0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Włodek / ...

W piątek ok. godz. 16.00 z Bytomia i Wilkowic k. Leszna wyruszyły 3 tiry, wypełnione agregatami, zakupionymi z funduszy zebranych w kampanii „Ciepło z Polski dla Kijowa”. W tej drugiej partii jedzie do stolicy Ukrainy podobna liczba agregatów jak poprzednio – 255.

To głównie agregaty o mocy 5.5 kW – 240 sztuk (Vakariten SL6500 EDX), 10 sztuk o mocy 32 kW i 5 sztuk z mocą 48 kW. Te duże agregaty wyprodukowała polska firma FOGO. Transport ma dotrzeć do Kijowa w sobotę 7 lutego wieczorem.

Przeczytaj także:

Generatory ogrzeją dzieci w przedszkolach

Do kogo trafi ta partia generatorów? – Mniejsze agregaty będą wykorzystywane przez szkoły, przedszkola, ośrodki zdrowia, noclegownie dla uchodźców wewnętrznych, sierocińce itp. Rozwijamy też akcję na przyfrontowe regiony Ukrainy. Lokalne gminy będą odbierały je od nas i włączą się w proces dystrybucji – mówi Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog, jeden ze współorganizatorów akcji.

Podkreśla, że bardzo wiele zgłoszeń mają od przedszkoli – te mają ogromne zapotrzebowanie. W sumie tego typu placówki mają dostać 400 generatorów po 5.5 kW mocy każdy – będą kolejne transporty.

Z kolei duże agregaty będą wykorzystywane w Kijowie do ogrzewania szpitali, oddziałów szpitalnych, całych bloków mieszkalnych, budynków użyteczności publicznej itp.

Zakupione agregaty dla Kijowa, czekają na załadunek, Zdjęcie organizatorów akcji

Kolejny transport agregatów zaplanowany jest na piątek 13 lutego.

Zbiórka „Ciepło z Polski dla Ukrainy” będzie prowadzona do 24 lutego – 4 rocznicy rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Głównymi organizatorami są: Stand With Ukraine, Sestry.eu – polsko-ukraiński portal, oraz Fundacja Otwarty Dialog. Bardzo intensywnie w akcję zaangażowały się firmy polskie i biznesmeni, m.in. Przedsiębiorcy Pomagają, Pracodawcy RP, Polska Rada Biznesu i Klub Przedsiębiorczości.

Partnerami logistycznymi – bezpłatnie dostarczają agregaty na Ukrainę – są InPost, DB Schenker oraz Raben. Najwięcej – pół miliona zł – na kampanię przeznaczyła Dominika Kulczyk przez swoją firmę Polenergia.

Sukces na wielu poziomach

Obecnie na koncie zrzutki „Ciepło z Polski dla Kijowa” zebrano ponad 9 mln 886 tys. zł, ale cała suma jest o prawie milion wyższa – firmy wpłacały datki na osobne konta. W sumie organizatorzy zebrali już na agregaty dla Ukrainy prawie 11 mln zł.

Przypomnijmy – początkowo organizatorzy planowali zebrać 400 tys. w ciągu tygodnia – dwóch. Tę kwotę jednak zebrano w błyskawicznym tempie – w ciągu 28 godzin. Potem wielokrotnie podnoszono docelową sumę – tak bardzo Polacy chcieli pomagać marznącym Ukraińcom. Sukces kampanii przekroczył wszelkie przewidywania organizatorów. Akcja jednak dokonała znacznie więcej niż tylko zebranie ogromnej sumy na potrzebną i pilną pomoc dla Ukraińców.

Z badań Instytutu Monitoringu Mediów wynika, że w pierwszych 4 dniach prowadzenia zrzutki, w mediach i social mediach pojawiło się o niej aż 13,7 tys. materiałów/ postów. W klasycznych mediach nie znaleziono ani jednej publikacji negatywnej dla akcji, a w społecznościowych aż 86 proc. była neutralna lub pozytywna.

To olbrzymia zmiana – od dłuższego czasu w social mediach antyukraiński hejt, jeśli nie dominuje, to jest bardzo zauważalny. Tutaj stał się marginesem.

Zbiórka jest punktem zwrotnym w pomocy, jaką Polacy niosą Ukraińcom. Na początku wojny ta pomoc była ogromna. Z czasem topniała, aż ostatniego roku była wręcz znikoma. Fundacje i aktywiści zbierający fundusze na pomoc dla żołnierzy Ukrainy borykali się z trudnościami w zebraniu nawet relatywnie niewielkich kwot.

„Ciepło z Polski dla Kijowa” odwróciło sytuację. – Dwa tygodnie tej kampanii odkształciły kawałek naszej duszy i to jest dla mnie fenomenalnym zjawiskiem — mówi Jerzy Wójcik, wydawca Sestry.eu i jeden ze spiritus movens tej akcji.

Bartosz Kramek zauważa, że za tą zbiórką Polaków podążyły też inne inicjatywy. Szybko na ten zryw solidarności zareagował rząd – wysłał prawie 500 generatorów z zasobów RARS. Do akcji dołączyła Warszawa, Archidiecezja Krakowska, Caritas…

„Ciepło z Polski dla Kijowa” promieniowało też na inne kraje – Czesi zebrali w 3 dni dwa razy więcej pieniędzy na generatory niż Polacy w 3 tygodnie. Zrzutki na agregaty prowadzono też w innych krajach np. na Litwie.

W Polsce zaś utrzymuje się bardzo pozytywne nastawienie do spontanicznej akcji kilku organizacji i grona aktywistów proukraińskich. Gdy politycy Konfederacji, partii Brauna lub innej prawicy rozsiewały fejki, iż generatory już są na Ukrainie sprzedawane na OLX, do prostowania tych nieprawd momentalnie ruszyło kilka factcheckingowych mediów (m.in. Demagog, Konkret24).

Także zrobiły to organy państwa – MSWiA ostrzegało przed tymi nieprawdziwymi informacjami.

Media szeroko publikowały te informacje prostujące kłamstwa o zbiórce. Polacy ustawili kurs na pomoc. – Niektórzy wpłacali pieniądze po kilka razy, przekonywali znajomych, by fala ciepła płynęła do Ukrainy – opisuje Jerzy Wójcik. Znowu uwierzyliśmy, iż możemy być dobrzy i bezinteresowni i zajmujemy się tym, co tu i teraz, jest najważniejsze – pomocą ludziom w potrzebie.

- Ja dostaję setki maili, błogosławieństw, modlitw, SMS-ów z podziękowaniami za akcję. Mój świat wygląda znacznie lepiej niż 3 tygodnie temu przed rozpoczęciem tej akcji – dodaje Wójcik. Chwali rząd, który – wbrew szerzącym się antyukraińskim nastrojom – dołączył się do akcji. – To jest najgłębsza polityka zagraniczna, jaka jest możliwa – kończy.

Bartosz Kramek: -Nastąpił przełom w relacjach polsko-ukraińskich. To solidna dawka szczepionki na apatię, propagandę i dezinformację. Te przeciwciała zostaną z nami na dłużej.

Autorzy fejków ścigani

Bartosz Kramek dodaje, że podjęli już kroki prawne przeciwko politykom prawicy, rozsiewającym fejki o tej inicjatywie ponad 70 tys. Polaków. Jeśli oszczercy nie sprostują swoich pomówień, pójdziemy z tym do sądu – deklaruje. Pisma prawników już zostały wysłane do autorów nieprawdziwych informacji.

;
Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze