Prawa autorskie: Adam Stêpień / Agencja GazetaAdam Stêpień / Agencja Gazeta
11 marca 2020

Będzie wielka msza w Świątyni Opatrzności Bożej: Kościół lekceważy koronawirusa w Polsce

W dniu gdy rząd zamknął przedszkola, szkoły, teatry i muzea hierarchowie przekonują, że msze muszą się odbywać. A w Warszawie szykuje się duże nabożeństwo

12 marca 2020 o godz. 17.30 w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie ma odbyć się uroczysta msza z okazji 7 rocznicy wyboru papieża Franciszka. Metropolita Warszawski kard. Kazimierz Nycz tak zaprasza na mszę:

„Tego dnia, w intencji Jego Świątobliwości papieża Franciszka zostanie odprawiona uroczysta Msza Święta koncelebrowana z udziałem Episkopatu Polski, w czasie której będziemy także dziękować Ojcu Świętemu za kanonizację św. Jana Pawła II i beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Drodzy Diecezjanie, zapraszam Was wszystkich do Świątyni Opatrzności Bożej. Zapraszam księży diecezjalnych i zakonnych, osoby życia konsekrowanego, dzieci i młodzież; ruchy katolickie, grupy i wspólnoty parafialne".

Oznacza to, że na mszę może przybyć bardzo dużo osób, w tym np. władze państwowe.

Jak poinformowała nas Nuncjatura Apostolska w Warszawie ok. godziny 16.00, uroczystość się odbędzie. Odwołano jedynie przyjęcie, które miało się odbyć po mszy.

To kolejne działanie kościoła katolickiego w Polsce, które w momencie rozwijającej się epidemii koronawirusa można uznać za skrajnie nieodpowiedzialne. Wcześniej hierarchowie odmówili odwołania mszy. Wierni w takim wypadku mogliby uczestniczyć w nabożeństwach za pośrednictwem radia i telewizji.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik stwierdził, że to niewyobrażalne, aby wierni nie modlili się w kościołach. Powiedział również, że przewodniczący KEP zachęca, by

"na mszach świętych była śpiewana suplikacja, w której padają słowa »Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie!«"

Argumenty Kościoła: dżuma i dżender

Główny Inspektorat Sanitarny w zaleceniach dla seniorów ostrzega: duże skupiska ludzi to środowisko sprzyjające rozprzestrzenianiu się koronawirusa. „Jeżeli to możliwe, należy ograniczyć przebywanie w miejscach publicznych i poprosić bliskich o pomoc w codziennych czynnościach, takich jak zakupy, zaopatrzenie w leki, załatwianie spraw urzędowych i pocztowych” - czytamy w komunikacie GIS.

W mszach uczestniczą w dużej mierze osoby starsze, ale na polskich hierarchach katolickich zalecenia Inspektoratu nie robią jednak specjalnego wrażenia: mimo zamkniętych szkół, kin i teatrów upierają się, by wierni przychodzili masowo na msze do kościołów.

Ich argumenty?

Argument pierwszy: szpitale leczą choroby ciała, kościoły - choroby duszy. Dlatego tak jak szpitale muszą zostać otwarte. „Pragnę przypomnieć, że tak jak szpitale leczą choroby ciała, tak kościoły służą m.in. leczeniu chorób ducha, dlatego jest niewyobrażalne, abyśmy nie modlili się w naszych kościołach” - stwierdził Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Argument drugi: w czasie epidemii dżumy zbiorowe modlitwy były skuteczne. "Kiedy w 1652 roku do Warszawy zbliżała się epidemia, w Bramie Nowomiejskiej umieszczono czczony przez warszawiaków obraz Matki Bożej Łaskawej Patronki Warszawy, Strażniczki Polski i modlono się o cud odpędzenia zarazy. Prośby zostały wysłuchane” - czytamy na Twitterze Episkopatu Polski.

„Mało odnosimy się do Boga, skoro mówimy o zatrzymaniu takich czy innych praktyk religijnych. Zamknięte kościoły to droga niezbyt właściwa. Przypomnijmy chociaż św. Karola Boromeusza, który w czasie zarazy chodził z ludźmi w procesjach pokutnych” - stwierdził metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Argument trzeci: zamiast tyle zajmować się koronawirusem, lepiej zająć się gender. Abp Depo wystosował „słowo pasterskie, które jest zachętą do ufnej i przebłagalnej modlitwy wobec zagrożeń” - ale zagrożenie koronawirusem okazuje się nie być najważniejsze: "Na pierwszym miejscu podkreślałem nawet zagrożenia cywilizacyjne – to, co się dzisiaj obserwuje w wydarzeniach światowych w sensie zmiany pokoleniowej przez ideologię gender czy zagrożenia idące ze strony kulturowej. (...) Na tym tle zagrożenie koronawirusem jest jednym z, a nie najważniejszym, którego mamy się uchwycić” - tłumaczy Depo.

Kościół leczy duszę, dlatego zamknięcie kościołów jest niemożliwe. Trzeba też iść za wzorem Karola Boromeusza, a poza tym gender jest groźniejszy od koronawirusa
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

W wypowiedziach hierarchów kościelnych jest takie stężenie absurdalnych analogii oraz niezgodnych z faktami założeń i wniosków, że należałoby po prostu napisać, że słowa biskupów o koronawirusie są fałszywe, niezgodne z najlepszą znaną strategią powstrzymywania epidemii, a w związku z tym groźne dla społeczeństwa.

Warto bowiem podkreślić, że możliwe zakażenia podczas niedzielnych mszy nie dotyczą tylko wiernych: zakażeni wyjdą z kościoła i będą zakażać dalej - katolików i muzułmanów, praktykujących i niepraktykujących, wierzących i ateistów.

Odpowiedzi na głupie pytania

Czy brak mszy w kościołach jest niewyobrażalny, tak jak twierdzi abp. Gądecki? Jak pisaliśmy w OKO.press, jest jak najbardziej wyobrażalny: biskupi we Włoszech zawiesili odprawianie mszy św., pozostawiają jednak kościoły otwarte dla indywidualnych wiernych.

Biskupi podkreślili, że stosują się w ten sposób do decyzji władz państwowych, które wydały zakaz uroczystości cywilnych i religijnych.

Czy w czasie epidemii dżumy zbiorowe modlitwy były skuteczne? Cóż, nie bardzo. W 1652 roku, na który powołuje się Episkopat, „epidemia ogołociła terytorium państwa polsko-litewskiego z blisko 400 tys. istnień ludzkich".

Co symptomatyczne, ówcześni hierarchowie kościoła bywali w obliczu epidemii nieco bardziej rozsądni niż współcześni polscy biskupi.

Przywołany przez arcybiskupa Depo Karol Boromeusz w obliczu zarazy zamknął wszystkie kościoły w Mediolanie i postawił ołtarze na zewnątrz, by wierni mogli uczestniczyć w nabożeństwach we własnych domach.

Czy zamiast koronawirusem rzeczywiście lepiej zająć się gender? To już zależy od perspektywy. Warto jednak przypomnieć, że póki co gender nie zabił nikogo, koronawirus - co najmniej 4,3 tys. osób.

Co znamienne, w tej samej chwili, w której wysocy rangą przedstawiciele Kościoła katolickiego odmawiają odwołania mszy, Episkopat odwołuje zebranie plenarne z powodu koronawirusa. Biskupi boją się zarażenia, ale najwyraźniej nie podzielają tej obawy w stosunku do wiernych.

Inne związki wyznaniowe w Polsce zachowują się bardziej odpowiedzialnie: Rada Imamów przy Lidze Muzułmańskiej w RP zamknęła swoje centra modlitewne w całej Polsce

Potrzeby odwołania mszy nie widzi również rząd Mateusza Morawieckiego, który w środę 11 marca zamknął m.in. kina czy teatry. „W niektórych krajach takie decyzje zostały podjęte, na dzień dzisiejszy takich potrzeb w Polsce nie ma” - stwierdził na konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne