Centrolewica i lewica widzą problem nadchodzącej katastrofy klimatycznej, prawica nie. Tak samo jest z kwestią ochrony środowiska i praw zwierząt. Taki wniosek można wysnuć po analizie programów eurowyborczych polskich partii. Ale niewątpliwie po raz pierwszy w historii Polski globalne ocieplenie stało się tematem wyborczym

Prognozy naukowców są nieubłagane: do 2030 roku mamy czas, by zatrzymać wzrost globalnej temperatury na poziomie 1,5 st. C powyżej tego sprzed okresu rewolucji przemysłowej. Jeśli nam się to nie uda, to ziemski klimat zacznie się zmieniać w sposób, który w przyszłości, w dłuższej perspektywie, zagrozi przetrwaniu ludzkości. By to zrobić, konieczne jest ograniczenie zużycia węgla w gospodarce 0 ok. 2/3 do 2030 roku. A do 2050 roku ludzkość powinna wytwarzać energię elektryczną ze źródeł innych niż węgiel, by utrzymać emisję gazów cieplarnianych na zerowym bilansie. Temat zrobił się więc – dosłownie – palący. Również politycznie.

OKO.press sprawdziło, czy problem zagrażającej nam katastrofy klimatycznej znajduje się w europrogramach wyborczych polskich partii walczących o miejsce w Parlamencie Europejskim. Przyjrzeliśmy się też, czy są w nich obecne inne tematy dotyczące zagadnień związanych z ochroną środowiska, przyrody i zwierząt. Sprawdziliśmy Koalicję Europejską (czyli blok: PO, Nowoczesna, SLD, PSL i Zieloni), PiS, Wiosnę Biedronia, Kukiz’15, Konfederację, Lewicę Razem.



Koalicja przeciwko węglowi

Koalicja Europejska (KE) w swojej Deklaracji przypomina, że Polska ma najgorsze powietrze w Europie. Zobowiązuje się, że pozyska „środki unijne na zieloną energię, chroniącą klimat, nasze zdrowie, eliminującą smog, a zarazem tańszą dla przemysłu i tworzącą dziesiątki tysięcy miejsc pracy”. Gdybyśmy chcieli się czepiać, posądzilibyśmy Koalicję o mieszanie problemu smogu z kwestią zielonej energii. Ta ostatnia jest bowiem odpowiedzią na ryzyko katastrofy klimatycznej. Natomiast smog to zupełnie inny problem, wprost niezwiązany ze zmianami klimatycznymi, które napędzają nie kopciuchy, ale głównie emisje CO2 z przemysłu.

Niemniej – i to trzeba Koalicji Europejskiej zaliczyć na plus – wskazuje ona na konieczność odejścia od paliw kopalnych, choć nie wskazuje daty.

Jednak żadna z partii Koalicji Europejskiej – poza Zielonymi – nie dała się jak dotąd poznać jako szczególnie zatroskana i stan klimatu. A Grzegorzowi Schetynie, liderowi PO, zdarzało się ostatnio mylić globalne ocieplenie ze smogiem. Może więc Zieloni są koalicyjnym „kwiatkiem do kożucha” w sprawach ekologicznych?

„Zazielenianie” Koalicji Europejskiej

„Wszyscy »pływamy« na tej samej łodzi – Ziemi – i musimy jak najszybciej nauczyć się współpracować ponad podziałami, inaczej ta łódź zatonie. Stąd też nie baliśmy się wejść do KE, żeby od środka ją zazieleniać. Zmiana nastąpi tylko wtedy, gdy oprócz Zielonych znakomita większość partii uzna transformację energetyczną za swój własny priorytet programowy” – mówi OKO.press Maciej Józefowicz, rzecznik prasowy Partii Zieloni.

Zaznacza, że zanim doszło do powstania KE, Zieloni rozmawiali dekarbonizacji też z SLD i Nowoczesną. „W styczniu 2019 roku Nowoczesna i PSL ogłosiły zresztą własne plany transformacji – mniej od nas ambitne, jednak zmiana priorytetów była zauważalna” – dodaje Józefowicz.  Na pytanie, dlaczego w programie KE nie znalazły się inne postulaty ekologiczne, Józefowicz odpowiada, że zamieszczono w nim tylko te, w przypadku których najprościej było osiągnąć wszystkim kompromis.

„Jeśli Koalicja Europejska po wyborach europejskich będzie działać dalej, podejmiemy następne kroki w celu jej „zazielenienia”. Dekarbonizacja była natomiast pierwszym krokiem, przy którego zrobieniu panowało największe porozumienie” – dodaje.



Wiosna: bez węgla do 2035 roku

O krok dalej w kwestiach węglowych idzie Wiosna Biedronia. Nie tylko chce odejścia od węgla, ale

jako jedyna formacja startująca w wyborach do Parlamentu Europejskiego wskazuje też w swoim europrogramie datę odejścia od węgla w Polsce: 2035 rok.

Wiosna zapowiada też, że będzie rzeczniczką Zielonego Paktu dla Europy. Będzie to – jak czytamy europrogramie partii – „umowa międzynarodowa, która zobowiąże wszystkie państwa członkowskie do odejścia od węgla do 2050 roku”.

Jednak plan dekarbonizacji Polski do 2035 roku budzi sceptycyzm niektórych ekspertów. Tym bardziej, że 17 maja Krzysztof Śmiszek zadeklarował na Twitterze, że Wiosna jest przeciw energetyce jądrowej. Czy Wiosna Biedronia ma więc plan dekarbonizacji? „Oczywiście, nie będziemy zamykać wszystkich kopalń i elektrowni węglowych z dnia na dzień: chcemy najpierw zapewnić 200 tysięcy miejsc pracy dla górników oraz pracowników elektrowni. Dzięki programom dostosowawczym zapewnimy im bezpieczną i dobrze płatną pracę lub zasłużoną emeryturę” – mówi OKO.press Jan Mróz ze sztabu wyborczego Wiosny Biedronia.

„To znaczy też, że będziemy finansować wymianę domowych pieców węglowych na nowoczesne, niewęglowe instalacje grzewcze i wspierać energetykę wiatrową, słoneczną, energię z biomasy” – dodaje.

Podkreśla, że przykład dają Niemcy, które zdecydowały się na na dekarbonizację do 2038 roku.

Wiosna zwierząt?

Progresywizm Wiosny uwidacznia się nie tylko w kwestii smogu i ochrony klimatu.

To jedyna partia, która do swojego europrogramu wprowadziła postulat związany z prawami zwierząt, bo – jak czytamy w programie – „ochrona zwierząt powinna być szersza niż obszar jednego państwa”.

Wiosna zamierza przygotować pakiet dyrektyw regulujących traktowanie zwierząt w Europie:

  • jednolite zasady ochrony zwierząt w trakcie transportu;
  • zakaz hodowli zwierząt na futra;
  • zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach;
  • likwidacja chowu klatkowego;
  • standardy ochrony przed hałasem.

Partia zapowiada też utworzenie urzędu Europejskiego Rzecznika Praw Przyrody, który – jak czytamy w programie – „będzie nadzorował właściwe wdrożenie zasad ochrony zwierząt i środowiska naturalnego”.

Jeśli chodzi o kwestie prozwierzęce, to cieniem na kampanię Wiosny rzuciła się sprawa Joanny Scheuring-Wielgus, która – co prawda – nie jest członkinią tej partii, ale startuje z jej listy.

„Fakt” ujawnił, że ok. 3 lata temu oddała ona swoje dwa psy do schroniska.

Organizacje prozwierzęce zareagowały oburzeniem. Polityczka próbowała się tłumaczyć na Facebooku alergią i zmianą mieszkania, ale na tyle niefortunnie, że dolała oliwy do ognia. Animalsi zwrócili się do Roberta Biedronia z listem otwartym, w którym poprosili go o zajęcie stanowiska w sprawie. „Ja bym tak nie zrobił i szkoda, że Joanna dołączyła do nas tak późno, bo gdyby była z nami wcześniej, to w Wiośnie byśmy to na pewno inaczej rozwiązali” – mówił Biedroń.



Lewica Razem za Nowym Ładem

Również Lewica Razem w swoim europrogramie podkreśla, że „zmiany klimatu to realny problem”. Zapowiada stworzenie programu ​europejskich zielonych inwestycji​ w wysokości 500 miliardów euro rocznie, w tym w źródła czystej energii i docieplanie budynków.

„Tylko tak możemy uniknąć klęsk żywiołowych – ​powodzi, susz, huraganów” – czytamy na stronie partii.

Lewica Razem zaznacza jednak, że transformacja energetyczna powinna być sprawiedliwa społecznie, a jej koszty „muszą być solidarnie rozłożone na wszystkie kraje UE”.

W sprawie energetyki jądrowej Lewica Razem nie przedstawia spójnego stanowiska. W rozmowie z OKO.press Adrian Zandberg zadeklarował, że choć odnawialne źródła energii są najlepsze, to jednak bez atomu całkowite odejście od węgla będzie bardzo trudne.

Rzeczniczka partii Dorota Olko zapytana przez OKO.press o to, dlaczego w programie Lewicy Razem w kwestii ekologicznej ograniczono się tylko do „zielonej transformacji”, odpowiedziała: „Postawiliśmy na zwięzłość i zarysowanie priorytetów. Program ten nie jest jednak jedynym dokumentem, którym kierujemy się w naszej polityce europejskiej”.

Przypomniała, że Partia Razem, wraz z kilkunastoma partiami lewicowymi z całej Europy, opracowała i przyjęła dokument Nowy Ład dla Europy, w którym zarysowała „obszerną wizję Unii Europejskiej”.

Zawarty w nim rozdział “Nowy ład dla natury i klimatu” proponuje m.in. takie rozwiązania: wycofanie funduszy europejskich z projektów zagrażających środowisku, rozwój ekologicznej infrastruktury transportowej, progresywny podatek węglowy, powiązanie Wspólnej Polityki Rolnej z dyrektywami ekologicznymi, zakaz otwartych wysypisk i ograniczenie eksportu odpadów, czy dolesianie. Są tam też zawarte postulaty prawnozwierzęce, w tym: stopniowe ograniczanie wielkoskalowej hodowli zwierząt, zakaz przymusowego karmienia, hodowli klatkowej i niebezpiecznego transportu zwierząt.

„Cały czas kierujemy się też uchwalonym w 2018 roku stanowiskiem w sprawie polityki ekologicznej, w którym postulujemy wiele radykalnych, zielonych rozwiązań” – dodaje Olko. Chodzi m.in. o: oparcie polityki ochrony przyrody o dowody naukowe, zwiększenie liczby lekcji przyrody w szkole, kompleksowy program walki ze smogiem, odejście od odkrywek, wzmocnienie instytucji stojących na straży ochrony przyrody i zachęty do ograniczenia konsumpcji.

Zaznacza też, że partia wydała dwa stanowiska dotyczące dobrostanu zwierząt, w których zapostulowała m.in.

wprowadzenie programów sterylizacji i kastracji, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach, zakaz hodowli zwierząt na futra, uboju rytualnego, trzymania psów na uwięzi, sprzedaży koni na mięso i radykalnego ograniczenia polowań (z ich treścią można zapoznać się tu i tu).



Dla prawicy ekologia nie istnieje

W kwestii walki o klimat i polepszenia sytuacji zwierząt i innych – szeroko rozumianych – postulatów ekologicznych najgorzej wypada w eurowyborach prawica.

Ujmując rzecz najkrócej jak można: nie ma nic do zaproponowania.

PiS deklaruje, że będzie dążył do tego, by „polityka klimatyczna Europy uwzględniała polskie interesy”. W praktyce oznacza to trwanie przy węglu. Zapowiada jednak budowę elektrowni jądrowej.

Węgla broni też Konfederacja ustami posła i kandydata do Parlamentu Europejskiego Jacka Wilka. „Węgiel wcale nie musi być źródłem zanieczyszczenia powietrza, nie musi być źródłem gazów cieplarnianych, ale może być wykorzystany w taki sposób, aby nikomu nie szkodził” – mówił polityk, prezentując pogląd (co najmniej) kontrowersyjny.

Za to Kukiz’15 nie tylko jest prowęglowy, ale też – w przypadku wygranej – zapowiada chęć renegocjowania unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego. „Jak słyszę […] kogoś, kto mówi, że zlikwiduje się w Polsce wydobycie węgla, że zrówna się to wszystko z ziemią itd. […] to mnie po prostu bierze obrzydzenie” – mówił niedawno Paweł Kukiz, lider ugrupowania.

„Chętnie zapytałbym Pawła Kukiza, czy w ogóle wie, czym jest pakiet energetyczno-klimatyczny. Mam wrażenie, że nie, choć ignorancja w sprawach klimatu nie jest niczym niespotykanym wśród polskich polityków” – mówi OKO.press prof. Zbigniew Karaczun z SGGW, ekspert od polityki ekologicznej.

„Dekarbonizacja nie oznacza bowiem tego, że przestaniemy wydobywać węgiel, bo jest on potrzebny w wielu sektorach gospodarki. Dekarbonizacja oznacza, że przestaniemy spalać węgiel”.



Zainteresowanie ochroną środowiska rośnie, ale węgiel dzieli

Zdaniem prof. Karaczuna polityczna waga ochrony środowiska w Polsce wzrosła w ostatnich latach: „Staliśmy się bardziej zasobnym społeczeństwem – nie interesują nas politycznie tylko i wyłącznie kwestie czysto bytowe. W coraz większym stopniu zdajemy sobie sprawę, że jakość naszego życia w największym stopniu zależy od jakości otaczającego nas środowiska”.

Do wzrostu tego zainteresowania niewątpliwie przyczyniła się też polityka obecnego rządu, który traktuje przyrodę jako przeszkodę w osiąganiu politycznych i gospodarczych celów.

„Z pewnością kluczowy był tu zamach na Puszczę Białowieską, postrzeganą przez Polaków jako skarb narodowy. Na tym przykładzie ludzie zobaczyli, że nieprzemyślane decyzje polityczne mogą niszczyć bezpowrotnie cenne przyrodniczo obszary” – mówi prof. Karaczun.

Naukowiec twierdzi, że obecny w większości programów eurowyborczych temat zmian klimatu to odpowiedź na oczekiwania elektoratu. Z tego względu, że niebezpieczne skutki globalnego ocieplenia są widoczne już dla każdego, szczególnie dla rolników, dla których susze i ulewne deszcze oznaczają straty w zbiorach. „Nic więc dziwnego, że Polacy zaczynają domagać się od polityków włączenia się w walkę z globalną zmianą klimatyczną. Poza tym, to już istotny element polityki europejskiej, więc też nie można obok tego przejść obojętnie”.

Polacy są jednak silnie podzieleni w sprawie dekarbonizacji. Według najnowszego sondażu KANTAR dla „Gazety Wyborczej”, Gazeta.pl i TOK FM większość Polaków (53 proc.) jest przeciwko rezygnacji z energetyki opartej na węglu, jeśli wiązałoby się to z zamykaniem kopalń. „42 proc. była zdania, że powinniśmy odejść od tego sposobu produkcji energii. 5 proc. nie miało zdania na ten temat” – czytamy w wynikach badania.

Za to odpowiedzi w podziale na elektoraty poszczególnych partii pokazują prawdziwe polityczne pęknięcie: tylko 14 proc. zwolenników PiS chce rezygnacji z energii z węgla, a aż 78 proc. jest temu przeciwna. Wśród zwolenników KE jest niemal na odwrót: 81 proc. popiera odchodzenie od energetyki węglowej, a 15 proc. jest przeciw.

Jeśli chodzi o wyborców Kukiz’15 i Konfederacji to dominuje postawa sprzeciwu względem transformacji energetycznej. Zwolennicy Wiosny są za dekarbonizacją.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press