28 października 2020

Internauci do Kaczyńskiego: „Sam wyjdź i broń kościołów!” Anty-PiS rządzi w sieci [ANALIZA]

PiS nie będzie miał łatwo z realizacją apelu prezesa Kaczyńskiego o to, by bronić kościołów „za wszelką cenę”. Wyraźnie nie rozpoznano nastrojów społecznych przez ogłoszeniem tego wezwania – a te są coraz bardziej niekorzystne dla rządu PiS. Analiza reakcji w sieci

Środowiska kibicowskie się podzieliły, Konfederacja walczy z rządem w sprawie restrykcji covidowych i wcale nie zamierza iść drogą wytyczaną przez Kaczyńskiego, zaś politycy Zjednoczonej Prawicy zbierają w sieci bardzo negatywne opinie.

„Sam wyjdź i broń kościołów, a nie napuszczasz ludzi na siebie. Na rękę wam ta sytuacja, a co, może się mylę?”

„Dlaczego wzywacie i podżegacie naród do ataków miedzy sobą? A sami wyjdźcie i brońcie wszystkiego, od czego Wy jesteście? Nie umiecie sobie sami porazić? Sami zaczęliście i sami skończcie”.

Takie komentarze pojawiły się wczoraj pod postem sekretarza stanu w KPRM, byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej Adama Andruszkiewicza, w którym wzywał on „wszystkich patriotów do obrony Polski i kościołów”.

To oczywiście realizacja apelu prezesa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, wygłoszonego we wtorek 27 października po południu. Z lektury opinii, zamieszczanych na Facebooku, wynika jednak, że realizacja prezesowskiego wezwania może być dla PiS trudniejsza, niż się spodziewano.

Nie ma pospolitego ruszenia

Poza kilkoma środowiskami, np. Rotami Marszu Niepodległości Roberta Bąkiewicza, które właśnie tworzą własną bojówkę „Straż Narodowa”, w wielu innych grupach (także kibicowskich) nie widać wcale pospolitego ruszenia, gotowego do walki o kościoły „za wszelką cenę”.

Polacy mają świadomość, że trwa szczucie ludzi wzajemnie na siebie – i niekoniecznie chcą w tym uczestniczyć. Wręcz przeciwnie – można odnieść wrażenie, że oświadczenie Kaczyńskiego zapoczątkowało kolejną falę negatywnych emocji wokół rządu PiS, które są coraz śmielej wypowiadane w sieci.

Wspólny wróg wszystkich protestujących: PiS

Z punktu widzenia PiS trudno nie odnieść wrażenia, że prezes wybrał sobie najgorszy możliwy moment do sprawdzania, czy partia rządząca ma jeszcze posłuch w polskim społeczeństwie.

Po pierwsze: protestują kobiety i młodzi ludzie, przeciwstawiając się wyrokowi TK Julii Przyłębskiej ws. ograniczenia prawa do aborcji. Protesty rozlały się w Polsce szeroko, bunt wyszedł z politycznej bańki i pojawił się w najróżniejszych środowiskach, m.in. dzięki dołączeniu do protestu celebrytek, blogerek i youtuberek.

PiS najwyraźniej nie rozumie, jak bardzo zmieniło to rozkład sił w społeczeństwie – widać to m.in. w wypowiedziach kibiców, z których znaczna część deklaruje, że są ze swymi kobietami, a nie z rządem.

Po drugie: trwają protesty rolników przeciwko obecnej polityce PiS, a konkretnie przeciw tzw. „piątce dla zwierząt” – ustawie, która m.in. zabrania hodowli zwierząt na futra. Co ciekawe, mimo tak zaognionej na wielu frontach sytuacji PiS poinformował we wtorek, że nie wycofa się z prac nad tą ustawą, ale jednak odwołał posiedzenie komisji sejmowych, które miały zając się poprawkami Senatu do ustawy.

Jednym z liderów rolników jest Michał Kołodziejczak, twórca organizacji rolniczej AGROunii, który dosłownie kilka dni temu (21 października), został zatrzymany przez policję podczas demonstracji i - czemu daje wyraz w sieci - jest wkurzony na władzę.

Po trzecie: rozrastające się środowisko antypandemistów, mocne zwłaszcza wśród sympatyków radykalnej prawicy i wspierane przez Konfederację, również widzi swego głównego wroga w rządzie Morawieckiego, ze względu na nakładane z powodu pandemii restrykcje i kolejne ustawy „covidowe”.

Po czwarte: najbardziej skorzy do walki młodzi mężczyźni w ogromnym stopniu popierają dziś Konfederację, która od dawna prowadzi silną kampanię przeciwko rządowi PiS. Dla nich wezwanie Kaczyńskiego nie jest motywacją do działania.

Dodajmy do tego frustrację przedsiębiorców i pracowników tych branż gospodarki, które w czasie pandemii znajdują się w najgłębszym kryzysie, jak gastronomia, branża fitness czy turystyka. Oraz rosnące poczucie zagrożenia u wielu ludzi, wywołane coraz gorszą sytuacją w systemie ochrony zdrowia.

Do takiego społeczeństwa: wkurzonego, sfrustrowanego, które ma dosyć życia pełnego lęku i ograniczeń, we wtorek przemówił wicepremier Kaczyński, apelując o obronę kościołów „za wszelką cenę”.

Czego mógłby się dowiedzieć prezes PiS, gdyby przeczytał reakcje internautów na swoje wystąpienie?

Po pierwsze: hasło o obronie kościołów jeszcze działa, ale…

Część Polaków rzeczywiście chce bronić kościołów. Są środowiska, które od dawna czekały na swoją „wojnę” (w znaczeniu fizycznej akcji, połączonej z poczuciem dziejowej misji) – to głównie niektóre grupy z radykalnej prawicy. Ale tylko niektóre.

To nie przypadek, że Straż Narodową organizują dziś Roty Marszu Niepodległości, czyli organizacja kierowana przez Roberta Bąkiewicza, który co prawda jest blisko Konfederacji, ale w czasie wyborów prezydenckich nie posłuchał jej liderów, którzy w drugiej turze wyborów nie poparli oficjalnie ani Dudy, ani Trzaskowskiego.

Nie, Bąkiewicz ogłosił, że jest za Andrzejem Dudą, mówiło się wręcz o rozłamie w Konfederacji. Dziś znów Bąkiewicz idzie bardziej po linii PiS niż Konfederacji, która na razie niezmiennie realizuje swoje pomysły programowe, więc zajmuje się przede wszystkim sprzeciwem wobec kolejnych ustaw „covidowych”, a nie słuchaniem apeli Kaczyńskiego.

Są oczywiście także Polacy, którzy chcą bronić kościołów, bo jest to dla nich ważne ideowo, religijnie, a kwestie organizacyjne czy polityczne nie mają dla nich znaczenia. Jak oni zareagowali na apel prezesa?

Doskonałym przykładem jest filmik, który we wtorek wieczorem opublikował na Twitterze znany bokser o prawicowych poglądach Marcin Najman. Nagrał go na terenie klasztoru na Jasnej Górze.

View post on Twitter

Najman mówi tam: „Na TVN w jakichś informacjach podawano, że jacyś agresorzy atakują Jasną Górę. Z miejsca wsiadłem, przyjechałem spełnić obywatelski obowiązek i bronić kościoła. A to jest jedna wielka prowokacja. Ludzie, przecież tu nikogo nie ma. Co wy pier.. za głupoty! Przecież wy tylko podsycacie nastroje, nic więcej!”.

Najman prawdopodobnie zaadresował swoje oburzenie do TVN, ale to oczywiste, że w TVN mówiono o apelu Kaczyńskiego. I Najman ma racje – wystąpienie Kaczyńskiego to jest podsycanie negatywnych emocji. Zresztą we wtorek wieczorem w internecie można było zobaczyć zdjęcia „strażników kościołów” w różnych miejscach – tyle że nie mieli tam nic do zrobienia. Tak jak Najman.

26.10.2020 Krakow , ul. Swietej Anny . Zamaskowani mlodziency na schodach kosciola podczas protestow przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego . Szef partii rzadzacej Jaroslaw Kaczynski wezwal swoich zwolennikow do " obrony kosciolow ". Kaczynski , ktory ostatnio mianowal sie wicepremierem ( podwladnym swojego podwladnego - premiera rzadu PiS M. Morawieckiego ) formalnie odpowiada za bezpieczenstwo - czyli podlegaja mu sluzby . Mimo to, zamiast wyslac umundurowanych funkcjonariuszy , prezes PiS nawoluje do tworzenia cywilnych bojowek .
Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta
Bojówka przed kościołem na ul. św. Anny w Krakowie. Pusto, żadnych ataków

Natomiast lider AGROunii Michał Kołodziejczak we wtorek wieczorem wybrał się pod budynek Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie i pokazał ogrodzony barierkami budynek tego urzędu.

„Ta stolica nie jest taka, jak była. Ta stolica straszy, ta stolica boi się ludzi, a ludzie zaraz zaczną się bać tej stolicy. My mamy czuć jeszcze większy dystans do budynków, urzędów, ministerstw, do polityków. Mamy się ich bać – komentował Kołodziejczak. - Napuszczanie jednego na drugiego, mówienie: ty nie możesz strajkować, bo będziesz jak ci inni, którzy strajkują. Czy naprawdę o to nam chodzi, żeby tak to robić? Nie! Nie tak powinno to wyglądać. (..) My z perspektywy wioski tego nie widzimy, jak te ministerstwa i urzędy się od nas oddalają. To tutaj jest to zło. To tutaj, w takich budynkach są ludzie, którzy nie chcą dobrze”. Jego nagranie po 12 godzinach od publikacji miało 156 tys. wyświetleń.

Po drugie: część kiboli jest z kobietami, nie z prezesem

Nawet na środowiska kibicowskie PiS nie może już liczyć tak jak dawniej. We wtorek wieczorem na dużym, ogólnopolskim fanpage'u „To my Kibole” pojawiło się zdjęcie sprzed białostockiego kościoła farnego. Widać na nim sporą grupę kiboli, z ogromnym transparentem: „Kobiety jesteśmy z Wami!!! Walczmy z PISiorami, nie tradycjami”.

Przeczytałam komentarze pod tym postem. Okazuje się, że część obserwatorów fanpage'u zgadza się z opinią wyrażoną na transparencie.

Piotr: „To rozumiem, a nie bronić kościołów przed ludźmi, którzy protestują, nie niszczmy naszej Polski, walczmy o wolność dla nas POLAKÓW”.

Paweł: „Brawo kibole! Wszystkie grupy kibicowskie powinny brać z was przykład!”.

Użytkownik „Walczę do końca”: „Brawo panowie niskie ukłony dla Kierownicy aż serce się raduje!!! Tu jest przykład prawdziwego Kibica. Broni to się Kobiety i Matki – szacunek dla was Panowie!”.

Wpisy innych pokazywały, że są za kobietami, ale jednak woleliby, by kościołów nikt nie atakował. Wyjaśniali, że jeśli protestujący zostawią kościoły (jako budynki, świątynie) w spokoju – dostaną jeszcze większe wsparcie.

Łukasz: „Nikt nie broni klech, bo ich możecie sobie, kobietki, zabrać i zrobić z nimi co chcecie. Tutaj chodzi o zabytki, które są częścią naszego kraju. Wróg jest tylko jeden i ten sam – rząd, więc protesty pod domami posłów, radnych itp. Tylko tego brakuje, żebyśmy się zaczęli wybijać między sobą! Gdyby to nasi dziadkowie, którzy walczyli o nasz kraj, zobaczyli, to powinniśmy im nadstawić pyski, żeby wyłapać liścia za to, że nie możemy na siebie nawzajem patrzeć”.

Po trzecie: skończyło się bezwzględne poparcie społeczne PiS-u

Niezależnie od tego, czy spojrzelibyśmy dziś na komentarze pod postami na fanpage'u PiS-u, czy też i innych popularnych polityków Zjednoczonej Prawicy, efekt zawsze jest ten sam: widać, że coś się zmieniło.

Politycy, którzy wcześniej mogli liczyć na ogromne poparcie swoich zwolenników w sieci, jak choćby

jedni z najpopularniejszych na Facebooku Adam Andruszkiewicz i Patryk Jaki, dziś zbierają setki nieprzychylnych komentarzy, nawet gdy chodzi o obronę kościołów.

Wydawałoby się, że postulat „kościelny” może mocno zadziałać na prawicowych katolików. A jednak głębokie, społeczne pęknięcie pojawiło się także tutaj – być może dość niespodziewanie dla polityków Zjednoczonej Prawicy.

We wtorek wieczorem Adam Andruszkiewicz, były wiceminister cyfryzacji, obecnie sekretarz stanu w KPRM, przed karierą rządową związany z Młodzieżą Wszechpolską, zamieścił na FB post, w którym wzywał „wszystkich patriotów do obrony Polski i kościołów”.

„Dość biernego patrzenia na to, jak dewastowane i opluwane są nasze najświętsze miejsca. Nie pozwolimy wam zniszczyć Polski!” – napisał w podniosłym tonie Andruszkiewicz.

W ciągu godziny doczekał się prawie 600 komentarzy, ale ich znaczna część nie zawierała wcale poparcia przedstawionej wizji. We wpisach pojawiały się zachęty, by minister Andruszkiewicz i jego rządowi koledzy sami ruszyli bronić kościołów; pytania o rolę policji, bo to ona powinna bronić budynków, jeśli trzeba; czy wprost wyrażane opinie, że państwo sobie nie radzi, skoro apeluje o coś takiego do zwykłych ludzi.

[zachowaliśmy oryginalną pisownię cytatów z sieci - red.]

Dawid: „Teraz wzywacie ludzi do pomocy nie trzeba było zabierać prawa kobietom do wyboru. Zawsze w manifestacjach zdarzają się ewenementy, ale nie proście teraz kibiców o pomoc gdy oczernialiście ich przez ostatnie lata”.

Michał: „Panie Adamie przestańcie już z tym narzekaniem i bełkotem. Ciągle tylko płaczecie i nie potraficie zrobić porządku w kraju. Na Wasz rząd będzie ciążyła odpowiedzialność rozszerzenia się covid 19!”.

Jerzy: „A może uspokoić nastroje Panie Nikodemie D…? Kiedyś był Pan myślący. Teraz ma pan stanowisko”.

Marcin: „Nie dajcie ludzie sobą manipulować i nie dajcie się napuścić na siebie o to właśnie im chodzi! Nie na tym polega wojna ze walczy Państwo w Państwie i ludzie między sobą się nap…!”.

Michał: „Jakoś nie wzywałeś jak były protesty antymaseczkowe. Policja gazem rozgoniła. Teraz środków na to nie masz? Szczujesz po prostu, ciekawe co przepychacie!!!”.

Podobne emocje były widoczne pod wpisem europosła i byłego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, mimo że ten był znacznie bardziej wyważony niż wpis Andruszkiewicza.

„Można się z TK nie zgadzać. Rząd może też popełniać błędy. Jednak ostatni raz w Polsce prywatne domy, Kościoły i symbole państwowe atakowała SB. Dlatego nie ma dziś wątpliwości gdzie jest dobro a gdzie zło” – napisał Jaki i udostępnił link do artykułu z Radia Poznań, o ranieniu nożem jednego z obrońców kościoła.

Wśród 2 tys. komentarzy do najtrafniejszych (czyli zdobywających najwięcej reakcji) należały także takie, w których wprost wyrażano niezadowolenie z obecnego rządu i sytuacji w Polsce.

Mariusz: „Od marca festiwal łamania prawa w waszym wykonaniu nazywany rozporządzeniem. Nie żeby wcześniej to się nie zdarzało. Ale to co robicie od kilku miesięcy stanowi pewien niezdobyty jeszcze przez nikogo szczyt”.

Mateusz: „To państwo zamiast po przemianie ustrojowej wspomóc rodziców zwłaszcza dzieci ciężko chorych wolało księżom płacić za katechezy w szkole. Więc niech teraz państwo z Kościołem uspokoją ludzki gniew którego są przyczyną”.

Robert: „Na szczęście to już wasza ostatnia kadencja ufff obrońcy kościoła? Chyba budynku raczej bo kościół chociaż ciężko wam będzie w to uwierzyć to szedł ulicami polskich miast…”.

Anna: „Dobro jest w sercach ludzkich. A te serca atakujecie już od marca narastającym strachem. Niszczycie ludzi. Sami wywołaliście do działania waszą „opozycję”. A równolegle szykujecie piekło dla zwykłych Polaków”.

„Niesamowite, że Łukaszenka mówi po polsku”

Już tylko gwoli dopełnienia analitycznego obowiązku dodam, że pod opublikowanym na profilu Prawa i Sprawiedliwości oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego pojawiło się

w ciągu 3 godzin 40 tys. komentarzy,

a wśród nich bardzo dużo negatywnych wobec apelu prezesa. Co ważne, to te negatywne zdobywały poparcie innych użytkowników Facebooka, gromadząc nierzadko po kilka tysięcy lajków.

Wpis Wojciecha, ponad 6 tys. pozytywnych reakcji: „Czauczesku został obalony przez uczestników wiecu poparcia dla siebie, który sam zwołał”.

Kuba: „To początek waszego końca.. Pięknie patrzeć, jak ta żałosna kreatura odchodzi w niebyt” – prawie 5 tys. polubień.

Monika: „Pokazał prawdziwą twarz. Posłuchajcie jak on nawołuje do walki…” – 4 tys.

Piotr: „Pańska wypowiedź identyczna do tych jakie Łukaszenka wypowiadał. PiS to zło, nie umiecie radzić sobie z Covidem z rolnikami nie umie z obywatelami rozmawiać umie jedynie przekupywać programami 500+. Hańba!!!” – 4,9 tys. reakcji.

Paweł: „Niesamowite, że Łukaszenka mówi po polsku” – 2,5 tys. reakcji.

Kuba: „Odwaga kobiet jest cudowna! Wygrają!!!” – 2,2 tys. reakcji.

Wydaje się, że swoiste „sprawdzam”, jakie kryło się w apelu prezesa Kaczyńskiego, wypadło dla partii rządzącej bardzo blado. Dziwi, że prezes aż w takim stopniu nie rozpoznał obecnych nastrojów Polaków, które są coraz bardziej skierowane przeciwko PiS, niezależnie od powodów gniewu i buntu.

Polacy nie są zjednoczeni, ale w zasadzie wszyscy, którzy dziś protestują, mają wspólnego wroga – PiS właśnie, którego Jarosław Kaczyński jest najwyższym przedstawicielem.

W sieciowych komentarzach kryje się też ważna informacja dla organizatorów kobiecych protestów: jeśli nie będą protestować w kościołach, będą mogli liczyć na jeszcze szersze poparcie swoich działań. Przy czym potrzeba chronienia świątyń jest dziś ważniejszym postulatem niż chronienie samych duchownych, którzy mają znacznie mniej zwolenników.

W cytowanych wpisach z social media zachowano oryginalną pisownię.

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, specjalizuje się w analizie dezinformacji. Z OKO.press współpracuje od 2017 roku. Autorka książki "Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne