"Rodzin Kaczyńskiego" jest góra 1,8 mln. Dane GUS ośmieszają fantazje prezesa-kawalera
OKO.press sprawdza, ile rodzin spełnia kryteria Kaczyńskiego ("jedna kobieta, jeden mężczyzna, w stałym związku i ich dzieci"). Maks. 1,8 mln, jedna czwarta małżeństw (o 900 tys. mniej niż bezdzietnych, o 150 tys. mniej niż z jednym dzieckiem) i jedna szósta wszystkich rodzin (samotnych matek jest 1,1 mln). Dane GUS pokazują, jak zabytkowa jest myśl prezesa
Osławionej definicji rodziny Kaczyńskiego jest w stanie sprostać zaledwie jedna czwarta małżeństw i jedna szósta wszystkich polskich rodzin - wynika z danych przedstawionych przez GUS. Ale po kolei.
Rodzina według Kaczyńskiego
Zgodnie z tezą, że poza Kościołem jest tylko nihilizm (analiza - tutaj) na konwencji w Lublinie Jarosław Kaczyński podał definicję rodziny, jakby mówił z ambony:
"Rodzinę widzimy tak jak tutaj, jedna kobieta, jeden mężczyzna w stałym związku i ich dzieci. To jest rodzina!".
W środę 11 września tłumaczył w "Sygnałach dnia", że „chciał po prostu bronić tego, czego bronimy, czyli tradycyjnego modelu rodziny. Nie da się w każdej wypowiedzi powiedzieć wszystkiego. My oczywiście jesteśmy w pełni za szacunkiem dla kobiet, ale także mężczyzn, które dzieci wychowują samotnie".
Ale definicji nie skorygował i brnął, że "trwały związek między kobietą a mężczyzną i dziećmi, które przychodzą na świat jest czymś niezwykle cennym w wymiarze naszej cywilizacji chrześcijańskiej, która niewątpliwie w dziejach świata jest najbardziej życzliwa człowiekowi". Czyli - inne formy rodziny są mniej cenne.
I w ramach tej życzliwości oskarżał "przeciwników politycznych, którzy chcą tę naszą cywilizację zniszczyć".
Sala w Lublinie nagrodziła definicję Kaczyńskiego burzą oklasków, a partyjna kamera śledziła zachwycone twarze m.in. rodziny państwa Piskorzów, którzy na początku konwencji – ustami męża, bo żona i czworo dzieci grzecznie milczały – wychwalała władze za 500 plus i twierdziła: "Jesteśmy dumni, że jesteśmy Polakami”.
Definicja "rodziny Kaczyńskiego" sprowokowała m.in. prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, samotną matkę, do riposty. Twittowała: "Panie Prezesie, za nami cudny rodzinny weekend z córką.
Chcemy Pana serdecznie pozdrowić - moja córka i ja, zupełnie normalna polska rodzina".
OKO.press postanowiło oszacować, jak się mają "rodziny Kaczyńskiego" do prawdziwego pejzażu polskich rodzin. Korzystając z opublikowanego w czerwcu 2019 opracowania GUS "Sytuacja demograficzna Polski. Tworzenie i rozpad rodzin", sprawdzamy, ile rodzin spełnia trzy kryteria Kaczyńskiego, czyli:
- mężczyzna i kobieta są małżeństwem, które ma potomstwo;
- pozostają w stałym związku;
- opiekują się minimum dwójką dzieci.
Przedstawimy też trendy cywilizacyjne, które pozwalają ocenić, czy "rodzin Kaczyńskiego" ubywa, czy przybywa i co będzie z nimi dalej.
Małżeństwa z dziećmi - 5 mln 457 tys. (mniej niż połowa wszystkich rodzin)
Opracowanie GUS obejmuje okres do 2018 roku. Ale kluczową dla nas statystykę zespół sześciu autorek podaje za ostatnim Narodowym Spisem Powszechnym z 2011 roku (następny będzie w 2021 roku), bo lepszych danych nie ma.
W 2011 roku doliczono się 10 mln 973 tys. rodzin (6 mln 806 tys. w miastach i 4 mln 167 tys. na wsi) i wyróżniono sześć ich typów:
- małżeństwa z dziećmi - stanowiły 49,7 proc. wszystkich rodzin;
- małżeństwa bez dzieci - 24,6 proc.;
- matki z dziećmi - 19,8 proc.;
- ojcowie z dziećmi - 3 proc.;
- nieformalne "związki kohabitacyjne" z dziećmi - 1,3 proc.;
- "związki kohabitacyjne" bez dzieci - 1,6 proc.
Oznacza to, że dzieci ma prawie trzy czwarte (73,8 proc.) wszystkich rodzin, ale w tym tylko dwie trzecie to małżeństwa.
Jedna trzecia dzieci wychowuje się poza modelem tradycyjnej rodziny.
Pierwsze kryterium Kaczyńskiego spełniało zatem w 2011 roku co najwyżej 49,7 proc. wszystkich polskich rodzin, czyli 5 mln 454 tys. Ale to wszystkie małżeństwa, które mają dziecko lub dzieci, także dorosłe.
[baner_akcyjny kampania="remanent2019" typ="typ-2"]
Małżeństwa z dziećmi pod opieką do 24 lat - 4 mln 18 tys. rodzin
Kaczyński mówi o "dzieciach", czyli minimum dwojgu dzieci wychowywanych przez rodziców. I nie chodzi mu np. o rodzinę Edwarda i Beaty Szydłów z dwoma dorosłymi synami: (urlopowanym) księdzem Tymoteuszem i świeżo ożenionym Błażejem.
Spis powszechny daje nam precyzyjne informacje o liczbie rodzin z dziećmi w wieku 0-24 lata na utrzymaniu rodziców, rodzica czy opiekuna.
Takich rodzin było w 2011 roku 5 mln 458 tys. (co oznacza, że wśród wszystkich 8 mln 72 tys. rodzin z dziećmi stanowiły 67 proc. Pozostałe 33 proc. rodzin miało dzieci powyżej 24 lat).
Powyższa statystyka obejmuje jednak wszystkie rodziny - w GUS-owskim, czyli naukowym sensie. Ile z nich jest związanych węzłem małżeńskim? Na szczęście GUS podaje szczegóły. Z podanej niżej tabeli dowiadujemy się, że
małżeństw z dziećmi do 24 lat na utrzymaniu jest 4 mln 18 tys. Czyli 8 mln 36 tys. mężów i żon wychowuje wspólnie dziecko lub dzieci.
Małżeństwa z minimum dwójką dzieci pod opieką - 2 mln 084 tys.
Ale Kaczyński wyraźnie mówi o "dzieciach" a nie "dziecku". Tymczasem prawie połowa (aż 48,1 proc.) małżeństw wychowujących dzieci, miało w 2011 roku tylko jedno dziecko (patrz tabela wyżej). Dwójkę dzieci miało - 38,9 proc. proc., trójkę - 9,7 proc. czwórkę lub więcej - 3,2 proc.
Oznacza to, że dwójkę lub więcej dzieci miało w 2011 roku tylko 51,9 proc. rodzin wychowujących dzieci, czyli 2 mln 084 tys. rodzin (4 mln 168 tys. dorosłych Polek i Polaków). Jesteśmy już blisko liczby "rodzin Kaczyńskiego".
Widać to na wykresie. Małżeństwa Kaczyńskiego (z dwójką, trójką i czwórką plus dzieci) zaznaczyliśmy różnymi odcieniami czerwonego koloru.
Małżeństwa w stałym związku z minimum dwójką dzieci - maks. 1 mln 777 tys.
Nie wiadomo, co dokładnie miał na myśli Kaczyński mówiąc o "stałym związku", ale można zasadnie uznać, że oznacza to wierność obietnicy złożonej w USC "żeby małżeństwo było trwałe" i/lub w Kościele, by nie "rozłączać tego, co Bóg złączył".
GUS nie podaje niestety, ile z małżeństw z dziećmi, a zwłaszcza z dwójką (lub więcej) dzieci, to takie właśnie małżeństwa na stałe, czyli pierwsze dla niego i pierwsze dla niej. Możemy to tylko szacować na podstawie innych danych podawanych przez GUS.
Na ogólną liczbę 192,4 małżeństw zawartych w 2018 roku (najmniej po II wojnie światowej!):
- 152,6 tys. było pierwszym dla obojga (79,3 proc.);
- 16,9 tys. zawierali oboje rozwodnicy (8,8 proc.);
- 10,9 tys. rozwódka z "debiutantem" (5,7 proc.);
- 10,5 tys. rozwodnik z "debiutantką" (5,5 proc.).
Reszta to związki z wdową lub wdowcem (razem 1,6 tys. i 0,7 proc.).
Oznacz to, że rozwodników jest łącznie 38,3 tys. (20 proc.). To rekordowy odsetek, w 1960 roku było ich tylko 7,6 proc., w 1980 - 11,1 proc., w 2000 - 12,4, w 2010 - 14,5 proc.
Jaki jest odsetek małżeństw z minimum dwójką dziećmi do 24 lat, które są pierwsze dla ich obojga, czyli trwają bez rozwodu od 1994 roku?
Z danych GUS wynika, że liczba takich małżeństw spada z poziomu 88,1 proc. w 1960 do 79,3 w 2018. W 1994 roku osiągnęła ok. 86 proc. by w 2018 zejść na poziom 79,3 proc.
Można zatem ostrożnie szacować, że w całym okresie 1994-2019 odsetek małżeństw bez rozwodnika/ków wynosił średnio 82,65 proc. A małżeństw z rozwodnikami (po pominięciu wdowców) było ok. 16,5 proc.
To rozumowanie mogłoby być zakłócone przez fakt, że statystyki rozwodników obejmują wszystkie małżeństwa, także bezdzietne, które - przypomnijmy - stanowią jedną trzecią wszystkich, a tutaj analizujemy małżeństwa z dwójką i więcej dzieci. Może to "skleja" związki?
Jak jednak podaje GUS, ok. 60 proc. rozwodzących się małżeństw ma dzieci. Wśród wszystkich małżeństw w 2011 roku odsetek tych z dziećmi wynosi 67 proc., czyli ledwie 10 proc. więcej. Korekta - jeżeli nawet potrzebna - powinna być minimalna, rzędu 10 proc.
Przyjmijmy więc, żeby się nie pomylić, że odsetek małżeństw z udziałem jednego lub dwojga rozwodników w rodzinach wychowujących dwoje lub więcej dzieci stanowi 15 proc.
To oznacza, że z liczby 2 mln 084 tys. rodzin powinniśmy usunąć 15 proc., czyli 312 tys. rodzin "niestałych" i w ten sposób liczba małżeństw wiernych małżeńskiej przysiędze i wychowujących minimum dwoje dzieci spada do 1 mln 777 tys.
"Rodzin Kaczyńskiego jest zatem w Polsce maksymalnie 1,8 miliona, co oznacza 3,6 mln żon i mężów.
Porównanie z innymi rodzinami. Jedna czwarta Kaczyńskiego
Porównajmy liczbę 1 mln 777 tys. "rodzin Kaczyńskiego" to z liczbą trzech najczęstszych typów rodzin w 2011 roku:
- wszystkich małżeństw z dziećmi jest 5 mln 457 tys., czyli 3,1 razy więcej;
- małżeństw bezdzietnych jest 2 mln 699 tys, czyli równo półtora raza więcej;
- samotnych matek jest 2 mln 174 tys., czyli 22 proc. więcej, ale
- samotnych matek mających na utrzymaniu dziecko do 24 roku życia jest "tylko" 1 144 tys., czyli o jedną trzecią mniej.
GUS podaje też, że w 2018 roku na ogólną liczbę 32,680 mln osób w wieku 15 lat i więcej;
- żon i mężów było 18 mln 019 tys. = 55,1 proc.
- singli 9,024 z ogromną przewagą kawalerów (5 mln 86 tys.) nad pannami (3 mln 938 tys. ) = 27,6 proc.
- osób owdowiałych 3 mln 94 tys. z przewagą wdów (2 mln 621 tys.) nad wdowcami (473 tys.) = 9,5 proc.
- osób rozwiedzionych 1 mln 448 tys. z przewagą kobiet (887 tys.) nad mężczyznami (562 tys.) = 4,4 proc.
- partnerów i partnerek żyjących w związkach nieformalnych 643 tys. (obie płcie niemal po równo) = 2, 0 proc.
- osób w separacji 185 tys. = 0,6 proc.
Trudno te dane odnieść do analizy typów rodzin (inne kryteria podziału, różnica w czasie między 2011 a 2018), ale z pewnością można powiedzieć, że przykładnych małżonków Kaczyńskiego których w 2011 roku było (2 x 1 mln 777 tys.) 3 mln 554 (a teraz jest ich mniej - patrz dalsza część tekstu) jest trzykrotnie mniej niż: kawalerów i panien i niewiele więcej niż wdów i wdowców. Rośnie też liczba osób rozwiedzionych, co roku rozwodów jest ok. 65 tys. rozwodów, ponad 30 proc. liczby zawieranych małżeństw.
I że rodziny Kaczyńskiego stanowią jedną czwartą wszystkich związków małżeńskich. Trzy czwarte albo nie wychowuje dzieci, albo ma ledwie jedno, albo nie było stałe w uczuciach.
Rodzin Kaczyńskiego będzie coraz mniej. Ubywa też małżeństw kościelnych
Dane w naszej analizie pochodzą z 2011 roku, co oznacza zawyżenie liczby "rodzin Kaczyńskiego". Trwają bowiem - jakby powiedział Kaczyński - procesy cywilizacyjne i kulturowe, które sprawiają, że spada liczba trwałych związków małżeńskich z więcej niż jednym dzieckiem. Szybko spada liczba zawieranych małżeństw (w 2018 poniżej 200 tys.) i rośnie liczba rozwodów (63 tys. w 2018). Opóźnia się wiek wejścia w związek małżeński i decyzja o pierwszym dziecku. 500 plus dało mały i krótkotrwały efekt nie odwracając zasadniczego trendu - coraz mniej kobiet decyduje się na pierwsze dziecko.
Przedstawiamy poniżej krótki opis kilku takich procesów, zaczynając od - najwyraźniej "nihilistycznego" trendu związków partnerskich i LGBT.
Sądząc z rozważań o katolicyzmie i nihilizmie Jarosław Kaczyński za lepsze małżeństwa uznaje te kościelne. W 2018 roku stanowiły one 62 proc. zawieranych prawnie związków (na wsi - 70 proc., w miastach - 56 proc.). Ich odsetek jednak systematycznie maleje. W 2000 roku sięgał 70 proc. w miastach i 82 proc. na wsi. I tu, i tu, w ciągu 18 lat spadek wyniósł 10 pkt proc. Jak widać na wykresie poniżej - rządy PiS nie zatrzymały tego trendu.
Kaczyńskiego może tylko pocieszać geografia małżeństw kościelnych: jest ich więcej na południu i wschodzie, gdzie PiS jest silny i mniej na północy i zachodzie Polski, gdzie jest słabszy. W zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim, czyli trzech województwach przy granicy z Niemcami (NIEMCAMI!) odsetek spada poniżej 50 proc.
Związki nieformalne i rodziny tęczowe. Małżeństwo traci wyłączność
Rośnie też z roku na rok udział związków nieformalnych, choć w porównaniu z krajami zachodnimi (gdzie jest możliwość ich legalizacji) jest ich niewiele.
Rośnie liczby urodzeń pozamałżeńskich. Ze związków nieformalnych rodzi się w 2018 roku co czwarte dziecko i od 2000 roku udział ten zwiększył się ponad dwukrotnie. A na początku lat 90. XX wieku wynosił tylko 6-7 proc.
Ponownie Kaczyńskiego może pocieszyć "geografia". Najwyższy udział urodzeń pozamałżeńskich notowany jest na zachodzie, przede wszystkim w lubuskim i zachodniopomorskim (po ok. 43 proc. w 2018), a najniższy w podkarpackim i małopolskim (14 proc. i 15 proc.), czyli tam gdzie PiS trzyma się najmocniej.
Osobnym tematem, który wymyka się badaniom GUS, są tzw. rodziny tęczowe, które - wg szacunków KPH - wychowują kilkadziesiąt tysięcy dzieci, 5,5 proc. badanych osób LGBT podało, że wychowuje dziecko (z poprzedniego lub obecnego związku). Według raportu "Rodziny tęczowe w Polsce" (Joanny Mizielińskiej i Agaty Stasińskiej) może to być nawet 100 tys. dzieci.
Akceptacja w sondażach OKO.press dla jednopłciowych związków partnerskich osiągnęła w lutym 2019 rekordowe 56 proc. (39 proc. - "nie"), a dla małżeństw 41 proc. (54 proc. - "nie").
Raport GUS przywołuje badania CBOS i GfK, z których wynika, że spada pewność, że "formalne małżeństwo ma i będzie miało w przyszłości duże znaczenie dla egzystencji". W 2011 roku 17 proc. badanych uważało, że małżeństwo jest instytucją przestarzałą, a w 2014 roku już 20 proc.
Z przeprowadzonego w 2017 roku badania CBOS wynika, że aż 41 proc. osób dorosłych żyje w związkach nieformalnych, w tym prawie 60 proc. wspólnie mieszka i prowadzi gospodarstwo domowe. To znacznie większe odsetki niż w badaniach GUS.
Słynna amerykańska filozofka, feministka i obrończyni praw osób LGBTQ Judith Butler uważa, że wobec ogromnej różnorodności związków i relacji międzyludzkich ("Może twoje dziecko z poprzedniego związku będzie miało sześcioro kochających dziadków?") trzeba inaczej myśleć o rodzinach:
"Małżeństwo nie powinno definiować tego, czym jest rodzina, a także tego, jakie tworzymy relacje seksualne".
Kaczyński, razem z Kościołem katolickim, próbuje zatrzymać te procesy.
[baner_akcyjny kampania="remanent2019" typ="typ-1"]

Komentarze