W wywiadzie dla „Sygnałów Dnia” Jarosław Kaczyński powołał się na „plan Rabieja”, który ma rzekomo prowadzić do wprowadzenia w Polsce adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Wyjaśniamy: żaden „plan” nie istnieje, a Kaczyński powiela spiskową i homofobiczną fantazję prawicy. Tłumaczymy, skąd ją wziął

W wywiadzie dla „Sygnałów Dnia” 11 września 2019 prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił najwięcej o gospodarce i płacach – doprecyzowując m.in., że jego partia po wygranych wyborach nie planuje podwyżek składek na ZUS dla przedsiębiorców (którzy płacą dziś ryczałt niezależnie od dochodów). 

Prowadząca rozmowę zapytała prezesa PiS o jego wypowiedzi dotyczące modelu rodziny z konwencji w Lublinie – na której prezes ogłosił, że dla PiS rodzina to „kobieta, mężczyzna w stałym związku i dzieci” (zapis całej rozmowy można przeczytać na stronie PR). Pisaliśmy w OKO.press, ile faktycznie jest takich „normalnych” rodzin.

Kaczyński twierdzi, że to „fundament naszej cywilizacji”:

„Natomiast uważamy, że to, co jest fundamentem naszej cywilizacji, czyli ten trwały związek między mężczyzną i kobietą, no i dziećmi, które przychodzą z tego związku na świat, jest czymś niezwykle cennym, i to właśnie w tym wymiarze cywilizacyjnym, w wymiarze cywilizacji, która miała różne wady i różne momenty trudne, ale która niewątpliwie w dziejach świata jest najbardziej życzliwa człowiekowi.

Mówię tu o cywilizacji chrześcijańskiej. I to jest jakby kwestia, o której nie można w oparciu o fakty dyskutować”.

Później prezes gładko przeszedł do kontrataku, zarzucając „części naszych politycznych przeciwników”, że chcą tradycyjny model rodziny zniszczyć, a przynajmniej akceptują jego zniszczenie. 

Wówczas prowadząca przypomniała prezesowi wypowiedź Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – jednej z liderek Platformy Obywatelskiej, kandydatki tej partii na premierkę – która popiera związki partnerskie, a zapytana o adopcję dzieci przez pary jednopłciowe odpowiedziała „to jeszcze nie ten czas”.

Kaczyński:

„Cieszę się tą szczerością. (…) No tak, plan Rabieja ma być realizowany, dzieci mają być przedmiotami, które są potrzebne komuś nie wiem, do czego, można chyba powiedzieć, że do zabawy, ale my będziemy (…) bronić się przed realizacją tego planu i będziemy bronić się bardzo zdecydowanie”.

Insynuacja: geje nie molestują dzieci częściej niż osoby heteroseksualne

W typowy dla siebie sposób prezes Kaczyński nie wypowiedział tu jasno homofobicznego przesądem, ale posłużył się insynuacją – że „dzieci mają być przedmiotami”, są „potrzebne do zabawy”.

Nawiązał w ten sposób do przekonania podzielanego przez część prawicy (nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach), że dzieci wychowywane w parach jednopłciowych są często molestowane przez swoich rodziców, czy opiekunów.

Jest to fałsz często powtarzany przez religijną prawicę, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, ale także w Polsce (powiedziała to np. w listopadzie 2016 roku polityczka PiS Beata Mazurek – pisaliśmy o tym).

W 2004 roku dr teologii Timothy J. Dailey opublikował raport dla Family Research Council, konserwatywnej organizacji pozarządowej, w którym twierdził, że bycie gejem jest ściśle związane ze skłonnościami do pedofilii. Raport Daileya – z naukowo wyglądającymi 77 przypisami – został szczegółowo omówiony i zdyskredytowany przez prof. Gregory’ego Herka, psychologa z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis (jego analizę można znaleźć tutaj).

Według prof. Herka przytłaczająca większość pedofilów nie jest określona płciowo w tradycyjnym sensie – nie interesują ich ani mężczyźni, ani kobiety. Geje i lesbijki nie stanowią dla dzieci większego zagrożenia niż osoby heteroseksualne.

Kaczyński – mówiąc o „dzieciach do zabawy” – gra na powszechnych w Polsce uprzedzeniach i lękach. Jak wynika z sondażu OKO.press z lutego 2019  co prawda Polacy popierają legalizację związków partnerskich (56 proc. za związkami partnerskimi), na adopcję przez nie dzieci zgodziłoby się tylko 18 proc. (77 proc. było przeciw). 

Według szacunków Kampanii Przeciw Homofobii (z 2011 roku) w rodzinach nieheteroseksualnych wychowuje się przynajmniej 50 tys. dzieci. Większość z tych par to dwie kobiety. Często jedna z nich ma dziecko z poprzedniego związku.

Prezes PiS mówił o tym nie po raz pierwszy. W marcu 2019 roku, tuż przed wyborami do europarlamentu, na konwencji regionalnej PiS w Katowicach wołał:

„My chcemy jasno powiedzieć: tu mówimy »nie«, a już w szczególności jeżeli chodzi o dzieci. Wara od naszych dzieci!”

Analizowaliśmy to wówczas w OKO.press. Wtedy też powoływał się na „wypowiedź Rabieja”. Dziś „wypowiedź” zmieniła się w „plan”.

Fałsz: nie ma „planu Rabieja”

Kaczyński reaguje na wypowiedź Pawła Rabieja, wiceprezydenta Warszawy (i geja) dla „Dziennika Gazeta Prawna” z 14 marca 2019. Przedstawiając się jako konserwatysta Rabiej opowiedział się za wprowadzeniem małżeństw homoseksualnych, żeby „nie zaprzeczać faktom”, a także ze względu na „stabilizację społeczną”. Pytany o adopcję, powiedział, że „jest bardziej sceptyczny”.

„W wielu krajach adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dozwolona i nie spowodowała trzęsienia ziemi, nie mogę jednak abstrahować od sytuacji polskiej. Nie jestem zwolennikiem zmieniania społeczeństwa na siłę, więc jestem za etapowaniem: najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci”.

Była to bardzo odważna na polskim gruncie wypowiedź, którą politycy PiS potraktowali jako program Koalicji Obywatelskiej przed wyborami do europarlamentu. Od słów Rabieja odciął się zarówno prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, jak i szef KO Grzegorz Schetyna.


No tak, plan Rabieja ma być realizowany, dzieci mają być przedmiotami, które są potrzebne komuś nie wiem, do czego, można chyba powiedzieć, że do zabawy (...)

Jarosław Kaczyński, Sygnały Dnia 1PR - 11/09/2019

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Geje nie adoptują dzieci, żeby je molestować, a "planu Rabieja" nie ma


W lipcu 2019 PiS mówił już o „planie Rabieja”.

Zwróćmy uwagę na zmianę znaczenia: „plan” sugeruje ukryte, tajne działanie – z góry zaplanowaną akcję na rzecz wprowadzenia adopcji przez pary jednopłciowe.

W wywiadzie dla tygodnika „Sieci” (29 lipca) wicepremier Jacek Sasin jasno powiedział, że kwestia praw LGBT ma posłużyć PiS do mobilizacji elektoratu, który – uśpiony wysokimi sondażami partii władzy – może nie pójść na wybory.

„Nie godzimy się na »plan Rabieja«, a więc najpierw związki partnerskie, później małżeństwa homoseksualne, a na końcu adopcja dzieci” – mówił Sasin.

Oczywiście żaden „plan Rabieja” nie istnieje. Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy z ramienia .Nowoczesnej go nie sformułował. W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, przypomnijmy, mówił tylko, że chciałby, aby kiedyś tak się stało – ale to nie jest plan, tylko życzenie liberalnego polityka.

Nazwa jest jednak wygodna – sugeruje, że PiS walczy ze spiskiem mrocznych sił, wymierzonym w polską tradycyjną rodzinę.


OKO.press pilnuje ABC praw LGBT+
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Komentarze

  1. Igor Kirski

    Jak może być wzorcem moralnym i przykładem do naśladowania człowiek dla którego życie rodzinne jest abstrakcją i fatasmagorią o której nie ma zielonego pojęcia jako stary kawaler.Tym bardziej ze jego kondycja fizyczna i psychiczna po śmierci brata jest fatalna.Pokazuje Że dla niego jako despoty nie liczy się prawo dał tego przykład nie stawiając się na rozprawę z austryiackim biznesmenem.Jego strach przed klęską wyborczą i paniczna obawa przed rozliczeniami spowodowała ze głęboko chowa się w szafach razem z Macierewiczem wychyla się na moment śmierdząc naftaliną aby puścić bąka o którym będzie mówiła cała Polska .Podobnie było w stanie wojennym gdy chował się w przy mamusi i razem z kotem Alikem a teraz ma pretensje ze go nie internowano.Tchórzliwie zastawia się innymi to bratem to Szydło Marcinkiewiczem teraz Dudą Morawieckim bojąc się odpowiedzialności za rządzenie

    • Jerzy Pawelski

      To nie do końca prawda. Bez większych problemów adoptowane są dzieci małe i zdrowe. Poważnie chore muszą czekać raczej na pary z zagranicy i często się nie doczekują. Piszę to jako przeciwnik adopcji przez pary jednopłciowe.

  2. Janusz Nowak

    I mówi to kryptohomoseksualista. Wszyscy wtajemniczeni wiedzą, że nim jest. To znamienne, że ludzie z prześladowanych środowisk stają się największymi prześladowcami tych środowisk. Takimi byli m.in. Hitler i Heydrich.

  3. Andrzej Kozłowski

    Dlaczego może pieprzyć takie rozmaite kołtuńskie bzdury i wciąż uchodzi mu to na sucho? I na marginesie – czemu sam nie zrealizował dotąd tego wzorca, o który tak chce walczyć? Czyżby osobiście miał jednak inne "priorytety"?

  4. Arkadiusz Karski

    To, co przedstawił Paweł Rabiej, jak najbardziej można oddać słowami takimi jak "plan" lub "strategia", nawet jeżeli to była tylko wizja jednego polityka – osoby prywatnej.

    Nie tak wygracie z dyktaturą, że będziecie zaprzeczali, że powiedzieliście to, co powiedzieliście.

    Istnieje odpowiedzialność za własne słowa.

    Tragikomiczne jest to, że wypowiedź Pawła Rabieja godzi w dobro dziecka wychowanego w tęczowej rodzinie przez to, że w swoim planie czy jakkolwiek to nazwać spycha Paweł Rabiej dziecko i jego dobro (w postaci adoptowania, jeżeli potrzebuje) na dalszy plan, po wypełnieniu pierwszych etapów (związki partnerskie, małżeństwo, a dopiero potem zapewnienie dziecku, żeby miało rodziców). W tym aspekcie Paweł Rabiej potraktował dziecko przedmiotowo.

    Polecam część drugą (podlinkowanie na samym początku, ale wolę wlepiać chronologicznie): https://docs.google.com/document/d/­1NdXtOB53BzMwqM79mZLmr1_wMQWv5WxHrs­Fn10vroVw/

  5. Młody Dome

    Wychowałem się w Lęborku, gdy raczej ogólnie w leborskiej społeczności LGBT było uważane jako wynaturzenie i czyjas słabość. Mimo tego, że w strachu powtarzałem bezrefleksyjnie teksty szykanujące gejów i dla spokoju popierałem kolegów w ich homofobicznych zachowaniach, to mimo wszystko jestem biseksualny i żadna ideologia czy edukacja lub jej brak nie jest w stanie zmienic mojej orientacji. Teraz żałuję, że nie walczyłem o swoją tożsamość od początku, ale zwyczajnie się bałem, a brak edukacji seksualnej powodował, że czułem się gorszy bo nie mogłem być gejem czy bi bo to bee a hetero zwyczajnie nie byłem. Obojętnie co sobie radni uchwalą to chłopcy będą rodzić się gejami, dziewczynki lesbijkami, obie płci będą eksperymentować poznawać siebie bez znaczenia czy edukacja będzie w szkołach czy nie.. A z argumentem, że chce się uczyć dzieci masturbacji w szkole nie mam zamiaru dyskutować bo trzeba być naprawdę idiota żeby pomyśleć że taki cel ma edukacja seksualna.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press