0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: (Photo by Mohsen KARIMI / AFP)(Photo by Mohsen KAR...

Herat, drugie największe miasto Afganistanu, położone jest w zachodniej części kraju. We wtorek rano, 9 czerwca 2026, doszło tam do demonstracji, w której wzięło udział około 100 osób. Protestujące kobiety i mężczyźni krzyczeli: „Edukacja, praca, wolność”.

Na nagraniach widać, jak talibowie i kontrolowane przez nich służby bezpieczeństwa strzelają do demonstrantów z ostrej amunicji i okładają ich kijami. BBC Persian podaje, że zastrzelone zostały kobieta i nastoletni chłopak. Raniono co najmniej 22 kolejnych protestujących, a następnych kilkadziesiąt osób aresztowano. Protest wybuchł w dzielnicy Dżibrila, zamieszkanej głównie przez Hazarów, jedną z licznych afgańskich grup etnicznych, od lat prześladowanych przez talibów.

Afgański dziennikarz Asif Akbari, powołując się na lokalne źródła, twierdzi, że do demonstracji doszło w sprzeciwie wobec rygorystycznej polityki obyczajowej. W zeszłym tygodniu afgańskie Ministerstwo Krzewienia Cnót i Zapobiegania Występkowi nasiliło apele o przestrzeganie islamskich norm obyczajowych, czyli między innymi: niewychodzenie z domu bez „męskiego opiekuna”, zachowanie segregacji płciowej w miejscach publicznych oraz noszenie przez kobiety „prawidłowego stroju”, który według drakońskiego prawa ma zakrywać całą twarz z wyjątkiem oczu.

Innymi słowy, najlepiej byłoby, gdyby kobiety po prostu zniknęły z przestrzeni publicznej.

Ministerstwo Krzewienia Cnoty i Zapobiegania Złu

Takie ministerstwo istnieje naprawdę. Powstało w Afganistanie podczas pierwszych rządów talibów i powróciło po ponownym przejęciu przez nich władzy w 2021 roku.

Resort odpowiada za egzekwowanie afgańskiej interpretacji prawa szariatu. Pilnuje między innymi, by mężczyźni nosili brody odpowiedniej długości (w praktyce dotyczy to głównie osób pracujących w administracji i służbach), by na ścianach domów i zakładów pracy nie umieszczano wizerunków żywych istot. Nawet u fryzjerów, modele na plakatach mają zaklejone twarze. I wreszcie – ministerstwo egzekwuje, by afgańskie kobiety nosiły się w sposób właściwy dla szariatu.

I tu pojawia się problem, ponieważ Koran nie precyzuje dokładnie, jaki strój należy uznać za właściwy. Wiadomo jedynie, że kobiety powinny ubierać się skromnie i zasłaniać ciało. Stąd słowo „hidżab”, które po arabsku oznacza „zasłonę”.

Ideologia talibów opiera się jednak nie tylko na islamie. To synteza fundamentalistycznego deobandyzmu, wywodzącego się z hanafickiej szkoły prawa, oraz plemiennych tradycji i kodeksu honorowego Pasztunów. Wiele restrykcji wprowadzanych przez talibów wynika właśnie z tych lokalnych norm i tradycji przedislamskich, a nie bezpośrednio z tekstów religijnych.

W zeszłym tygodniu ministerstwo zajęło się problemem zakładów krawieckich. Jak można przeczytać na jego stronie internetowej, pobożni muzułmanie skarżyli się, że męscy krawcowie szyją ubrania dla kobiet. W efekcie kobiety odwiedzają męskie warsztaty krawieckie, a nawet przymierzają ubrania w obecności mężczyzn, co według autorów skarg pozostaje całkowicie sprzeczne z naukami islamu.

Dlatego w Heracie konieczne okazało się zamknięcie kilku szczególnie „gorszących” zakładów. Ministerstwo nie sprecyzowało, jaka kara spotkała nieposłusznych krawców, ale przekonuje, że problem można łatwo rozwiązać: wystarczy, by kobiety korzystały wyłącznie z usług krawcowych, a mężczyźni z usług krawców.

Przeczytaj także:

„W tym kraju żaden opór nie jest możliwy”

Ponadto oddziały talibów zaczęły coraz śmielej patrolować ulice i bazary w poszukiwaniu uchybień wobec narzuconych norm obyczajowych. W takich patrolach często towarzyszą im specjalnie zatrudnione kobiety, których zadaniem jest pomoc w zatrzymywaniu innych kobiet, tak aby funkcjonariusze nie złamali przypadkiem zasad segregacji płciowej. Afgańscy handlarze skarżą się, że z powodu działalności patroli bazary pustoszeją.

W ciągu ostatniego weekendu, który w Afganistanie przypada na czwartek i piątek, tylko w prowincji Herat aresztowano kilkadziesiąt kobiet za „nieprawidłowo założony hidżab”. W praktyce taki „niemoralny strój” mógł oznaczać brak maseczki zakrywającej twarz, którą wiele Afganek nosi, by spełnić wymogi prawa, a jednocześnie uniknąć zakładania ograniczającej ruchy burki. Do sprawy odniosła się także UNAMA, misja ONZ ds. Afganistanu, apelując do władz talibów, by nie ograniczały kobietom prawa do swobodnego poruszania się.

To właśnie te aresztowania stały się bezpośrednią przyczyną wtorkowych protestów. Według niepotwierdzonych informacji, aresztowane kobiety mają zostać w piątek publicznie wychłostane.

Informacje o demonstracji potwierdza w rozmowie z OKO.press Zahra (imię zmienione): „Zaczęło się po weekendzie. Aresztowali mnóstwo kobiet. Talibowie pochodzą z prowincji, nie podobają im się miejskie zwyczaje” – mówi. „Dziś nasi ludzie się zagniewali i wyszli na ulicę. Zaczęli do nich strzelać. W tym kraju żaden opór nie jest możliwy”.

Hazarowie

Według Zahry przemoc wobec protestujących miała również wymiar etniczny: „Dżibrila to hazarska dzielnica. Talibowie nienawidzą nas, ponieważ wielu Hazarów popierało poprzedni rząd”.

Hazarowie to jedna z licznych grup etnicznych zamieszkujących Afganistan. Trzecia co do wielkości w kraju, po Tadżykach i Pasztunach, z których wywodzi się ruch talibów. Zamieszkują głównie górzystą, centralną część kraju, a także niektóre dzielnice największych miast. Od lat są w Afganistanie dyskryminowani.

Proces ten rozpoczął się już pod koniec XIX wieku, za rządów Abdura Rahmana – twórcy nowoczesnego państwa afgańskiego, zwanego „żelaznym emirem”, który dopuścił się wobec nich ludobójstwa.

Dziś głównym źródłem napięć jest religia. Większość Hazarów wyznaje islam w wersji szyickiej, podczas gdy reszta kraju to głównie sunnici. Hazarów łatwo rozróżnić – w porównaniu do reszty Afgańczyków mają bardziej skośne oczy i cechy określane jako „wschodni” typ urody.

Wielu Hazarów wspierało poprzedni, demokratyczny rząd, utrzymywany dzięki obecności wojsk amerykańskich. We współczesnym Afganistanie stali się obywatelami drugiej kategorii. Obecny 33-osobowy rząd talibów nie przewiduje żadnej reprezentacji Hazarów, mimo że stanowią oni około 20 procent populacji kraju. Nie zajmują stanowisk w ministerstwach ani administracji prowincjonalnej. Choć część Hazarów nadal służy w afgańskiej armii, nie obejmują już stanowisk dowódczych.

Afganistan. Piekło kobiet

Od czasu przejęcia władzy w Afganistanie przez talibów dyskryminacja kobiet sięgnęła w praktyce rozmiarów porównywalnych z okresem ich pierwszych rządów w latach 90. System ten, który pozbawia ponad połowę społeczeństwa równych praw, jest przez ekspertów określany mianem apartheidu płciowego. W marcu wprowadzono nowe prawo, które pozwala Afgańczykom bić swoje żony, o ile nie pozostawia to widocznych obrażeń na ich ciele.

Wbrew pierwotnym obietnicom talibowie de facto pozbawili kobiety dostępu do edukacji powyżej szóstej klasy szkoły podstawowej. Edukacja miała wrócić – obiecywano – gdy państwo będzie mogło zapewnić kobietom dostęp do osobnych szkół z żeńską kadrą nauczycielską. W w dużych miastach takie nauczycielki były. Część z nich prowadzi dziś tajne nauczanie w domach lub online. Mimo to większość Afganek została z tego systemu wykluczona. Wielu talibów uważa po prostu, że kobiety w ogóle nie powinny się kształcić.

Pierwsze protesty przeciwko narzuconym przez talibów regulacjom pojawiły się w Kabulu i innych większych miastach już w sierpniu 2021 roku, zaledwie kilka dni po ogłoszeniu przez talibów utworzenia rządu. Kolejne wybuchały seriami po wprowadzaniu następnych drakońskich przepisów, na przykład w sierpniu 2022 roku, gdy w Kabulu zamknięto prowadzone przez kobiety kluby fitness i salony piękności, co pozbawiło wiele z nich pracy, a także w grudniu 2022 roku, gdy zakazano kobietom wstępu na uniwersytety. Wszystkie te protesty zakończyły się fiaskiem. Niewielu Afgańczyków odważyło się protestować, a niewielkie grupy demonstrujących kobiet były szybko spacyfikowane przez policję.

Surowe zakazy wprowadzone przez talibów, choć z europejskiego punktu widzenia absurdalne, są dla wielu Afgańczyków normą. Przeciwko zakazom buntują się kobiety liberalne, zamieszkujące największe afgańskie miasta. Afganistan pozostaje krajem konserwatywnym, a wielu jego mieszkańców żyje w skrajnym ubóstwie. Dla wielu Afgańczyków prawa kobiet i ich protesty są postrzegane jako fanaberia. Prawdziwy problem brzmi – jak związać koniec z końcem.

Maciej Augustyn

Kulturoznawca i student iranistyki. Miłośnik autostopu i wszystkiego co na wschód od Polski. Wolontariusz i powsinoga z potrzeby serca.

Komentarze