24 września 2021

Igor Tuleya wygrał, będzie uczył studentów. Ale nie wróci do orzekania, bo sąd oddalił jego wniosek

Sędzia Tuleya wraca na Akademię Leona Koźmińskiego, która wcześniej zerwała z nim współpracę. Akademia przeprosiła go za błąd. Tuleya nie wróci jednak na salę sądową, bo po 7 miesiącach sąd wykonał unik i z powodów proceduralnych oddalił jego wniosek o przywrócenie do pracy

Umowę na zbliżający się rok akademicki Igor Tuleya - symbol wolnych sądów - podpisał w piątek 24 września 2021 roku. Sędzia wrócił na Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie - dostał od niej przeprosiny. Został też zdymisjonowany dziekan kolegium prawa dr hab. Robert Zieliński, który wcześniej poinformował Tuleyę o zerwaniu bardzo dobrze ocenianej przez studentów współpracy.

„O powrocie na Akademię zaważyła postawa studentów, od których dostałem dużo wsparcia. Dostałem od nich maile i smsy. Pisali, że są oburzeni decyzją uczelni, że są ze mną, dobrze mnie wspominają i żałują tego, że nie będę miał już zajęć. Wracam na Akademię dla studentów” - mówi OKO.press Tuleya. Dodaje, że w podjęciu takiej decyzji pomógł mu też list otwarty naukowców z Akademii, którzy stanęli za nim murem.

W wydanym oficjalnym oświadczeniu napisał „Nie wiem, czy jestem dobrym nauczycielem. Natomiast dzisiaj wiem, o czym nie mam prawa im mówić. Myślę o solidarności, odwadze i przyzwoitości. Oni je mają i dzięki temu możemy być razem”.

Dodał, że ich postawa „daje nadzieję na to, że przyszłe pokolenia prawniczek i prawników będą niezachwianie stać na straży praworządności w Polsce”.

Tę radość sędziego burzy jednak niekorzystne dla niego orzeczenie sądu, o którym dowiedział się również w piątek 24 września 2021 roku. Okazało się bowiem, że dzień wcześniej Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe rozpoznał jego wniosek o przywrócenie do pracy w sądzie w ramach tzw. zabezpieczenia. Wniosek rozpoznała jednoosobowo sędzia Iwona Krawczyk i go oddaliła.

Sędzia nie przegrał jednak z powodów merytorycznych, tylko proceduralnych. Sędzia oddaliła wniosek, bo uznała, że jego pełnomocnik adwokat, prof. Michał Romanowski, nie załączył do wniosku dokumentów potwierdzających, że Tuleya nie jest dopuszczany do orzekania. Pełnomocnik temu zaprzecza, tym bardziej że powszechnie wiadomo, że sędzia od listopada 2021 roku jest zawieszony w obowiązkach służbowych przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Dlatego prawnik sędziego zapowiada złożenie zażalenia. Piszemy o tym w dalszej części tekstu.

Jak uczelnia zerwała współpracę i się z tego wycofała

O zerwaniu współpracy przez Akademię Leona Koźmińskiego sędzia Tuleya dowiedział się kilka dni temu. Uczelnia uznała za skuteczną bezpodstawną decyzję wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Przemysława Radzika - nominata ministra Ziobry - który sprzeciwił się by podległy mu sędzia Tuleya prowadził zajęcia ze studentami.

Sędzia na pracę poza sądem musi mieć zgodę przełożonego. I Tuleya o nią wystąpił. W poprzednich latach dostawał ją bez problemu. Tylko Radzik, który jest wiceprezesem sądu od grudnia 2020 roku, uznał, że Tuleya nie może uczyć studentów, bo - jak wynikało z jego wyjaśnień - może mieć na nich demoralizujący wpływ. Toczą się bowiem wobec niego dyscyplinarki, a Prokuratura Krajowa chce mu postawić zarzut karny. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Tyle że dyscyplinarki są za obronę wolnych sądów, a zarzut karny jest absurdalny, bo Tuleya ma odpowiadać na drodze karnej za wpuszczenie dziennikarzy na swoje krytyczne wobec PiS orzeczenie. Z tego powodu ma uchylony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną immunitet i od blisko roku jest zawieszony w obowiązkach służbowych oraz ma obniżone o 25 procent wynagrodzenie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Tuleya powinien być jednak przywrócony do pracy, bo w połowie lipca 2021 roku TSUE wydał orzeczenie które m.in. wstrzymuje skutki prawne decyzji Izby dotyczące uchylenia immunitetów sędziom. Ale władze macierzystego sądu nie wykonują tego orzeczenia. Tuleya lojalnie poinformował jednak władze Akademii, że Radzik zakazuje mu zajęć dla studentów, a te bezrefleksyjnie podporządkowały się tej bezpodstawnej decyzji i zerwały współpracę.

Na uczelnię spadł grad krytyki ze strony studentów, obywateli i środowiska akademickiego. W jego obronie list podpisali naukowcy z Akademii Leona Koźmińskiego. Sprawą po wpisie profesora prawa europejskiego Laurenta Pecha zainteresował się nawet Parlament Europejski. Bo uczelnia korzysta z funduszy unijnych oraz bierze udział w wymianie studenckiej Erasmus, którą finansuje UE.

Uczelnię krytykowano też za to, że dobija finansowo Tuleyę pozbawiając go możliwości drobienia do obniżonej pensji. Zarzucono również, że nie broni wolności akademickich i przyczynia się do pogłębiania bezprawia w postaci łamania orzeczeń TSUE przez władze stołecznego sądu okręgowego. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Akademia przeprasza i dymisjonuje dziekana

Akademia choć początkowo brnęła w decyzję o zerwaniu współpracy - zwalając wszystko na zakaz Radzika - to po fali krytyki przeprosiła sędziego. Przeprosiny podpisał dziekan kolegium prawa dr hab. Robert Zieliński, który wcześniej informował Tuleyę, że nie będzie miał już zajęć. W oświadczeniu dziekan tłumaczył, że źle zinterpretowano decyzję Radzika.

W piątek 24 września 2021 roku oświadczenie w tej sprawie wydał rektor Akademii Leona Koźmińskiego prof. dr hab. Grzegorz Mazurek: „W tym tygodniu nasz okręt jest na wzburzonym morzu. Co więcej, sami wywołaliśmy ten sztorm”. Rektor podziękował studentom i naukowcom z Akademii za krytykę.

Rektor przyznał, że w sprawie Tulei został popełniony błąd. „Nie zostały zachowane zasady związane z zatrudnianiem dydaktyków w naszej Akademii. Uczelni zależy na współpracy z praktykami, a zwłaszcza dobrze ocenianymi przez studentów, do których należy również Sędzia Tuleya” - napisał rektor Mazurek.

Poinformował też o dymisji dziekana kolegium prawa oraz o tym, że Akademia podpisała umowę z Tuleyą na zajęcia ze studentami. Ponadto zapowiedział, że spotka się z naukowcami z Akademii, którzy podpisali list w obronie Tulei.

Przemysław Radzik
Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie Przemysław Radzik, nominat ministra Ziobry i jednocześnie zastępca rzecznika dyscyplinarnego, który ściga niezależnych sędziów za byle co.

Jak wniosek Tulei wędrował po sadach

Igor Tuleya nadal jednak nie będzie mógł wydawać wyroków karnych na sali sądowej. Bo po siedmiu miesiącach sąd rozpoznał negatywnie jego wniosek o przywrócenie do pracy w ramach tzw. zabezpieczenia. Zabezpieczenie poprzedza złożenie pozwu o przywrócenie do pracy. Sędzia wraz ze swoim pełnomocnikiem adwokatem, prof. Michałem Romanowskim wniosek o wydanie zabezpieczenia złożyli 8 marca 2021 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Ale sprawa utknęła na długie miesiące. Bo wniosek przekazano do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi -Północ. Ale sędzia Monika Garstka, która go dostała uznała się za nie właściwą i wniosek zwróciła do sądu okręgowego. Odebrano to jako unik, bo wcześniej do sprawy przystąpiła Prokuratura Krajowa, co mogło być próbą wywarcia efektu mrożącego na sąd. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Potem sprawa z powodów proceduralnych utknęła w sądzie okręgowym. W międzyczasie prof. Michał Romanowski złożył nowy wniosek o wydanie zabezpieczenia. I ten trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe.

Dlaczego sędzia oddaliła wniosek Tulei

Wniosek Tulei o wydanie zabezpieczenia dostała sędzia Iwona Krawczyk i 23 września 2021 roku wydała postanowienie o jego oddaleniu. W postanowieniu napisała, że „Obowiązany [Tuleya - red.], reprezentowany przez fachowego pełnomocnika, nie załączył do wniosku dokumentów pracodawcy, z których wynikałyby okoliczności, na które powołuje się w jego uzasadnieniu.

W szczególności nie przedstawiono na przykład zarządzeń Prezesa lub Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie czy Przewodniczącego Wydziału na uprawdopodobnienie faktu wstrzymania wpływu spraw do referatu obowiązanego, wyłączenia go z systemu losowego przydziału spraw, zmiany referenta sprawy pierwotnie przydzielonej obowiązanemu czy odwołania wyznaczonych rozpraw lub posiedzeń obowiązanego”.

Sąd przypomniał, że zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego wniosek o zabezpieczenie rozpoznaje się na podstawie zgromadzonego materiału. A skoro pełnomocnik ich nie załączył - jako dowodów na stawiane tezy - to nie uprawdopodobnił roszczenia. Sąd podkreślił, że brak tych materiałów nie jest brakiem formalnym, do uzupełnienia którego sąd może wezwać stronę.

Prawnik Tulei: będzie zażalenie

Pełnomocnik Igora Tulei adwokat, prof. Michał Romanowski jest zaskoczony orzeczeniem sądu. Zapewnia, że do wniosku o zabezpieczenie załączył dokumenty nie tylko uprawdopodobniające niedopuszczania sędziego do orzekania, ale „stanowiące wprost dowód na tę okoliczność”.

Prof. Romanowski mówi: „Takim dokumentem jest pismo Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie Przemysława W. Radzika z dnia 2 marca 2021 roku, w którym wiceprezes Radzik pisze do sędziego Igora Tulei co następuje: »W odpowiedzi na Pana wniosek z 1 marca 2021 r. w sprawie umożliwienia przystąpienia do pracy i wykonywania obowiązków służbowych uprzejmie informuję, że wobec uchwały Sądu Najwyższego - Izby Dyscyplinarnej z 18 listopada 2020 roku o zezwoleniu na pociągnięcie Pana do odpowiedzialności karnej oraz zawieszeniu w czynnościach służbowych, przedmiotowy wniosek nie może zostać uwzględniony«".

Romanowski przypomina o treści artykułu 228 kodeksu postępowania cywilnego, który brzmi: „Paragraf 1. Fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Sąd bierze je pod rozwagę nawet bez powołania się na nie przez strony. Paragraf 2. Nie wymagają dowodu również fakty, o których informacja jest powszechnie dostępna oraz fakty znane sądowi z urzędu, jednakże sąd powinien zwrócić na nie uwagę stron”.

Dlatego prof. Romanowski uważa, że „Nie ulega żadnej wątpliwości, że do tej kategorii faktów należy niedopuszczanie sędziego Igora Tulei do orzekania, gdyż okoliczności te były i są na bieżąco relacjonowane we wszystkich ogólnopolskich mediach i serwisach informacyjnych”.

Dodaje: „O niedopuszczeniu do orzekania sędziego Igora Tulei wie cała Polska i Europa. Nie wie sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie. Trwa zabawa w gorącego kartofla, bo tak traktowany jest w stołecznym sądzie wniosek Tulei o przywrócenie do pracy”.

Adwokat, prof. Michał Romanowski
Pełnomocnik Igora Tulei adwokat, profesor Michał Romanowski. Fot. Mariusz Jałoszewski.

W sprawie Juszczyszyna sąd działał szybko

Prof. Michał Romanowski przypomina, że takich problemów nie było przy wydawaniu korzystnych dla sędziego Pawła Juszczyszyna zabezpieczeń w Sądzie Rejonowym w Bydgoszczy i w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Te zabezpieczenia rozpoznano szybko i uznano roszczenie sędziego, przywracając go do pracy i wstrzymując decyzję nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, która zawiesiła Juszczyszyna w obowiązkach służbowych. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Stołeczny prawnik, z którym rozmawiało OKO.press, potwierdza anonimowo stanowisko prof. Michała Romanowskiego. „Sąd wykonał unik nie rozpoznając sprawy merytorycznie. Jeśli była w aktach odpowiedź wiceprezesa sądu tłumacząca, dlaczego Tuleya nie może wrócić do pracy, to to wystarczyło” - mówi OKO.press prawnik.

Dodaje: „Bo wniosek o zabezpieczenie musi uprawdopodobnić roszczenie, a nie w pełni je udowadniać. Mówi o tym artykuł 243 kodeksu postępowania cywilnego. Wszystkie dowody składa się na etapie złożenia pozwu. Ja bym teraz złożył na to zażalenie do sądu odwoławczego”.

Sędzia Igor Tuleya pozwu o przywrócenie do pracy jeszcze nie złożył, bo czekał na rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne