

29 lipca, gdy sprawą w końcu zainteresowały się władze, założyciel organizacji opublikował wideo oświadczenie. „Potępiamy zachowanie ludzi i czyny, których się dopuścili. Temu jesteśmy przeciwni. (…) Boli mnie to, że zawodnicy i cała społeczność Gromda jest wrzucana do jednego worka przy tym jednym incydencie” – ubolewał właściciel.

Firma wysłała nam obszerne oświadczenie. „Spółka nie akceptuje przemocy poza sportem, w szczególności przemocy motywowanej narodowością, pochodzeniem lub językiem. (…) Nigdy nie było zamiarem Spółki nawoływanie do przemocy wobec obywateli Ukrainy, obcokrajowców ani jakiejkolwiek innej grupy osób” – przekonują.

„Cycu” już nie będzie walczył na galach organizacji, a niektóre z „przekazów” w sieci usunęli po „przeglądzie”. Ale nie ze względu na nawoływanie do przemocy, bo tego według nich tam nie ma, a „na możliwość ich interpretowania w sposób wykraczający poza pierwotną konwencję sportową i marketingową”.

Firma nie wie, ilu ich zawodników to prawomocnie skazani przestępcy, bo nie prowadzi takiej ewidencji i nie ma dostępu do policyjnych kartotek ani baz operacyjnych.

Mariusz Grabowski odpowiedział nam bardzo obszernie na pięć skierowanych do niego pytań. Prezentujemy skrócone odpowiedzi na trzy pytania (na końcu tekstu całość).

  • Twierdzi pan, że GROMDA to „stricte sportowa organizacja”. Jeśli tak, to skąd tyle materiałów na waszych profilach, które sugerują lub bezpośrednio zapowiadają przemoc wobec obcokrajowców/Ukraińców w Polsce?

„Taki był styl tej marki i sposób promowania walk. (…) Nie zgadzam się z twierdzeniem, że naszym celem było nawoływanie do atakowania Ukraińców czy innych obcokrajowców” – podkreśla Grabowski.

  • Czy pan obecnie żałuje, iż na profilach Gromda znalazły się posty zapowiadające przemoc wobec obcokrajowców, np. „Ekipa srogiej polskiej gościnności zaprasza na tradycyjny wpi*rdol i ekspresowe prostowanie każdego pyskacza, który zapomniał dobrych manier”?

Grabowski: „Tak, mam świadomość, że niektóre rzeczy można było powiedzieć inaczej. Nie będę uciekał od odpowiedzialności za własne słowa”.

  • Dlaczego usunęli państwo film z pana udziałem, na którym była mowa: „trzeba zebrać chłopaków, to się wyprostuje chochołów…”?

Grabowski: „Film został wyłączony z publikacji, ponieważ w obecnej sytuacji jego fragmenty mogły być odczytywane jako przyzwolenie na przemoc wobec Ukraińców”.

Pionki... na szachownicy

Albert W. zeznawał, że Grabowski w latach 90. „rządził” Pionkami. By ocenić, jak teraz wygląda pozycja Grabowskiego w mieście, rozmawiamy z osobą, która bardzo dobrze je zna. Rozmówca zastrzegł sobie anonimowość.

„Gdy na miejskiej hali sportowej odbywa się Gromda – impreza zamknięta dla ok. 500 osób maksymalnie – na mieście nie dzieje się nic złego. Może raz były jakieś krzyki. Co do samej imprezy, nikt nie powie tutaj nic złego – to profesjonalne wydarzenie. Byłem na nim kilka razy, choć sam nie jestem fanem boksu czy walk. Nie widać przestępców, przestępczości, ani burd. Jest spokój. Zresztą imprezie zawsze towarzyszy duża ochrona, są służby mundurowe. Jest porządek. Oglądam te filmiki Gromdy w socialach. Nie do końca są w porządku, ale myślę, że to efekt walk federacji o widza. Takie PR-owe pompowanie balonika, by zebrać wielbicieli sportu, w którym leje się krew”.

Pełna odpowiedź Mariusza Grabowskiego na nasze pytania:

„Szanowny Panie Redaktorze,

otrzymałem przekazane mi pytania i odpowiadam na nie osobiście, ponieważ część z nich dotyczy bezpośrednio moich wypowiedzi i materiałów z moim udziałem.

Ponownie wskażę jasno to, co wydarzyło się we Wrocławiu, było niedopuszczalne. Nie ma mojego przyzwolenia na bicie ludzi na ulicy, tym bardziej z powodu ich pochodzenia, narodowości czy sposobu mówienia. Sportowa walka podczas gali, na określonych zasadach i pod nadzorem, to zupełnie inna rzecz niż napad na człowieka poza ringiem.

Adam C. występował w przeszłości na gali Gromda, ale zdarzenie we Wrocławiu nie miało żadnego związku z organizacją ani z galą. Po tym, co się stało, decyzja jest jednoznaczna: nie będzie ponownie walczył w GROMDZIE.

Odpowiadając na poszczególne pytania:

  1. Skąd na profilach Gromda materiały, które – według Pana – sugerują albo zapowiadają przemoc wobec obcokrajowców lub Ukraińców?

Gromda od początku posługiwała się mocnym, ostrym i prowokacyjnym językiem. Taki był styl tej marki i sposób promowania walk. Nie będę teraz udawał, że tych materiałów nie było albo że były napisane delikatnym językiem, bo każdy może je zobaczyć i sam ocenić.

Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, że naszym celem było nawoływanie do atakowania Ukraińców czy innych obcokrajowców. Gromda organizuje walki sportowe i to wokół walk, zawodników oraz emocji sportowych budowana była komunikacja.

Widzę natomiast, że po wydarzeniu we Wrocławiu niektóre wcześniejsze materiały mogą być dziś odbierane inaczej, niż były odbierane w chwili publikacji. Nie zamierzam tego lekceważyć. Trzeba umieć wyciągać wnioski również wtedy, kiedy pierwotna intencja była inna od późniejszego odbioru.

  1. Czy żałuję publikacji postów takich jak: „Ekipa srogiej polskiej gościnności zaprasza na tradycyjny wpi*rdol i ekspresowe prostowanie każdego pyskacza, który zapomniał dobrych manier”?

Z dzisiejszej perspektywy uważam, że część sformułowań może być uznana za ostrą i dawaj możliwość odczytania ich szerzej niż jako przerysowanej promocji sportów walki.

Nie było moją intencją zachęcanie kogokolwiek do przemocy wobec obcokrajowców. Widzę jednak, że odbiorca nie zawsze zna cały kontekst, nie musi znać stylu GROMDY i może takie słowa zrozumieć inaczej. Szczególnie po tym, co wydarzyło się we Wrocławiu.

Dlatego tak, mam świadomość, że niektóre rzeczy można było powiedzieć inaczej. Nie będę uciekał od odpowiedzialności za własne słowa. Jednocześnie nie zgodzę się z zarzutem, że chciałem doprowadzić do przemocy wobec określonej narodowości.

  1. Dlaczego został usunięty film, na którym padają słowa: „trzeba zebrać chłopaków, to się wyprostuje chochołów…”?

Po wydarzeniach we Wrocławiu rozpoczął się przegląd materiałów publikowanych na profilach Gromda. Film został wyłączony z publikacji, ponieważ w obecnej sytuacji jego fragmenty mogły być odczytywane jako przyzwolenie na przemoc wobec Ukraińców.

Nie usunięto go po to, żeby udawać, że nigdy nie powstał. Ten materiał jest znany, był publiczny i był już wielokrotnie kopiowany. Chodziło o to, żeby Gromda nie utrzymywała go dalej w aktywnej dystrybucji w momencie, kiedy trwa dyskusja o pobiciu ludzi ze względu na ich pochodzenie.

Słowa, które tam padły, były ostre i dziś widzę, że mogły zostać odebrane jako coś więcej niż rozmowa prowadzona w określonej, prowokacyjnej konwencji. Nie oznacza to jednak, że popieram atakowanie kogokolwiek na ulicy. Nie popieram.

  1. Ilu obecnie zawodników Gromda ma wyroki skazujące?

Nie znam takiej liczby i nie będę jej zgadywał.

Gromda nie prowadzi rejestru wyroków wszystkich osób, które kiedykolwiek wystąpiły na naszych galach. Przez wydarzenia przewinęło się wielu zawodników. Nie mamy dostępu do policyjnych kartotek ani do pełnych informacji o przeszłości każdej osoby.

Jeżeli jakaś informacja o konkretnym zawodniku jest publicznie znana i ma znaczenie dla organizacji wydarzenia, może być brana pod uwagę. Nie mogę jednak uczciwie podać liczby, której nie mamy rzetelnie sprawdzonej.

  1. Dlaczego nie sprawdzam kartotek kryminalnych lub policyjnych zawodników albo członków Gromda?

Przede wszystkim dlatego, że nie mam dostępu do policyjnych kartotek. Gromda nie jest policją, prokuraturą ani sądem. Prywatna firma nie może sprawdzać dowolnej osoby w policyjnych bazach.

Sprawdzamy to, co jest potrzebne do zorganizowania gali: tożsamość zawodnika, jego stan zdrowia, przygotowanie do walki i przestrzeganie zasad wydarzenia. Jeżeli pojawiają się wiarygodne informacje, że zachowanie danej osoby jest sprzeczne z podstawowymi zasadami organizacji albo może zagrażać bezpieczeństwu, podejmujemy decyzje dotyczące jej dalszego udziału.

Taką decyzję podjęliśmy w sprawie Adama C. Nie wystąpi ponownie w GROMDZIE.

Na koniec chcę podkreślić jedną rzecz. Gromda ma mocny charakter i nie zamierzamy robić z niej produktu bez emocji. Będziemy nadal organizować twarde walki i mówić o nich w wyrazisty sposób. Musimy jednak jeszcze wyraźniej oddzielać sportową rywalizację od przemocy na ulicy oraz uważać, żeby używany przez nas język nie dawał podstaw do uznania, że akceptujemy atakowanie ludzi z powodu narodowości lub pochodzenia.

Nie akceptujemy takich zachowań. Jednocześnie nie uchylamy się od rozmowy o tym, co w naszej dotychczasowej komunikacji można było zrobić lepiej.

(…)

Z poważaniem

Mariusz Grabowski”

Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze