0:00
Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...
20 lutego 2021

„Pistolet Ziobry" zdymisjonowany. Kim jest Janusz Kowalski?

„Niemcy chcą skolonizować Polskę. Veto albo śmierć" - groził Janusz Kowalski. Na razie sam wyleciał z rządu. A w rządzie PiS trzeszczy coraz głośniej. Dymisja Kowalskiego to odprysk ciągnącego się od miesięcy konfliktu między PiS-em a „przystawkami" i Morawieckim a Ziobrą.

Wydrukuj

Janusz Kowalski nie będzie już wiceministrem w resorcie aktywów państwowych. Premier Mateusz Morawiecki podpisał 20 lutego 2021 jego dymisję. Solidarna Polska, której Kowalski jest członkiem, odpowiedziała, że to wbrew umowie koalicyjnej.

Choć znany jest przede wszystkim z wypowiedzi o „ideologii LGBT" i patologicznej Unii Europejskiej, Kowalski jest też żarliwym obrońcą węgla. „Ideologię” widzi wszędzie – w szkole, na Paradach Równości, w UE, w projekcie transformacji energetycznej. Kowalski (rocznik 1978) współtworzy wokół Ziobry grupę polityków określających się jako „nowe pokolenie".

„Kiedy ktoś go atakuje, zawsze oddaje dwa razy" – powiedział OKO.press o Kowalskim polityk Solidarnej Polski w lipcu 2020 roku. Opublikowaliśmy wtedy obszerny portret polityczny Janusza Kowalskiego, którego fragmenty przypominamy poniżej.

Solidarna Polska: Przez Morawieckiego przegramy wybory

„Negatywnie oceniamy odwołanie rekomendowanego przez Solidarną Polskę na stanowisko wiceministra Aktywów Państwowych Janusza Kowalskiego. Nastąpiło to wbrew umowie koalicyjnej zawartej w ramach Zjednoczonej Prawicy" – napisała partia Ziobry w reakcji na dymisję Kowalskiego.

Czy tak jest faktycznie – nie wiadomo. Umowa między PiS, Solidarną Polską i Porozumieniem nie jest znana opinii publicznej.

Jednak Solidarna Polska zarzuca Morawieckiemu nie tylko, że działa wbrew koalicyjnym ustaleniom. Ziobryści piszą wprost, że premier prowadzi błędną politykę gospodarczą, która doprowadzi do obniżenia poziomu życia Polaków. „Obserwujemy negatywne konsekwencje decyzji podjętych na forum unijnym przez premiera Mateusza Morawieckiego" – pisze SP.

W wywiadzie dla Interii opublikowanym w dniu jego dymisji Janusz Kowalski postawił „kropkę nad i":

„Prawdopodobnie przez to możemy przegrać najbliższe wybory. Wszystko dlatego, że koszty energii i ciepła będą dla Polaków nie do zaakceptowania".

Żeby zrozumieć, o co tu chodzi, trzeba się cofnąć do sporu w rządzie, który wybuchł w listopadzie 2020 roku. Gdy premier Mateusz Morawiecki brał udział w negocjacjach unijnego budżetu, ziobryści domagali się, by go zawetował. Nie chcieli się zgodzić na powiązanie wypłat z praworządnością.

Hasło „weto albo śmierć" Janusz Kowalski promował już w lipcu 2020 roku, a w listopadzie stało się ono sloganem streszczającym stanowisko ziobrystów. Sam Ziobro nazywał wtedy Morawieckiego „miękiszonem".

Weta nie było, rząd się nie rozpadł. Nie było nawet symbolicznej politycznej „śmierci" Kowalskiego ani Ziobry. Koalicja Zjednoczonej Prawicy przetrwała. „To hasło jest aktualne" – stwierdził jednak w Interii Kowalski. Tyle że dziś w sporze z Morawieckim ma chodzić nie o praworządność, ale o transformację energetyczną. Polska musi ją przeprowadzić, tak jak cała Unia, dostaliśmy na to pieniądze z budżetu unijnego. Solidarna Polska uważa, że to szkodliwa ideologia (znowu).

W piątek w Polsat News Zbigniew Ziobro mówił, że Solidarna Polska jest w rządzie „głosem rozsądku, roztropności i musi wprowadzać rozmaite zasieki, aby utrudnić proces, który prowadzi do niebezpiecznych rozwiązań”. Stwierdził też, że „w normalnych warunkach" jego partia już by wystąpiła z rządu. Warunki jednak zdaniem Ziobry normalne nie są, bo alternatywą dla rządów Zjednoczonej Prawicy jest władza sił, które „jeszcze bardziej chcą oddawać suwerenność [Polski]".

I tu Ziobro ma poniekąd rację: jego partia nie ma w najbliższej przyszłości szans na udział w innym rządzie. A sama z poparciem, które nie pozwala przekroczyć progu wyborczego, takiego rządu nie utworzy.

OŚWIADCZENIE prezydium Zarządu Krajowego Solidarnej Polski po odwołaniu Janusza Kowalskiego z funkcji wiceministra Aktywów Państwowych

Negatywnie oceniamy odwołanie rekomendowanego przez Solidarną Polskę na stanowisko wiceministra Aktywów Państwowych Janusza Kowalskiego. Nastąpiło to wbrew umowie koalicyjnej zawartej w ramach Zjednoczonej Prawicy. Dzieje się to zaraz po sprzeciwie ministrów Solidarnej Polski wobec uchwał Rady Ministrów związanych z przyjęciem ustaleń szczytu Rady Europejskiej z grudnia 2020 r. oraz „Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.”.

Solidarna Polska konsekwentnie zwraca uwagę na negatywne konsekwencje decyzji podjętych na szczytach Rady Europejskiej w latach 2019-2020 przez premiera Mateusza Morawieckiego. Nie zgadzamy się na niezwykle kosztowną dla polskiej gospodarki transformację energetyczną i rezygnację z węgla, który jest ważnym źródłem naszej suwerenności energetycznej. Zaostrzenie redukcji emisji dwutlenku węgla uważamy za niezgodne z interesami gospodarczymi państwa. Nie ma też naszej zgody na łączenie budżetu UE z kryteriami ideologicznymi. Wszystkie te decyzje prowadzą do obniżenia konkurencyjności polskiej gospodarki i pogorszenia poziomu życia Polaków. Obserwujemy negatywne konsekwencje decyzji podjętych na forum unijnym przez premiera Mateusza Morawieckiego. To gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej i ciepła dla milionów Polaków. Ale pojawiają się inne zagrożenia. Zwiększa się niebezpieczeństwo ponownego uzależnienia naszego kraju od rosyjskiego gazu oraz konieczność zwiększenie importu energii elektrycznej z zagranicy.

Wiceminister Janusz Kowalski był konsekwentnym krytykiem ustaleń podjętych w Brukseli i dlatego jest odwoływany ze swojej funkcji wbrew umowie koalicyjnej. Mamy nadzieję, że decyzja o jego odwołaniu będzie przedmiotem rozmów liderów Zjednoczonej Prawicy podczas Rady Koalicyjnej.

Solidarna Polska

Zdymisjonowany, bo pokazał slajdy Morawieckiego?

Konflikt między Morawieckim a Ziobrą nie zaczął się od unijnego budżetu. Premier i minister sprawiedliwości od dawna grają w grę „moje na wierzchu”.

Tym razem punkt dla Morawieckiego. Pretekstem, żeby zdymisjonować zaufanego człowieka Ziobry miał być przeciek. To Janusz Kowalski miał ujawnić, co się znajduje w tak zwanym „Nowym Ładzie" Mateusza Morawieckiego – pisze Wirtualna Polska.

Nowa strategia rządu Zjednoczonej Prawicy przygotowywana jest od kilku miesięcy w wielkiej tajemnicy, a data oficjalnej prezentacji jest ciągle przesuwana. 28 stycznia 2021 roku „Nowy Ład” opisał jednak „Puls Biznesu”. Tyle tylko, że miał tam napisać o rzeczach, których w „Nowym Ładzie” nie będzie. Ludzie Morawieckiego mieli bowiem zastawić na ziobrystów pułapkę. Jak relacjonował tygodnik „Polityka”:

„Wiedzieliśmy, że ziobryści nie wytrzymają i dadzą przeciek do mediów, więc przedstawiliśmy im bardzo okrojoną wersję programu, wraz z pomysłami, które w Ładzie się nie znajdą. Oni obfotografowali prezentację – choć zostali poproszeni o nierobienie zdjęć – a kilka dni później o programie napisał „Puls Biznesu” – mówi polityk z kręgu premiera.

Walki, które toczy Morawiecki, na Ziobrze się jednak nie kończą. Do opinii publicznej dotarły plotki, że czas obecnego premiera się wyczerpuje, a nowym miałby zostać Daniel Obajtek. Opozycja zaś opowiada o spotkaniach z Jarosławem Gowinem i próbach przyciągnięcia jego ludzi oraz wywrócenia koalicyjnego układu Zjednoczonej Prawicy.

Morawiecki miał zdyscyplinować obu koalicjantów. Według Gazety.pl zażądał również dymisji wiceministra rozwoju Andrzeja Guta-Mostowego, który jest człowiekiem Jarosława Gowina. W ten sposób Morawiecki zagrał Gowinowi na nosie. Szef Porozumienia chciał bowiem dymisji, ale nie tej. Chciał się pozbyć z rządu tych ministrów nominowanych przez Porozumienie, którzy ostatnio przeszli na stronę Adama Bielana.

„Wie dobrze, że im ostrzej, tym lepiej”

Kowalski zaczynał w stowarzyszeniu Młodzi Konserwatyści. Do Sejmu startował po raz pierwszy w 2001 roku z poparciem PiS.

Jednak już w 2005 roku zapisał się do Platformy Obywatelskiej, zachwycał się w tamtym czasie książką Tomasza Lisa „Co z tą Polską?". Z PO odszedł po roku. O Lisie mówi teraz: „On zmienił swoje poglądy, ja nie".

„Kowalski, w myśl leninowskiej zasady, wie, że kadry są najważniejsze. Potrafi wyłuskiwać ludzi, ale potrafi też o nich zadbać” - mówił Sebastianowi Klauzińskiemu z OKO.press lokalny dziennikarz z Opola.

Najsłynniejszy kadrowy nabytek Kowalskiego to Patryk Jaki, którego wprowadził do polityki. „Są jak Romeo i Julia albo Tristan i Izolda" – opowiadał Michał Pytlik, opolski działacz partii Razem.

Kiedy polityczne wahadło przechyla się na stronę PiS i koalicjantów, Kowalski nie od razu trafia do rządu. Najpierw zaczepia się w spółkach skarbu państwa. Jak policzyliśmy, w KGHM, PGNiG i jako członek władz jej spółek-córek, zarobił łącznie 2 mln 453 tys. zł.

„Pobujał się po spółkach, po radach nadzorczych. Stwierdził, że to ten czas, żeby pójść wyżej i mieć dostęp do struktur i stanowisk” – opowiadał lokalny dziennikarz.

„Osoba dobrze znająca Kowalskiego mówi nam: „On ma wszystko na chłodno wykalkulowane. Opowiadał, że kiedy wracał do Opola, to zrobił rozeznanie w lokalnej polityce. Wyszło mu, że najwięcej zyska, jak usadowi się w trójkącie: Solidarna Polska, Konfederacja i Radio Maryja.

Wie też dobrze, że im ostrzej, tym lepiej. Zachwycał się, jakie zasięgi mają jego posty i wypowiedzi w mediach”.

Tutaj cały portret Janusza Kowalskiego.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne