„Nie martwię się, że od teraz będę mieć legitymację SLD, bo partia nie będzie się tak nazywać” – mówi OKO.press posłanka Wiosny, która wkrótce zostanie posłanką Lewicy. W sobotę Wiosna i SLD podejmą decyzję o zjednoczeniu. To koniec krótkiego żywota Wiosny Roberta Biedronia na polskiej scenie politycznej i koniec 20 lat historii Sojuszu

„To konieczność dziejowa” – mówi OKO.press o zjednoczeniu SLD i Wiosny rzeczniczka Sojuszu i klubu Lewicy Anna Maria Żukowska.

W sobotę 14 grudnia 2019 SLD i Wiosna rozpoczną oficjalnie proces zjednoczeniowy. Działacze Wiosny podejmą decyzję o wstąpieniu w szeregi SLD, a działacze SLD zmienią statut, który na to pozwoli, oraz nazwę. Zaczną obrady w dwóch osobnych salach, a na koniec wzniosą wspólnie toast i spotkają się na jednej konferencji prasowej.

Od marzeń do ustaw

Spotkają się w warszawskim hotelu Sangate (dawnym hotelu Gromada, w którym odbywały się konwencje krajowe SLD).

W sali „wiosennej” najpierw zaplanowano dwa panele dyskusyjne – o pracy w Sejmie i o pracy w regionach – a potem przemówienia. Wypowiedzą się m.in. Joanna Scheuring-Wielgus, Maciej Gdula, Hanna Gill-Piątek, Anita Sowińska, Krzysztof Śmiszek, a także  przedstawiciele młodzieżówki Wiosny, czyli Przedwiośnia, Ekowiosny, Tęczowej Wiosny. Wystąpienia będą dotyczyć polityki krajowej i zagranicznej, zielonej energii i gospodarki.

W sumie wystąpi 27 osób, w finale głos zabiorą: Dariusz Standerski, Gabriela Morawska-Stanecka i Robert Biedroń.

„Ta konwencja to symbol przejścia z marzeń, które mieliśmy na początku naszej drogi, do realnych projektów ustaw, które są teraz” – mówi OKO.press Dariusz Standerski, szef Biura Legislacyjnego Lewicy w Sejmie i członek Wiosny.

SLD wyprowadza sztandar, by ratować życie

W sali SLD będzie skromniej i krócej. Raczej zebranie robocze niż huczna konwencja. Delegaci przegłosują zmiany statutowe, które umożliwią zjednoczenie. Efektowny kongres zjednoczeniowy ma się odbyć, gdy sąd zarejestruje przegłosowane zmiany. Chodzi o podwójne przewodniczenie – pisaliśmy o tym w OKO.press w październiku – oraz kwoty we władzach na różnych szczeblach.

SLD, które – wg własnych deklaracji – ma 33 tysiące członków, podzieli się władzą z Wiosną, która ma członkiń i członków raptem 700. Oficjalnie zjednoczenie jest dogadane, a działacze przekonani. Czy członkowie SLD obawiają się połączenia z Wiosną? „Czego mamy się bać?” – mówi OKO.press Żukowska. „Świetnie nam się układała współpraca w kampanii, a teraz w Sejmie, trzeba pójść za ciosem i zmienić formułę” – przekonuje. Jednak nie wszyscy działacze SLD rozumieją tę „konieczność dziejową”. Władze spodziewają się sprzeciwów, dlatego obrady Sojuszu odbędą się za zamkniętymi drzwiami – bez udziału mediów.

Kierownictwo Sojuszu, w tym przewodniczący Czarzasty, rozumieją, że bez współpracy z Wiosną i Razem SLD prawdopodobnie nie miałoby posłów i być może zakończyłoby polityczny byt. Sondaże były mało optymistyczne: SLD samo mogłoby wprowadzić do Sejmu tylu posłów co Konfederacja (11) albo wcale. Połączenie się z innymi – bardziej progresywnymi i młodszymi formacjami – było dla SLD być albo nie być. Nie żałują własnego szyldu? „Trzeba iść do przodu” – stwierdza Żukowska.

Na sobotnie zjednoczenie można też patrzeć jak na realizację długoterminowego planu Włodzimierza Czarzastego. Kiedy na początku 2016 przejmował partię od Leszka Millera i wygrywał wybory na przewodniczącego SLD, Czarzasty obiecywał członkom partii, że Sojusz przetrwa, ale pod warunkiem, że otworzy się na inne środowiska. Deklarował, że „lewica jest skazana na integrację”. Nie mówił jednak o zmianie nazwy: „SLD nie wyprowadził sztandaru i go nie wyprowadzi. (…) Rozmawiajmy ze sobą, myślmy o przyszłości. Lewica wtedy wróci do parlamentu, gdy będzie silna wieloma podmiotami” – przekonywał Czarzasty w 2016 roku. Z Sojuszu odeszło wtedy kilkadziesiąt osób.

Za współpracę z innymi środowiskami był wówczas odpowiedzialny Krzysztof Gawkowski – współpracował może aż za dobrze, bo w 2018 roku przeszedł do Wiosny Biedronia. Dziś jest przewodniczącym wspólnego sejmowego klubu Lewicy.

W kategoriach politycznej taktyki Czarzasty miał rację: przeczekał kolejne porażki Razem, przeczekał karnawał Wiosny, doczekał się funkcji wicemarszałka Sejmu i nowego otwarcia dla partii, której przewodniczy. Pomógł mu też przypadek, bo jeszcze latem 2019 Czarzasty chciał wprowadzać Sojusz do Sejmu na plecach Platformy Obywatelskiej. Kiedy z szerokiej koalicji wypadł na własne życzenie PSL, Grzegorz Schetyna stracił chęć do współpracy z SLD. I otworzył drzwi do zjednoczenia.

Pożegnanie z Wiosną

Sobotnia konwencja zakończy krótki żywot Wiosny Roberta Biedronia na polskiej scenie politycznej.

Trwał on zaledwie 10 miesięcy. Latem 2018 Robert Biedroń ogłosił, że nie będzie ponownie ubiegał się o prezydenturę w Słupsku, po czym ruszył w Polskę z „burzami mózgów”. W lutym 2019 ogłosił powstanie nowej partii na efektownej konwencji na warszawskim Torwarze: „Oni nas wszyscy zawiedli” – mówił wtedy o politykach innych partii. A my pisaliśmy w OKO.press: „Nowoczesność, którą proponuje lider Wiosny, nie jest zimna, typu »stal i szkło« – to nadal Polska, w której razem możemy zaśpiewać Marylę Rodowicz”.

W marcu 2019 nastroje w Wiośnie były jeszcze bojowe. Robert Biedroń mówił OKO.press: „Ja idę po władzę. Założyłem partię, żeby kiedyś być premierem, a ludzie, z którymi pracuję mają być ministrami mojego rządu. Po to się robi partię polityczną – żeby zdobyć władzę i realizować program”.

Kiedy zapytaliśmy Biedronia, dlaczego ludzie mieliby zagłosować na Wiosnę, wymienił cztery powody:

  • zmiana – bo „scena polityczna jest w Polsce zasiedziała”,
  • energia – bo stare partie obumierają, jak SLD, „żadna nie była w stanie wyzwolić nowej energii, entuzjazmu”,
  • odwaga – bo Wiosna ma „odwagę mówić rzeczy, których inni politycy nie mówią”, jak np. „odejście od węgla, odważne postulaty w sprawach społecznych,
  • europejski „fundamentalizm” – Wiosna miała wprowadzić europejskie standardy w ochronie zdrowia, prawach kobiet, edukacji.

Wiosna unikała też wtedy określenia „lewica”, mówiła o sobie, że wymyka się tradycyjnym podziałom i jest progresywna.

Partia miała pomysł, kilkoro ciekawych działaczy-specjalistów z pozapolitycznym doświadczeniem (m.in. Maciej Gdula, Sylwia Spurek, Krzysztof Śmiszek), a także sprawny zespół komunikacyjny, który dziś pracuje dla całego klubu Lewicy. Miała też jednak scentralizowany sposób zarządzania, który nie pozwalał wykorzystać potencjału ludzi angażujących się w projekt. Do tego: „familiaryzm” w układaniu list i dysponowaniu zasobami organizacyjnymi, skandal z oddaniem psów do schroniska przez Joannę Scheuring-Wielgus. I walec polaryzacji: wyborcy woleli zagłosować przeciwko PiS niż za nową siłą polityczną. Która zresztą w końcówce kampanii nie wyglądała na bardzo silną.

Wybory do Parlamentu Europejskiego Wiosna zakończyła wynikiem 6,6 proc., co dało jej 3 mandaty. Poniżej oczekiwań. A jednak Robert Biedroń ogłaszał w wieczór wyborczy zwycięstwo, salę zasypało konfetti. Część działaczy już myślała o ewakuacji.

Konfetti nie będzie

13 października 2019:

„Nie zrzucajmy tego konfetti. Trochę to niepoważne” – zwrócił się tuż przed wieczorem wyborczym Włodzimierz Czarzasty do działaczy Wiosny. To Wiosna odpowiadała za przygotowanie oprawy wieczoru. Podobnie zresztą jak za większość wydarzeń w trakcie kampanii. Plan był taki, że jeśli Lewica (KW SLD) zdobędzie więcej niż 10 proc., wystrzelą butle z konfetti.

„Nasi działacze tego nie zrozumieją” — tłumaczył Czarzasty. Według pierwszego exit pollu Lewica dostała 11,9 proc. Po przeliczeniu wszystkich głosów ten wynik nieco się poprawił: 12,56. Dało to 49 mandatów. A konfetti pozostało w butlach.

Będzie konfetti w sobotę? „Nie” – śmieje się Żukowska. „Z naszej strony to tylko konwencja statutowa. Kongres zjednoczeniowy z prawdziwego zdarzenia zorganizujemy, kiedy zmiany zostaną zarejestrowane w sądzie”.

Wyborcy chcą jednej partii

Lewicowi wyborcy woleliby jedną lewicową partię niż trzy. Według sondażu IPSOS dla OKO.press z października 2019 aż 72 proc. z tych, którzy deklarowali głos na Lewicę, chciało zjednoczenia SLD, Wiosny i Razem.

„Zdecydowanie nie” lewicowej jedności powiedziało wówczas tylko 7 proc. pytanych.

Nic dziwnego – podzielona lewica sukcesów nie miała. Nie udawało się jej nawet dostać do Sejmu – jak w 2015 roku.

Na razie do jednej partii nie przystępuje Razem.

„Musimy urosnąć, żeby skutecznie powalczyć o władzę. To jest zadanie numer jeden. Urosnąć nie tylko w parlamencie, ale też poza nim. Poza posłami trzeba mieć realnie funkcjonujące struktury. Musimy zbudować partię, a nie ruch społeczny” – mówił Maciej Konieczny z Razem podczas niedawnej debaty o przyszłości Lewicy zorganizowanej przez „Krytykę Polityczną”. Trudno powiedzieć, co miał wtedy na myśli – budowanie silniejszego Razem czy jednej dużej partii lewicowej.

Razem deklaruje jednak, że również w kolejnych wyborach wystartuje z jednej listy Lewicy, a w wyborach prezydenckich poprze wspólnie uzgodnionego kandydata.

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

    • Remigiusz Mikuta

      Niemcy i Japonia przegrały II wojnę światową z ogromną dla siebie korzyścią……Wiele jest współczesnych wojen bardzo korzystnie przegranych. Jeśli jakikolwiek kraj ……chce przegrać …….w pysznym nastroju – niech pamięta, że w Polsce mieszka niejaki Czarzasty, idealny kandydat na przywódcę.
      Alfabet Urbana.

      • Anonimowy nie-hejter

        W demokracji znaczenie ma nie tylko to, kto wygra bój polityczny, ale też to, kogo będą chcieli wyborcy. Jeśli Schetyna wygra z Lewicą, nic się nie zmieni – społeczeństwo wybierze znów PiS.

Masz cynk?