W trzech kamienicach na krakowskim Kazimierzu mieszka 20 rodzin. Na parterze znajdują się kultowe sklepy i knajpy – to, co powoduje, że dzielnica ma swój niepowtarzalny charakter. To wszystko może zniknąć, a na Kazimierzu powstanie kolejny hotel. Radni miejscy próbują zatrzymać plany inwestycyjne zakonników i dewelopera
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyBędzie przełom w sprawie kamienicy na krakowskim Kazimierzu, gdzie zakonnicy i deweloper chcieli zbudować luksusowy hotel? Rada miasta przyjęła uchwałę, dzięki której zostanie zmieniony punktowo plan miejscowy. Pomysł prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego poparli radni – w kamienicy na rogu ulic Bożego Ciała i Józefa działalność hotelowa byłaby zakazana.
Sprawę kamienic z Krakowa opisywaliśmy w OKO.press w lutym 2026. Wtedy zaczęły się protesty (organizowane do teraz, co niedzielę) w sprawie eksmisji mieszkańców i wypowiedzenia umów najemcom lokali z trzech starych kamienic w sercu popularnej dzielnicy. Właścicielem budynków jest Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich, a dzierżawcą deweloper De Silva Haus.
Najemcy dostali wypowiedzenia umów przed Bożym Narodzeniem 2025 r. Deweloper planuje w miejscu trzech kamienic postawić centrum hotelowo-konferencyjne.
„Już kilka lat temu była pierwsza próba przekształcenia tych kamienic w hotel. Wtedy to się nie udało” – mówiła w rozmowie z OKO.press Daria Gosek-Popiołek, posłanka Lewicy. "Nie wiemy, jak to centrum hotelowe ma wyglądać. Operujemy na naszych domysłach i na tym, co mieszkańcy i przedsiębiorcy usłyszeli od prawniczki, która reprezentuje inwestora i zakon.(...) Formalnie wniosek o pozwolenie na budowę nie został jeszcze złożony” – dodawała posłanka.
Stworzyła również petycję w sprawie kamienic, którą podpisało ponad 32 tysiące osób. „Kraków dysponuje już bardzo dużą liczbą hoteli. Ulica Józefa pełni funkcję społeczną i kulturową – jest przestrzenią spotkań, sztuki i lokalnego handlu. Zmiana jej charakteru na zaplecze luksusowego hotelu nie służy mieszkańcom miasta” – czytamy w niej.
Jeśli powstałby tu hotel, krakowianie straciliby kultowe miejsca, w których robią zakupy i gdzie spotykają się ze znajomymi. To vintage shopy, małe galerie, sklep z płytami, bary i kawiarnie (w tym jedna z najpopularniejszych w tej części Krakowa: Eszeweria). Mieszkańcy kamienic straciliby swoje domy. Deweloper – co opisywała krakowska „Wyborcza” – proponował niektórym z nich przeprowadzkę do Domu Pomocy Społecznej.
Miejski radny Tomasz Leśniak wskazuje w rozmowie z OKO.press, że w kamienicach przy Józefa 9, 11 i Bożego Ciała 24 mieszka w tym momencie około 20 rodzin. Zdaniem radnego w tym momencie nie grozi im eksmisja.
„Wszyscy lokatorzy mają bezpieczne umowy najmu na czas nieoznaczony. Nie ma spełnionych przesłanek, żeby właściciel wypowiedział im teraz umowy – zamknięty katalog przesłanek wypowiedzenia jest opisany w art. 11 ustawy o ochronie praw lokatorów. Chodzi o sytuacje, kiedy np. lokatorzy nie płacą czynszu albo kiedy budynek wymaga remontu, którego nie można wykonać bez opróżnienia lokali mieszkalnych. W tym wypadku właściciel nie miał planów remontowych – miał plany przebudowy kamienic na hotel. Sytuacja lokatorów jest zatem w tej chwili bezpieczna i nie grozi im eksmisja. Mają wsparcie prawne od miasta, są już po wspólnych rozmowach z prawnikami, teraz trwają konsultacje indywidualne” – relacjonuje.
Co z najemcami lokali usługowych? Jak słyszymy od jednego z nich, deweloper działa chaotycznie. W teorii lokale miały być opróżnione do końca marca, w praktyce każdy z najemców dostaje inne sygnały od przedstawicieli inwestora. „Jak będzie naprawdę, przekonamy się 1 kwietnia” – komentuje gorzko.
Już po pierwszym proteście na Kazimierzu – 22 lutego – prezydent Aleksander Miszalski zaproponował punktową zmianę planu miejscowego, która zakazałaby działalności hotelowej w tym miejscu. Kilka dni później odbyła się w tej sprawie dyskusja w Radzie Miasta, a deweloper już informuje, jakie kroki podejmie, jeśli scenariusz Miszalskiego się spełni. „Ewentualna zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru Kazimierz, uniemożliwiająca realizację zamierzenia inwestycyjnego, spowoduje wystąpienie z roszczeniem odszkodowawczym w stosunku do Miasta” – poinformowała w rozmowie z nami adw. Anna Stępniewska-Janowska, pełnomocniczka inwestora.
Czy to możliwe, skoro nawet jeszcze nie złożono wniosku o pozwolenie na budowę? – zapytaliśmy krakowski magistrat.
W odpowiedzi czytamy: „Inwestor może ubiegać się o odszkodowanie dopiero po uchwaleniu planu miejscowego, jeśli według niego nastąpi spadek wartości nieruchomości”.
W międzyczasie w sprawie wyszły kolejne wątki:
„Nasze oczekiwanie jest takie, że Nadzór nakaże właścicielowi przeprowadzenie niezbędnych prac remontowych. W kamienicy przy Józefa 9 trzeba jak najszybciej naprawić dach. W niektórych pustostanach zapadły się stropy – nic zresztą dziwnego, bo dach przeciekał od 10 lat i dochodziło do zalań budynku. Przy Józefa 11 też jest problem z dachem, przy Bożego Ciała jest całkiem przyzwoicie, jeśli można tak powiedzieć o kamienicy, która nie była remontowana od dziesiątek lat” – relacjonuje Tomasz Leśniak.
Jak wyjaśnia, PINB może nakładać kary, jeśli wykaże naruszenia podczas kontroli.
„Rodzaje kontroli są dwa: regularne i takie, które odbywają się po zawiadomieniach. Nadzór musi sprawdzić książkę obiektu budowlanego i ocenić, czy zalecenia z poprzednich kontroli były wykonywane. Ja, zgłaszając wniosek o kontrolę, zwracałem uwagę na potencjalnie celowe zaniedbania i samowolę budowlaną” – podkreśla radny. „Potrzebę kontroli zgłaszał ostatnio PINB-owi sam właściciel. Ostatnie zgłoszenie dotyczyło niesprawnych przewodów kominowych. Możliwe, że właściciel miał nadzieję na nakaz opróżnienia budynku – PINB może taki wydać, ale stosuje go bardzo rzadko. Właściciel, od co najmniej 10 lat, musiał wiedzieć, w jak złym stanie są kamienice. Sam zlecał zewnętrzne ekspertyzy, ale nie wykonywał niezbędnych remontów. Ale tak naprawdę wystarczy zerknąć na mapy Google – widać na nich, w jakim stanie są dachy kamienic, a w jakim są budynki, z których korzysta sam zakon” – dodaje Tomasz Leśniak.
Daria Gosek-Popiołek podaje, że zakonnicy przez ostatnie 25 lat otrzymali 20 mln zł z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Wyremontowali za to m.in. wnętrze Bazyliki Bożego Ciała i jej dziedziniec. W ciągu tych 25 lat ani razu nie wnioskowali o dofinansowanie remontu sąsiadujących z Bazyliką kamienic przy Józefa i Bożego Ciała.
Sprawa kamienic na Kazimierzu szybko trafiła pod głosowanie Rady Miasta. Podczas sesji 18 marca radni dyskutowali nad tym, czy zgodzić się na punktową zmianę planu miejscowego. Nie brakowało głosów sceptycznych – nawet z politycznego obozu prezydenta Miszalskiego. „Wyjątki są złe, a prawo jest po to, żeby go przestrzegać. Gdzie byliśmy, gdy w ten sam sposób rugano mieszkańców ulic Dietla czy Sławkowskiej? Przypuszczam, że ci ludzie mają teraz wielkie poczucie niesprawiedliwości i krzywdy. Wszyscy mieszkańcy powinni być równi wobec prawa” – mówiła radna Alicja Szczepańska z Koalicji Obywatelskiej, cytowana przez Wyborczą.
Ostatecznie uchwała uzyskała wymaganą większość. Podczas głosowania w nocy z 18 na 19 marca 26 osób było za. Dziewięć przeciw, a cztery wstrzymały się od głosu.
Jak wyjaśnia Tomasz Leśniak, przegłosowana uchwała to dopiero początek drogi. Radni dopiero wyrazili zgodę na punktową zmianę planu – teraz musi zostać przygotowany. Propozycja zmian ponownie trafi pod głosowanie Rady Miasta.
„Deklaracja prezydenta jest taka, żeby przekształcić przeznaczenie tych kamienic z funkcji mieszkaniowo-usługowej, która dopuszcza budowę hotelu, w funkcję mieszkaniową” – tłumaczy. „Dzięki tej dyskusji, w mieście otworzyła się przestrzeń na temat turystyfikacji Kazimierza. Wyszliśmy z pomysłem specjalnej strefy rewitalizacji, która mogłaby dużo zmienić na Kazimierzu. Pozwoliłaby nam wywłaszczać nieruchomości z nieuregulowanym statusem prawnym. Dzięki temu moglibyśmy przywrócić zrównoważony charakter dzielnicy, bardziej nastawiony na mieszkańców, niż na turystów. Podobne narzędzie ma od lat Włocławek i tam to się sprawdza. Mam nadzieję, że sprawdzi się i u nas” – dodaje.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze