0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Said KHATIB / AFPFot. Said KHATIB / A...

Śmierć wolontariuszy pracujących dla organizacji World Central Kitchen, zabitych przez armię izraelską 1 kwietnia 2024 roku, znalazła się na czołówkach światowych mediów.

Przeczytaj także:

Zabici pochodzili z różnych krajów – to obywatele Wielkiej Brytanii, Australii, Polski i Palestyny. Jeden z zabitych miał podwójne obywatelstwo kanadyjsko-amerykańskie. Zabitym Polakiem był 36-letni Damian Soból z Przemyśla.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać zmasakrowane ciała wolontariuszy i ich paszporty (nie polecamy oglądania).

View post on Twitter

„To nie tylko atak przeciw WCK, to atak na organizacje humanitarne, które działają w najgorszych sytuacjach, w których żywność jest używana jako narzędzie wojny. To niewybaczalne” – oświadczył prezes organizacji, Erin Gore.

Organizacja wstrzymała udzielanie pomocy.

Według WCK wszystkie przejazdy wolontariuszy były uzgodnione z armią izraelską, prowadzącą od października 2023 roku wojnę w Strefie Gazy. Konwój wyjechał z magazynu w Deir al-Balah. Ekipa wyładowała tam ponad 100 ton pomocy żywnościowej dla głodujących cywilów w Gazie. Trafiła tam drogą morską (Izrael systematycznie utrudnia lub uniemożliwia transport drogą lądową).

Samochody, jasno oznakowane, zostały zniszczone precyzyjnym uderzeniem z powietrza.

Na zdjęciu u góry: przyjaciele i rodzina opłakują śmierć wolontariusza Saifa Abu Taha z World Central Kitchen. Gaza, 2 kwietnia 2024 (fot. Said Khatib / AFP).

View post on Twitter

Netanjahu: to się zdarza

W wojnie armia izraelska zabiła do tej pory ponad 32 tys. Palestyńczyków, w większości kobiet i dzieci – według szacunków władz Gazy (we wcześniejszych konfliktach dane podawane przez nie były wiarygodne). Izrael twierdzi, że wśród nich było 9 tys. bojowników Hamasu, którzy zaatakowali Izrael w ataku terrorystycznym 7 października 2023 roku.

Po zabiciu wolontariuszy armia izraelska wydała oświadczenie, w którym zapowiadała „wyczerpujący przegląd” procedur i procesu, który pozwoli „zrozumieć okoliczności tego tragicznego incydentu”.

„To się zdarza w czasie wojny” – oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu. Swoje nagranie wideo opublikował 2 kwietnia 2024 roku po południu. Nazwał śmierć wolontariuszy „tragicznym przypadkiem, w którym nasze siły nieintencjonalnie uderzyły w niewinnych ludzi w Strefie Gazy”.

View post on Twitter

„Atakowanie konwojów z pomocą humanitarną to kolejny akt ludobójstwa prowadzonego przez Izrael w Strefie Gazy” – napisała w serwisie X polska europosłanka i założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej, Janina Ochojska. „Wstrzymywanie pomocy, która jest niezbędna do przeżycia łamie prawo międzynarodowe, Konwencję Genewską oraz inne zapisy prawa regulujące zapewnianie pomocy w sytuacjach konfliktu. Zdecydowanie potępiam takie ataki”.

Reakcja polskiego MSZ była wstrzemięźliwa – znacznie bardziej niż np. reakcja rządu Hiszpanii, którego premier oświadczył, że jest „wstrząśnięty” izraelskim atakiem.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski „poprosił ambasadora Izraela o pilne wyjaśnienia” oraz złożył kondolencje rodzinom ofiar.

Pomoc trudno dostarczyć

WCK wydał do tej pory w Gazie 42 mln posiłków. Planował otwarcie w Gazie sieci kuchni, w których miał wydawać ich „setki tysięcy” dziennie. Na głód w Strefie Gazy cierpi ponad milion osób, czyli blisko połowa populacji. Około 1,7 mln ludzi musiało opuścić miejsca zamieszkania, a Gaza jest dziś zniszczona w porównywalnym stopniu do Warszawy po powstaniu 1944 roku.

Izrael jest systematycznie oskarżany o utrudnianie dostarczania pomocy humanitarnej głodującym cywilom w Gazie. Przeciągające się „inspekcje” oraz liczne formalności w praktyce sprawiają, że transport lądowy jest trudny (Izrael zaprzecza tym zarzutom, zarzucając organizacjom niosącym pomoc złą organizację).

W efekcie duża część pomocy humanitarnej dociera do Gazy poprzez zrzuty z samolotów. Są jednak drogie, a spokojna i systematyczna dystrybucja pochodzącej z nich żywności staje się często niemożliwa. Wygłodniali Palestyńczycy często walczą o dostęp do pomocy. W styczniu 2024 roku 12 osób utonęło, próbując wyciągnąć z morza pojemniki z pomocą. W innym wypadku 5 osób zginęło, kiedy spadł na nie pojemnik, którego spadochron się nie otworzył.

Pomoc pokrywa ok. 1/5 zapotrzebowania na żywność.

Będzie port tymczasowy? Nieprędko

7 marca 2024 prezydent USA Joe Biden zapowiedział w przemówieniu „State of the Union” zbudowanie przez armię USA tymczasowego portu, który mógłby umożliwić dostarczanie nawet 2 mln posiłków dziennie. Port składałby się m.in. z długiego na 600 m pływającego pomostu.

Już następnego dnia Pentagon ogłosił jednak, że budowa potrwa co najmniej dwa miesiące i będzie wymagała zaangażowania co najmniej tysiąca żołnierzy USA. Izrael ma sprawdzać transporty i koordynować budowę portu.

Szybko jednak pojawiły się głosy krytyczne wobec tego projektu. 31 marca 2024 „The Washington Post” opublikował oparty na anonimowych źródłach materiał, w którym cytował przedstawicieli administracji Bidena, obawiających się „narażenia życia” amerykańskich żołnierzy, którzy – według rozkazów – nie mogą wkroczyć do Strefy Gazy. Pomysł od początku krytykowały organizacje pozarządowe. Domagały się od Amerykanów zwiększenia nacisku na Izrael – po to, aby otworzył lądowy dostęp do Gazy.

W Gazie zginęło więcej dziennikarzy niż na Ukrainie

Armia izraelska jest także często oskarżana o celowe strzelanie do przedstawicieli mediów – dziennikarzy i pracowników technicznych.

Według danych rządu Gazy – zdominowanego przez Hamas – od 7 października 2023 zginęło w Gazie 138 dziennikarzy i dziennikarek. W większości są to dziennikarze palestyńscy. Ostatnim (według stanu z 2 kwietnia 2024 roku) był Mohammand Abu Sakhil, zamordowany podczas okupacji szpitala Al-Shifa przez armię izraelską. 26 lutego 2024 pracownicy i pracowniczki palestyńskich mediów protestowali przeciwko celowemu zabijaniu dziennikarzy, którzy informują m.in. o tragicznym położeniu ludności cywilnej.

Nieco niższe szacunki podaje Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy, według niej do 2 kwietnia 2024 roku w Gazie zginęło „co najmniej” 99 dziennikarzy i dziennikarek.

Wielu z nich zginęło w czasie bombardowań – podobnie jak inni cywile. Ale niektórzy, według Federacji, byli celowo atakowani w czasie wykonywania swojej pracy. Np. 15 grudnia 2023 r. operator telewizyjny Samer Abu Daqqa, pracujący dla stacji telewizyjnej Aj Jazeera, został zabity przez izraelskiego drona w czasie przygotowywania materiału o zniszczonej przez armię Izraela szkole w Khan Yunis w Strefie Gazy. Inny dziennikarz, Mohammed Balousha, został postrzelony przez snajpera, chociaż nosił bardzo wyraźnie oznakowaną kamizelkę oraz hełm.

Według Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych ponad 75 proc. dziennikarzy zabitych na całym świecie w całym roku 2023 zginęło w strefie Gazy (w ciągu trzech miesięcy, od października do grudnia). To wielokrotnie więcej niż w trakcie wojny w Ukrainie. A Rosja prowadzi ją na liczącym kilkaset kilometrów froncie z użyciem ciężkiej artylerii, lotnictwa i dronów.

Większość zabitych dziennikarzy jest Palestyńczykami. M.in. dlatego, że Izrael – kontrolujący lądowe granice Strefy Gazy – nie wpuszcza tam zagranicznych dziennikarzy. Niektórych zabitych (np. dziennikarzy Hamzę Al Dahdouha oraz Mustafę Thuraya z Al Jazeery, którzy zginęli po uderzeniu dronem w ich samochód, Izrael oskarżył o związki z organizacjami terrorystycznymi. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów.

;

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze