0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Foto: JACK GUEZ / AFPFoto: JACK GUEZ / AF...

W piątek po południu nad północną Strefą Gazy eksplodowały izraelskie pociski zawierające setki tysięcy ulotek wzywających mieszkańców północnej części enklawy do ucieczki na południe.

Z kolei rządzący w Strefie Gazy Hamas utrudnia cywilom ewakuacje, przez co oskarżany jest o wykorzystywanie ich jako żywe tarcze.

Cześć Palestyńczyków posłuchało ostrzeżenia armii izraelskiej, spodziewając się niezwłocznego rozpoczęcia operacji lądowej i gwałtownego zaostrzenia walk, których zapowiedzią są niespotykane jak dotąd bombardowania.

Przeczytaj także:

6 tysięcy bomb na Gazę

W ciągu tygodnia, który minął od ataku i rzezi zgotowanej przez Hamas Izraelczykom na południu kraju, na Strefę Gazy, nadmorski pasek ziemi o powierzchni nieco większej niż pół Warszawy i zamieszkały przez ok. 2,3 mln ludzi spadło ponad 6 tys. bomb lotniczych. To mniej więcej tyle, ile cała międzynarodowa koalicja walcząca z Państwem Islamskim w Iraku i Syrii zrzucała na ISIS kwartalnie w najgorętszym okresie walk.

Izraelczycy zdeterminowani, aby raz na zawsze zetrzeć Hamas z powierzchni ziemi, atakują wszystkie cele w jakikolwiek sposób powiązane z frakcjami i milicjami działającymi w Strefie Gazy. Zarówno zakłady produkcji broni, magazyny, sieci tuneli, jak i biura, instytucje finansowe, ale także budynki, które mogą służyć za umocnienia w przyszłych walkach.

Podczas jednego, trwającego minutę ataku, w gruzach legło 12 bloków mieszkalnych.

Liczba palestyńskich ofiar przekracza 1900

Z powierzchni ziemi starta została dzielnica finansowa miasta Gaza. Równocześnie szybko rośnie liczba ofiar przekraczająca 1 900. W większości są to cywile, w tym ponad 600 dzieci. Hamas poinformował, że wśród zabitych jest 13 zakładników wziętych przez tę organizację w sobotę 7 października.

Z kolei frakcje palestyńskie kontynuują ostrzał rakietowy Izraela, atakując i trafiając cele w tak odległych miejscach, jak Hajfa położona 150 km na północ od Strefy Gazy. Liczące dziesiątki tysięcy członków milicje palestyńskie przygotowują się do obrony enklawy, spodziewając się, że gromadzące się wokół Strefy Gazy oddziały armii izraelskiej wkrótce ruszą do natarcia.

Spodziewać się należy w pierwszej kolejności zajęcia rolniczych terenów na obrzeżach enklawy, a następnie uderzeń w kierunku Morza Śródziemnego w celu przecięcia palestyńskiego terytorium na kilka odrębnych części.

Izraelczycy spodziewają się trudnej wojny, lecz są zdeterminowani, aby raz na zawsze zniszczyć wroga, który dokonał rzezi na południu kraju. Skala horroru stała się jasna w miarę, jak służby ratownicze systematycznie przeczesywały kolejne miejscowości wcześniej zajęte przez Palestyńczyków.

Liczba zamordowanych Izraelczyków przekracza 1300

Liczba zabitych Izraelczyków przekroczyła 1 300, z czego nieco ponad 250 to żołnierze polegli w walkach, a reszta to cywile w większości zamordowani we własnych domach.

Obrazy pomordowanych dzieci, rodzin spalonych we własnych domach, informacje o barbarzyństwie napastników spowodowały, że Izraelczycy gotowi są doprowadzić wojnę w Strefie Gazy bez względu na straty wśród palestyńskiej ludności cywilnej i krytykę na świecie.

Powtarzają, że walczą o własne przetrwanie, a wrota piekieł w Strefie Gazy otworzył nikt inny, jak Hamas. Równocześnie w Jerozolimie powstał rząd jedności na czas wojny. Do gabinetu dołączył jeden z liderów opozycji i były dowódca izraelskiej armii Benny Ganz tłumaczący, że jest to czas wspólnej walki o przyszłość, a nie na politykę, która wróci po wojnie.

Yair Lapid, drugi, wiodący przywódca opozycji, odmówił wejścia do gabinetu Beniamina Netanjahu, twierdząc, że jest to poważny błąd.

O ile Izraelczycy zjednoczyli się wokół armii i swoich żołnierzy, to wielu z nich bardzo krytycznie wypowiada się o członkach rządu. Utracili zaufanie nie do państwa, tylko do polityków, którzy obecnie nim kierują. Stąd sceny wyganiania ministrów ze szpitali i padające pod ich adresem oskarżenia o zaniedbania, które doprowadziły do przeoczenia przygotowań Hamasu do ataku na Izrael.

Demonstracje na Zachodnim Brzegu

Na znak solidarności ze Strefą Gazy na ulice wychodzą też mieszkańcy Zachodniego Brzegu Jordanu, choć działające tam milicje palestyńskie nie włączają się do wojny. W ciągu tygodnia w zamieszkach i sporadycznych atakach terrorystycznych zginęło 44 Palestyńczyków. Kilku zostało zamordowanych przez radykalnych, uzbrojonych osadników żydowskich, którzy postanowili samodzielnie dokonać odwetu za masakry dokonane na południu.

Pod granicę z Izraelem usiłowało przedrzeć się też kilkuset Palestyńczyków w Jordanii, lecz tamtejsze służby bezpieczeństwa opanowały sytuację.

Napięcie na granicy z Libanem

Szczególnie duże napięcie panuje na granicy izraelsko-libańskiej, gdzie w ciągu tygodnia zginęło 4 żołnierzy izraelskich i 6 osób po stronie libańskiej, w tym co najmniej 3 członków proirańskiego Hezbollahu.

Według Alona Ben Dawida, jednego z głównych, izraelskich komentatorów ds. bezpieczeństwa, wielu wysokich oficerów opowiadało się za wykorzystaniem przeprowadzonej już mobilizacji do uderzenia na Liban i zadania ciosu Hezbollahowi. Przeciwnicy tego podejścia tłumaczą, że cywile w Izraelu mogą nie być gotowi do wojny na dwa fronty, zwłaszcza że otwarty konflikt z Hezbollahem oznaczać będzie potężne ataki rakietowe i wielkie straty w północnej części kraju.

USA daje Izraelowi wolną rękę

Ostatecznie o odstąpienia od ataku rząd w Jerozolimie przekonać mieli Amerykanie dający Izraelowi wolną rękę w Strefie Gazy i oferujący wsparcie wojskowe, jeżeli Hezbollah zaatakuje państwo żydowskie.

Sytuacja na pograniczu izraelsko-libańskim w każdej chwili może eskalować i przerodzić się w wojnę regionalną, nawet jeżeli żadna ze stron nie będzie tym zainteresowana. Regularnie dochodzi do starć i wystarczy, by w którejś wymianie ognia Izrael czy Hezbollah poniósł straty, na które będzie zmuszony odpowiedzieć eskalacją.

Taki incydent może zdarzyć się w każdej chwili, czego przykładem jest ostrzelanie przez Izrael grupy międzynarodowych dziennikarzy po libańskiej stronie granicy. W ataku zginął fotograf agencji Reuters, wśród 6 rannych byli reporterzy telewizji Al Jazeera.

Wielka demonstracja poparcia dla Palestyńczyków odbyła się w Jemenie, a jeden z przywódców ruchu Huti, wspieranego przez Iran, zapowiedział ataki na cele amerykańskie, jeżeli USA zaatakują Liban. Gotowość zaatakowania Izraela pojawia się także w oświadczeniach niektórych milicji w Iraku.

Egipt uszczelnia granicę

Z kolei Egipt uszczelnił swoją granicę ze Strefą Gazy obawiając się masowego napływu uchodźców. Kair zapewne obawia się nie tylko kryzysu humanitarnego w północnej części Półwyspu Synaj. Bardziej tego, że powstaną nowe obozy uchodźców palestyńskich, które, jak uczy historia Bliskiego Wschodu, utrwalają się i pozostają na zawsze. Tak jak istniejące do dzisiaj obozy w Jordanii czy Libanie, ale także w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu, które w chwili powstania Izraela w 1948 r. uważana za tymczasowe.

W rezultacie mieszkańcy Strefy Gazy nie mają ucieczki z enklawy, nie tyko bombardowanej z powietrza i zagrożonej atakiem lądowym, ale także pozbawionej energii elektrycznej, paliwa, dostaw żywności i czystej wody.

;

Udostępnij:

Jarosław Kociszewski

Ekspert zajmujący się Bliskim Wschodem. Dziennikarz i publicysta, wieloletni korespondent polskich mediów w Izraelu. Absolwent nauk politycznych na uniwersytecie w Tel Awiwie i Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, biegle włada językiem hebrajskim. Współpracuje z Fundacją Stratpoints. Redaktor naczelny Magazynu Nowa Europa Wschodnia, magazyn.new.org.pl

Komentarze