Kultowe lokale i warsztaty artystyczne mają zniknąć z mapy Krakowa, około 20 rodzin ma się wynieść. To plan dewelopera, który dzierżawi od zakonników kamienice na ulicach Józefa i Bożego Ciała. W tym miejscu ma powstać kolejny luksusowy hotel
Kazimierz to dla Krakowa i krakowian miejsce wyjątkowe. W dwudziestoleciu międzywojennym była domem dla mniejszości żydowskiej, po wojnie – dzielnicą ruder i rozpadających się kamienic. Od kilkudziesięciu lat jednak rozkwita dzięki miejscom atrakcyjnym dla turystów, ale tworzonym z myślą o mieszkańcach. Tutaj chodzi się na zakupy w vintage shopach, tu można kupić winyle, prace lokalnych artystów, wypić kawę, zjeść obiad. Kazimierz jest społecznym i kulturalnym sercem Krakowa, które za chwilę krakowianie mogą stracić.
A to wszystko przez współpracę firmy deweloperskiej De Silva Haus i Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, których okazała bazylika stoi przy ulicy Bożego Ciała na Kazimierzu.
Zakon dysponuje kamienicami na Kazimierzu od 1883 roku. Budynki przy ulicach Józefa i Bożego Ciała zostały im przekazane na mocy wieczystej darowizny z adnotacją zabraniającą wyzbywania się nieruchomości i czerpania z nich zysków. Mimo tego w 2011 roku Zakon podpisał umowę dzierżawy na 70 lat z deweloperem De Silva Haus.
De Silva ma sieć hoteli w całej Polsce, prowadzi na krakowskim Kazimierzu browar w Starej Zajezdni, a jako deweloper buduje osiedla, m.in. w Olesnie na Opolszczyźnie. Przez prawie 15 lat, jako zarządca, pobierał czynsze od mieszkańców i przedsiębiorców działających przy Józefa i Bożego Ciała. Nie prowadził jednak żadnych remontów. Dziś najemcy mówią, że celowo doprowadził kamienicę do złego stanu, by mieć dodatkowy argument za przeprowadzeniem eksmisji i urządzeniem tego budynku na nowo, już bez mieszkańców i lokali. Ma powstać tutaj centrum hotelowo-konferencyjne.
Najemcy tuż przed Bożym Narodzeniem dostali nakaz wyprowadzki. Lokale mają opustoszeć do końca marca, a niektórych niezajętych mieszkaniach już trwa remont. Deweloper nie ma jednak pozwolenia na budowę – co więcej, nie złożył nawet jeszcze wniosku o jego wydanie.
Kraków protestuje – w niedzielę 22 lutego przed bazyliką przy Bożego Ciała zebrało kilkaset osób, sprzeciwiając się niszczeniu Kazimierza i wyrzucaniu lokalnych przedsiębiorców, którzy przez lata budowali klimat tego miejsca. To m.in. kultowy bar Eszeweria, pub Bill Hickman, sklep z plakatami Szpeje, kawiarnie Coffee Garden i Finca Coffee, sklepy Art Factory, Super Ciuch, TOiOWO vintage & hand made oraz Paul’s Boutique Record Store (wymieniony przez Financial Times jako jeden z najlepszych sklepów z płytami na świecie)
Pod petycją w tej sprawie podpisało się już 24 tys. osób (można ją znaleźć TUTAJ).
„Już kilka lat temu była pierwsza próba przekształcenia tych kamienic w hotel. Wtedy to się nie udało. Właściwie nie wiemy, dlaczego zakon rozwiązał wtedy umowę dzierżawy z De Silvą i dlaczego potem do niej wrócił. Nie mamy wglądu w umowę, nie znamy jej warunków” – mówi w rozmowie z OKO.press Daria Gosek-Popiołek, autorka petycji i posłanka Lewicy. „Co więcej, nawet nie wiemy, jak to centrum hotelowe ma wyglądać. Operujemy na naszych domysłach i na tym, co mieszkańcy i przedsiębiorcy usłyszeli od prawniczki, która reprezentuje inwestora i Zakon. Są plotki, że na terenie ogródka w Eszewerii ma powstać basen hotelowy. Ale to są opowieści, które mieszkańcy gdzieś usłyszeli, nic pewnego i konkretnego. Formalnie wniosek o pozwolenie na budowę nie został jeszcze złożony” – dodaje posłanka.
To oznacza, że mieszkańcy i przedsiębiorcy mają się wyprowadzić – chociaż nie ma jeszcze pewności, czy w tym miejscu cokolwiek nowego powstanie.
Zapytaliśmy o to samego dewelopera. Reprezentująca go prawniczka, adwokat Anna Stępniewska-Janowska odpowiada w mailu do OKO.press: „Została opracowana dokumentacja projektowa oraz programy konserwatorskie dla inwestycji. Obecnie są one w uzgodnieniach”.
O komentarz poprosiliśmy także Zakon Kanoników Regularnych Laterańskich, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Zakon nie skomentował sprawy również w lokalnych mediach, które od kilku dni regularnie i szczegółowo opisują całą sprawę. Wiadomo jednak, że o wyjaśnienia poprosił także Metropolita Krakowski kard. Grzegorz Ryś, którego o interwencję poprosiła Daria Gosek-Popiołek.
„To taka smutna klamra – najemcy dostali wymówienia tuż przed świętami Bożego Narodzenia, a wyprowadzić się mają tuż przed Wielką Nocą” – komentuje posłanka. „To jest kolejna taka historia, która pokaże, czy kiedyś obudzimy się w Krakowie, który będzie głównie dla turystów – całe Stare Miasto tak funkcjonuje. Weźmy Rynek Główny, gdzie mieszkańców jest już coraz mniej. Gdzie łatwiej jest dostać piwo niż iść do piekarni i kupić chleb” – dodaje.
Trzeba przyznać, że Kazimierz podniósł się z ruiny między innymi dzięki turystyce i strategii promocyjnej, która na pierwszy plan wysuwa żydowskie dziedzictwo dzielnicy. Okolicę odczarował między innymi Festiwal Kultury Żydowskiej i przez lata transmitowany w TVP koncert Szalom na Szerokiej. Kwartały kamienic między Wawelem a Podgórzem zaczęły przyciągać gości. Dziś portale pośredniczące w wynajmie miejsc dla turystów na hasło „Kazimierz” pokazują ponad 700 ofert pokoi hotelowych i mieszkań na krótki wynajem.
Mimo to w dawnej żydowskiej dzielnicy krakowianin nadal może czuć się jak u siebie, przede wszystkim przez obecność lokali z tradycjami, prowadzonych przez mieszkańców miasta. Tak właśnie jest na Józefa i Bożego Ciała.
„Bill Hickman – miejsce, które przez ponad 15 lat stało się dla wielu drugim salonem, przystankiem po pracy, początkiem przyjaźni i końcem długich nocy – dostał wypowiedzenie najmu. Mamy czas do końca marca, żeby się wynieść. I bardzo nie chcemy znikać” – piszą właściciele baru przy Józefa 11, organizując zbiórkę na wynajem lokalu w innym miejscu. W niedzielę, podczas protestu wystawili w witrynie plakat z napisem: „De Silva, kanonicy, nie wyburzajcie nam Kazimierza!”.
Przed Paul’s Boutique zawieszono kartki z napisem „Nie dla gentryfikacji Kazimierza”, a Pablo, współwłaściciel tego miejsca mówił w rozmowie z „Wyborczą”: „Jesteśmy tu od 10 lat. Razem z innymi ludźmi z pasją zrobiliśmy tu świetne rzeczy prosto z serducha, a dla miasta ściągnęliśmy turystów. Kazimierz to fenomen”.
Podczas protestu głos zabrała właścicielka jednej z galerii z ulicy Józefa: „Przyszłam na tę ulicę te 16 lat temu i czułam, jakbym Pana Boga za nogi złapała. To było moje marzenie. Kocham to miejsce, jestem krakowianką, kocham Kazimierz. Teraz tracę tutaj pracę. Na naszej ulicy, tak na szybko policzyłam, są trzy hotele. Nie wiem, po co ten jeszcze jeden”.
W kamienicy przy Józefa i Bożego Ciała mieszka około 20 rodzin. Część żyje tu od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy dbają o swoje lokale, sami założyli domofon i bramkę, żeby na korytarz nie wchodzili bezdomni. Przyznają, że klatka schodowa jest od lat zniszczona, bo remontu nie przeprowadził od lat ani właściciel (zakon), ani dzierżawca (deweloper).
De Silva deklaruje, że każdego z mieszkańców wesprze w wyprowadzce. Jak to wsparcie ma wyglądać? „Przedstawicielka De Silvy zaproponowała mi DPS. Ja jestem pełna życia i samodzielna, nie nadaję się do takiego miejsca. Potem proponowano mi garsonierę za dwa tys. zł na Borku Fałęckim. To niestety przekracza mój budżet” – mówiła „Wyborczej” 73-letnia pani Ewa, która mieszka przy Józefa 9 od urodzenia. Na razie jednak, jak dodała w rozmowie z dziennikarką Mileną Kuchnią, nie będzie się pakować i poczeka na pomoc.
Przedstawicielka dewelopera stawia sprawę jasno: w końcu wszyscy będą musieli się wyprowadzić, a hotel powstanie. Jak dodaje w odpowiedzi na nasze pytania, tam, gdzie będą prowadzone roboty budowlane „najemcy nie będą mogli użytkować swoich lokali, ale szczegóły zależą od wybranych przez inwestora etapów realizacji inwestycji”.
„Wszyscy najemcy otrzymali wypowiedzenia umów najmu, z zachowaniem terminów wynikających z ustawy lub umowy. Zgodnie z przepisami prawa cywilnego umowy najmu na czas nieokreślony także podlegają wypowiedzeniu” – podkreśla Anna Stępniewska-Janowska.
Inaczej sprawę postrzega Tomasz Leśniak, wspierający prezydenta Aleksandra Miszalskiego lewicowy radny, przewodniczący Komisji Mienia i Mieszkalnictwa w Radzie Miasta.
Według niego lokatorzy „mają bezpieczne umowy najmu na czas nieoznaczony i nie grozi im eksmisja – pisma inwestora o konieczności wyprowadzki do końca lutego można powiesić na lodówce jako osobliwą pamiątkę”.
Sprawa jest otwarta, a władze twierdzą, że mają jeszcze czas na interwencję. „Kazimierz to kultowe miejsce i takim musi pozostać. Dlatego wystąpię do Rady Miasta z wnioskiem o punktową zmianę planu zagospodarowania przestrzennego na ul. Józefa i ul. Bożego Ciała” – zapowiedział prezydent miasta. Zmiana mogłaby ograniczać wykorzystanie lokali na cele hotelowe, a samo jej procedowanie ma utrudnić działanie inwestorowi.
Jeśli do tego dojdzie, będziemy domagać się odszkodowania – zapowiada w rozmowie z nami przedstawicielka spółki De Silva. Zapytaliśmy magistrat o to, czy inwestor ma do tego prawo, jeśli do tej pory nie wystąpił o pozwolenie budowlane – a zatem urząd miasta mógłby nawet nie wiedzieć, że ma plany wobec lokali na Kazimierzu. Czekamy na odpowiedź.
„Stop turystyfikacji Krakowa” – krzyczeli protestujący na Kazimierzu. Tymczasem branża turystyczna w mieście stabilnie rośnie. Do Krakowa w 2025 roku przyjechały 3 mln turystów krajowych i 700 tys. zagranicznych. Według magistratu miasto jest coraz popularniejsze wśród turystów między innymi z Czech, Izraela i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W podsumowaniu wyników branży za 2025 rok można przeczytać, że turystyka jest „traktowana jako integralny element polityki miejskiej – powiązany z jakością życia mieszkańców, ochroną dziedzictwa kulturowego, klimatem, mobilnością oraz rozwojem gospodarczym”.
Wiceprezydent miasta Stanisław Mazur w Radiu Kraków wyliczał zyski z obecności przyjezdnych w mieście. Według niego turysta krajowy zostawia w stolicy Małopolski 500 złotych, a zagraniczny – 1100 złotych dziennie.
Jednocześnie mieszkańcy nazywają centrum Krakowa „lunaparkiem”. To jedno z określeń, które pojawiło się w badaniach ankietowych o wpływie turystyki na miasto zleconych przez magistrat.
„Lunapark to jest spiętrzenie na relatywnie niewielkim terytorium wielu atrakcji. Kościół Mariacki, Brama Floriańska, Sukiennice, zespoły koncertujące w okolicach Rynku. Traktowałbym to jako rodzaj przekory, ale i sugestię, by pomyśleć o tym, żeby pewien rodzaj atrakcji, aktywności Krakowa przełożyć również na inne dzielnice, poza Kazimierzem, który oczywiście cieszy się dużą popularnością” – przekonywał Mazur w audycji “O tym się mówi”.
Władze miasta przekonują o dążeniu do zrównoważonej turystyki, w którym stawia się na turystę „jakościowego”. Krakowianie mają jednak prawo odczuwać, że w centrum niemal nie ma już miejsc, których nie można by było zamienić w hotele. Dwa lata temu zamknęła się Poczta Główna – jedna z największych tego typu placówek w Krakowie i jedyna duża poczta w centrum miasta. W 2020 roku galerie, pracownie i knajpy wyprowadziły się z terenów dawnych zakładów tytoniowych przy ul. Dolnych Młynów. W 2019 roku zamknęło się legendarne Kino Ars, działające w kamienicy przy świętego Jana od 1916 roku. Wszystkie z tych budynków przejęli majętni inwestorzy z tym samym planem: stworzenia tam hoteli. Z centrum miasta zniknęły w ten sposób miejsca stworzone z myślą o mieszkańcach, którzy w okolicach Rynku Głównego coraz częściej muszą ustępować turystom.
Deweloperzy przejmują również budynki nieco oddalone od największego krakowskiego placu. W dawnym gmachu Miastoprojektu hotel urządza spółka Roberta DeNiro, a przez ostatnią dekadę nie do poznania zmieniło się Zabłocie.
W dawnej przemysłowej dzielnicy najpierw rozgościli się artyści, przez lata funkcjonował między innymi klub Fabryka i pracownie w dawnym biurowcu Telpodu. Na miejscu pierwszego powstały grodzone bloki. Drugi z budynków stał się akademikiem o podwyższonym standardzie dla studentów z zagranicy.
Sprawa Kazimierza może być prezentem lub przekleństwem dla Aleksandra Miszalskiego w momencie, który może zadecydować o losach jego prezydentury. Prezydent, razem z wiceprezydentką Marią Klaman, był obecny na proteście.
Nie został jednak dopuszczony do głosu, a gdy tylko słychać było jego nazwisko, wśród tłumu rozlegało się głośne buczenie. Protestujący skandowaniem nawoływali również do odwołania prezydenta, a wśród ludzi kręciły się osoby zbierające podpisy pod uchwałą o referendum, które może pozbawić włodarza stanowiska. Jednym z najwiuększych orędowników tego pomysłu jest radny Łukasz Gibała, kontrkandydat Miszalskiego w wyborach z 2023 roku. Podczas protestu nie zauważyliśmy go w tłumie.
Zablokowanie planów inwestora będzie niewątpliwym sukcesem prezydenta, a porażka może stać się jednym z gwoździ do trumny jego prezydentury. Polityczni przeciwnicy Miszalskiego, zarzucający mu między innymi kolesiostwo i sprzeciwiający się krakowskiej Strefie Czystego Transportu, chwalą się zebraniem ponad 67 tysięcy podpisów pod postulatem przeprowadzenia głosowania. Do organizacji referendum wystarczy ok. 58 tysięcy zweryfikowanych podpisów zameldowanych mieszkańców Krakowa.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze