Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Tomasz Niesluchowski / Agencja Wyborcza.plFot. Tomasz Niesluch...

Polska i inne kraje UE do tej pory skupiały się na cięciu cen paliw i budowaniu zapasów ropy i gazu. To jednak nie wystarczy – argumentuje Komisja Europejska, która proponuje nowy pakiet dla energetyki po ataku na Iran i zamknięciu przepływu przez Cieśninę Ormuz.

Plan ma zmniejszyć uzależnienie od importowanych paliw kopalnych i przyspieszyć przejście na energię elektryczną z zielonych źródeł. Założenia brzmią dobrze, ale przynajmniej w jednym punkcie Polska pozostawała do tej pory sceptyczna.

Będzie kryzys?

Eksperci coraz częściej powtarzają, że skutki irańskiego kryzysu dla energetyki będą długotrwałe, niezależnie od tego, ile potrwa konflikt na Bliskim Wschodzie. Poważnym kryzysem energetycznym grozi zamknięcie Cieśniny Ormuz, czyli „wąskiego gardła” pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim, którędy przepływa około 20 proc. światowych ładunków ropy naftowej i gazu ziemnego. Od ponad miesiąca ceny ropy naftowej utrzymują się na wysokim poziomie powyżej 90 dolarów za baryłkę. W marcu ceny gazu na holenderskiej giełdzie TTF wzrosły dwukrotnie w stosunku do stawek z końca lutego. Od tego czasu spadły o około 10 proc., jednak wciąż są mocno niestabilne.

Przeczytaj także:

„Gdyby konflikt zakończył się dzisiaj, świat doszedłby do siebie w ciągu sześciu miesięcy do roku. Jeśli jednak potrwa on jeszcze sześć miesięcy, czasowe zmiany, które obecnie obserwujemy, mogą stać się trwałe” – mówił w środę (22 kwietnia) Philip Mshelbila, sekretarz generalny Forum Eksporterów Gazu, organizacji reprezentującej państwa kontrolujące 70 proc. potwierdzonych światowych zasobów tego surowca. Jak ocenił, dotychczasowa reakcja krajów dotkniętych kryzysem jest jedynie doraźna.

Więcej prądu, więcej elektryków, więcej pomp ciepła

Komisja Europejska chce to zmienić planem o nazwie Accelerate EU. Co zakłada pakiet? Chodzi między innymi o:

  • stworzenie unijnego Obserwatorium Paliwowego, monitorującego produkcję, import, eksport i poziomy zapasów paliw oraz koordynację w kontroli zapasów gazu, który odpowiada za około 1/4 zużycia energii w UE;
  • ustalenie wymogów utrzymywania stałych zapasów paliwa lotniczego, ale i złagodzenie norm klimatycznych dla lotnictwa;
  • bezpośrednie wsparcie dla obywateli. Chodzi między innymi o środki na bony energetyczne i programy leasingu socjalnego samochodów elektrycznych. Pomysł ten przedstawiła ostatnio organizacja Transport&Environment, proponując objęcie systemem nowe elektryki do 25 tys. euro, z których korzystanie kosztowałoby 130 do 215 euro miesięcznie dla gospodarstw o niższych dochodach, bez wcześniejszego wkładu własnego. Taki mechanizm funkcjonuje od 2024 roku we Francji;
  • plan usunięcia barier utrudniających elektryfikację sektorów przemysłowego, transportowego i budowlanego. KE ma go przedstawić w ciągu kilku miesięcy. Ogłosi też falę dodatkowych funduszy na pompy ciepła;
  • obniżenie VAT na pompy ciepła, magazyny energii, fotowoltaikę.

Najważniejszym punktem wydaje się jednak propozycja obniżenia obciążeń obecnych w cenie prądu, w tym akcyzy i podatku VAT. Dla wszystkich powinna obowiązywać stawka poniżej opodatkowania gazu i paliwa na stacjach. Dla najuboższych gospodarstw domowych i energochłonnego przemysłu – chodziłoby o zerowy VAT i akcyzę.

Bruksela postuluje: ceny w dół, bo przed nami „trudne lata”

Ten ostatni pomysł nie jest nowy, na łamach OKO.press pisaliśmy o nim już w kontekście marcowych unijnych rekomendacji Citizen Energy Packet. Na razie propozycja nie jest wiążąca. Ujęcie jej w kolejnym zestawie antykryzysowych propozycji pokazuje jednak, że Komisji zależy na przekonaniu państw do swojej racji i przekuciu planu w konkretne rozwiązania prawne.

„Europa stoi w obliczu kolejnego kryzysu związanego z energią pochodzącą z paliw kopalnych. To sygnał alarmowy i punkt zwrotny – musi być to moment, w którym UE odejdzie od uzależnienia od paliw kopalnych i wkroczy na ścieżkę prowadzącą do niezależności energetycznej opartej na czystych źródłach” – przekonuje Komisarz UE ds. Energii i Mieszkalnictwa, Dan Jørgensen. „Musimy powiedzieć jasno: kryzys, w którym teraz się znajdujemy, nie jest krótkotrwały. Prawdopodobnie będzie tak poważny, jak kryzysy z roku 1973 i roku 2022, i to razem wzięte. Przed nami być może bardzo trudne miesiące albo nawet lata” – dodaje.

Komisja Europejska „za”, Polska sceptyczna

Na razie nie wszystkie kraje są na pokładzie. Nie wszędzie podoba się uszczuplanie krajowych budżetów przez cięcia podatkowe. Sceptyczna jest również Polska.

„Ministerstwo Klimatu i Środowiska monitoruje toczącą się na poziomie krajowym i unijnym dyskusję dotyczącą zmian w systemie opodatkowania energii, konstrukcji rachunków oraz potencjalnych mechanizmów wyceny energii z OZE, analizując je pod kątem ich możliwego wpływu na rynek i odbiorców. Obecnie w resorcie nie są prowadzone prace nad zmianami w tych obszarach” – przekazali przedstawiciele resortu klimatu portalowi Globenergia.

Obcięcie obciążeń fiskalnych na pewno obniżyłoby ceny energii. Wraz z obniżeniem podatków na pompy ciepła, ułatwieniem dostępu do samochodów elektrycznych i inwestycjami w nieemisyjne technologie mogłoby to nas przybliżyć do uniezależnienia od paliw kopalnych i zastąpienia ich prądem z „zielonych” źródeł. Ale na razie w momentach kryzysów niskimi podatkami promowane są głównie „brudne” źródła.

Technologia się obroni

„W Europie, w tym w Polsce, energia elektryczna jest niepotrzebnie opodatkowana wyżej niż gaz, a nawet – jak teraz – wyżej niż paliwa na stacji. Używam auta elektrycznego od dwóch lat, a cena prądu na ładowarce osiedlowej wzrosła o dwadzieścia kilka procent, głównie ze względu na rosnące stawki dystrybucyjne. VAT to wciąż 23 proc., a cena paliwa na stacji, uwzględniając ostatni pakiet CPN, spadła o kilkanaście procent na przestrzeni ostatnich ponad dwóch lat – od czasu resztek poprzedniego kryzysu. Mogę więc powiedzieć, że przez ostatnie lata dostałem jasny sygnał: sfrajerzyłem się, inwestując w auto elektryczne” – mówi w rozmowie z OKO.press Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat, który oprócz obniżenia podatku na pompy ciepła postuluje obcięcie VAT-u na samochody elektryczne.

„Rząd Donalda Tuska szybko i słusznie zapobiegł kryzysowi inflacyjnemu, obniżając cenę paliw. To bardzo duży koszt dla budżetu. Nie mówię, że za takim precedensem musi pójść kolejny, ale pokazuje to, że mamy okazję, żeby zmienić podejście do obciążeń podatkowych i obniżyć je na stałe. Wystarczy, że VAT na auta elektryczne i pompy ciepła będzie niższy, nie 23 proc., a 8 proc. – i nie będzie problemu z rynkowym przebiciem się tych nowych technologii. One obronią się same, bo są lepsze od konkurencji opartej na paliwach kopalnych” – przekonuje Hetmański.

Niskie ceny przysłużą się bogatym?

Takie podejście ma też swoje wady – pisała na naszych łamach Joanna Mazurkiewicz z Instytutu Badań Strukturalnych. Z perspektywy polityki społecznej i potrzeby pomocy najuboższym lepiej zastanowić się nad innymi rozwiązaniami – przekonywała. Obniżając podatki wszystkim, wspieramy najmocniej tych, którzy zużywają najwięcej energii.

„Obniżka podatku jest rozwiązaniem prostym, szybkim i szeroko odczuwalnym społecznie, ale kosztownym dla budżetu i mało precyzyjnym. Znaczna część środków trafia bowiem do gospodarstw, które nie wymagają wsparcia” – czytamy w tekście Mazurkiewicz. – „Z kolei instrumenty celowane – takie jak dodatki energetyczne czy wsparcie inwestycji w efektywność energetyczną – pozwalają lepiej dopasować pomoc do potrzeb i mogą przynosić trwalsze efekty, choć są bardziej złożone administracyjnie i trudniejsze we wdrożeniu”.

Z obniżenia VAT-u na elektryki i pompy ciepła też skorzystaliby głównie stosunkowo zamożni. Mimo spadających cen pozostają elektryki pozostają drogie – podobnie zresztą jak hybrydy i auta spalinowe.

Więcej pomp

Z kolei Hetmański kibicuje rozwojowi rynku pomp ciepła, na razie stosunkowo rzadko wybieranych w programie „Czyste Powietrze”. Po restarcie rządowych dotacji na wymianę pieców w kwietniu zeszłego roku stanowią one nieco ponad 20 proc. wszystkich finansowanych urządzeń. Jak mówi nam Hetmański, chętniej kupują je właściciele nowych domów poza „Czystym Powietrzem”. Choć i w ich przypadku wybór często pada na piece gazowe – a więc i dalsze uzależnianie się od paliwa kopalnego z importu.

„One mogą zostać też objęte systemem ETS2, naszym zdaniem nie do końca potrzebnym. Wystarczy, żeby pompy ciepła miały niższy VAT, i wierzę, że dzięki temu rynkowo wygrają konkurencję z innymi źródłami ciepła. Są bowiem znane z tego, że – dobrze zainstalowane, z ogrzewaniem powietrza, podłogowym lub z odpowiednimi grzejnikami – generują istotne coroczne oszczędności w sezonie. To potwierdza na przykład kalkulator kosztów ogrzewania od Polskiego Alarmu Smogowego” – mówi nam Hetmański.

Propozycja Komisji na razie nie jest wiążąca, jednak na pewno pojawi się podczas dyskusji krajowych liderów. W kalendarzu unijnych szczytów jest gęsto, a więc okazji nie powinno zabraknąć.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze