27 maja 2020

Izba Dyscyplinarna bierze się za sędziego Igora Tuleyę. Pozwoli go oskarżyć prokuraturze Ziobry?

Izba Dyscyplinarna SN rozpozna wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Igorowi Tulei. Prokuratura chce go oskarżyć za orzeczenie, w którym mocno krytykował PiS i żądał śledztwa za sposób uchwalenia budżetu na 2017 rok

Wnioskiem Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetu sędziego Igora Tulei Izba Dyscyplinarna ma się zająć 9 czerwca. Jednoosobowo na posiedzeniu niejawnym rozpozna go Jacek Wygoda, były prokurator IPN. Można spodziewać się, że tego dnia pod Sądem Najwyższym zbiorą się obywatele i sędziowie, by dać wsparcie Tulei. Bo wniosek prokuratury można traktować jako polityczny.

Izba Dyscyplinarna dostała go kilka miesięcy temu. Na marzec 2020 roku wyznaczyła termin jego rozpoznania, ale z powodu epidemii sprawa została odroczona. Teraz Izba wraca do tej sprawy, mimo orzeczenia TSUE z kwietnia 2020, które do czasu wydania wyroku zawiesiło pracę orzeczniczą Izby Dyscyplinarnej. Dlatego – jak ustaliło OKO.press – w tej sprawie u nowej prezes SN Małgorzaty Manowskiej lub u prezesa nielegalnej Izby Dyscyplinarnej będzie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich. Z naszych informacji wynika, że będzie przekonywał, że Izba nie może zajmować się immunitetem Tulei z uwagi właśnie na zabezpieczenie wydane przez TSUE.

"Ze spokojem czekam na ten termin. Będę 9 czerwca pod SN, ale na posiedzenie czegoś, co nie jest sądem, się nie wybieram. Nie uznaję Jacka Wygody za sędziego" – mówi OKO.press sędzia Tuleya.

I dodaje: "Nie boje się prokuratury, ani oskarżenia. Jestem gotowy. Za granicę nie uciekam" – ironizuje.

Ścigają sędziego Tuleję za jawność

Prokuratura Krajowa chce uchylenia immunitetu sędziego Igora Tulei, by postawić mu absurdalne zarzuty karne. Chodzi o rzekome niedopełnienie obowiązków służbowych i przekroczenie uprawnień w związku orzeczeniem wydanym 18 grudnia 2017 roku. Według Prokuratury Krajowej Tuleya bezprawnie pozwolił dziennikarzom, by go wysłuchali i nagrali. Zdaniem prokuratury sędzia ujawnił w ten sposób osobom „nieuprawnionym” tajemnicę śledztwa.

Przypomnijmy. W grudniu 2017 roku sędzia Igor Tuleya dostał do rozpoznania zażalenie na umorzenie śledztwa w sprawie przegłosowania przez PiS w grudniu 2016 roku w Sali Kolumnowej Sejmu budżetu na 2017 rok. Marszałek Sejmu przeniósł wtedy obrady, bo w Sali Plenarnej trwał protest opozycji przeciwko wykluczeniu z obrad posła Michała Szczerby i planowanemu ograniczeniu praw dziennikarzy w Sejmie. Pod parlamentem trwał wówczas gorący protest obywateli.

Po głosowaniu w Sali Kolumnowej posłowie opozycji złożyli zawiadomienie do prokuratury. Pisali w nim, że ograniczono im możliwość wzięcia udziału w obradach i, że podczas głosowań mogło nie być kworum. Budżet mógł więc zostać uchwalony niezgodnie z prawem. Śledczy nie dopatrzyli się jednak żadnych uchybień i sprawę umorzyli.

Sędzia Igor Tuleya uchylił jednak decyzję prokuratury i nakazał ponowne śledztwo.

O orzeczeniu było głośno, bo sędzia pozwolił właśnie mediom nagrywać jego ustne uzasadnienie. W uzasadnieniu sędzia cytował zeznania złożone w prokuraturze przez posłów PiS. Wynikało z nich m.in., że w Sali Kolumnowej blokowano posłów opozycji, że przerabiano protokoły z głosowania, i że na sali mogło nie być kworum, bo posłowie ciągle wychodzili na korytarz.

Poza tym – w związku z rozbieżnościami w zeznaniach posłów PiS – sędzia nakazał prokuraturze zbadanie, czy nie składali oni fałszywych zeznań.

Prokuratura po decyzji Tulei jednak drugi raz umorzyła sprawę. Nie zrobiła też śledztwa ws. zeznań posłów PiS. Za to zaczęła interesować się sędzią. O śledztwie Prokuratury Krajowej wobec Tulei napisaliśmy w OKO.press w grudniu 2018 roku.

Tuleya nie złamał prawa, wpuścił media dla dobra społeczeństwa

Chęć oskarżenia Tulei przez prokuraturę można odbierać jako represje wobec odważnego sędziego, którego PiS i jego zwolennicy nienawidzą od kilkunastu lat. A obecnie jest twarzą obrony wolnych sądów. I wygląda na to, że Prokuratura Krajowa szuka pretekstu by zrobić mu sprawę karną. Sprawę za którą, chce stawiać teraz zarzuty sędzia Tuleya rozpoznał na posiedzeniu. Dziennikarzy wpuścił tylko na ogłoszenie orzeczenia.

Posiedzenia, na których są rozpoznawane zażalenia na decyzję prokuratury, co do zasady są niejawne, mówi o tym artykuł 95 b par. 1 kodeksu postępowania karnego. Dalsze paragrafy tego przepisu wyliczają zaś jakie posiedzenia są jawne.

Ale artykuł 95b par. 1 mówi też, że prezes sądu lub sam sędzia może zdecydować o tym, że posiedzenie, odbędzie się w trybie jawnym. To jego uznaniowa decyzja.

W tej sprawie Tuleya podjął właśnie taką decyzję. Przed rozpoczęciem posiedzenia dziennikarze złożyli wniosek o zgodę na nagrywanie i obecność na sali. Sędzia zapytał pełnomocników posłów i prokuratora o stanowisko, a ci decyzję pozostawili do uznania sądu. Prokurator nie zgłosił sprzeciwu np. powołując się na dobro śledztwa, czy też na zgromadzone w aktach materiały. W tej sytuacji sędzia dopuścił więc jawność posiedzenia. Istotne jest, że sprawa dotyczyła sprawy ważnej dla opinii publicznej.

Tuleya mógł również, zgodnie z prawem, ujawnić materiały ze śledztwa. Bo gdy sprawa trafia do sądu, to sąd decyduje o zakresie ujawnienia materiałów z akt. Sędzia nie zdradził też tajemnicy śledztwa, bo postępowanie w sprawie głosowania w Sali Kolumnowej było już przez prokuraturę umorzone.

RPO i Iustitia będą interweniować ws. Tulei

Dlaczego Izba Dyscyplinarna zamierza zająć się immunitetem Tulei, mimo zabezpieczenia TSUE?

"Orzeczenie TSUE obejmuje tylko sprawy dyscyplinarne sędziów. Nie obejmuje innych spraw dyscyplinarnych np. prokuratorów i spraw o uchylenie immunitetu" – mówi OKO.press rzecznik prasowy Izby Dyscyplinarnej Piotr Falkowski.

Podobnie uważa prezes Izby Dyscyplinarnej i były tymczasowy prezes SN Kamil Zaradkiewicz. Bo to właśnie Zaradkiewicz uchylił zarządzenie byłej już prezes SN Małgorzaty Gersdorf, które było wykonaniem orzeczenia TSUE i które zamrażało całą pracę orzeczniczą Izby Dyscyplinarnej. Zaradkiewicz dał więc zielone światło do pracy Izby Dyscyplinarnej, nakładając na nią tylko nieduże ograniczenia, które w jego ocenie świadczą o wykonaniu orzeczenia TSUE z kwietnia 2020r.

Zaś prezes Izby Dyscyplinarnej Tomasz Przesławski wydał rekomendację, w której zalecił zawieszenie dyscyplinarek sędziów, decyzję pozostawił jednak składom orzekającym. Te ograniczenia nie objęły jednak dyscyplinarek pozostałych grup zawodowych prawników oraz spraw o immunitet.

Teraz Izba Dyscyplinarna z tego korzysta. Dlatego będzie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich, który już po wydaniu zabezpieczenia przez TSUE wydał stanowisko, z którego wynika, że Izba straciła podstawy do dalszej pracy. Bo TSUE zawiesił stosowanie przepisów ustawy o SN, które dotyczą powołania Izby Dyscyplinarnej.

Podobnie uważa szef największego w Polsce stowarzyszenia niezależnych sędziów Iustitia Krystian Markiewicz:

"Każdy kto osiągnął poziom wiedzy prawniczej na poziomie I semestru prawa powinien wiedzieć, czego dotyczy problem Izby Dyscyplinarnej w postępowaniach przed TSUE i Komisją Europejską. A dotyczy on tego, czy osoby, które podają się za sędziów Izby Dyscyplinarnej rzeczywiście są sędziami. Jeśli nimi nie są, to nie mogą orzekać" – mówi OKO.press Markiewicz.

I dodaje: "To, że TSUE wydał zabezpieczenie na kanwie sprawy dyscyplinarnej sędziów nie oznacza, że skutki tego zabezpieczenia nie obejmują wszystkich czynności sędziowskich w tej Izbie. Pogląd zawężający stosowanie tego zabezpieczenia tylko do spraw dyscyplinarnych sędziów to wyśmiewanie się z TSUE i działanie sprzeczne z prawem".

Krystian Markiewicz mówi OKO.press, że oczekuje od władz SN, że Izba Dyscyplinarna nie rozpozna jednak sprawy immunitetu Igora Tulei. Takie uprawnienie dała jej niekonstytucyjna ustawa kagańcowa. Markiewicz podkreśla, że w tej sytuacji wniosek prokuratury powinni rozpoznać sędziowie ze starej Izby Karnej. - Będziemy informowali instytucje europejskie, że SN nie respektuje orzeczenia TSUE - zapowiada szef Iustiti Krystian Markiewicz.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne