Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: il. Mateusz Mirys/OKO.pressil. Mateusz Mirys/OK...

„Zanieczyszczający płaci” to podstawowa zasada polityki Unii Europejskiej, która ma doprowadzić nas do odejścia od paliw kopalnych. Gdy jednak przyjrzymy się sposobowi rozdzielania dotacji z Funduszu Modernizacyjnego, zasadę tę można by równie dobrze przeformułować na „zanieczyszczający czerpie zyski”.

Fundusz Modernizacyjny był promowany jako jeden z głównych instrumentów dekarbonizacji dla 13 państw członkowskich UE o niższych dochodach. Teresa Ribera, europejska komisarz ds. zielonej transformacji przekonywała, że jest to mechanizm „przyspieszający przejście na odnawialne źródła energii w ich systemach energetycznych”. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. W kluczowych dla Funduszu krajach mechanizm dotacji umacnia pozycję istniejących, zanieczyszczających środowisko gałęzi przemysłu energetycznego.

OKO.press, razem z rumuńskim serwisem Context.ro i czeskim Deníkiem Referendum, sprawdziło, na co te trzy kraje przeznaczyły środki z Funduszu Modernizacyjnego.

Okazuje się, że znaczna część środków, które miały przyspieszyć dekarbonizację, finansuje branże zanieczyszczające środowisko.

Fundusz Modernizacyjny, pieniądze na 6 celów

Wyjaśnijmy: Fundusz Modernizacyjny to program dotacji i pożyczek, rozpisany na lata 2021-2030. Środki pochodzą ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 – czyli z unijnego systemu EU ETS. W założeniu opłaty za emisję CO2 mają finansować „zielone” inwestycje.

Komisja Europejska wylicza sześć priorytetowych celów, na które państwa członkowskie mogą przeznaczać środki z Funduszu:

  • wytwarzanie i wykorzystanie energii ze źródeł odnawialnych, w tym wodoru;
  • ogrzewanie i chłodzenie z wykorzystaniem źródeł odnawialnych;
  • ograniczenie ogólnego zużycia energii poprzez poprawę efektywności energetycznej, w tym w przemyśle, transporcie, budynkach, rolnictwie i gospodarce odpadami;
  • magazynowanie energii i modernizacja sieci energetycznych, w tym zarządzanie popytem, systemy ciepłownicze, sieci przesyłu energii elektrycznej oraz zwiększenie liczby połączeń międzysystemowych między państwami członkowskimi;
  • wsparcie dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, przeciwdziałanie ubóstwu energetycznemu, modernizacja systemów grzewczych i infrastruktury na rzecz mobilności bezemisyjnej;
  • sprawiedliwa transformacja w regionach uzależnionych od węgla, wsparcie przekwalifikowania się i doskonalenia umiejętności pracowników, edukacji, inicjatyw związanych z poszukiwaniem pracy oraz start-upów.

Z Funduszu Modernizacyjnego korzystają: Bułgaria, Czechy, Estonia, Grecja, Chorwacja, Łotwa, Litwa, Węgry, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowenia i Słowacja. To 13 państw o niższych dochodach.

Najwięksi beneficjenci

Największymi beneficjentami Funduszu Modernizacyjnego są Polska, Czechy i Rumunia – według oficjalnych danych korzystają z ponad 4/5 wszystkich dostępnych dotacji.

Nasz międzynarodowy zespół reporterów przeanalizował ponad 8 tys. projektów w tych trzech krajach. Dzięki temu powstał zbiór danych, który wykazał, że w ciągu pięciu lat funkcjonowania funduszu (2021-2025) około 5,3 mld euro dotacji zostało przyznanych na projekty wykorzystujące technologie, które będą przyczyniać się do dalszej emisji gazów cieplarnianych.

To aż 30 proc. pieniędzy z Funduszu Modernizacyjnego przyznanych Polsce, Rumunii i Czechom.

2,6 mld euro zostało przeznaczonych na budowę nowych elektrowni i ciepłowni zasilanych gazem ziemnym. 1,6 mld przeznaczono na budowę spalarni śmieci, przetwarzających odpady na energię. Kolejny miliard euro trafia albo do wielkoskalowych elektrowni na biomasę, albo do elektrowni wykorzystujących miks zanieczyszczających paliw.

Przeczytaj także:

Eksperci zwracają uwagę, że źródła te wyrządzają znaczną szkodę klimatowi i środowisku, niezależnie od tego, czy chodzi o gaz ziemny, spalanie odpadów, czy wielkoskalowe elektrownie na biomasę.

„Zamiast wyciągnąć wnioski z kryzysu energetycznego z 2022 r., państwa członkowskie nadal kierowały fundusze klimatyczne na projekty związane z gazem, biomasą i spalaniem odpadów, które generują wysokie emisje, w niektórych przypadkach pogłębiając zależność UE od importu paliw kopalnych” – komentuje Gligor Radečić z CEE Bankwatch, organizacji z Europy Środkowej i Wschodniej, która monitoruje projekty energetyczne i bacznie obserwuje Fundusz Modernizacyjny.

wykres pokazuje podział dotacji i pożyczek z Funduszu
autor: Daniel Kotecký

Jak Polska wydaje pieniądze?

Osobno opublikujemy tekst przedstawiający szczegółowe ustalenia dotyczące wykorzystania Funduszu Modernizacyjnego w Polsce. Poniżej opisujemy ogólne wnioski z naszej analizy.

Ile pieniędzy Polska rozdysponowała w ramach Funduszu? Z danych udostępnionych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wynika, że od 2021 do końca 2025 roku zawarto umowy o wartości ponad 10 mld złotych.

W tym okresie aż 33 proc. środków zostało przeznaczonych na inwestycje w zanieczyszczające źródła energii.

Spalarnie śmieci

Zdecydowana większość tych środków przeznaczona jest na 15 nowych spalarni odpadów. Nie rozstrzygamy sporu o zasadność stawiania spalarni, choć przedstawiamy za i przeciw. Pytamy jednak, czy technologie przyczyniające się do emisji dwutlenku węgla powinny być finansowane z tego źródła. W końcu jednym z celów Funduszu jest zazielenienie polskiej energetyki.

Z pewnością to kontrowersyjne inwestycje, często wzbudzające protesty lokalnych społeczności. Łącznie (według danych na koniec 2025 roku) mogą one pochłonąć aż 27 procent wszystkich środków przyznanych Polsce w ramach Funduszu w formie dotacji i pożyczek (stanowiących o prawie połowie wydanych pieniędzy).

- W Funduszu Modernizacyjnym istnieje luka, która pozwala na takie inwestycje – mówi w rozmowie z OKO.press Krzysztof Pietruszewski, koordynator projektu w Polskiej Sieci Ekologicznej. – Jednak spalarnie odpadów nie spełniają celów Funduszu Modernizacyjnego. Nie promują efektywności energetycznej ani redukcji emisji CO₂. Jako organizacja ekologiczna zawsze opowiadaliśmy się za kierowaniem środków na zupełnie inne obszary – takie jak rozwój odnawialnych źródeł energii, modernizację budynków czy unowocześnienie sieci energetycznych. Protesty społeczności lokalnych pokazują, że nie ma powszechnego konsensusu w sprawie budowy spalarni, co należy wziąć pod uwagę przy planowaniu takich inwestycji – stwierdza ekspert.

Czyste Powietrze

Fundusz Modernizacyjny od kwietnia 2025 roku zasila Czyste Powietrze. To program, który od 2018 r. dofinansowuje wymianę źródeł ciepła i termomodernizację prywatnych domów w ramach walki z zanieczyszczeniem powietrza. Pod koniec 2024 roku program zawieszono. Jak wyjaśnialiśmy w OKO.press, NFOŚiGW chciał dać sobie czas na posprzątanie po PiS-ie, którego rządy miały wprowadzić do programu bałagan i nieprawidłowości. Chodziło między innymi o podawanie błędnych danych w oświadczeniach od beneficjentów opartych na fałszywych audytach, co zawyżało to kwoty dofinansowań. Program na nowo ruszył od kwietnia 2025. Według części ekspertów przerwa była zbyt długa, przez co ucierpieli potencjalni beneficjenci.

W pierwszym roku finansowania programu z Funduszu Modernizacyjnego wypłacono prawie 330 mln zł (77,5 mln euro). Nie jest to jednak dużo w porównaniu z poprzednimi latami. Według danych NFOŚiGW średnia roczna wypłacanych środków wynosi prawie 2,7 mld zł (630 mln euro).

„Na początku 2024 roku mieliśmy nadzieję, że zapowiedzi premiera Tuska dotyczące usprawnienia programu Czyste Powietrze, szybszej walki ze smogiem oraz pomocy w termomodernizacji domów zostaną zrealizowane. Niestety, jak widać po dwóch latach rządów, program przechodzi głęboki kryzys, a walka ze smogiem znacznie zwolniła” – ocenił Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Kotły na pellet

Co więcej, najpopularniejszymi urządzeniami grzewczymi objętymi programem są kotły na pellet. W pierwszych miesiącach finansowania „Czystego Powietrza” z Funduszu Modernizacyjnego znacząca większość środków (aż 70 proc.) została przekazana na zakup tych urządzeń.

Dla porównania: środki wypłacone na pompy ciepła stanowiły ok. 20 proc. ogólnej kwoty.

Zwolennicy kotłów na pellet twierdzą, że jest to czysta technologia. Biomasa jest uznawana przez Unię Europejską za odnawialne źródło energii. W idealnym scenariuszu pochodzi ona w dużej mierze z odpadów przemysłowych, na przykład z produkcji mebli. Organizacje pozarządowe zwracają jednak uwagę, że pellet nie zawsze jest produkowany w sposób przyjazny dla środowiska i może zawierać m.in. plastik i klej.

- Istnieją badania wskazujące, że paliwa z biomasy stały się głównym źródłem zanieczyszczeń emitowanych przez małe urządzenia grzewcze, wyprzedzając już węgiel – zauważył Miłosz Jakubowski, prawnik z Fundacji Frank Bold. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmieniło normy pelletu w maju 2025 roku, po protestach organizacji ekologicznych.

Czechy inwestują w gaz

W Czechach aż 41 proc. środków z Funduszu Modernizacyjnego przeznacza się na dotacje dla elektrowni gazowych, a także spalarni śmieci oraz dużych elektrowni na biomasę. To inwestycje rzędu 3,6 mld euro. Tymczasem do tej pory jedynie 14 proc. środków z Funduszu Modernizacyjnego przeznaczono na wsparcie rozwoju energii słonecznej i innych odnawialnych źródeł energii.

1/3 czeskich dotacji z Funduszu Modernizacyjnego trafia do trzech przedsiębiorstw z branży energetycznej: państwowo-prywatnej spółki ČEZ, EP Group należącej do czeskiego oligarchy i czołowego europejskiego producenta węgla Daniela Křetínskiego oraz francuskiej międzynarodowej korporacji Veolia. Wszystkie trzy przedsiębiorstwa odnotowały rekordowe zyski podczas kryzysu energetycznego w 2022 roku.

W oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie Funduszu Modernizacyjnego czytamy, że dzięki tym środkom kraje członkowskie mogą „zmniejszyć zależność od importu paliw kopalnych”. Jest to sprzeczne z rzeczywistością – w Czechach aż 1,6 mld euro dotacji przeznaczono na inwestycje w gaz ziemny. A konkretniej: w przekształcanie elektrociepłowni i elektrowni z węglowych na gazowe. Tymczasem niemal cały zużywany tam gaz jest importowany z zagranicy.

- Cztery lata po ostatnim poważnym kryzysie energetycznym nadal jesteśmy uzależnieni od importowanego gazu, ale tym razem od Trumpa, a nie od Putina. Fundusz Modernizacyjny miał rozwiązać ten problem, ale zamiast tego wydano publiczne pieniądze na kolejne elektrownie gazowe – potwierdza Pascoe Sabido, badacz i działacz w Corporate Europe Observatory, organizacji społeczeństwa obywatelskiego monitorującej wpływ lobbingu na kształtowanie polityki UE. – Inwestowanie w efektywność energetyczną i odnawialne źródła energii to jedyny sposób, by chronić ludzi przed gwałtownie rosnącymi rachunkami. Ale niestety nie wyciągnęliśmy wniosków z sytuacji na Ukrainie i to zwykli ludzie oraz przedsiębiorstwa poniosą tego koszty – dodaje.

Rumunia buduje rurociąg

W teorii rozdzielanie dotacji w Rumunii wygląda znacznie lepiej. Większość dotacji z Funduszu Modernizacyjnego została skierowana na rozwój OZE, inwestycje w sieci energetyczne oraz efektywność energetyczną.

Problem w tym, że rumuńskie władze udostępniły nam jedynie dane dotyczące programów dotacyjnych – a nie listę poszczególnych projektów, które ostatecznie zatwierdził rząd. Dane odzwierciedlają więc wcześniejszy etap procesu i dają jedynie przybliżony ogląd na podział dotacji.

Wiemy natomiast, że 13 proc. wszystkich środków skierowano na projekty związane z gazem ziemnym. Organizacje pozarządowe obawiają się, że mogą one w dłuższej perspektywie skazać Rumunię na dalsze uzależnienie od paliw kopalnych. „Fundusz Modernizacyjny jest głównym czynnikiem umożliwiającym realizację projektów związanych z gazem ziemnym w Rumunii, co jest sprzeczne z deklarowanym celem Funduszu, jakim jest wspieranie osiągnięcia neutralności klimatycznej w państwach członkowskich o niższych dochodach” – stwierdza raport z 2024 r. przygotowany przez CEE Bankwatch.

Rumuński państwowy operator gazowy, Transgaz, pozyskał ponad 100 mln euro dofinansowania na kilka dużych projektów rurociągowych, w tym niedawno ukończony rurociąg Tuzla-Podișor. Ma on transportować gaz ziemny z ogromnego podmorskiego złoża Neptun Deep na Morzu Czarnym, z którego surowiec ma być udostępniony na dużą skalę do 2027 r.

Projekt spotkał się jednak z ostrą krytyką ze strony organizacji ekologicznych ze względu na długoterminowy wpływ na klimat. Eksperci z Europejskiego Okrągłego Stołu ds. Zmian Klimatu i Zrównoważonej Transformacji szacują, że wydobyty gaz może spowodować emisję co najmniej 209 milionów ton CO2 w ciągu najbliższych dwóch dekad – liczba ta może się podwoić, jeśli produkcja przekroczy początkowe prognozy.

Pojawiły się również pytania dotyczące głównego beneficjenta funduszu modernizacyjnego w Rumunii, półpaństwowej spółki CE Oltenia. Eksperci zwracają uwagę, że większość projektów tej spółki, w tym elektrownie gazowe i farmy fotowoltaiczne, które otrzymały 895 mln euro dotacji, została opóźniona. Budzi to obawy, że mimo zatwierdzenia przez Rumunię ponad 2,5 mld euro, wiele z tych projektów może nigdy nie dojść do skutku.

Rosyjskie wpływy

Context.ro, rumuński partner w międzynarodowej analizie, ujawnił niepokojące powiązania rosyjskich oligarchów z dotowanymi inwestycjami. Elektrownia Ișalnița, projekt oparty na gazie ziemnym, otrzymała 250 mln euro dofinansowania i została zrealizowana we współpracy między dwoma udziałowcami: wspomnianą już CE Oltenia oraz ALRO Slatina, producentem aluminium.

Większościowym udziałowcem ALRO jest cypryjska firma Vimetco PLC, kontrolowana przez rosyjskiego oligarchę Witalija Machitskiego. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku trzech rosyjskich menedżerów z zarządu ALRO zrezygnowało ze swoich stanowisk, próbując uniknąć sankcji wobec firmy. W ten sposób producent aluminium miał pokazać, że nie jest już zależny od rosyjskich wpływów.

Jednak, jak odkrył Context, osoba, która pozostała w zarządzie – Igor Higer – jest łącznikiem Machitskiego w firmie. Higer, urodzony w Mińsku, na terenie byłego Związku Radzieckiego, był przedstawiany w raportach firmowych ALRO i rumuńskich mediach jako obywatel Izraela. Był zaangażowany m.in. w porzucony już projekt wydobycia platyny w Zimbabwe, realizowany na bazie umowy tego kraju z Rosją.

Igor Higer pełni również funkcję dyrektora w Vimetco PLC – tej samej firmie, za pośrednictwem której Machitski posiada swoje udziały w ALRO (udało się to potwierdzić w dwóch bazach: Kleptotrace i North Data).

Nie-zielone inwestycje

Dlaczego inwestycje w gaz ziemny, biomasę i spalanie śmieci nie są zielone? Przede wszystkim dlatego, że są znaczącymi źródłami gazów cieplarnianych.

Gaz

Wiele badań pokazuje, że w całym cyklu życia – od wydobycia i przetwarzania gazu, poprzez transport i magazynowanie, aż po spalanie – ślad węglowy wynikający z wykorzystania gazu ziemnego w energetyce może być porównywalny ze spalaniem węgla. W ciągu najbliższych 20 lat emisje z wytwarzania, produkcji i transportu amerykańskiego gazu skroplonego LNG osiągną o 33 proc. wyższy poziom, niż emisje z węgla – wynika z najnowszego badania prof. Roberta Howartha, eksperta środowiskowego z Cornell University.

Spalarnie odpadów

Z kolei spalanie odpadów jest sprzeczne z założeniami unijnej hierarchii postępowania z odpadami i gospodarki obiegu zamkniętego. Według tych założeń należy przede wszystkim zapobiegać powstawaniu odpadów i poddawać je recyklingowi, a nie wykorzystywać śmieci do produkcji energii. Ponadto zgodnie z prawodawstwem UE spalarnie odpadów powinny być w najlepszym razie modernizowane, a nie budowane od nowa.

Biomasa

Wreszcie: UE obecnie uznaje spalanie biomasy za źródło energii neutralne pod względem emisji CO2. W teorii jest to zgodne z prawdą: wycięte lasy można przecież odtworzyć, a emisje powstałe podczas spalania biomasy zneutralizować dzięki nowym nasadzeniom.

Naukowcy podważają ten pogląd, podkreślając, że bezpośrednią konsekwencją spalania biomasy jest wytwarzanie gazów cieplarnianych – często w większych ilościach niż podczas spalania węgla. Ponowne wchłanianie węgla mogłoby nastąpić dopiero po kilkudziesięciu latach – a emisje musimy ograniczać już teraz. Co więcej, popyt na biomasę dla dużych elektrowni, takich jak te dotowane z Funduszu Modernizacyjnego, wzrósł do takiego stopnia, że prowadzi do masowych wycinek drzew.

Zwracała na to uwagę Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot już w 2022 roku. Jak wyliczała w raporcie „Lasy do spalenia”, w ciągu 15 lat (między 2004 a 2019 r.) ilość pozyskiwanego drewna w państwach członkowskich UE wzrosła o niemal 25 proc. „Skutkuje to pogarszającym się stanem ekosystemów leśnych, zagrażając jednocześnie staraniom na rzecz wzmocnienia wkładu lasów w mitygację zmian klimatycznych. Jedną z przyczyn intensyfikacji wyrębów jest rosnące wykorzystanie biomasy leśnej do produkcji energii, promowanej jako »zielone«, zrównoważone i przyjazne klimatycznie paliwo” – wskazywali autorzy raportu.

Fundusz Modernizacyjny musi zasłużyć na swoją nazwę

Gligor Radečić z CEE Bankwatch podsumowuje: „W tym roku zasady działania Funduszu podlegają przeglądowi. UE musi wykorzystać tę okazję do wyeliminowania gazu i innych szkodliwych rozwiązań, jeśli Fundusz Modernizacyjny ma w końcu zasłużyć na swoją nazwę”.

Tekst powstał dzięki wsparciu Jorunalismfund Europe. Jest częścią polsko-czesko-rumuńskiego projektu, który realizowaliśmy razem z Context.ro i Deníkiem Referendum.
Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Georgiana Anghel

Dziennikarka rumuńskiego portalu Context.ro

Daniel Kotecký

Dziennikarz czeskiego portalu Deník Referendum.

Komentarze