28 października 2020

Piątka dla Zwierząt trafi do sejmowej zamrażarki? "Jeśli PiS się wycofa, to będzie bezczelność"

Wygląda na to, że zwierzęta w Polsce będą jeszcze musiały poczekać na poprawę swojego losu. W obliczu masowych protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, PiS wygasza konflikt z rolnikami wywołany ustawą o ochronie zwierząt

We wtorek 27 października 2020 po południu sejmowa Komisja Rolnictwa miała rozpatrzyć poprawki Senatu do ustawy o ochronie zwierząt. Niespodziewanie została odwołana z samego rana.

"Otóż z moich informacji wynika, że Sejm nie będzie się zajmował rozpatrzeniem poprawek Senatu, czyli to by oznaczało, że na razie ta ustawa po poprawkach Senatu trafia do zamrażarki" - mówił dzień wcześniej, w poniedziałek 26 października, w Radiu Wnet senator Jan Maria Jackowski (PiS).

W ten sposób nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt może zakończyć żywot, jeśli PiS nie wróci do projektu przed końcem kadencji. Tę informację - nieoficjalnie - potwierdziły „Rzeczpospolita” i „Interia".

„Na korytarzu sejmowym spotkałam posła Marka Suskiego (PiS), jedną z twarzy nowelizacji, i zapytałam, czy to koniec Piątki dla Zwierząt i czy zostanie ona zamrożona. Skinął mi tylko głową i odszedł, nie chciał w ogóle rozmawiać” - mówi OKO.press Dorota Niedziela z KO.

PiS oficjalnie zapewnia, że w sprawie "Piątki" nic się nie zmieniło, ale prace nad ustawą zostały na razie wstrzymane. Jedyny sygnał, że PiS jednak z "Piątki" się nie wycofa, to krótki tweet Anity Czerwińskiej z 27 października:

View post on Twitter

W tym lakonicznym komunikacie brak jednak konkretów, kiedy prace zostaną wznowione. W harmonogramie zaplanowanej na środę 28 października kolejnej sejmowej Komisji Rolnictwa nie przewidziano dyskusji nad ustawą o ochronie zwierząt.

Piątka dla Zwierząt: poprawki Senatu

Senat przegłosował swoje poprawki do nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt 14 października 2020. Zawierały one kilka istotnych zmian w stosunku do wersji, którą przyjął Sejm.

Zakaz hodowli zwierząt na futra pozostał. Ograniczenie uboju rytualnego związane z zakazem eksportu mięsa koszernego i halal za granicę kraju też zachowano, ale z jednym istotnym ograniczeniem: wyłączono z niego drób.

W obydwu przypadkach znacznie wydłużono vacatio legis. Ubój rytualny na obecnych zasadach będzie możliwy aż do 31 grudnia 2025 roku, a hodowla futerkowa - do 31 lipca 2023 roku. Zaproponowano też przepisy dotyczące odszkodowań dla hodowców zwierząt futerkowych i ubojników rytualnych.

Senatorowie przywrócili stare brzmienie art. 7.3 ustawy o ochronie zwierząt, który umożliwia organizacjom prozwierzęcym interwencyjny odbiór zwierząt wtedy, gdy zagrożone jest ich zdrowie lub życie.

Szczegółowego uregulowania doczekały się przepisy uchwalone jeszcze przez Sejm, które dotyczą tzw. „emerytury” dla zwierząt wykorzystywanych w służbach mundurowych. Na ich utrzymanie co miesiąc będą wypłacane świadczenia w wysokości nie mniejszej, niż gdy pozostawały w służbie.

Inna poprawka Senatu wprowadziła obowiązek czipowania psów w terminie 30 dni od dnia ukończenia przez psa trzeciego miesiąca życia. Oznakowane w ten sposób psy zostaną wpisane do centralnego rejestru, za który będzie odpowiedzialna Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna.

Odrzucono zapis zakazujący prowadzenia schronisk dla zwierząt podmiotom prywatnym. Sejm chciał pozostawić prawo do tego jedynie schroniskom gminnym i organizacjom statutowo zajmującym się ochroną zwierząt.

Wśród innych zmian warto jeszcze zwrócić uwagę m.in. na zakaz organizowania i uczestniczenia w konkursach, loteriach, aukcjach lub licytacjach, w których zwierzę domowe – czyli np. pies albo kot – jest nagrodą bądź przedmiotem. Zachowano również zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach.

Nad wszystkimi tymi zaproponowanymi zmianami we wtorek miała się pochylić sejmowa Komisja Rolnictwa. Potem, najprawdopodobniej w środę, nowelizacja miała być głosowana przez Sejm.

Niedziela: „Piątka dla Zwierząt” to cyniczna gra Kaczyńskiego

"Zdziwiła mnie zapowiedź senatora Jana Marii Jackowskiego, że »Piątka dla Zwierząt« zostanie »zamrożona«, bo z moich informacji wynikało, że zaplanowana na dziś sejmowa Komisja Rolnictwa nie zostanie odwołana i będziemy projekt procedować dalej"

- mówi OKO.press Dorota Niedziela z KO.

"Zadzwoniłam rano do sekretariatu komisji, gdzie dowiedziałam się, że jej nie będzie, choć to jeszcze niepotwierdzone. Nikt mnie o tym wcześniej nie poinformował, choć jestem wiceprzewodniczącą tej komisji. No, ale wygląda na to, że terminy spotkań Komisji Rolnictwa wyznacza senator Jackowski, a nie jej przewodniczący Robert Telus (PiS)" - dodaje.

"Myślę, że PiS się przestraszył tego, że otworzył wojnę na zbyt wielu frontach, bo najpierw były protesty rolników przeciwnych nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, a teraz protestują kobiety przeciwko wyrokowi pseudo-Trybunału Konstytucyjnego. To też pokłosie buntu w szeregach PiS"

- mówi OKO.press Małgorzata Tracz z Partii Zieloni (Koalicja Obywatelska), członkini Komisji Rolnictwa.

„Ale sądzę, że to »zamrożenie« Piątki dla Zwierząt, to najgorsza rzecz, jaką może teraz PiS zrobić, bo projekt cieszy się dużym poparciem społecznym, jako że większość społeczeństwa popiera zakaz hodowli zwierząt na futra" - dodaje.

Natomiast zdaniem Doroty Niedzieli "Piątka dla Zwierząt" od samego początku była elementem cynicznej politycznej gry Jarosława Kaczyńskiego. Jej celem było zdobycie sympatii bardziej centrowego, wielkomiejskiego elektoratu. W szczególności młodych, którym dobro zwierząt leży na sercu.

"Proszę zauważyć, że posłów i senatorów, którzy głosowali przeciwko »Piątce« nie spotkało nic złego, poza zawieszeniem w prawach członka klubu parlamentarnego, co w zasadzie jest bez znaczenia, bo przecież ich nie usunięto" - mówi posłanka Niedziela.

"Z kolei ich sprzeciw Kaczyński potraktował jako sygnał dla wiejskiego elektoratu, że PiS dalej jest partią polskiej wsi. A dziś, w cieniu protestów przeciwko wyrokowi TS, wycisza projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt" - dodaje polityczka.

Tupnięcie futrzarskiego lobby

"Jeśli potwierdzą się nieoficjalne doniesienia i PiS po raz kolejny wycofa się z projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, to będzie to już bezczelność"

- mówi OKO.press mec. Katarzyna Topczewska z Fundacji Viva!

Prawniczka podkreśla, że organizacje prozwierzęce po raz kolejny zaufały tej partii. I wydawało się, że PiS jest zdeterminowany, by tę ustawę przeprowadzić.

"Ostatecznie okazało się, że wystarczyło tupnięcie nogą przez lobby futrzarskie, by Jarosław Kaczyński zaczął się wycofywać ze swoich deklaracji, zostawiając nas i - co najważniejsze - zwierzęta po raz kolejny na lodzie" - mówi mec. Topczewska.

Paweł Rawicki, prezes Stowarzyszenia Otwarte Klatki, nie przesądza jeszcze o tym, że projekt zostanie zamrożony. Podkreśla, że obecną sytuację polityczną zdominowały protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, których skala, jak się wydaje, zaskoczyła PiS, więc to rzutuje również na inne sprawy.

"Mam nadal nadzieję, że nowelizacja zostanie doprowadzona do końca. PiS zainwestował tyle energii politycznej w ten projekt i tyle słów padło ze strony wielu polityków tej partii, że nie wyobrażam sobie zarzucenia nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. My, to mogę obiecać, będziemy ze swojej strony robić wszystko, by temat nie zginął" - mówi OKO.press Rawicki.

Europejskie Stowarzyszenie Żydów apeluje do Kaczyńskiego

"Piątka dla Zwierząt" spotkała się ze sprzeciwem środowiska futerkowców oraz producentów mięsa koszernego i halal. W Warszawie odbyło się kilka protestów, z udziałem m.in. Szczepana Wójcika, przedsiębiorcy i lobbysty futrzarskiego, Michała Kołodziejczaka z AgroUnii i Sławomira Izdebskiego z OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Domagano się odrzucenia w całości nowelizacji.

List w tej sprawie 27 października 2020 wystosowało do Jarosława Kaczyńskiego Europejskie Stowarzyszenie Żydów. Zaapelowano w nim o niewprowadzanie ograniczenia uboju rytualnego, które zakazywałoby eksportu mięsa pochodzącego z tej formy uśmiercania zwierząt.

"Przy uboju koszernym, nie mówimy o kaprysie, przejściowej modzie, z której łatwo się rezygnuje, gdy nadchodzi kolejna. Mówimy o jednym z fundamentów praktyki żydowskiej, która obowiązuje Żydów począwszy od starożytności" - czytamy.

Przypomniano, że w orzeczeniu z 2014 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności zakazu uboju rytualnego zwierząt na potrzeby wyznawców judaizmu i islamu.

"Trybunał podkreślił wówczas, że ochronie zwierząt nie przysługuje pierwszeństwo przed postanowieniami konstytucji gwarantującymi wolność religii, a ubój rytualny podlega ochronie właśnie w ramach wolności religijnej" - piszą autorzy listu.

W liście-apelu podkreślono, że "jedną z głównych zasad Wiary Żydowskiej jest minimalizacja cierpienia zwierzęcia". Wbrew tej deklaracji, według aktualnego stanu wiedzy naukowej, ubój rytualny bez ogłuszenia (a takiego wymaga judaizm) jest dla zwierząt przyczyną ekstremalnego cierpienia.

„W ciągu pierwszych 20-30 sekund od przecięcia tchawicy i tętnic zanikają reakcje motoryczne, czyli, mówiąc wprost, zwierzę przestaje się ruszać. Ale mózg wciąż pracuje na pełnych obrotach. Przez tych kilkadziesiąt sekund bądź dłużej od cięcia przebiegają przynajmniej podstawowe procesy świadomościowe, takie jak odczucie bólu i duszenia się, czy niemożliwe do spełnienia pragnienie ucieczki”

- mówił OKO.press prof. Wojciech Pisula, zoopsycholog z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

Znikające tweety

Pewną ciekawostką jest to, że ok. godz. 16:00 na profilu twitterowym PiS pojawiły się poniższe dwa tweety, które dość szybko zostały jednak usunięte.

Przypuszczalnie ich emisję zaplanowano w związku z Komisją Rolnictwa, która jednak się nie odbyła. Na tę sprawę uwagę OKO.press zwróciło Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne